• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Wyspy Brytyjskie Walia Snowdonia [24.09.72] The Wheel of Fortune rotates, fickle as the moon

[24.09.72] The Wheel of Fortune rotates, fickle as the moon
hold me like a grudge
and what an ugly thing
– to have someone see you.
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
auror
Stosunkowo wysoki mężczyzna, mierzący sobie 183 centymetry wzrostu. Posiada włosy barwy ciemnego blondu i jasne, błękitne oczy. Budowa jego ciała jest atletyczna, a na twarzy często widnieje lekki, szelmowski uśmieszek. Porusza się z nonszalancją i pewną niedbałością. Jest nienaturalnie zimny w dotyku.

Atreus Bulstrode
#1
27.12.2025, 23:53  ✶  
Główna część imprezy zakończyła się, a goście mogli oddać się szeroko pojętej zabawie i spędzaniu czasu w dowolny sposób. Brenna gdzieś przepadła, ale Atreus nie za bardzo się tym przejmował, bo pewnie połknęła ją jakaś dziura. Nic nowego. Co więcej, zakładał że gdyby faktycznie działaby się jej jakaś krzywda, to dałaby mu znać falami. Nie odzywała się - znaczy wszystko było okej.

On sam przez pewien czas włóczył się, spędzając nieco na rozmowie z Anthonym, najpierw Borginem, a potem z kolei Shafiqiem. Obleciał jeszcze parę innych znajomych twarzy, wypił hektolitry ognistej i tanecznym krokiem postanowił na chwilę udać się do namiotu w którym miał spać.

Los chciał, a może i nie los a łaskawość gospodarzy, że dzielili z Brenną nocleg w towarzystwie Basiliusa i Millie. Na kuzyna cieszył się niezmiernie, na Millie trochę mniej, ale nie można było mieć wszystkiego. Przynajmniej wiadomo było, ze Moody nie należała do tych sztywnych, niezręcznych osób z którymi nie dało się wytrzymać. Co jednak Atreusa trochę zastanawiało, to co tutaj w ogóle Bazyl robił w jej towarzystwie. Nie miał kogoś innego lepszego? A ona też nie miała co robić tylko marnować porządnych, czystokrwistych chłopców?

- Moody! Jak dobrze że cię zastałem - odgarnął poły namiotu ręką i pierwsze na czym zatrzymało się jego spojrzenie, to jej sylwetka. Wyglądała nienaturalnie w tym dziewczyńskim stroju. Jakby kto ją podmienił i chyba Bulstrode mniej by się zdziwił widząc w kiecce jej brata. - Wyciągaj karty, obiecałaś mi nowy rozkład po pełni!
constant extreme
when sister and brother stand shoulder to shoulder,
who stands a chance against us?
wiek
29
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
snowidz
zawód
Brygadzistka na chorobowym
Drobna (157cm, niedowaga), blada i czarnowłosa, o oczach złotych jak miód.

Millie Moody
#2
19.01.2026, 16:31  ✶  
– A co ja kurwa jestem Twoim psem, żebyś mi wydawał polecenia? – odgryzła się odruchowo, podskakując wystraszona na tak nagłe wtargnięcie do jej przestrzeni prywatnej osobistej i chuj Atreusowi co zapisywała w swoim szkicowniku na marginesach. Zatrzasnęła zeszyt z hukiem i poderwała się jakby chciała mu wpierdolić, a potem sobie przypomniała że nie wypada za mocno.

Bo ona mu nie chciała wpierdolić, tylko chciała się napierdolić - to była ta subtelna różnica.

Bycie trzeźwym ZWŁASZCZA po zebraniu Zakonu i ZWŁASZCZA po Mabon.

I teraz.

Nie wiedziała czyj to był pomysł, żeby dzielić namiot z NIM ale tak się czasem zdarzało i trzeba było to przegryźć. Psiarski mieli namiot w sumie. Auror, detektyw, bumowiec i pierwsza pomoc. Idealnie na akcję, jakby byli jebanym teamem.

Wdech. Wydech.

Uśmiech, numer 47 czyli Patrz Jaka Jestem Łaskawa, Że Ci Wsadziłam Czegoś Metalowego Między Żebra.

Ubrana była nawet ładnie, już nie w swoje kwiatki, ale przyjemny w odbiorze komplet o zgrozo pastelowy. Puchate spodnie i luźna tunika były pociągnięte przyjemną zielenią ombre przechodzącą w róż, co korespondowało z suknią, przynajmniej w domyśle. Włosy miała puszczone luzem i wyglądałaby (gdyby nie zakapiorska twarz) nawet uroczo. Powiedzmy.

Miękka, niemal pluszowa szata pasowała jej jak świni siodło.

A iluż czystokrwistych ma świniowstręt!

Odsunęła kategorycznie swój notatnik i z przepastnej landrynkowej kieszeni wyciągnęła talię... w kotki. Kocie ślepia wpatrywały się niemal z każdej karty w użytkownika, no może poza śmiercią i złamanym sercem. Moody przysiadła.

– Chodź tu, zdejmij ze mnie jażmo wiszenia Ci czegokolwiek. – Obiecała srała, trzeba było poprosić o coś w zamian. Złotem by nie pogardziła. Albo przysługą i wglądem do kilku w tajemniczych okolicznościach zamkniętych spraw. No ale to drugie mogła ogarnąć Brenna. – Na co chcesz? Na co mam Ci postawić – zapytała nieco bardziej "profesjonalnie" zaczynając tasować. – I gdzie podziałeś Brenkę? Czy nie powinniście obtańcowywać się pół nocy, a drugie pół migdalić pod otwartym niebem? – zasugerowała, dzieląc się swoją światłą obserwacją z aurorem.
hold me like a grudge
and what an ugly thing
– to have someone see you.
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
auror
Stosunkowo wysoki mężczyzna, mierzący sobie 183 centymetry wzrostu. Posiada włosy barwy ciemnego blondu i jasne, błękitne oczy. Budowa jego ciała jest atletyczna, a na twarzy często widnieje lekki, szelmowski uśmieszek. Porusza się z nonszalancją i pewną niedbałością. Jest nienaturalnie zimny w dotyku.

Atreus Bulstrode
#3
20.01.2026, 02:21  ✶  
Śmiesznie trochę wyglądała w tym swoim komplecie, głównie dlatego że nigdy jej sobie w takim wydaniu nie wyobrażał. Nawet w najokropniejszych koszmarach. Te pastele były kompletnie nie w jej palecie barw i bardziej by sobie ją wyobrażał w jakiejś upiornej czerni albo głębokiej czerwieni. Ale może Geraldine ją zmusiła, żeby wyglądała jak kobieta chociaż raz w życiu. I się zachowywała.
- A co, umiesz zrobisz sztuczkę? - zapytał złośliwie, jakby gdzież za tym miała się kryć kolejna komenda. Siad. Zostań. Turlaj się. Ale zamiast wyrzucić z siebie jakieś kolejne, mało przyjemne pewnie dla niej słowa, zasiadł sobie wygodnie, szybciutko wykorzystując sytuację że wolała mu nic tutaj nie wisieć.
- Postaw mi na dokładnie to samo co ostatnio - zakomunikował, podnosząc się w sumie zaraz i zajmując przez moment częścią swojego bagażu. Przyszedł bowiem przygotowany, dlatego zaraz w jego dłoniach znalazła się butelka ognistej. Szklaneczki były w wyposażeniu namiotu, więc przywołał je zaklęciem. - O suchym pysku nie wypada - poinformował, odkręcając zakrętkę i na moment marszcząc brwi, jakby faktycznie się zastanawiał gdzie ta Brenna mogła być.
- Nie mam bladego pojęcia. Pewnie hula z wiatrem w polu, nie jestem kurwa jej niańką - nalał sobie, nalał jej. - A ty gdzie masz Basiliusa? Ruchłaś go tak pod jakimś drzewem, że biedaczek nie może się teraz ruszać z tymi swoim słabym serduszkiem? - uśmiechnął się w obślizgły sposób i uniósł szklankę w niemym geście na zdrowie.
constant extreme
when sister and brother stand shoulder to shoulder,
who stands a chance against us?
wiek
29
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
snowidz
zawód
Brygadzistka na chorobowym
Drobna (157cm, niedowaga), blada i czarnowłosa, o oczach złotych jak miód.

Millie Moody
#4
06.02.2026, 19:46  ✶  
– Jakbym miała patrzeć na siebie w porównaniu z Tobą... to jestem bardziej kotem niż psem, rasowy ratlerku – rzuciła przelotnie, ostentacyjnie łapą znaczy ręką przesuwając przyniesioną przez niego butelkę i... zrzucając ją na twardą, wciąż jednak wystarczająco miękką podłogę namiotu. Butelka się nie stłukła, a złote, całkiem kocie oczy wciąż utkwione były w Bulstrodzie. Wykrzywiona twarz nie kryła braku sympatii Moody do swojego wyższego stopniem kurwa kolegi, to właściwie też było całkiem kotoidalne.

– Złapałeś mnie, nie sądziłam, że mieliśmy publiczność, ani że kręcą Cię takie rzeczy Bulstrode. – Odcięła się, sięgając po torebkę (stanowczo za małe kieszenie w tej sukience, stanowczo!), i wyciągając z niej paczkę fajek i karty. Nowe. Z kotami zamiast ludźmi na obrazkach.

– Rozumiem, że uważasz wróżbę za spełnioną? W sumie... było spoko, a potem się rozjebał Londyn, więc jakiekolwiek romanse zeszły na dalszy plan. Ma to sens. Z drugiej strony, karty punktowały Cię, że okopujesz się bez sensu, zamiast otworzyć na nowe możliwości. Cały czas to robisz, czy postanowiłeś w końcu się ogarnąć złamasie? – zapytała i zaciągnęła się mocno, odpalając od różdżki swojego nędznego szluga, zakupionego oczywiście po taniości. Dobrze w sumie że nie było Liszka czy Brenki, pewnie nie byliby tacy zadowoleni z tego że pali w środku. Z drugiej strony, byli kurwa czarodziejami, mogli się okadzić chujoświeczkami i innymi trociczkami, aż miło.

– Życie uczuciowe Atreusa Bulstroda, na cycki Matki, nie sądziłam, że kiedykolwiek będziemy razem nad nim radzić. – Uśmiechnęła się nawet, ze szlugiem w kąciku ust, głową przypominając starą Miles, gdy reszta... wyglądała tak jak wyglądała. – Na co czekasz? Polewaj. Zeszłam ze służby w sumie, a na trzeźwo to ciężko w takie zawiłości zaglądać. – papieros przewędrował z jednego kącika ust do drugiego, gdy tasowała dalej. – Pytamy o Brennę, czy ktoś inny Ci się nawinął w międzyczasie? – dodała absolutnym mimochodem, choć pytanie było bardzo... wycelowane. Za to ruchanie Basiliusa pod drzewem, miała ochotę strzelić mu w ryj, ale miała się zachowywać na tym ślubie, więc powiedzmy, wystąpienie z limem na śniadaniu poprawinowym nie wchodziło w grę.
hold me like a grudge
and what an ugly thing
– to have someone see you.
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
auror
Stosunkowo wysoki mężczyzna, mierzący sobie 183 centymetry wzrostu. Posiada włosy barwy ciemnego blondu i jasne, błękitne oczy. Budowa jego ciała jest atletyczna, a na twarzy często widnieje lekki, szelmowski uśmieszek. Porusza się z nonszalancją i pewną niedbałością. Jest nienaturalnie zimny w dotyku.

Atreus Bulstrode
#5
08.02.2026, 14:47  ✶  

- Kotem, no tak. A podobno w magicznej policji pracują same psy - mruknął, podnosząc te butelkę dokładnie tak samo, jak podnosiło się ją kiedy napsocił kot. Bez większego zdziwienia, bo przecież koty miały to do siebie, że zrzucały rzeczy i robiły wszystko nie tak jak się powinno. A może zwyczajnie był tego dnia łaskawy, bo to wesele wcale nie było takie złe, oczywiście oprócz tego, że ugryzła go ta zasrana wiewiórka.

Przyjrzał się jej uważnie, kątem oka i powoli sącząc ognistą, albo raczej wyciąganej przez nią talii, która była cóż, charakterystyczna. Bardziej dla dzieci, niż dorosłych osób, jak można było sądzić po obrazkach i był przekonany, że żaden szanujący się wróżbita nie bawiłby się w stawienie rozkładu czymś takim, ale Moody najwyraźniej ani się nie szanowała, ani nie była poważną wróżbitką.

- Tak, ten wąż to ci się udał, muszę ci przyznać. Szkoda że nie był jeden, a całe ich mrowie, latające w czarnych pelerynkach po mieście i zabijające ludzi - prychnął. - Zapytaj swoich kart, może ci odpowiedzą - odparł z przekąsem, bo może i chciał od niej kolejną wróżbę, ale już nie zamierzał ani potwierdzać, ani zaprzeczać jak ostatecznie wypadła poprzednia i czy zastosował się do sugestii.

Przysiadł sobie i sam wyciągnął papierosy, chociaż jego nie były po taniości, a drogimi i wartymi swojej ceny, do tego zamkniętymi w zdobnej papierośnicy. To nie były obrzydliwe szlugi, które jarał na przerwie w pracy, a coś co było kolejnym detalem który świadczył o tym, że pasował do towarzystwa.
- Może być i Brenna, niech ma skoro mnie już tutaj zaprosiła.

constant extreme
when sister and brother stand shoulder to shoulder,
who stands a chance against us?
wiek
29
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
snowidz
zawód
Brygadzistka na chorobowym
Drobna (157cm, niedowaga), blada i czarnowłosa, o oczach złotych jak miód.

Millie Moody
#6
16.02.2026, 15:11  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 16.02.2026, 15:13 przez Millie Moody.)  
Jego zaczepną odpowiedź potraktowała tylko uniesieniem brwi. Zaczepną… w sumie cała rozmowa taka była, całe ich życie relacja z góry skazana na porażkę.

A jednak byli tu. W namiocie. Mimo różnic wielu, a podobieństw takich, od których szły iskry i spłonąć mogło całe miasto.

Znaczy hehe, raczej od nich nie płonęło. Moody bardzo chciała wierzyć, że jej rozmówca był tym, który zabierał ogień, a nie go wzmagał.

Wypowiedziała pytanie, o życie uczuciowe Atreusa więc oraz Brenny, gniotąc w ustach przekleństwa na temat tego świętego związku, o którym nikt nie wiedział, ale ludzie gadali.

Tasowała wytrwale, wbijając ślepia w swojego rozmówcę (chociaż wolałaby, żeby milczał, bo co powiedział, to ją wkurwiało), ale gdzieś wtym gniewie i zacietrzewieniu miziało ją to i dawało satysfakcje, że może i po niej jechał, a jednak usiadł tutaj. Z butelką. Z pytaniem.

Taka była kiepska, że pan Bulstrode nie wykosztował się i nie poszedł do innego wróżbity.

Było to miłe.

Co nie było miłe, to to co nastąpiło potem.

Rozkładała karty jedna po drugiej. Królowa mieczy - dobrze, rozsądnie. Na przeszkodzie kot otoczony złotymi kielichami, pławiący się w luksusie i samozadowoleniu.

To jest Atreus - banalne do obwieszczenia.

I to by było tyle jeśli chodzi o pozytywne aspekty wszystkich 10 kart. Odwrócona wieża, odwrócony król pentagon, odwrócone trzy buławy, odwrócony rycerz kielichów. Wszystkie kurwa karty odwrócone i… dalej Gwiazda, as pentakli, sześć buław i osiem mieczy.

ODWRUKURWACONE.

Westchnęła ciężko bo i co miała mówić z takim układem. I wyśmiałaby prosto w twarz Atreusa z takim pytaniem, ale była w nim również jej przyjaciółka, a to już czyniło Moody emocjonalnie w ten cały bajzel zaangażowaną.

ja pierdole

- Dobra wiesz… najprościej ujmując. Widzisz tego kota na końcu? Tego oplecionego czerwoną włóczką? No więc wszystko co widzisz na stole, to ta włóczka, która sprawia że chuja zrobiłeś i chuja robisz. Oczekiwania ludzi, Twoje oczekiwania, wszystko co po drodze się zjebało a od Was nie zależało, nawet emocje, które powinny pchać Cię do działania, a sprawiają, że przystajesz i beczysz w kącie. Oczekujesz łatwych sukcesów i prostych rozwiązań, motasz się nadmiarem myśli. Królowa daje Ci miecz do przecięcia tego węzła. Rób albo nie rób, nie ma już czasu na próbowanie. - zawyrokowała, mrużąc oczy pośród tej kociarni, szukając czegoś co mogłoby być początkiem tego węzełka, żeby po nim dotrzeć do upragnionego kłębka.

Rzut Symbol 1d258 - 140
Mrówka (sukces poprzez wytrwałość)


[Obrazek: CXXVeLh.jpeg]

…i gdy zobaczyła tę mrówkę, poczuła dźwigany przez nią ciężar… nie żeby jakoś szalenie ją to zaskoczyło.
hold me like a grudge
and what an ugly thing
– to have someone see you.
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
auror
Stosunkowo wysoki mężczyzna, mierzący sobie 183 centymetry wzrostu. Posiada włosy barwy ciemnego blondu i jasne, błękitne oczy. Budowa jego ciała jest atletyczna, a na twarzy często widnieje lekki, szelmowski uśmieszek. Porusza się z nonszalancją i pewną niedbałością. Jest nienaturalnie zimny w dotyku.

Atreus Bulstrode
#7
16.02.2026, 16:42  ✶  
Atreus robił to, co umiał robić najlepiej, czyli popijał sobie ognistą. Spokojnie, nieśpiesznie i jednocześnie przyglądając się rozkładanym przez Millie kartom. Zakłóciło się ich na stole, czerwony kłębuszek rozwinął się przed nimi, ale Bulstrode wydawał się absolutnie ślepy na to, co rozkład miał zwiastować. Znaczy wiedział jedno; odwrócone karty oznaczały najprawdopodobniej zesranie. Na początku myślał, że Moody te karty wykłada chujowo i coś jej się pomieszało w tym, jak je rozkłada, ale w końcu coś w mózgu przeskoczyło, pomiędzy brwiami pojawiła się jakaś niezadowolona zmarszczka, ale nie powiedział nic. Przynajmniej do momentu kiedy pani wróżbitka się nie odezwała.
- Nie jestem idiotą, możesz mówić od początku do końca, a nie najprościej - prychnął, upijając łyk i czując jak ognista robi to co sugerowała jej nazwa, czyli pali w gardle. Czuł gorycz, ale nie spowodowaną alkoholem, a nie wyjaśnieniem Millie, bo za jej słowami kryły się rzeczy zwyczajnie przykre i takie, których nie chciał słyszeć. Chuja zrobiłeś i chuja robisz. Beczenie w kącie. Łatwe sukcesy i proste rozwiązania. - Jest na stole dziesięć kart, a dajesz mi jakieś proste formułki. I co ja mam z tym niby zrobić? - coś w jego głosie zgrzytało nieprzyjemnie, ale nie denerwował się na nią. Mógł nie przykładać większej uwagi do nauki sztuki jaką było Wróżbiarstwo, odcinając się od tej części rodzinnej schedy, ale nie znaczyło to że kompletnie nie wierzył w to co karty miały do powiedzenia. Co natomiast go denerwowało to fakt, że według niego Moody nie dawała mu rozwiązań lub wskazówek do nich prowadzących. Rób albo nie rób, nie ma próbowania. Kurwa, mać. Brzmiała jak jakiś pokurczony goblini mędrzec.
constant extreme
when sister and brother stand shoulder to shoulder,
who stands a chance against us?
wiek
29
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
snowidz
zawód
Brygadzistka na chorobowym
Drobna (157cm, niedowaga), blada i czarnowłosa, o oczach złotych jak miód.

Millie Moody
#8
11.03.2026, 13:45  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 11.03.2026, 13:45 przez Millie Moody.)  
- Możesz się nie zesrać - zaproponowała usłużnie. Symbolika dążąca do rozwiązania była oczywista - czas i cierpliwość. Wytrwałość. Tuptanie ścieżek. Mrówki były niemal wszędzie, miała wrażenie że pełzają jej po rękach, ale nie było to jej pierwsze rodeo, żeby tym szalenie się przejmowała.

Uzupełniła alkohol w szklance, opróżniła ją i wzięła głęboki wdech.

- W Twoim przekonaniu wszystko jest już całkiem ułożone. Królowa mieczy w samym środku wskazuje na to, że rozumem oddzieliłeś ziarno od plew. Wskazuje na całkiem rozsądne podejście do sprawy, sprawiedliwe. To może być też ucieleśnienie Brenny, osoby, która nie idzie na kompromisy i Ty mój drogi musisz ułożyć się do tego, a nie ona ułoży się do Ciebie. Ten kot z kielichami u jej stóp, to życie w dobrobycie, to przeszkoda która pokazuje dlaczego wszystkie karty są obrócone. W moim odczuciu to jest życie, które prowadziłeś zanim pomyślałeś o tym, że może czas się ustatkować z tą konkretną dziewczyną. To są wszystkie profity poprzedniego życia, samozadowolenie, komfort, czy może.. jest to słowo… - zamyśliła się, bo chociaż umiała całkiem sprawnie pyskować, to jak słowa miały więcej niż 3 sylaby to mogły się pojawić problemy. - Oportunizm. O. Miecz nie znosi kompromisów. Tu bym widziała konflikt. Czy jesteś gotów poświęcić złoto kielichów, na rzecz miecza? To nie będzie wygodne. - zawyrokowała.

- To jest mały krzyż, czyli oś problemu. Duży krzyż wskazuje na okoliczności. Wieża, to może być spalona noc oczywiście, ale możę być też zawalenie się dotychczasowego życia, oboje musicie zmagać się z wyjebanym w kosmos kryzysem, zachwianiem dotychczasowych ścieżek. Straciłeś siostrę. Brenna straciła dom. Oboje straciliście kierunek, przysypani gruzem. Może straciliście wiarę w to, że to co robiliście do tej pory jest słuszne, czemu sprzyja trójka buław na górze. Pytanie o słuszny kierunek. To trudne. To są rzeczy, które dodają ciężaru i nie sprzyja romansom oczywiście. - kot kot i kolejny kot. Abstrakcja sytuacji ryła w mózgu kontrastem kasandrycznych wieści wobec kocich łebków wgapiających się w Atreusa. - Przeszłe problemy, to konserwatyzm w najgorszym świetle. Oczekiwania rodziców, oczekiwania Twoje też na temat może wyboru życiowej partnerki. To już nie jest aż tak ważne, jak było wcześniej. Co zyskuje na znaczeniu, to Twój fantastyczny temperament, którego nie umiesz utrzymać na wodzy i to, że chcesz odpowiedzi i efekty już, na teraz na wczoraj. Jesteś porywczym dupkiem, który zawsze miał wszystko podane na talerzu i wkurwia Cię, że teraz tak nie masz. - postukała w kota z kieliszkiem wina.

- A to jest słup który wspiera obranie kierunku do rozwiązania tej sytuacji. Co Ty myślisz o tym, to odwrócona Gwiazda. Masz już kierunek, ale nie do końca wierzysz w to, żeby był to szlak, którym chcesz podążasz. Wątpisz i to Cię wkurwia. Inni widzą problem z odwróconym Asem pętakli. Dla mnie to brak dobrej ziemi do wzrostu. No kurwa trudno jest wzrastać na spalonej ziemi co nie? Ale dla mnie ta karta, zawsze jest odrzutem, którym nie warto się przejmować. To myślą inni, więc niech se podetrą tym dupę. Ten kot z wieńcem, to marzenie o łatwym zwycięstwie, którego nie dostaniesz. Nic w tym układzie nie sprzyja łatwej wygranej. I na koniec. Moja porada. Osiem mieczy. Związana beznadzieja i jojczenie na samego siebie. To jedna z nielicznych kart, która dzięki odwróceniu daje nadzieje. Miecze wylecą z ziemi, lina pętająca opadnie. Chcesz mojej rady? Szykuj swoją czystokrwistą dupę, na ciężką pracę. Na cierpliwość. Na sukces, który przyjdzie, jak wykonasz katorżniczą pracę ze sobą i ze swoimi przekonaniami. Na spalonej ziemi. W niesprzyjających okolicznościach. Masz o sobie wysokie mniemanie.

U d o w o d n i j


- ostatnie słowo niemal wysyczała, a potem strzepnęła ręce nerwowo, bo mrówki nie dawały jej spokoju, mając ich po prostu dość. Podrapała sobie ręce i odrzuciła włosy do tyłu buńczucznie. - Zadowolony? Dużo słów. Łatwa instrukcja. Nie ma sensu pytać kart co chwila o to samo, dopóki nie zrealizujesz tego co dostałeś wcześniej bo inaczej karty wypną się na Ciebie dwuwymiarową dupą i będziesz dostawać same kocie odbyty.
hold me like a grudge
and what an ugly thing
– to have someone see you.
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
auror
Stosunkowo wysoki mężczyzna, mierzący sobie 183 centymetry wzrostu. Posiada włosy barwy ciemnego blondu i jasne, błękitne oczy. Budowa jego ciała jest atletyczna, a na twarzy często widnieje lekki, szelmowski uśmieszek. Porusza się z nonszalancją i pewną niedbałością. Jest nienaturalnie zimny w dotyku.

Atreus Bulstrode
#9
14.04.2026, 00:22  ✶  

Millie mówiła. Oh, ile ona mówiła i to do tego stopnia, że Bulstrode zastanawiał się czy w ogóle było ją o to wszystko dopytywać, ale może nie powinien na to narzekać. Nie kiedy naświetlała obraz zgodnie z jego prośbą. Sam zdążył opróżnić powoli swoją szklankę, a potem na nowo ją uzupełnić, grzecznie przez cały ten monolog mówiąc nic, tylko ją słuchając. A było w sumie czego, już znaczeniowo a nie ilościowo.

Miała rację, uważał że wszystko było całkiem ułożone. Ale najwyraźniej uważać sobie mógł To co miała mu do powiedzenia na samym początku, dziwnie mu się układało w głowie, no bo jak to wyzbyć się wygód i oportunizmu? To było całkiem trafne słowo, musiał jej to przyznać, bo miał w zwyczaju łapać okazje, dobre czy złe. Balansował gdzieś na granicy i w szarej strefie tego całego konfliktu, ale zdawał sobie sprawę z tego gdzie stała w nim Brenna. Dostosowywanie się do kogoś zawsze przychodziło mu ciężko, bo czuł jakby musiał na tę rzecz poddać swój indywidualizm, a kto niby by tego chciał?

Zawsze też irytowało go w pewien sposób, kiedy stawiane mu karty punktowały go w taki sposób. Zawsze wszystko podane na talerzu i wkurwiał się, ze teraz tak nie masz? Ależ oczywiście. Ale jak się nie denerwować, kiedy wszystko waliło im się na głowy i dokładnie tak jak powiedziała jeszcze chwilę wcześniej, stracił kierunek? Długo zastanawiał się, co w ogóle powinien teraz zrobić. Poddać się bezwolnie sytuacji? Zostać mrocznym mścicielem, który nie spocznie aż nie pomści straconego życia? Powoli jednak znajdowała w nim miejsce idea, która mościła się gdzieś pomiędzy. Gdzieś na wygodnej granicy, tylko jeszcze musiał zacząć ku niej prężniej działać.

Zajrzał na nowo do swojej szklanki, bo do tej pory leniwie śledził kolejne jej ruchy, podążając do kolejnych kart. Leniwie, w ten dziwny nonszalancki sposób, który nie pasował do tego jak go rozczytywała, jak miała rację i jak faktycznie go to irytowało. Ale tak samo jak czasem najpierw uderzał, a potem myślał, tak innymi czasy był w stanie rozpracowywać to, co do niego się mówiło. Millie, wbrew tego że łączyła ich burzliwa relacja, wcale nie stała do niego w opozycji. Nie była jego wrogiem. Stała gdzieś z boku, niedaleko Brenny i wszystkich innych jej kumpli. Poruszył szkłem z zastanowieniem i dopił resztę alkoholu która w nim została.

Udowodnij.

- Nie wiem, wydaje mi się że ostatnie instrukcje brzmiały nieco inaczej. Wróżba, tragedia która to weryfikuje, wróżba... czy teraz powinniśmy się spodziewać kolejnej Spalonej Nocy? W sumie za chwile Samhain - uśmiechnął się do niej ni to nerwowo, ni to złośliwie, patrząc na kota w wianku. Od wianka się zaczęło, jakby nie patrzeć. - Powiedziałaś tyle wielosylabowych słów że aż zdążyłem zapomnieć jak brzmisz naprawdę. Ale niech ci będzie, zapamiętam sobie tę łatwą instrukcję. Masz resztę, za dobre chęci - podsunął butelkę w jej stronę, samemu podnosząc się bo w sumie... mógł pytać o to co widzą karty, ale już nie bardzo wiedział jak przegadywać z nią tego co właśnie usłyszał. - Chcesz się przejść?


Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Atreus Bulstrode (1504), Millie Moody (1721)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa