• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Pokątna v
1 2 3 4 5 … 9 Dalej »
[06.10.72] Pan Mruczkens był chory i leżał w łóżeczku

[06.10.72] Pan Mruczkens był chory i leżał w łóżeczku
Queen of May
But green is the color of earth,
of living things, of life.

And of rot.
wiek
20
sława
III
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
zielarka, twórca eliksirów
Jasnoniebieskie oczy, brązowe włosy i jasna, posiadająca nieliczne piegi cera. 168 wzrostu, o szczupłej sylwetce. Wokół niej unosi się intensywny aromat ziół i zapachowych świec. Dłonie w niektórych miejscach ma permanentnie odbarwione od eliksiralnych składników i roślin którymi się zajmuje. Dora w kwartale jesiennym choruje na Zieloną Zarazę co oznacza, ŻE JEST ZIELONA!!

Dora Crawford
#1
06.01.2026, 17:36  ✶  
Pan Mruczkens

Problemy po Spalonej Nocy wydawały się nie kończyć. Jedne były większe, drugie mniejsze, ale to niewiele w głowie Dory zmieniało. Ważne że były i należało się z nimi uporać w taki czy inny sposób. Dlatego też dzisiejszego wieczora znalazła się na Pokątnej. Ciemniało, a piątek sprzyjał tłumom, więc Dora była święcie przekonana, że niewiele osób zwracało uwagę na drugiego człowieka. Nie, kiedy można było uderzyć do barów, kawiarni i restauracji w towarzystwie znajomych. A mimo tego i tak ktoś wyłowił ją spomiędzy innych ludzi.
- Byłam u cioci po parę książek - wyjaśniła Dora, uśmiechając się do Jessiego ciepło i wskazując palcem w kierunku antykwariatu, który znajdował się jakiś kawałek dalej. - Mam coś o medycynie naturalnej, taką super starą encyklopedię medyczną i jeszcze powinnam się przejść po parę składników... Ludzie wciąż tak strasznie kaszlą. Niby minęło już tak dużo czasu, bo prawie miesiąc, ale niektórzy albo unikają lekarzy albo nie działają na nich konwencjonalne metody... - westchnęła smutno, ale też trochę krzywiąc się przy tym bo uważała, że leki były od tego żeby się nimi leczyć, a nie uważać że nasmarowanie się różanym olejkiem coś zdziała. - I zastanawiałam się czy może coś dałoby się z tym zrobić. Nie jestem specjalistką, ale wszyscy mają ręce zajęte pracą. I wszystkiego brakuje - a do tego nie zamierzała nad tym problemem pochylać się sama. Miała Basiliusa i Millie do pomocy, a może to ona miała im pomagać. W szczególności Prewettowi, bo to on był tutaj lekarzem.
- A ty? Wieczorny spacer? Czy może wracasz z pracy? W Gringottcie wszystko dobrze?


The woods are lovely, dark and deep, 
But I have promises to keep, 
And miles to go before I sleep.
Czarodziej
Less colours but still colorful
wiek
21
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Klątwołamacz
Średniego wzrostu (174 cm), lekko umięśniony. Włosy ma w kolorze ciemnego brązu, zazwyczaj schludnie ułożone, z opadającymi na oczy w barwie orzecha laskowego kosmykami. Nos ma lekko zadarty, na słońcu wychodzi mu te kilka piegów, zdobiących jego policzki.

Jessie Kelly
#2
07.01.2026, 22:48  ✶  
Na Ulicy Pokątnej było tak dużo sklepów, a jednak w żadnym z nich nie znalazł tego, czego szukał, i z każdym kolejnym sklepem, z którego wyszedł z pustymi rękami, czuł narastającą frustrację. Niby był jeszcze początek października i niby jeszcze trochę czasu miał, ale wiadomo było, jak to jest z terminami i wolał nie obudzić się na dzień przed urodzinami bez prezentu dla Rity. A chodził po różnych sklepach, bo chociaż miał w głowie tę myśl, żeby kupić jej sukienkę - czyli coś ładnego i praktycznego, bo przez pożar Rita straciła przecież tyle ubrań - to chciał rozejrzeć się jeszcze za czymś jako plan B, gdyby żadnej odpowiedniej sukienki nie znalazł.

Nie znalazł nic.

Wyszedł ze sklepu z nietęgą miną i cichym westchnieniem, nie tylko z powodu porażki w poszukiwaniu prezentu, ale również przez tłum, który zebrał się na ulicy. Plan był prostu - wrócić do domu, trochę jeszcze posiedzieć i położyć się spać. Plan ten jednak uległ nieprzewidzianej zmianie, kiedy jakimś cudem wyłapał w tłumie znajomą postać. Dwa razy obejrzał się na dziewczynę, czy na pewno nie była to jakaś bardzo podobna do jego koleżanki osoba, zanim zdecydował się podejść.
-Dora? - odezwał się, podchodząc do niej powoli, żeby jej przypadkiem nie przestraszyć. -Hej, dawno się nie widzieliśmy. Wszystko u ciebie w porządku? Co tu porabiasz?

Spojrzał w stronę, w którą wskazywała Dora, próbując sobie przypomnieć, czy kiedykolwiek zwrócił uwagę na tamtejszy antykwariat i osobę, która go prowadziła, ukradkiem się przy tym rozglądając. Raczej nie spodziewał się zobaczyć Śmierciożerców, ale wróciły do niego słowa Brenny i jakoś tak się zaniepokoił, tym bardziej że nie kontaktował się z Dorą, więc nie mógł wiedzieć, czy coś się w tej sprawie zmieniło.
-"Super stara encyklopedia medyczna" brzmi jak coś, co mogłoby zawierać rozwiązanie tego problemu - stwierdził, drapiąc się po karku.

Na pytanie o bank na jego twarzy pojawił się lekki grymas.
-Tak, na tyle dobrze, na ile może być z goblinami. A dzisiaj robię rundkę po sklepach i szukam prezentu dla Rity. Nie chcę tego zostawiać na ostatnią chwilę i- Słyszałaś to?
Przy wejściu do jednego z zaułków blisko Nokturnu ktoś zaczął piszczeć, a kiedy spojrzało się w tamtym kierunku, coś tam się poruszało. Jessie sięgnął po swoją różdżkę.
Queen of May
But green is the color of earth,
of living things, of life.

And of rot.
wiek
20
sława
III
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
zielarka, twórca eliksirów
Jasnoniebieskie oczy, brązowe włosy i jasna, posiadająca nieliczne piegi cera. 168 wzrostu, o szczupłej sylwetce. Wokół niej unosi się intensywny aromat ziół i zapachowych świec. Dłonie w niektórych miejscach ma permanentnie odbarwione od eliksiralnych składników i roślin którymi się zajmuje. Dora w kwartale jesiennym choruje na Zieloną Zarazę co oznacza, ŻE JEST ZIELONA!!

Dora Crawford
#3
21.01.2026, 06:03  ✶  
- Oh tak. W sumie jak tak sobie pomyślę, to bardzo dużo ciekawych i niecodziennych rozwiązań można znaleźć w tych właśnie starszych wydaniach. Co prawda często trzeba się przebijać przez równie absurdalne podejścia, których nikt już teraz nie stosuje i to z dobrych powodów, ale cóż... no jest to jakaś cena - uśmiechnęła się lekko, poprawiając przewieszoną przez ramię torbę, której miała upchane te wszystkie książki.
- W sumie to chyba nigdy nie miałam z goblinami na tyle styczności, żeby wyrobić sobie o nich jakieś ciekawe zdanie. Słyszałam natomiast, że mają bardzo ciekawe podejście do praw własności. Mianowicie, prawowitym właścicielem zawsze i na zawsze jest osoba, która przedmiot wykonała, a nie ta która go kupiła. To prawda? - oznajmiła, decydując się na podzielenie tą ciekawostką, bo niby z kim innym mogłaby to skonsultować jak nie z kimś kto z goblinami pracował codziennie? - Oh, dla Rity? A do waszych urodzin tak daleko. Ale może to dobrze, znaczy że jesteś dobrym... bratem... - zacięła się na moment, zwracając uwagę na dokładnie to samo co Jessie, czyli pisk który dobiegł do nich z zaułka, który nie znajdował się wcale aż tak daleko.
Dora zerknęła na chłopaka kontrolnie, jakby oczekiwała że może ten wiedział cokolwiek więcej na temat tajemniczych odgłosów, ale niestety - obydwoje byli dokładnie tak samo poinformowali w tym temacie.
- Chodź, sprawdzimy to - nawet nie zasugerowała, tylko zwyczajnie zakomunikowała i z miejsca ruszyła w tamtą stronę, na całą szczęście samej też łapiąc za różdżkę. Przynajmniej nie zapominała o tym, że ta mogłaby się jej przydać w przypadku zagrożenia.
Wyjrzeli zza rogu i... im oczom ukazała się dziewczynka. Mała, latała za kotem, który skakał dookoła zaułka, próbując chyba jej uciec. Dora westchnęła, najpewniej z ulgi bo nie musieli właśnie kogoś tutaj ratować, a przynajmniej nie w dość agresywny sposób. Dziewczynka z resztą, wreszcie westchnęła zmęczona, ocierając mokre od łez policzki i odwróciła się na nich, spoglądając prosząco to na Dorę to na Jessiego.
- Mój kotek.. Czy mogliby mi państwo pomóc złapać mojego kotka?


