• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Wyspy Brytyjskie Szkocja [14.10.72, Wyspa Posępna] Nocne rozmowy z duchami

[14.10.72, Wyspa Posępna] Nocne rozmowy z duchami
Tło narracyjne
koniecpsot1972
zasady korzystania
rzuty kością
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Czarodziej nieznanego statusu krwi, będący baśniopisarzem oraz autorem książki Baśnie Barda Beedle'a. Żył w XV wieku, ale większość jego życia pozostaje dla nas tajemnicą.

Bard Beedle
#1
05.12.2025, 11:28  ✶  
Część fabuły ZF Posępnej Wyspy.

Cormac i Finn przygotowali kilka pomieszczeń, które zabezpieczyli runami, a Thomas i Dora mogli dorzucić to i owo od siebie – więc przynajmniej w teorii tej nocy powinni być… może nie bezpieczni, ale istniała szansa, że nic ich nie zeżre. Poszukiwania mieli podjąć z powrotem o świecie, więc po północy pozostało im niewiele więcej, jak rozdzielić się wartami i spróbować złapać trochę snu.
Thomas pełnił tę ostatnią, przed świtem, mając po prostu trzymać się w pobliżu wejść do pomieszczeń, w których spała część zespołu. Było ciemno, zimno, spokojnie, aż kątem oka wyłapał jakiś ruch.
Czy mu się wydawało, że ktoś mignął mu w oddali, przebiegając na drugim końcu korytarza ku schodom?
Mógłby przysiąc, że chłodny powiew zmierzwił mu włosy.
Może przeciąg, nic nadzwyczajnego, w zrujnowanym, szkockim zamku...
*

Dora Crawley uciekała.
Coś ścigało ją w ciemnościach, a do jej umysłu, oszalałego z przerażenia, nie do końca docierało, przed czym próbuje uciec. W jednej chwili sądziła, że tuż za nią, w mroku, czai się potwór, który chce ją rozerwać na strzępy, pożreć. Słyszała warkot, dźwięk pazurów, uderzających o posadzkę, czyjś krzyk, głos kogoś, kto kazał jej uciekać, a potem krzyczał już tylko w bólu: i wiedziała, że gdzieś tam, w zamku, właśnie zginął ktoś, kogo kochała. W kolejnej była pewna, że umyka przed własnym dziadkiem, i że słyszy za sobą jego głos – bardzo spokojny, niemal łagodny – przyrzekający, że już wkrótce będzie mogła spotkać matkę.
A potem nagle uświadomiła sobie, że stoi sama w ciemnościach.
Bosa, wciąż nie do końca rozbudzona, samotna w obcym miejscu – w korytarzu, który, jak sobie po chwili uświadomiła, musiał być częścią zamku McClivertów, do której dotąd nie zajrzeli, najbardziej zrujnowanej. Ziąb przenikał jej ciało prawie że do kości, trzęsła się z zimna: musiała być tutaj już od jakiegoś czasu.
Najwyraźniej pod wpływem snu lunatykowała i nie była pewna, jak daleko zawędrowała.

Odpisy do ósmej rano 9.12
Queen of May
But green is the color of earth,
of living things, of life.

And of rot.
wiek
20
sława
III
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
zielarka, twórca eliksirów
Jasnoniebieskie oczy, brązowe włosy i jasna, posiadająca nieliczne piegi cera. 168 wzrostu, o szczupłej sylwetce. Wokół niej unosi się intensywny aromat ziół i zapachowych świec. Dłonie w niektórych miejscach ma permanentnie odbarwione od eliksiralnych składników i roślin którymi się zajmuje. Dora w kwartale jesiennym choruje na Zieloną Zarazę co oznacza, ŻE JEST ZIELONA!!

Dora Crawford
#2
06.12.2025, 05:00  ✶  
Zamek wydawał się pusty - pomijając oczywiście ich niewielką grupkę. Brakowało w nim rozzłoszczonych kwintopend, ale też Finna czy Cormaca, z których powodu w ogóle się tutaj pojawili. Ale chęć znalezienia mężczyzn nie mogła im przeszkodzić w podłapaniu chociaż odrobiny snu, dlatego kiedy przyszła noc znaleźli zabezpieczoną przestrzeń i poszli spać.

Było spokojnie i pewnie żadne z nich nie spodziewało się problemów, a przynajmniej nie takich, które po cichu i kiedy nikt nie patrzył, zakradłyby się do nich. Lunatykującą dziewczynę natomiast, nawet łatwo przeoczyć, kiedy miało się do pilnowania też inne drzwi zza których dochodziło chrapanie.

Nawet, jeśli ta dziewczyna biegła boso w popłochu po kamiennej posadzce, uciekając przed nie wiadomo czym. Goniły ją różne rzeczy i w pewnym momencie chyba nawet nie wiedziała już, co dokładnie. Wiedziała natomiast, że do przodu pchał ją przede wszystkim strach, a to co było za nią, czy to kwintopenda czy to własna rodzina, było dokładnie tak samo przerażające. Chciało ją złapać, pożreć lub zakończyć życie w zupełnie inny sposób.

Ale nagle nie było ani głosów, ani brzmienia czyichś pazurów na posadzce. Zamiast tego stała pośród nocnej ciszy, zwyczajnie się trzęsąc. Czuła jak chłód dotyka stóp, przenika je i wspina się wyżej, obejmując całe ciało. Uspokoiło ją to chyba nieco, bo rzeczywistość była jak kubeł zimnej wody i jej niewygoda sprawiała, że myśli szybko stanowczo odsunęły od siebie wcześniej obecny strach.

Różdżka. Różdżka była pierwszym jej odruchem, ale nie miała jej przecież przy sobie. Została przy posłaniu, ułożona tak by łatwo było ją znaleźć i złapać w razie czego. Na szczęście jej nie potrzebowała. Uniosła dłoń i poruszyła nadgarstkiem, chcąc stworzyć niewielką kulę mlecznego światła i rozświetlić nią sobie korytarz.


The woods are lovely, dark and deep, 
But I have promises to keep, 
And miles to go before I sleep.
Good Boy
I've got a twisted way of making it all seem fine
wiek
30
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Klątwołamacz
Wysoki na metr i dziewięćdziesiąt centymetrów co do milimetra - no więc wysoki, ale za to z drobną budową ciała. Czarne, kręcone włosy i ciemne oczy. Twarz pokryta kilkudniowym zarostem zdradza, że niezbyt dba o siebie.

Thomas Figg
#3
09.12.2025, 08:20  ✶  
Nie lubił spać w nowych miejscach… To było nawet mocne niedopowiedzenie, bo Thomas po prostu nie lubił spać. Miał odczucie, że marnuje czas, który mógłby spożytkować o wiele lepiej. Nie wspominając o tym czasie przed zaśnięciem kiedy był sam na sam ze swoimi myślami i nic ich nie zagłuszało.

Dlatego też z zadowoleniem przejął wartę, z resztą i tak miał problemy ze zmrużeniem oczu, żeby zasnąć. A tak przynajmniej zrobi coś użytecznego.

Szkoda, że nie widział w ciemności jak Pazur. Z drugiej strony przemknęło mu przez myśl, że mógł go zabrać, bo przydałby się właśnie jako stróż. Ale miał na uwadze, że kocur nie lubił pracy w terenie.

Już rozmyślał nad śniadaniem, bo żołądek powoli grał mu marsza, kiedy zauważył jakiś ruch. Ale czy na pewno? Może to tylko przeciąg, nic nadzwyczajnego w takim miejscu… Może mu się tylko faktycznie wydawało, że coś zobaczył? Nie wierzył w przypadki w takim miejscu i biorąc pod uwagę okoliczności nie zamierzał ignorować najmniejszych rzeczy. Uniósł różdżkę i powoli ruszył w stronę gdzie jak mu się wydawało widział kogoś czy coś. Starał się nasłuchiwać po drodze co też może czaić się w ciemności.
Tło narracyjne
koniecpsot1972
zasady korzystania
rzuty kością
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Czarodziej nieznanego statusu krwi, będący baśniopisarzem oraz autorem książki Baśnie Barda Beedle'a. Żył w XV wieku, ale większość jego życia pozostaje dla nas tajemnicą.

Bard Beedle
#4
09.12.2025, 16:48  ✶  
W dłoni Dory zaigrało światło, dziwnie słabe: może przez zestresowanie, a może dlatego, że jej palce zgrabiały wręcz z zimna. Rzucało blask na najbliższą okolicę, wyciągając z mroku ściany, podłogę… żadnych okien. Musiała skręcić albo od jakiegoś odizolowanego korytarza, albo w swojej ślepej ucieczce zbiegła w dół, do podziemi. Nieprzyjemny zapach wwiercał się w nozdrza, charakterystyczny dla miejsc, do których bardzo długo wdzierała się wilgoć i zimno, i w których nikt raczej regularnie nie wietrzył.
Krok i blask padł na kości, leżące w korytarzu.
Kości bez wątpienia ludzkie. Dora nie była może uzdrowicielką, ale kiedyś pragnęła nią zostać i mogła to rozpoznać, podobnie jak to, że po pierwsze, leżały tutaj od dawna, po drugie, że gdyby ktoś po prostu tu umarł… nie wyglądałyby w ten sposób. Rozwleczono je po korytarzu, i wyglądały na poobgryzane, ale tu nie mogła mieć pewności, i przez ich wiek, i to, że nie ukończyła edukacji. Obok nich leżała jakaś szmata w strzępach… która po bliższym przyjrzeniu okazałaby się gobelinem, który zdarto ze ściany albo spadł ze starości (choć po co komuś gobelin w podziemiach…?) A rozglądając się nie była pewna, z której strony przyszła – miała do wyboru tylko dwa kierunki, więc w teorii nie robiło to wielkiej różnicy, ale równie dobrze mogła wejść w głąb trzewi zamku McClivertów, jak i wrócić na górę.
Potem jej wzrok padł na mur, pod którym leżała największa ilość kości: i zdało się jej, że dostrzega na nim jakieś znaki, ale tak zatarte, że nie była pewna, co miały oznaczyć.
Byli potworami, więc w potwory je zamieniliśmy.
Czyjś głos rozbrzmiał w korytarzu, choć nikogo nie widziała.
*

Gdy Thomas dotarł do krańca korytarza, dostrzegł już tylko schody, wiodące w dół. Ktokolwiek tędy przebiegł – jeżeli to zrobił – poruszał się szybciej od niego i zdążył się oddalić. Zdało mu się jeszcze, że usłyszał kroki, ale było to gdzieś niżej, i zaraz umilkło.
Za to sekundę później rozbrzmiał śmiech. A chwilę później, dobiegające śpiewnym tonem.
Konsi, konsa, ta dziewczyna jest już nasza!
Ogarnęło go zimno. Duch przemknął przez niego i błyskawicznie zfrunął w dół, po schodach, a potem znikł mu z oczu, zanosząc się śmiechem. Nie zdołał się mu przyjrzeć, ale to raczej nie jego wcześniej widział - tamta osoba zdawała się nieco bardziej... materialna.

/Odpisy do 13.12/
Queen of May
But green is the color of earth,
of living things, of life.

And of rot.
wiek
20
sława
III
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
zielarka, twórca eliksirów
Jasnoniebieskie oczy, brązowe włosy i jasna, posiadająca nieliczne piegi cera. 168 wzrostu, o szczupłej sylwetce. Wokół niej unosi się intensywny aromat ziół i zapachowych świec. Dłonie w niektórych miejscach ma permanentnie odbarwione od eliksiralnych składników i roślin którymi się zajmuje. Dora w kwartale jesiennym choruje na Zieloną Zarazę co oznacza, ŻE JEST ZIELONA!!

Dora Crawford
#5
10.12.2025, 06:20  ✶  
Może powinna się zwyczajnie przestraszyć, kiedy obleczona światłem podłoga ujawniła rozrzucone na sobie kości. Może nawet krzyknąć, ale wkraczając do tego zamku chyba spodziewała się, że prędzej czy później natrafią tutaj na jakieś szczątki. Wzdrygnęła się więc tylko. Drgnęła niespokojnie, zrobiła pół kroku w tył i to tylko po to, by uznawszy że kości nie stwarzają raczej same w sobie dużego zagrożenia, na nowo się do nich zbliżyć.

Dora złapała za leżący na podłodze gobelin, kiedy już i jemu przyjrzała się nieco uważniej. Chciała go rozwinąć i zobaczyć co na nim jest, by w następnej kolejności zająć się tym, co zdawało się znajdować na ścianie, nad większą kupką kości.

A potem w ciszy rozległ się głos.

Crawleyówna wzdrygnęła się, momentalnie prostując i uważnie rozglądając najpierw w jedną, a potem drugą stronę gdzie prowadził korytarz. Po kręgosłupie przeszedł jej dreszcz, ale nie ważne jak bardzo nie starała się kogoś wypatrzeć - nikogo nie widziała.
- Jest tu ktoś? Pokaż się, proszę!


The woods are lovely, dark and deep, 
But I have promises to keep, 
And miles to go before I sleep.
Good Boy
I've got a twisted way of making it all seem fine
wiek
30
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Klątwołamacz
Wysoki na metr i dziewięćdziesiąt centymetrów co do milimetra - no więc wysoki, ale za to z drobną budową ciała. Czarne, kręcone włosy i ciemne oczy. Twarz pokryta kilkudniowym zarostem zdradza, że niezbyt dba o siebie.

Thomas Figg
#6
21.12.2025, 14:55  ✶  
Spodziewał się wielu rzeczy, ale czy spodziewał się duchów? Gdzieś tam w odmętach swojego umysłu całkowicie nie brał pod uwagę tego, że w tak starym zamczysku mogą czaić się i te istoty. No ale co by się z nimi stało? Kwintopędy im nie zagrażały. Mało co mogło przecież tym bezcielesnym postaciom zagrozić.
- Jaka znowu dziewczyna? - zapytał rozglądając się uważnie. Nie wiedział o co tu chodziło ,ale nie podobało mu się to. Wzdrygnął się, ba cały się zatrząsł kiedy bezcielesny stwór postanowił sobie prze niego przelecieć jak przez ścianę. Poczuł się jakby w samej bieliźnie wylądował na Antarktydzie.
Miał nadzieję, że to był głos ducha i mówił o przeszłości, o czymś co się już stało, a nie o nich. Przełknął głośno ślinę i wpatrywał się w dół.

Poruszył różdżką, aby wytworzyć snop światła, aby móc dostrzec co czai się na dole schodów, gdzie też ruszył. Słysząc głos Dory, zmarszczył brwi i przeskakiwał po dwa stopnie, aby jak najszybciej do niej dotrzeć.
- Dora?! To Ty? Co tutaj robisz! - zapytał zdziwiony tym, że podczas swojej warty nie zauważył, że opuszczała pokój, a może zrobiła to wcześniej.
Tło narracyjne
koniecpsot1972
zasady korzystania
rzuty kością
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Czarodziej nieznanego statusu krwi, będący baśniopisarzem oraz autorem książki Baśnie Barda Beedle'a. Żył w XV wieku, ale większość jego życia pozostaje dla nas tajemnicą.

Bard Beedle
#7
22.12.2025, 12:10  ✶  
Być może Thomas zobaczył Dorę – zdawało mu się w końcu, że kogoś widzi, ruszającego w dół, ot ta osoba poruszała się dużo szybciej niż on, a w ciemnościach, i gdy ruch wyłapał kątem oka, ciężko było upewnić się, czy to ona.
Usłyszał jej głos, gdzieś z dołu, z oddali.
Pokaż się, proszę!
A potem zawtórował mu śmiech, który zdawał się odbijać echem od korytarzy, i Thomas poczuł, że jego stopa ucieka, bo but stanął na czymś śliskim. Stopień? Czy coś pokryło go szronem, czy tylko tak wyglądał w blasku księżyca? W każdym przewrócił się, i do wtóru śmiechu, coraz głośniejszego, coraz bardziej szaleńczego, poleciał po schodach w dół.
Ty też, ty też, ty jesteś nasz – szepnęło mu coś jeszcze do ucha, gdy świat na moment stał się bólem.
*

Dorze zdawało się, że ktoś woła jej imię, ale głos zdawał się dolatywać nie tyle z daleka, a jakby zza grubych drzwi. Może wołający był za daleko, może była to kolejna sztuczka duchów? To one ją wzywały? Albo sprawiły, że głos był ledwo słyszalny?
Na jej prośbę o dziwo ktoś faktycznie się pojawił. Ujrzała półprzejrzystą postać, która przebiegła przez korytarz, pewnie tak jak wcześniej zrobiła to przez sen sama Dora. Nie widziała dokładnie, ale sądząc po szacie i włosach, była to dziewczyna, odziana w nocną koszulę. Wyciągnęła dłonie, jakby chciała zerwać coś ze ściany, zacisnęła palce na pustce, ciągnąc… może zrywała ten gobelin, którego resztki oglądała teraz Dora, zbyt zniszczone, aby mogła stwierdzić, co przestawiał… a potem przewróciła i coś, coś niewidzialnego skoczyło na nią, materiał ubrania rozerwał się, pokryła go srebrzysta krew, a wrzask pełen bólu i strachu zawibrował w uszach, kiedy ta próbując się bronić potoczyła się tam, gdzie leżała część kości.
– Nie, nie, nie!!! – krzyczała, usiłując odepchnąć od siebie niewidzialnych przeciwników, a potem…
…potem znikła.



Thomas, rzuć proszę na af, na skutki upadku – przy sukcesie tylko się trochę poobijał i może biec do Dory, przy porażce się uszkodził. Dora, rzuć proszę na percepcję.
Odpisy prośba do 27, przedłużamy, bo Wigilia.
Queen of May
But green is the color of earth,
of living things, of life.

And of rot.
wiek
20
sława
III
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
zielarka, twórca eliksirów
Jasnoniebieskie oczy, brązowe włosy i jasna, posiadająca nieliczne piegi cera. 168 wzrostu, o szczupłej sylwetce. Wokół niej unosi się intensywny aromat ziół i zapachowych świec. Dłonie w niektórych miejscach ma permanentnie odbarwione od eliksiralnych składników i roślin którymi się zajmuje. Dora w kwartale jesiennym choruje na Zieloną Zarazę co oznacza, ŻE JEST ZIELONA!!

Dora Crawford
#8
24.12.2025, 08:55  ✶  
Słyszała swoje imię - gdzieś w oddali, poza jej zasięgiem, ukryte na granicy świadomości. Rozglądała się, szukając osoby która mogła ją nawoływać, albo chociaż miejsca gdzie dźwięki stawałyby się wyraźniejsze, ale nic takiego nie mogła odnaleźć.

Na moment, kiedy przed jej oczami stanęła półprzeźroczysta postać, uśmiechnęła się lekko, aczkolwiek nieco niepewnie. Znalezienie wizualnego źródła problemów wydawało się kojące, ale odgrywana przed nią scenka już wcale taka nie była. Dora patrzyła, jak dziewczyna biegnie i próbuje zerwać coś ze ściany, ale potem... potem upadła na ziemię, dopadnięta przez coś co nie mogło zostać odtworzone przez duchową wizję. Ale Crawleyówna nie potrzebowała długo zastanawiać się nad tym co to mogło być, bo wyobraźnia szybciutko podsunęła jej najprostsze i najbliżej leżące rozwiązanie - kwintopend. Może był to fragment nocy, gdy potwory wdarły się do zamku po raz pierwszy, a może dotyczyła późniejszych wydarzeń, mając za bohaterkę jedną z maruderów, którzy jakoś uchowali się w zamku, albo przyszli na długo potem...

Krzyki dziewczyny zawibrowały Dorze w uszach i pozostały tam na moment. Miała wrażenie, że cisza zamku stała się nagle bardziej dotkliwa, do tego stopnia że wręcz dzwoniła w uszach, przerywana tylko oddechem. Ostatnio śnił jej się spadający z nieba śnieg. Gromadził się jej na barkach i przygniatał do ziemi, i po trochu tak też czuła się w tym momencie, jakby wizja przylepiła się do niej swoim ciężarem i bólem. Ale wreszcie otrząsnęła się z tego uczucia i rozejrzała w poszukiwaniu... czegoś. Czegokolwiek. Mogłaby zebrać te kości, by nie leżały rozrzucone. Zadbać o ich poprawny pochówek, ale najpierw chciała zobaczyć czy czegoś nie przeoczyła.

zgodnie z poleceniem na percepcję ◉◉○○○
Rzut N 1d100 - 91
Sukces!


The woods are lovely, dark and deep, 
But I have promises to keep, 
And miles to go before I sleep.
Good Boy
I've got a twisted way of making it all seem fine
wiek
30
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Klątwołamacz
Wysoki na metr i dziewięćdziesiąt centymetrów co do milimetra - no więc wysoki, ale za to z drobną budową ciała. Czarne, kręcone włosy i ciemne oczy. Twarz pokryta kilkudniowym zarostem zdradza, że niezbyt dba o siebie.

Thomas Figg
#9
27.12.2025, 23:48  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 28.12.2025, 00:02 przez Thomas Figg.)  
Postawili go na warcie i co? Nie dał rady upilnować, żeby Dorą nie wychodziła z pokoju. No normalnie order zakonu feniksa za wybitną służbę Dumbeldore już mu pewnie szykował, niech no tylko coś się Crawfordównie stanie. Chyba go wykluczą z wszelkich możliwych misji gdzie trzeba na kogoś uważać. Będzie musiał działać samodzielnie. Ale w sumie to nawet by mu to na lepsze wyszło.

Pewnie gdyby jak kretyn nie myślał cały czas o niebieskich migdałach, tylko skupił się na stawianiu stóp jak należy, to nie poślizgnąłby się jak ostatnia ofiara losu, tylko by bezpiecznie zszedł na sam dół. No ale posiadanie instynktu samozachowawczego nigdy nie należało do zalet Thomasa. Zdążył jeszcze mrugnąć, poczuć jak mu się robi gorąco i objąwszy się od ścian i balustrady w trybie ekspresowym zszedł na sam dół. Jednak Figg jak to on miał więcej szczęścia niż rozumu - choć on zawsze będzie mówił, ze to dlatego, ze koty zawsze spadają na cztery łapy, dlatego nie mógł się wywalić. Na samym dole schodów wylądował na nieco ugiętych kolanach, ale musiał się też podeprzeć rękami. Zerknął jeszcze w bok, jakby liczył, ze zobaczy tam sędziów z notami nie niższymi niż dziesięć od każdego. Ale zaraz też wrócił do tego co najważniejsze - prostując się nie zważał na to ile siniaków sobie nabił, czy kostki czasem nie zwichnął, bo coś pobolewała, ale chyba tylko obtłukł... Martwić się będzie kiedy indziej, teraz liczyło się ogarnięcie przyjaciółki, która na domiar złego zdawała sobie zupełnie nic nie robić z jego wołania.

-Dora? - zapytał kładąc jej dłoń na ramieniu, żeby zwrócić na siebie jej uwagę, jeżeli znowu jego głos to będzie za mało. - Co ty Tutaje robisz? Sama?! - dodał jeszcze stajać niemal przed nią i przyglądając się uważnie twarzy przyjaciółki.


Rzut na AF
Rzut N 1d100 - 71
Sukces!
Tło narracyjne
koniecpsot1972
zasady korzystania
rzuty kością
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Czarodziej nieznanego statusu krwi, będący baśniopisarzem oraz autorem książki Baśnie Barda Beedle'a. Żył w XV wieku, ale większość jego życia pozostaje dla nas tajemnicą.

Bard Beedle
#10
29.12.2025, 20:59  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 29.12.2025, 21:01 przez Bard Beedle.)  
Potknięcie się nie było prawdopodobnie winą Thomasa czy jego nieostrożności – gdyby obejrzał się i przyjrzał dokładnie stopniom odkryłby, że pokrył je szron. Ktoś płatał im figle: czy uaktywniły się jakieś stare zaklęcia, czy duchy obniżały temperaturę, czy stało się jeszcze coś innego… ale na pewno było to niebezpieczne.
Mógł się połamać. Mógł upaść i rozbić sobie głowę.
I czy śmiechy i nawoływania duchów nie ostrzegały wręcz: chciały, aby przybysze, którzy przekroczyli próg zamku, do nich dołączyli. A przynajmniej chciał tego jeden z nich. To nie był przypadek, to nie była nieostrożność czy zbyt niska kondycja fizyczna nawet... to był zamach.
W korytarzu było zimno, tak bardzo, że gdy wreszcie dotarł do Dory i adrenalina zaczęła opadać, odkrył, że i on trzęsie się z zimna. A potem coś dotknęło jego karku, palce chłodne jak z lodu, choć gdyby się odwrócił, niczego by nie zobaczył.
– Mówili, że musimy się zemścić. Że nasz honor ważniejszy jest niż cokolwiek innego. Że taką zbrodnię może zmazać tylko krew – szepnęło coś wprost do jego ucha sekundę później, a on poczuł chłodny powiew.
Były tu kości, zapewne dziewczyny, której duch przed chwilą odegrał przed Dorą własną śmierć: może by ją przerazić, może uwięziony w wiecznej pętli uciekania, umierania i tych ostatnich chwil, pełnych strachu, bólu i gniewu. Były resztki gobelinu, zerwanego ze ściany, zupełnie nie pasującego do podziemi, ale…
…chyba coś ukrywały.
Dora pojęła to nagle, gdy spojrzała na ścianę, gdy przypomniała sobie, że duch zdawał się wyciągać ku niej ręce. Niektóre kamienie wyglądały jakby inaczej niż inne. Gdy przyglądała się bardzo dokładnie, zdało się jej, że widzi nawet resztki wyżłobień – być może znaków czy run, które wyryto tutaj kiedyś, a które zatarł czas. Dziewczyna, która zginęła, próbowała dostać się właśnie tutaj.
Tylko czy powinni to sprawdzać, skoro przyprowadziła tu najwyraźniej Dorę, i skoro wprost obiecywała… że do nich teraz dołączy? Do duchów zamku McClivertów?
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Bard Beedle (1698), Dora Crawford (1543), Thomas Figg (1500)


Strony (2): 1 2 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa