Umówiła się z Brenną w Dziurawym Kotle. Chciała zobaczyć, co słychać u konkurencji, a zarazem bardzo zależało jej na tym, aby spotkać się z przyjaciółką. Usiadła przy jednym z wolnych stolików, zdjęła płaszcz i kurtkę i czekała, aż Longbottomówna pojawi się na miejscu. Poprosiła o grzane wino, gdy weszła do środka od razu uderzył w jej nozdrza ten znajomy zapach. Cynamon, pomarańcza, goździki, chyba udało jej się wyczuć również maliny. Nie była pewna, ale zamierzała sprawdzić smak.
Wydawało jej się, że to nieco zbyt szybko jak na ten typowo, zimowy przysmak, ale widać chcieli już, aby w powietrzu zapanowała ta przyjemna atmosfera świąt. Może to było jakieś rozwiązanie, ludzie kochali święta, a że nadal większość przeżywała pożary, to może był dobry moment na to, aby nieco wprowadzić ich w lepszy nastrój.
Zajęła wiec ten stolik przy oknie, wpatrywała się w szybę i czekała, aż zostanie jej dostarczone zamówienie, trwało to krótką chwilę, uśmiechnęła się w podzięce, kiedy dostała swój kubeczek. Nie dało się ignorować zapachu, który unosił się nad nim. Faktycznie łatwo było wpaść w dobry nastrój. To było jej dzisiaj potrzebne, po tym artykule który przeczytała. Był on paskudny, uderzał w jej przyjaciół, i w nią.
Zarzuty, które się w nim znalazły były naprawdę obrzydliwe, zarzucano jej to, że przy rozwoju swojej cukierni korzystała z pieniędzy, które miały być przeznaczone na pomoc potrzebującym, że żerowała na ludziahc, na któym naprawdę jej zależało. Zabolało ją to, bo do wszystkiego doszła tylko i wyłącznie dzięki swojemu zaangażowaniu i pracy, a ktoś tak po prostu oskarżał Norę o przywłaszczenie sobie czyichś pieniędzy.
Upiła łyk wina z kubka, poczuła całkiem przyjemny smak, faktycznie były w nim maliny i pomarańcze, goździki, ale coś jeszcze, czego nie mogła do końca odgadnąć, musiała wypić więcej, skupiła się na tym, aby rozpoznać ten jeden brakujący jej składnik.