The woods are lovely, dark and deep, 
But I have promises to keep, 
And miles to go before I sleep.
Czarodziej
Less colours but still colorful
wiek
21
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Klątwołamacz
Średniego wzrostu (174 cm), lekko umięśniony. Włosy ma w kolorze ciemnego brązu, zazwyczaj schludnie ułożone, z opadającymi na oczy w barwie orzecha laskowego kosmykami. Nos ma lekko zadarty, na słońcu wychodzi mu te kilka piegów, zdobiących jego policzki.

Jessie Kelly
#4
26.01.2026, 18:03  ✶  
Zaśmiał się lekko. Na medycynie znał się o tym, żeby przypomnieć sobie z zajęć Zielarstwa jakieś rośliny z właściwościami leczniczymi, ale sam mógł się domyślić, że medycyna nie była już taka sama, jak w czasach, w których spisywane były te książki i wiele sposobów leczenia ludzi uległo mniejszej lub większej zmianie. Z pewnością niektóre choroby były dawniej leczone w sposób, który obecnie wywoływał raczej wybuch śmiechu, niż cudowne ozdrowienie. Z pewnością znajdą się również choroby lub dolegliwości, leczone w jakiś sposób wtedy, ale teraz już inaczej albo wcale, ponieważ od dłuższego czasu się po prostu nie ujawniały.
-Absurdalne w jakim stopniu? I potrzebujesz z tym pomocy? - spytał, wskakując na wypchaną torbę.

Mało kto zdołał wyrobić sobie o goblinach ciekawe zdanie, ale słysząc raczej mało pochlebne komentarze na ich temat, Jessie tylko trochę się zdziwił, że Dora nie powtórzyła jednej z takich właśnie opinii. Kwestia postrzegania prawa własności przez wampiry była jednak wszystkim doskonale znana.
-Tak, niestety to prawda - westchnął. -Uważają, że jeśli coś stworzyłaś, to jesteś tego czegoś właścicielką już do końca swojego życia. Nadal nie do końca to pojmuję, ale jestem szczerze zdumiony, że czarodzieje i gobliny wciąż mogą współpracować - z mniejszymi lub większymi nieporozumieniami i słabo ukrywaną niechęcią, ale jednak współpracowali.

Tak, do ich urodzin było jeszcze trochę czasu, ale terminy, niestety, okropnie lubiły przyspieszać, kiedy się ich nie pilnowało. Poza tym im szybciej zacznie czegoś szukać, tym większe było prawdopodobieństwo, że da bliźniaczce prezent, który był kupiony z zamysłem, a nie w pośpiechu.

Pisk zwrócił uwagę jeszcze kilku osób, ale ci szybko stracili zainteresowanie i wrócili do swoich spraw, jakby wcale nic nie słyszeli. I to by było na tyle, jeśli chodzi o ludzką empatię.
Poszedł za Dorą, z różdżką gotową w dłoni i myślą w głowie, żeby tym razem bardziej polegać na magii, niż na własnych pięściach - nie chciał powtórki z ich ostatniego spotkania z wampirem. Na całe szczęście okazało się, że raczej nie będą musieli się bronić - chyba że dziewczynka okaże się jakimś niebezpiecznym czarnoksiężnikiem z zapasem Eliksiru Wielosokowego - więc Jessie trochę się rozluźnił. Prośba dziewczynki wywołała u niego delikatny grymas - odkąd miał psa, koty straciły trochę w jego oczach. Zerknął na chwilę na Dorę, zanim odezwał się do dziewczynki.
-W porządku, pomożemy ci. Jak wabi się twój kotek?
Queen of May
But green is the color of earth,
of living things, of life.

And of rot.
wiek
20
sława
III
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
zielarka, twórca eliksirów
Jasnoniebieskie oczy, brązowe włosy i jasna, posiadająca nieliczne piegi cera. 168 wzrostu, o szczupłej sylwetce. Wokół niej unosi się intensywny aromat ziół i zapachowych świec. Dłonie w niektórych miejscach ma permanentnie odbarwione od eliksiralnych składników i roślin którymi się zajmuje. Dora w kwartale jesiennym choruje na Zieloną Zarazę co oznacza, ŻE JEST ZIELONA!!

Dora Crawford
#5
03.02.2026, 13:07  ✶  

- Ah, nie trzeba, dziękuję - uśmiechnęła się do niego lekko, wdzięczna chociaż za pytanie i klepiąc torbę na znak, ze ta w ogóle jej nie przeszkadzała. - Absurdalne na przykład tak, że niektórzy kiedyś diagnozowali jajkiem. Kiedy ktoś się źle czuł, brało się surowe jajko, przetaczało je po ciele chorego, a potem rozbijało je w szklance wody. W zależności od tego jak wyglądało białko z żółtkiem po rozbiciu, określało się co było pacjentowi - wyjaśniła, sięgając po pierwszy lepszy z brzegu przykład. Fascynowały ją nieco te stare, domorosłe metody ludzi, którzy niewiele z medycyną mieli wspólnego. Wczytywała się w nie czy nawet próbowała, ale takie jajko samo w sobie nie miało wiele wspólnego z diagnozą.

- Fascynujące - westchnęła tylko, chyba faktycznie niezwykle zaciekawiona, że te opowieści były prawdziwe. Wydawało się to niezwykle złożonym i wielowarstwowym zagadnieniem. Dla czarodziejów niewątpliwie był to ogromny problem, a gobliny czerpały z tego same korzyści. Szkoda tylko, że doprowadzało to sporych konfliktów. Dora jednak nie zamierzała powtarzać wszelkich nieprzyjemnych i mało pochlebnych opinii, głównie dlatego że nie uważała by robienie tego było w jakikolwiek miłe czy uzasadnione. Postrzeganie goblinów jako rasy, wyraźnie leżało w opinii czarodziejskiego społeczeństwa gdzieś na poziomie podłogi, a znając historię, cóż, można było obliczyć że większość z tych faktów i ciekawostek nie musiała być prawdziwa.


Dora spoglądała przez moment na dziewczynkę, a potem przeniosła spojrzenie na kota. Kocura raczej, sądząc po tym jak wyglądał, a który teraz zasiadł w miejscu i patrzył na nich niemal prowokacyjnie, machając przy tym nerwowo ogonem.
- Oczywiście słońce, że ci pomożemy - powiedziała do dziecka, na moment kucając przed dziewczynką i podając jej chusteczkę, by otarła lepiej łzy i wysmarkała nos.

- Mruczkens. Nazywa się Mruczkens. Sama go nazwałam! - ostatnie słowa wybrzmiały dumą, a Crawleyówna uśmiechnęła się na to i zerknęła na Jessiego. Nie było to może najbardziej kreatywne imię, ale takie chyba zawsze najbardziej łapały za serce. Niemniej podniosła się zaraz, wskazując dziewczynce, by stanęła pod ścianą obok i poczekała.

- Kici, kici, Mruczkensie. No chodź do nas - wyciągnęła do kotka rękę, chcąc zachęcić go do podejścia, albo chociaż nie bania się, kiedy robiła w jego stronę bardzo powolne kroki. Cóż, kocur na pewno nie wyglądał jakby się bał, a raczej jakby cała ta sytuacja niezwykle go irytowała. Machnął ogonem jeszcze raz, uderzając nim o ziemię, a potem zerwał się do biegu, próbując przebiec Dorze między nogami, a ona cóż, próbowała go złapać.


// af ◉○○○○ na łapanie Mruczkensa
Rzut O 1d100 - 5
Akcja nieudana


The woods are lovely, dark and deep, 
But I have promises to keep, 
And miles to go before I sleep.
Czarodziej
Less colours but still colorful
wiek
21
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Klątwołamacz
Średniego wzrostu (174 cm), lekko umięśniony. Włosy ma w kolorze ciemnego brązu, zazwyczaj schludnie ułożone, z opadającymi na oczy w barwie orzecha laskowego kosmykami. Nos ma lekko zadarty, na słońcu wychodzi mu te kilka piegów, zdobiących jego policzki.

Jessie Kelly
#6
08.02.2026, 15:29  ✶  
Kiwnął lekko głową, gdy Dora powiedziała, że nie potrzebuje pomocy. Nie zamierzał na nią naciskać. Dalej słuchał o dawnych metodach leczenia, o których Dora wyczytała w zebranych książkach, i jego mózg jakby na chwilę się zatrzymał, kiedy opowiadała o diagnozowaniu pacjentów jajkiem.
-Chyba bym wyszedł z tego gabinetu, gdybym poszedł do lekarza i on chciałby mnie diagnozować jajkiem.
W tym momencie dla niego, może dla nich, było to absurdalne, ale jeszcze dziwniejsza była myśl, że kiedyś wierzono, że takiego metody były faktycznie wiarygodne i na ich podstawie decydowano o sposobie leczenia ludzi.
-Hm... Ciekawi mnie jaka była śmiertelność w tamtych czasach - pytanie nie wymagało odpowiedzi, ale zostało wypowiedziane na głos. -Czy jajko jest w stanie zmienić swój wygląd na tyle sposobów, by określać, chociaż część chorób, które znamy?
W jaki sposób tamtejsi lekarze byli w stanie określić różnice w wyglądzie żółtka i białka, jeśli różnice mogły być na tyle subtelne, że taki przeciętny John Smith nie byłby w stanie ich określić? Czy w ich nauczaniu zawarta była jakaś teoria kolorów? Jakaś magia, której teraz już nie studiowano?

Niestety, o ile różnice między czarodziejami a goblinami były faktycznie fascynujące, o tyle zdolności komunikacji wcale nie pomagały w poprawieniu relacji, która doprowadziła do buntów i obecnego braku zaufania i wrogości wobec nich. Bank Gringotta był miejscem, w którym te dwa światy zderzały się najbardziej i jak dotąd nie zdarzyło się nic, co mogłoby zachwiać system współpracy tam, ale napięcie wciąż było wyczuwalne. Czarodzieje patrzyli podejrzliwi na gobliny, gobliny patrzyły podejrzliwie na czarodziejów, nawzajem patrzyli sobie na ręce, a drobne gesty sympatii często widziane były jako próby uśpienia czujności i początek czegoś, co mogłoby zrobić szczelinę w systemie. Jessie westchnął cicho - jak długo jeszcze ta współpraca będzie działać, zanim któraś ze stron nie wznieci buntu?

Pan Mruczkens - mało oryginalne imię, ale w sumie czy należało spodziewać się jakiejś niesamowitej oryginalności po małej dziewczynce? A może nawet tak było lepiej, że pogoń za innością jeszcze nie dotarła do tak młodych umysłów, które zamiast tego, co było "inne", szukały czegoś, co im się po prostu podobało.

Stał z boku, kiedy Dora próbowała przywołać do siebie kota - gdyby oboje zaczęli go na raz wołać, kot albo by się bardziej zirytował, albo by go to zdezorientowało, a to nigdy nie dawało pożądanych efektów. Kot jednak nie odpowiedział na wołanie i wyciągniętą rękę. Zamiast tego przebiegł Dorze pod nogami, a kiedy dziewczynie nie udało się go złapać, Jessie ruszył się, żeby samemu spróbować go schwytać.

Może, jeśli mu się uda, nie zostanie przez kota podrapany, jeżeli pan Mruczkens wyczuje od niego psa.


rzut na AH, czy uda mi się złapać kota
Rzut Z 1d100 - 86
Sukces!
Queen of May
But green is the color of earth,
of living things, of life.

And of rot.
wiek
20
sława
III
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
zielarka, twórca eliksirów
Jasnoniebieskie oczy, brązowe włosy i jasna, posiadająca nieliczne piegi cera. 168 wzrostu, o szczupłej sylwetce. Wokół niej unosi się intensywny aromat ziół i zapachowych świec. Dłonie w niektórych miejscach ma permanentnie odbarwione od eliksiralnych składników i roślin którymi się zajmuje. Dora w kwartale jesiennym choruje na Zieloną Zarazę co oznacza, ŻE JEST ZIELONA!!

