Deirdre Marya Malfoy
Urodzenie: 31.08.1948 (Siódemka — Filozof)
Stan cywilny: Panna
Nazwisko panieńskie: Malfoy
Krew: Czysta
Zamieszkanie: Mieszkanie na Alei Horyzontalnej.
Pochodzenie: Córka Isidora Malfoya, młodszego kuzyna Fortinbrasa i Ivanki Dolohov-Malfoy.
Stan cywilny: Panna
Nazwisko panieńskie: Malfoy
Krew: Czysta
Zamieszkanie: Mieszkanie na Alei Horyzontalnej.
Pochodzenie: Córka Isidora Malfoya, młodszego kuzyna Fortinbrasa i Ivanki Dolohov-Malfoy.
Kształtowanie: ◉◉○○○
Rozproszenie: ◉◉○○○
Transmutacja: ◉◉◉○○
Zauroczenie: ◉◉○○○
Nekromancja: ◉◉○○○
Translokacja: ◉○○○○
Percepcja: ◉◉◉○○
Aktywność fizyczna: ○○○○○
Charyzma: ○○○○○
Rzemiosło: ◉◉○○○
Wiedza przyrodnicza: ◉◉◉◉○
Wiedza o świecie: ◉◉◉○○
Rozproszenie: ◉◉○○○
Transmutacja: ◉◉◉○○
Zauroczenie: ◉◉○○○
Nekromancja: ◉◉○○○
Translokacja: ◉○○○○
Percepcja: ◉◉◉○○
Aktywność fizyczna: ○○○○○
Charyzma: ○○○○○
Rzemiosło: ◉◉○○○
Wiedza przyrodnicza: ◉◉◉◉○
Wiedza o świecie: ◉◉◉○○
Poziom spaczenia: III
Różdżka:Szpon Hipogryfa, Berberys, 10¾ cala, sztywna, bez ozdób, malowana w gradient od zielonego na rączce, do czarnego na czubku.
Zwierzę totemiczne:Krowa Jersey
Aura:Brązowo-żółta z nitkami czerni.
O zdolnościach: Deirdre Malfoy nigdy nie przejawiała ambicji politycznych, skupiając się niemal wyłącznie na wiedzy oraz praktycznych aspektach funkcjonowania ciała, najlepiej cudzego. Od najmłodszych lat skupiała się na biologii i anatomii, a magia interesowała ją głównie tam, gdzie przenikała się z materią, tkanką i strukturą kości. Grzebała w nielegalnych księgach rodu, by zaczerpnąć wiedzy o Nekromancji, aby stosować ją w swoich projektach. Leczenie przychodzi naturalnie, niemal intuicyjnie, tak samo jak rozumienie chorób, urazów i procesów regeneracyjnych. Znacznie lepiej radzi sobie z pacjentem na stole zabiegowym niż z rozmową przy herbacie. Jej transmutacja, nekromancja i pieczętowanie nie służyły popisom w pojedynkach, lecz badaniom, przekształcaniu, łączeniu i poprawianiu tego, co według niej natura zaprojektowała zbyt zachowawczo. Fascynacja hybrydami i magicznymi protezami wynikała z przekonania, że ciało jest tylko bazą wyjściową, którą można ulepszyć, jeśli dysponuje się odpowiednią wiedzą i narzędziami.
Braki fizyczne nadrabia obsesyjną organizacją, każdy przedmiot ma swoje miejsce, każda istota numer, a każdy przypadek dokładną dokumentację. Dzięki dobremu oku bardzo szybko jest w stanie zweryfikować powagę sytuacji u pacjenta, rozpoznać zagrożenie. Jest bardzo spostrzegawcza, umie wykryć, kiedy pacjenci kłamią na temat wypadku. Tak samo jest w przypadku zwierząt. Szybko dostrzega ułomności oraz potrafi wyłapać moment, gdy już się, że eksperyment ma wynik negatywny i może go przerwać.
Deirdre nie jest dobra w kompromisach, jeśli uznała coś za słuszne, będzie się tego trzymać nawet wbrew faktom. Nie umie przyznać się do błędu. Generalnie w kwestii relacji międzyludzkich idzie jej źle. Nie jest wysyłana do rozmów z rodzinami pacjentów, bo poinformuje ich jedynie o której godzinie odebrać zwłoki, rezygnuje również z bankietów i bali arystokracji, bo nie umie się na nich odnaleźć i boi się, że palnie coś głupiego. Uważa też, że jej słabość fizyczna może przekreślić ostatnich kandydatów na męża, którzy się ostaną. Rzeczywiście, jest bardzo słaba i jeżeli się nie wysypia oraz nie je pięciu posiłków dziennie, będzie się słaniać na nogach. Nigdzie nie pobiegnie. Z tego wszystkiego, również translokacja idzie jej miernie, jakby naturalna stagnacja zatrzymywała magiczną ruchomość. Podniesie filiżankę i książkę z półki, ale żeby przenieść pacjentów i tak woła o pomoc innych magimedyków.
Ostatecznie pozostaje specjalistką, która nie chce się wyróżniać spośród całej rzeszy medyków, bo jej praca jest jedynie źródłem przychodu. Misja leży gdzieś indziej.
Piękni ludzie wymiotują diamentami: Matka przekazała jej wiedzę na temat tajnych skrytek Dolohovów, gdy odkryły jak bardzo inwestycje ojca pogrążają ich rodzinę finansowo. Dlatego też matka skryła w żołądku posąg córki i sama zaleciła jej podobną taktykę wobec przedmiotów wartościowych. Teraz Deirdre nosi w żołądku swój najbardziej zaufany notatnik badacza.
Leczenie III: Wiedza o anatomii ludzkiej, chorobach oraz sposobach leczenia przychodziła jej tak samo prosto, jak wszelkie inne zagadnienia biologiczne. Ukończyła edukację w Mungu i pracuje tam jako uzdrowicielka.
Pieczętowanie III: Prywatne badania i fascynacja hybrydami istot magicznych pokierowały ją ku pieczętowaniu. Obecnie testuje magiczne protezy, które można ożywiać i dopasowywać do rannej istoty, aby wznieść na nowy poziom konstrukcję szkieletu. Po co ograniczać się tylko do czterech kończyn.
Tworzenie eliksirów i maści II: Już za czasów szkolnych była bardzo dobrym twórcą eliksirów. Chociaż z czasem większą wagę przeniosła na wiedzę medyczną, niż wytwórstwo, nadal wie dokładnie, co i jak z czym połączyć, jaką konsystencję powinna mieć dana maść oraz kolejne etapy kolorystyczne eliksirów.
Opieka nad magicznymi stworzeniami I: Jej ojciec zajmował się taksydermią magicznych stworzeń oraz wielokrotnie próbował prowadzić hodowle różnych gatunków. Chociaż jego działania były biznesowo niekorzystne i przynosiły wiele strat, Deidre skorzystała edukacyjnie z obecności wielorakich zwierząt, żywych i martwych.
Niewidzialność 0: Wielkie drzewa przysłaniają cieniem małe sadzonki. Najpierw zniknął z pola widzenia socjety mniej utalentowany, nieciekawy kuzyn Fortinbrasa, a następnie jego potomstwo. Kolejny Malfoy, li i tylko.
Brudny Sekret II: Od dziecka fascynują ją hybrydy i od dziecka próbuje stworzyć jakąś, korzystając ze zwierząt hodowanych i sprowadzanych przez ojca. W końcu ciężko się doliczyć ile młodych było w jednym miocie. Jej celem jest zapieczętowanie hybrydy w taki sposób, aby mogła się rozmnażać. Odkąd rozpoczęła pracę w Mungu, fantazjuje na temat używania humanoidalnych zwierząt, takich jak mugolacy. Podczas Spalonej Nocy próbowała porwać jednego, jednak zmarł na skutek obrażeń.
Słabo zbudowany II: Od dzieciństwa skóra i kości. Może jeszcze na początku szybko przebierała nogami, ale gdy tylko zaczęła przegrywać z rowiesnikami, tupnęła nóżką, że ona się tak nie bawi i zrezygnowała z jakiejkolwiek aktywności fizycznej. Zawsze pozostała kruchej budowy, a matka śmiała się, że córka ma ptasie kości.
Wegetarianin I: Mięso rośnie jej w ustach. Nienawidzi łykowatej konsystencji, galaretowatego tłuszczu oraz niespodziewanych kombinacji teksturowych. Mięsko zjedz, ziemniaki zostaw od dziecka wywoływało w niej napady histerii, a w dorosłym życiu unika mięsa jak ognia.
Brak poczucia humoru I: Nie umie żartować. Nie wie, kiedy się śmiać. Każdy sarkazm bierze na poważnie. Większość żartów jej nie śmieszy, ale sili się na uśmiech, gdy śmieją się inni i udaje, że jej powściągliwość wynika z tego, że jest damą, a nie dlatego, że nigdy w życiu nie usłyszała śmiesznego żartu, a z każdej komedii wychodziła z dogłębnym poczuciem zażenowania.
Księżniczka I: Potrzebuje swojej poduszki, swojej pościeli oraz swojego łóżka, aby zasnąć, a gdy kupuje nowe elementy bielizny sypialnej, to zawsze z tego samego miejsca, w tym samym kolorze, butelkowej zieleni. Nigdy nie przysypia na kozetkach, nawet podczas niezmiernie nudnych nocnych dyżurów, bo i tak patrzy się w sufit.
Mizantrop I: Uważa, że mugole to gatunek z tej samej rodziny, co czarodzieje, w tej sam sposób, jak orangutany i goryle, a mugolacy to mutacje, magiczna postać raka i są patologią ewolucyjną, która zagraża zdrowiu, a więc należy ją wyeliminować. Utrudnia jej to pracę i zawsze stara się unikać takich pacjentów, a gdy już nie ma wyjścia, rozcieńcza leki przeciwbólowe oraz wybiera najbardziej bolesny sposób terapii.
Uparciuch I: Jeśli ona mówi, że coś ma być, to tak ma być. I na pewno ma rację. Nawet, jeśli w trakcie stwierdziła, że jednak nie miała racji, nie ustąpi. Dla zasady. Moje musi być na wierzchu.
Nerwica natręctw I: Wszystkie rośliny muszą być odpowiednio podpisane, w równych rzędach. Każde zwierzę ma swój kod katalogowy, imiona nie mają znaczenia. Każdy przedmiot w domu ma swoje miejsce. Jej rytuałem jest policzenie wszystkich książek w korytarzu i zastukanie trzy razy w ramę drzwi przy wychodzeniu. Kompulsywnie szoruje ręce.
Różdżka:Szpon Hipogryfa, Berberys, 10¾ cala, sztywna, bez ozdób, malowana w gradient od zielonego na rączce, do czarnego na czubku.
Zwierzę totemiczne:Krowa Jersey
Aura:Brązowo-żółta z nitkami czerni.
O zdolnościach: Deirdre Malfoy nigdy nie przejawiała ambicji politycznych, skupiając się niemal wyłącznie na wiedzy oraz praktycznych aspektach funkcjonowania ciała, najlepiej cudzego. Od najmłodszych lat skupiała się na biologii i anatomii, a magia interesowała ją głównie tam, gdzie przenikała się z materią, tkanką i strukturą kości. Grzebała w nielegalnych księgach rodu, by zaczerpnąć wiedzy o Nekromancji, aby stosować ją w swoich projektach. Leczenie przychodzi naturalnie, niemal intuicyjnie, tak samo jak rozumienie chorób, urazów i procesów regeneracyjnych. Znacznie lepiej radzi sobie z pacjentem na stole zabiegowym niż z rozmową przy herbacie. Jej transmutacja, nekromancja i pieczętowanie nie służyły popisom w pojedynkach, lecz badaniom, przekształcaniu, łączeniu i poprawianiu tego, co według niej natura zaprojektowała zbyt zachowawczo. Fascynacja hybrydami i magicznymi protezami wynikała z przekonania, że ciało jest tylko bazą wyjściową, którą można ulepszyć, jeśli dysponuje się odpowiednią wiedzą i narzędziami.
Braki fizyczne nadrabia obsesyjną organizacją, każdy przedmiot ma swoje miejsce, każda istota numer, a każdy przypadek dokładną dokumentację. Dzięki dobremu oku bardzo szybko jest w stanie zweryfikować powagę sytuacji u pacjenta, rozpoznać zagrożenie. Jest bardzo spostrzegawcza, umie wykryć, kiedy pacjenci kłamią na temat wypadku. Tak samo jest w przypadku zwierząt. Szybko dostrzega ułomności oraz potrafi wyłapać moment, gdy już się, że eksperyment ma wynik negatywny i może go przerwać.
Deirdre nie jest dobra w kompromisach, jeśli uznała coś za słuszne, będzie się tego trzymać nawet wbrew faktom. Nie umie przyznać się do błędu. Generalnie w kwestii relacji międzyludzkich idzie jej źle. Nie jest wysyłana do rozmów z rodzinami pacjentów, bo poinformuje ich jedynie o której godzinie odebrać zwłoki, rezygnuje również z bankietów i bali arystokracji, bo nie umie się na nich odnaleźć i boi się, że palnie coś głupiego. Uważa też, że jej słabość fizyczna może przekreślić ostatnich kandydatów na męża, którzy się ostaną. Rzeczywiście, jest bardzo słaba i jeżeli się nie wysypia oraz nie je pięciu posiłków dziennie, będzie się słaniać na nogach. Nigdzie nie pobiegnie. Z tego wszystkiego, również translokacja idzie jej miernie, jakby naturalna stagnacja zatrzymywała magiczną ruchomość. Podniesie filiżankę i książkę z półki, ale żeby przenieść pacjentów i tak woła o pomoc innych magimedyków.
Ostatecznie pozostaje specjalistką, która nie chce się wyróżniać spośród całej rzeszy medyków, bo jej praca jest jedynie źródłem przychodu. Misja leży gdzieś indziej.
Piękni ludzie wymiotują diamentami: Matka przekazała jej wiedzę na temat tajnych skrytek Dolohovów, gdy odkryły jak bardzo inwestycje ojca pogrążają ich rodzinę finansowo. Dlatego też matka skryła w żołądku posąg córki i sama zaleciła jej podobną taktykę wobec przedmiotów wartościowych. Teraz Deirdre nosi w żołądku swój najbardziej zaufany notatnik badacza.
Leczenie III: Wiedza o anatomii ludzkiej, chorobach oraz sposobach leczenia przychodziła jej tak samo prosto, jak wszelkie inne zagadnienia biologiczne. Ukończyła edukację w Mungu i pracuje tam jako uzdrowicielka.
Pieczętowanie III: Prywatne badania i fascynacja hybrydami istot magicznych pokierowały ją ku pieczętowaniu. Obecnie testuje magiczne protezy, które można ożywiać i dopasowywać do rannej istoty, aby wznieść na nowy poziom konstrukcję szkieletu. Po co ograniczać się tylko do czterech kończyn.
Tworzenie eliksirów i maści II: Już za czasów szkolnych była bardzo dobrym twórcą eliksirów. Chociaż z czasem większą wagę przeniosła na wiedzę medyczną, niż wytwórstwo, nadal wie dokładnie, co i jak z czym połączyć, jaką konsystencję powinna mieć dana maść oraz kolejne etapy kolorystyczne eliksirów.
Opieka nad magicznymi stworzeniami I: Jej ojciec zajmował się taksydermią magicznych stworzeń oraz wielokrotnie próbował prowadzić hodowle różnych gatunków. Chociaż jego działania były biznesowo niekorzystne i przynosiły wiele strat, Deidre skorzystała edukacyjnie z obecności wielorakich zwierząt, żywych i martwych.
Niewidzialność 0: Wielkie drzewa przysłaniają cieniem małe sadzonki. Najpierw zniknął z pola widzenia socjety mniej utalentowany, nieciekawy kuzyn Fortinbrasa, a następnie jego potomstwo. Kolejny Malfoy, li i tylko.
Brudny Sekret II: Od dziecka fascynują ją hybrydy i od dziecka próbuje stworzyć jakąś, korzystając ze zwierząt hodowanych i sprowadzanych przez ojca. W końcu ciężko się doliczyć ile młodych było w jednym miocie. Jej celem jest zapieczętowanie hybrydy w taki sposób, aby mogła się rozmnażać. Odkąd rozpoczęła pracę w Mungu, fantazjuje na temat używania humanoidalnych zwierząt, takich jak mugolacy. Podczas Spalonej Nocy próbowała porwać jednego, jednak zmarł na skutek obrażeń.
Słabo zbudowany II: Od dzieciństwa skóra i kości. Może jeszcze na początku szybko przebierała nogami, ale gdy tylko zaczęła przegrywać z rowiesnikami, tupnęła nóżką, że ona się tak nie bawi i zrezygnowała z jakiejkolwiek aktywności fizycznej. Zawsze pozostała kruchej budowy, a matka śmiała się, że córka ma ptasie kości.
Wegetarianin I: Mięso rośnie jej w ustach. Nienawidzi łykowatej konsystencji, galaretowatego tłuszczu oraz niespodziewanych kombinacji teksturowych. Mięsko zjedz, ziemniaki zostaw od dziecka wywoływało w niej napady histerii, a w dorosłym życiu unika mięsa jak ognia.
Brak poczucia humoru I: Nie umie żartować. Nie wie, kiedy się śmiać. Każdy sarkazm bierze na poważnie. Większość żartów jej nie śmieszy, ale sili się na uśmiech, gdy śmieją się inni i udaje, że jej powściągliwość wynika z tego, że jest damą, a nie dlatego, że nigdy w życiu nie usłyszała śmiesznego żartu, a z każdej komedii wychodziła z dogłębnym poczuciem zażenowania.
Księżniczka I: Potrzebuje swojej poduszki, swojej pościeli oraz swojego łóżka, aby zasnąć, a gdy kupuje nowe elementy bielizny sypialnej, to zawsze z tego samego miejsca, w tym samym kolorze, butelkowej zieleni. Nigdy nie przysypia na kozetkach, nawet podczas niezmiernie nudnych nocnych dyżurów, bo i tak patrzy się w sufit.
Mizantrop I: Uważa, że mugole to gatunek z tej samej rodziny, co czarodzieje, w tej sam sposób, jak orangutany i goryle, a mugolacy to mutacje, magiczna postać raka i są patologią ewolucyjną, która zagraża zdrowiu, a więc należy ją wyeliminować. Utrudnia jej to pracę i zawsze stara się unikać takich pacjentów, a gdy już nie ma wyjścia, rozcieńcza leki przeciwbólowe oraz wybiera najbardziej bolesny sposób terapii.
Uparciuch I: Jeśli ona mówi, że coś ma być, to tak ma być. I na pewno ma rację. Nawet, jeśli w trakcie stwierdziła, że jednak nie miała racji, nie ustąpi. Dla zasady. Moje musi być na wierzchu.
Nerwica natręctw I: Wszystkie rośliny muszą być odpowiednio podpisane, w równych rzędach. Każde zwierzę ma swój kod katalogowy, imiona nie mają znaczenia. Każdy przedmiot w domu ma swoje miejsce. Jej rytuałem jest policzenie wszystkich książek w korytarzu i zastukanie trzy razy w ramę drzwi przy wychodzeniu. Kompulsywnie szoruje ręce.
Edukacja: W Hogwarcie należała do Slytherinu. Nie odznaczała się niczym szczególnym, poza zajęciami z Eliksirów oraz Opieki nad Magicznymi Zwierzętami, gdzie radziła sobie wybitnie. Opiekun domu sugerował jej dalszą edukację medyczną, którą podjęła.
Odebrała edukację w św. Mungu oraz odbyła tam staż.
Doświadczenie: Oprócz edukacji w św. Mungu, przeszła przez dodatkowy kurs Opieki nad Magicznymi Zwierzętami, aby zakwalifikować się do specjalizacji Urazów Magizoologicznych.
Pomaga ojcu, który próbuje rozszerzyć swoją działalność o hodowlę Lunaballi.
Aktualne miejsce pracy: Klinika Magicznych Chorób i Urazów Szpitala Świętego Munga, Magimedyk na oddziale Urazów Magizoologicznych.
Cechy szczególne: -
Rozpoznawalność: III — pracownicy hodowli, jako regularni pacjenci, ją kojarzą, gdy po raz trzynasty podaje im maść na to samo ukąszenie, tylko w innym miejscu. Niektórzy kojarzą jej ojca, wszyscy znają nazwisko, ale równie dobrze może być losową blondynką miniętą na ulicy.
Odebrała edukację w św. Mungu oraz odbyła tam staż.
Doświadczenie: Oprócz edukacji w św. Mungu, przeszła przez dodatkowy kurs Opieki nad Magicznymi Zwierzętami, aby zakwalifikować się do specjalizacji Urazów Magizoologicznych.
Pomaga ojcu, który próbuje rozszerzyć swoją działalność o hodowlę Lunaballi.
Aktualne miejsce pracy: Klinika Magicznych Chorób i Urazów Szpitala Świętego Munga, Magimedyk na oddziale Urazów Magizoologicznych.
Cechy szczególne: -
Rozpoznawalność: III — pracownicy hodowli, jako regularni pacjenci, ją kojarzą, gdy po raz trzynasty podaje im maść na to samo ukąszenie, tylko w innym miejscu. Niektórzy kojarzą jej ojca, wszyscy znają nazwisko, ale równie dobrze może być losową blondynką miniętą na ulicy.
Wskazówki dla Mistrza Gry
Traktuję jej odnogę rodziny jako średniozamożną. W trakcie fabuły chciałabym zostać zrekrutowana przez Śmierciożerców i znaleźć męża-śmierciożerce.
Bonusy
![[Obrazek: imgproxy.php?id=mjsJS23.jpeg]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=mjsJS23.jpeg)