Dora Crawford
#7
08.02.2026, 16:09  ✶  

Uśmiechnęła się lekko w odpowiedzi, bo prawda była taka, że ona pewnie tez podzielałaby jego wątpliwości, gdyby certyfikowany uzdrowiciel wyciągnął przy niej jajko. Takie zwyczajnie, zupełnie niemagiczne, a do tego postawił obok szklankę wody. Czy by wyszła? Może nie, ale tylko dlatego że byłaby na to zbyt ciekawa i grzeczna.
- Jajowanie - jakimś cudem powiedziała to z normalnym wyrazem twarzy, ale w jej uszach to słowo brzmiało zwyczajnie śmiesznie. - I jego czytanie, zależy chyba przede wszystkim od świeżości jajka albo czy nie było chore. W jajku po rozbiciu mogą być plamki, krew, mogę się też utworzyć bąbelki powietrza, a białko tworzyć wzory. Może się też przy rozbijaniu rozmieszać tak, że woda będzie mętna. No i kiedyś było mniej znanych chorób, to może się to wyrabiało. A przynajmniej zawężało spektrum - powodów do chorób kiedyś nie było wcale aż tak dużo, ale sposób leczenia ich też nie, więc podejrzewała że wszystko co jajko mogło zdiagnozować i wyleczyć, było raczej z natury tych lekkich i mało inwazyjnych dolegliwości.


Miała szczerą nadzieję, że historia nie dążyła do tego, by zatoczyć koło. Bunty goblinów były stałą i obowiązkową pozycją na drodze do poznania historii magii, a same w sobie były zwyczajnie niezwykle krwawe. I czarodzieje, i gobliny, i wszelkie inne istoty myślące, miały natomiast teraz pełne ręce roboty w ten sam sposób i przez jednego czarodzieja - Voldemorta. W całej swojej naiwności, Dora więc uważała, że powinni się jednoczyć, a nie dodatkowo dzielić i szukać zaczepek.


Kot był głuchy na jej wołania i prośby. Do gróźb się nie uciekała, ale miała wrażenie że i to by nie zadziałało, bo futrzak był zdeterminowany by oddalić się z zaułka jak najszybciej. Przemknął jej między nogami sprawnie, a dłonie nawet nie dotknęły ryżej sierści, kiedy pomknął dalej. Na całe jednak szczęście, nie była sama i Jessie stał na straży, asekurując tyły i jak się okazało - poszło mu to fenomenalnie.

- Udało ci się! - klasnęła w dłonie, bo to był popis godzien uwagi. Przynajmniej jej zdaniem, a niestety była trochę kaleką z wychowania fizycznego. - Zobacz, kotek zaraz będzie twój i możesz go zabrać do domu - zwróciła się jeszcze do dziewczynki, uśmiechając wesoło i zbliżając do przyjaciela.


// czy kotek podrapie Jessiego
Rzut TakNie 1d2 - 2
Nie


The woods are lovely, dark and deep, 
But I have promises to keep, 
And miles to go before I sleep.
Czarodziej
Less colours but still colorful
wiek
21
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Klątwołamacz
Średniego wzrostu (174 cm), lekko umięśniony. Włosy ma w kolorze ciemnego brązu, zazwyczaj schludnie ułożone, z opadającymi na oczy w barwie orzecha laskowego kosmykami. Nos ma lekko zadarty, na słońcu wychodzi mu te kilka piegów, zdobiących jego policzki.

Jessie Kelly
#8
11.02.2026, 10:43  ✶  
Parsknął krótkim śmiechem. Był pod niewielkim wrażeniem, że Dora powiedziała tę nazwę bez zaśmiania się, ale może to dlatego, że interesowały ją dawne metody diagnozy, a w końcu to jajowanie takową było? Czy powinno być mu głupio? To, że rozbawiła go nazwa, przecież nie oznaczało, że wyśmiewał to zainteresowanie, prawda?
-Ciekawe, czy kiedykolwiek zdarzyło się któremuś lekarzowi tak rozbić to jajko i wypadło z niego pisklę - zamyślił się.
Im dłużej myślał nad tą metodą, tym więcej niezbyt mądrych przykładów na niespodziewane efekty przychodziło mu do głowy. Jeżeli lekarz robił pacjentowi jajowanie i po rozbiciu skorupy wypadło z niego pisklę, w jaki sposób to interpretowano?

Na całe szczęście nie wyglądało na to, by gobliny szykowały kolejny bunt. Szczęście w nieszczęściu, atak Voldemorta ominął bank Gringotta, więc gobliny nie mogły powiedzieć, że skoro Voldemort jest czarodziejem, to zniszczenie ich miejsca było winą społeczności magicznej - nikt nie wiedział, co przyszłoby wtedy do głowy goblinom, które nie patrzyły na czarodziejów przychylnie. Na razie skupiały się na wzmocnieniu zabezpieczeń, w razie, gdyby drugi atak, jeżeli taki by nadszedł, miał jednak trafić w bank. Może więc kolejny bunt nie nastąpi albo stanie się to za wiele lat?

Udało mu się złapać kota, próbującego zwiać z zaułka. I nawet udało mu się go nie chwycić w sposób, który byłby dla kota bardzo niekomfortowy, albo wyrwałby mu futro. Pan Mruczkens nie był zadowolony z tego, że został schwytany, ale albo zaczął się godzić z faktem, że tym razem nie uda mu się zbiec, albo próbował uśpić ich czujność, żeby później podjąć kolejną próbę ucieczki, bo nawet nie zaczynał się wierzgać, nie gryzł i nie drapał Jessiego.

-No już, spokojnie, przecież krzywda ci się nie dzieje - powiedział, próbując pogłaskać kota, żeby go chociaż trochę uspokoić.

Pan Mruczkens warknął cicho, więc Jessie cofnął rękę. To był jeden z powodów, dla których, odkąd miał Benjiego, wolał psy - te nigdy nie miały dość czułości.

-Dobra, chodź do swojej dziewczynki - westchnął i podszedł do dziewczynki, żeby oddać jej kota.

Zanim jednak to zrobił, nachylił się do Dory, żeby coś jeszcze jej powiedzieć, zanim dziewczynka będzie w stanie go usłyszeć.

-Trochę mnie niepokoi, że ten kot od niej ucieka.

Od dziecka nie należało wymagać perfekcyjnej opieki nad zwierzakami, ale może tej małej przydałyby się jakieś podpowiedzi? W końcu musiał być jakiś powód, dla którego pan Mruczkens uciekał.
Queen of May
But green is the color of earth,
of living things, of life.

And of rot.
wiek
20
sława
III
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
zielarka, twórca eliksirów
Jasnoniebieskie oczy, brązowe włosy i jasna, posiadająca nieliczne piegi cera. 168 wzrostu, o szczupłej sylwetce. Wokół niej unosi się intensywny aromat ziół i zapachowych świec. Dłonie w niektórych miejscach ma permanentnie odbarwione od eliksiralnych składników i roślin którymi się zajmuje. Dora w kwartale jesiennym choruje na Zieloną Zarazę co oznacza, ŻE JEST ZIELONA!!

Dora Crawford
#9
14.02.2026, 04:46  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 14.02.2026, 04:47 przez Dora Crawford.)  

Parsknęła rozbawiona, bo to byłby niewątpliwie ciekawy widok. Oczywiście, szkoda byłoby pisklaka, ale faktycznie może i takie przypadki się zdarzały, a co już ważniejsze to cóż takiego mogły znaczyć? Wątpiła by w katalogu znaków, jakie mogło objawić jajowanie, znajdowało się porządnie wykształcone kurczątko.


Dora uśmiechnęła się do złoszczącego się futrzaka, ale przezornie nie zamierzała nawet próbować go głaskać. Wyglądał na odpowiednio niezadowolonego z sytuacji w której się znalazł i nie chciała go dodatkowo stresować wyciąganiem do niego rąk. Sama nie miała preferencji co do zwierzaków, bo lubiła tak samo koty, psy jak i ropuchy, nie mówiąc już o jakichś kosmicznie uroczych stworzonkach jak pufki.

- Mam wrażenie, że większość zwierzaków ucieka od małych dzieci - skomentowała bardzo cicho. Dzieci były głośne, nie do końca panowały nad swoimi ruchami i skoncentrowane były na poznawaniu świata, a to natomiast często zwyczajnie zakłócało spokój otaczających ich stworzeń. Inna sprawa, że kot mógł się zwyczajnie zestresować tym, ze udało mu się wyjść na zewnątrz.

Dziewczynka, która grzecznie czekała z boku, obserwując ich wielkimi, wciąż nieco mokrymi oczami, zapiszczała uszczęśliwiona widząc, że oto jej Mruczkens zmierza w jej stronę.

- Dziękuję, dziękuję, dziękuję! Jesteście najwspanialsi! - zaszczebiotała, łapiąc kocura w ramiona i przytulając do siebie mocno.

- Tylko nie pozwól, żeby znowu ci uciekł - uprzedziła ją Dora, zanim dziecko pokiwało głową i w podskokach pobiegło do domu. - Szukałeś dla Rity prezentu... może to znak od Matki, że potrzeba jej kota?



The woods are lovely, dark and deep, 
But I have promises to keep, 
And miles to go before I sleep.
Czarodziej
Less colours but still colorful
wiek
21
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Klątwołamacz
Średniego wzrostu (174 cm), lekko umięśniony. Włosy ma w kolorze ciemnego brązu, zazwyczaj schludnie ułożone, z opadającymi na oczy w barwie orzecha laskowego kosmykami. Nos ma lekko zadarty, na słońcu wychodzi mu te kilka piegów, zdobiących jego policzki.

Jessie Kelly
#10
15.02.2026, 12:32  ✶  
Pisklaka, który wypadłby z rozbitego nad chorym człowiekiem jajka, z pewnością nie tylko im byłoby szkoda, chociaż dla ówczesnych medyków z pewnością byłoby to coś fascynującego. A może w takim przypadku lekarze ogłaszali, że pacjent spodziewa się dziecka? W końcu pisklę to dziecko, nieprawdaż? Idziesz do lekarza z dziwnymi objawami i dowiadujesz się, że twoja dziewczyna albo partnerka jest w ciąży.

Dla niego pan Mruczkens nie wyglądał na ani trochę zestresowanego swoim wyjściem poza znane sobie cztery ściany, w których urzędował na co dzień. Wyglądał po prostu na wkurzonego tym, że został schwytany pomimo swoich usilnych prób ucieczki i że został oddany płaczącej dziewczynce, która go goniła. Jessiemu zrobiło się go trochę szkoda, kiedy dziewczynka wzięła od niego kota, przytuliła go i w podskokach ruszyła do domu. Oczywiście, szczęście dziecka było warte wielu trudności, ale czy na pewno było to coś dobrego, jeśli zwierzę miało płacić wysoką cenę. Ciekawe kiedy i kto znów spotka tę dziewczynkę, kiedy pan Mruczkens znowu spróbuje jej uciec - bo Jessie miał wrażenie, że nie będzie to jedyna próba ucieczki kota.

-Też bym spróbował uciec, gdyby ktoś mnie cały czas gonił i jeszcze miałby mnie tak ściskać i krzyczeć nad uchem - powiedział z grymasem i zaraz pokręcił głową. -Ale dobrze, że udało się go złapać, zanim coś mu się stało. Może ta dwójka jeszcze zdoła się dogadać.

W tym momencie odniósł wrażenie, że opiekowanie się psem było łatwiejsze, niż opieka nad kotem. Pies, co prawda, wymagał więcej uwagi, spacerów więcej niż raz dziennie, ale nie były tak wybredne, jeśli chodzi o jedzenie, no i była mniejsza szansa, że uciekną. Przynajmniej Benji, jak do tej pory, nie próbował im uciec.

Uniósł brwi. Kot dla Rity? Nie był to może najgorszy pomysł, szczególnie że miał wrażenie, że Benjiego trochę zagarną dla siebie - ale wciąż uparcie mówił, że wcale tego nie robił, bo to był ich pies. Z drugiej strony...

-W sumie nie byłby to taki zły pomysł, ale... Mamy już psa, więc mogłoby to być z początku dość problematyczne. No i moja mama chyba by nie wytrzymała, gdybym przyniósł do domu drugiego zwierzaka.

I chociaż lubił droczyć się z matką, to zdecydowanie nie chciał drażnić jej bardziej, niż było to potrzebne.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Dora Crawford (2042), Jessie Kelly (2293)


Strony (2): 1 2 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa