• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Wokół Magicznych Dzielnic [7.10.72, Maida Valen] Porozmawiajmy o... facetach

[7.10.72, Maida Valen] Porozmawiajmy o... facetach
Czarodziej
wiek
25
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
projektant mody
Twarz o ostrych rysach, jasne włosy, jasne oczy, 190 cm wzrostu, sylwetka kogoś, kto wprawdzie nie jest wojownikiem, ale komu wyraźnie zależy na tym, aby dobrze się prezentować, więc czasem trochę ćwiczy. Zawsze dobrze ubrany - oczywiście wyłącznie w ubrania z Domu Mody

Christopher Rosier
#1
19.01.2026, 15:25  ✶  

Victoria postanowiła pójść do łazienki, by przypudrować nosek, obgadać z koleżankami panów albo odprawiać jakieś tajemnicze rytuały, które kobiety odprawiają za zamkniętymi drzwiami łazienek podczas przyjęć (jak podejrzewał Christopher, bo chyba z kimś dawała sobie jakieś znaki). Mieli się potem znaleźć przy drinkach, w teorii za kwadrans, choć zdaniem Christophera mogło to potrwać nawet do godziny, on już znał te dziewczyńskie wizyty w łazienkach. Rosier jednak wyjątkowo nie miał nic przeciwko (choć psuło to nieco jego plany przetańczenia całej nocy, ale od świtu było jeszcze kilka godzin), ponieważ gdy odchodziła wypatrzył w tłumie bawiących się Atreusa, w dodatku chwilowo samotnego.
Ktoś mógłby pomyśleć, że Christopher Rosier planował iść z nim pić (co mógł zrobić, ale nie było to kluczowe). Albo że chce porozmawiać z nim kobietach. W tym drugim jednak nie dałoby się bardziej pomylić.
Christopher Rosier zamierzał pogadać z nim o facetach.
Zwłaszcza jednym facecie.
– Bulstrode, chodź zapalić – zażądał, klepiąc go po ramieniu, bo wprawdzie sam palił bardzo rzadko, ale znał trochę Atreusa i sądził, że taka propozycja może go skusić. – Bardzo ładnie proszę – dodał jeszcze, chociaż ton nie był proszący. Tak czy inaczej chwilę później znaleźli się w ogrodach Maida Valen.
Gdy tańczył tu z Victorią, uważał scenerię za całkiem romantyczną, ale w tej chwili przysięgałby, że to po prostu ciemne podwórko.
– Co wiesz o Saurielu Rookwoodzie? – wystrzelił z miejsca, ledwo stanęli nieopodal przejścia do sali balowej. Rookwood nie był kimś, kogo Christopher dobrze znał: kojarzył, jasne, ich rodziny czasem robiły interesy, słyszał mnóstwo plotek, ale raczej nie mieli wiele wspólnego. Ale zdaje się, że jakiś czas Rookwood kręcił się po Ministerstwie, a i pod pewnymi względami – zamiłowania do mordobicia choćby – przypominał Atreusa, ten może mógł mu wspomnieć to i owo. Inne możliwe źródła informacji sprawiały, że coś skręcało się w żołądku Rosiera, bo przecież nie napisze do ojca Rookwooda. Primrose? Była we Francji. Przyjaciółki Victorii? Cynthia pewnie urwałaby mu głowę.
hold me like a grudge
and what an ugly thing
– to have someone see you.
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
auror
Stosunkowo wysoki mężczyzna, mierzący sobie 183 centymetry wzrostu. Posiada włosy barwy ciemnego blondu i jasne, błękitne oczy. Budowa jego ciała jest atletyczna, a na twarzy często widnieje lekki, szelmowski uśmieszek. Porusza się z nonszalancją i pewną niedbałością. Jest nienaturalnie zimny w dotyku.

Atreus Bulstrode
#2
20.01.2026, 01:39  ✶  
Nie trzeba go było dwa razy namawiać, żeby zrobić sobie przerwę na papierosa. Brenna i tak rozpłynęła się gdzieś w powietrzu, akurat kiedy interesował się koreczkami i nie do końca słyszał gdzie właściwie sobie idzie. Duża była i był pewien, że poradzi sobie bez problemu z ewentualnymi wyzwaniami jakie mógł stawiać przed nią bal maskowy.
Bo te koreczki były wykurwiście pyszne.
Wziął sobie nawet jednego na drogę, mrucząc pod nosem zgodę i podążając w ślad za Rosierem, tak żeby wymknąć się spomiędzy ludzi znajdujących na sali. Złapał jeszcze po drodze w przelocie płonącego drinka i oto był cały zwarty i gotowy żeby palić. Czy tam rozmawiać.
- A co, chcesz się umówić z nim na randkę? - zapytał grzecznie, upijając łyk z kieliszka. - Myślę, że za szybko się do tego zabierasz. Jesteś strasznie niecierpliwy, a on by chyba docenił grę wstępną - jak na złość Bulstrode postanowił bardzo powoli wyciągnąć z kieszeni szaty papierośnicę i równie ślamazarnie wyjąć z niej papierosa. Droczył się, ale równie dobrze gdzie im się teraz śpieszyło? - To zależy trochę co byś chciał wiedzieć konkretnie, ale to taki bad boy co by świetnie wyglądał w jakichś waszych ubrankach. Dodawał by im krawędziowego wyglądu.

!plonacedrinki

Czarodziejska legenda
Przeciwności losu powodują, że jedni się załamują, a inni łamią rekordy.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Los musi się dopełnić, nie można go zmienić ani uniknąć, choćby prowadził w przepaść. Los objawia nam swoje życzenia, ale na swój sposób. Los to spełnione urojenie. Los staje się sprawą ludzką i określaną przez ludzi.

Pan Losu
#3
20.01.2026, 01:39  ✶  
Krwista czerwień
Wino, które jest niezwykle gęste i po pierwszym łyku niezwykle cierpkie. Po upływie chwili dociera do ciebie smak, który z każdą chwilą robi się coraz bardziej wytrawny i przypominający wino.
Czarodziej
wiek
25
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
projektant mody
Twarz o ostrych rysach, jasne włosy, jasne oczy, 190 cm wzrostu, sylwetka kogoś, kto wprawdzie nie jest wojownikiem, ale komu wyraźnie zależy na tym, aby dobrze się prezentować, więc czasem trochę ćwiczy. Zawsze dobrze ubrany - oczywiście wyłącznie w ubrania z Domu Mody

Christopher Rosier
#4
20.01.2026, 10:10  ✶  
- Wolałbyś zachować go dla siebie? – odpyskował Christopher, w dość typowej dla młodych, niekoniecznie zawsze rozsądnych mężczyzn przepychance słownej, nie mającej absolutnie żadnego sensu. Gdyby nie spędził z Atreusem siedmiu trudnych lat w jednym pokoju - pokoje zbiorowe, to dopiero była szkoła życia dla bogatycznych paniczyków, przyzwyczajonych do własnych sypialni i skaczących wokół nich jeśli nie krewnych to skrzatów domowych - może by się w tym momencie wkurzył. Ale zwyczajnie przywykł i tamte czasy nie były na tyle odległe, żeby jego odporność nie wytrzymała niewielkiej dawki bulstrodowatości. Pewnie rzuciłby jeszcze jakieś złośliwe uwagi, podarował je sobie jednak, bo w końcu chciał uzyskać informacje. – Dobre te koreczki? – spytał zamiast tego, równie bzdurnie, co poprzednie słowa, kiedy zauważył, że Atreus w jednym ręku ma drinka, a w drugim koreczek, zakoszony ze stołu Lestrangów.
– Proszę cię, żeby naprawdę dobrze wyglądać w naszych ubraniach, a na pewno moich, potrzeba mieć styl – prychnął.
Sauriel Rookwood mógł być szaleńczo przystojny i zyskiwać dzięki aurze niegrzecznego chłopca, ale Christopher z uporem lepszej sprawy miał zamiar się upierać, że nie dla wampira szata Rosiera, i wcale nie dlatego, że nie było go na tę stać. Nie był może jeszcze pewien, czy dało się go uznać za konkurenta, czy on był naprawdę zainteresowany, czy Sauriel był zainteresowany i czy i jak Victoria była zainteresowana, ale tak na wszelki wypadek mógł już sobie przyjąć w ustawienia domyślne niechęć.
– Mam zamiar umówić się z jego dziewczyną – wyjaśnił, ani myśląc, by to kryć, bo niby dlaczego? Zaręczyny zerwano. Coś się popsuło, inaczej Victoria byłaby tutaj z Saurielem, nie z Christopherem. A Rosier nie nawykł wstydzić się czegokolwiek, co robił. Ot dobrze było wiedzieć, co nieco. – Ostatni raz widziano go publicznie… chyba na weselu Blacków? Zastanawiam się, czy gdzieś wyjechał.
Albo ktoś ubił go na Nokturnie lub wsadzono go za kratki, a rodzina to wyciszała, ale tego nie wypadało mówić na głos.

hold me like a grudge
and what an ugly thing
– to have someone see you.
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
auror
Stosunkowo wysoki mężczyzna, mierzący sobie 183 centymetry wzrostu. Posiada włosy barwy ciemnego blondu i jasne, błękitne oczy. Budowa jego ciała jest atletyczna, a na twarzy często widnieje lekki, szelmowski uśmieszek. Porusza się z nonszalancją i pewną niedbałością. Jest nienaturalnie zimny w dotyku.

Atreus Bulstrode
#5
21.01.2026, 07:27  ✶  
Nie odpowiedział, bo chyba sam nie był pewien czy chciał Sauriela trzymać bardzo blisko siebie. Rookwood był zawsze o wiele bardziej przywiązany do Stanleya, a wiadomo, tutaj z kolei zaczynały się dla Atreusa schody i to takie cholernie strome. Nawet, jeśli Christopher komentował to w żartach, to i tak Bulstrode na ułamek sekundy ściągnął poważnie usta, ale równie szybko zakrył to kolejnym łykiem swojego drinka. Cholera, już takiego dzisiaj pił. Nie miał szczęścia.
- Wy-kur-wi-ste. Musisz sobie ich sam spróbować, jak tylko wrócisz na salę i zanim cię Victoria złapie, bo jak ona cię złapie to chuja zobaczysz a nie koreczki, bo ci każe stać przy fontannie z czekoladą - doskonale pamiętał ile czasu spędziła podczas wesela Blacków przy tej cholernej fontannie, dlatego wolał żeby Rosier czuł się uprzedzony. W końcu byli kolegami.
Kwestii mody już nie skomentował, bo uważał może że Rookwood styl posiadał, ale niestety wiedział za dobrze, że był on zupełnie innym rodzajem niż ten, który prezentował dom mody Rosierów. Sauriel posiadał pazur, podczas gdy ciuchy z metką z różą stawiały na klientelę pokroju lwów salonowych. Inny vibe.
- Myślisz, że moglibyście mnie zrobić modelem? - zainteresował się nagle. - Widziałem Shafiqa na billboardach i od tamtej pory się zastanawiam - znaczy właśnie mu trochę sugerował, że przydałaby im się młoda krew, chociaż w sumie on jakoś nigdy nie aspirował do roli modela. Już słyszał Louvaina który go wyśmiewał, chociaż niech kurwa tylko spróbuje, kiedy sam pozował przed aparatami kiedy jeszcze latał z kijem między nogami.
- Nie jestem pewien czy Victoria jest jeszcze jego dziewczyną, w końcu zerwali zaręczyny. Ogólnie wydaje mi się, że Lestrange niekoniecznie by się ciepło uśmiechnęła słysząc, że jest czyjąś dziewczyną, kiedy nią nie jest - albo raczej kiedy brzmiało to tak, jakby Sauriel wciąż miał na nią jakiś wyraźny wpływ. Może miał, bo Bulstrode nie wnikał w ich relacje, ale też był chyba ostatnią osobą która należało pytać o to czy wypada umawiać się z dziewczyną kolegi. - Nie no wydaje mi się że siedzi dokładnie tam gdzie siedział. Znaczy wciąż rezyduje w naszym pięknym kraju. A co, boisz się że obije ci piękne lico? Jak dla mnie możesz czuć się bezpieczny, tylko okna na noc zamykaj.

Czarodziej
wiek
25
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
projektant mody
Twarz o ostrych rysach, jasne włosy, jasne oczy, 190 cm wzrostu, sylwetka kogoś, kto wprawdzie nie jest wojownikiem, ale komu wyraźnie zależy na tym, aby dobrze się prezentować, więc czasem trochę ćwiczy. Zawsze dobrze ubrany - oczywiście wyłącznie w ubrania z Domu Mody

Christopher Rosier
#6
21.01.2026, 08:04  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 21.01.2026, 17:58 przez Christopher Rosier.)  
– Już byliśmy przy fontannie z czekoladą – stwierdził Rosier, machając ręką. – Zresztą, nie będziemy stać przy fontannie, bo mamy tańczyć, może sobie złapać owoce w czekoladzie po drodze.
A on złapie sobie koreczka, skoro były tak wykurwiście pyszne.
Zmierzył Atreusa oceniającym spojrzeniem, na moment zapominając o przekomarzaniach, bo sprawy dotyczące ich kolekcji i Domu Mody były zawsze poważne. Po chwili wzruszył ramionami.
– Może i tak. Mamy taką kolekcję, inspirowaną emocjami. Merkuria dużo zrobiła – przyznał, krzywiąc się przy tym, mimo tego, że Merkuria niedawno wyjechała. - Pokaz miał być na początku września, na jesień, ale opóźnił się parę dni, a potem wszystko szlag trafił. Będzie pewnie na koniec jesieni, jeśli nasz miłościowy gość od szlafroków nie postanowi już niczego chwilowo palić, wtedy ograniczymy się do zdjęć i plakatów. Pewnie pan popularny auror promujący odwagę albo śmiałość w męskim wydaniu mógłby się sprawdzić.
Na całe szczęście, Christopher nie był kolegą Sauriela: inny Dom i wiek sprawiły, że się ze sobą nie zetknęli w szkole, a po niej ich ścieżki raczej rzadko się przecinały. Nie miał więc dylematów, czy wypada umawiać się z jego byłą narzeczoną, czy nie. Po prawdzie od byłych dziewczyn kolegów starał trzymać się z daleka, a „wpadka” z Cressidą nauczyła go dodatkowo ostrożności (no i był na balu z Millie, ale to się nie liczyło, bo przecież nie miał pojęcia, że tę cokolwiek kiedykolwiek łączyło z Louvainem). Jeśli ktoś by się tu czegoś mógł doszukiwać, to tego, że Victoria miała zostać żoną jego kuzyna, tu jednak wchodziło to, że Rosier świetnie wiedział, że ta dwójka nie cierpiała się nawzajem, ich związek był aranżowany, raczej krótki. I Chris był niemal pewny, że nawet nie trzymali się za ręce. No i przede wszystkim: kuzyn nie żył.
A poza tym Chris za gościem nie przepadał.
– Nie są razem, tak myślę, skoro tu ze mną przyszła, ale po tym zerwaniu zaręczyn widywano ich we dwoje – mruknął i trochę tworzyło to pewną konfuzję.
A potem zerknął na Atreusa nieco krzywo, jak zaczął mówić o tych oknach i w ogóle. No naprawdę, sądził, że Christopher się bał?! (Może powinien. Ale Rosier zwyczajnie był w życiu tak uprzywilejowany, że nie przyszło mu to do głowy.)
– Kretyn z ciebie, Bulstrode – oświadczył Christoper z powagą na to o obijaniu buziek, i niby kolejna przepychanka, ale jakby w innym tonie niż te poprzednie. – Pytam o niego, bo jakbyś nie zauważył, a pewnie takich rzeczy nie zauważasz, Victoria to nie jest dziewczyna, z którą się umawiasz na chwilę, żeby się nie nudzić i mieć z kim iść na przyjęcie. Takimi jak ona się nie bawi. I próbuję wyczuć, na ile skomplikowana jest sytuacja.
Jasne, mógł po prostu iść wprost do Victorii, ale znowu, nie była w jego oczach typem tej dziewczyny, do której szedłeś powiedzieć „hej, chcesz ze mną chodzić?” zamiennie z „hej, chcesz ze mną iść do łóżka?”, wyrażonego może często w inny sposób, ale jednak sprowadzającego wszystko właśnie do tego. Może więc zwyczajnie należało jeszcze przeczekać. Tyle że tu wchodziła obawa, że mamusia Lestrange za tydzień przyprowadzi jej kolejnego narzeczonego.

hold me like a grudge
and what an ugly thing
– to have someone see you.
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
auror
Stosunkowo wysoki mężczyzna, mierzący sobie 183 centymetry wzrostu. Posiada włosy barwy ciemnego blondu i jasne, błękitne oczy. Budowa jego ciała jest atletyczna, a na twarzy często widnieje lekki, szelmowski uśmieszek. Porusza się z nonszalancją i pewną niedbałością. Jest nienaturalnie zimny w dotyku.

Atreus Bulstrode
#7
22.01.2026, 04:09  ✶  

- No to jeszcze tam wrócicie ze trzy razy - oznajmił, bo Christopher to chyba nie wiedział w co się pakował. Ale spokojnie, Atreus zamierzał zadbać, żeby chłop był przygotowany. - Nie mówiąc już o tym, że przecież nie będziecie tańczyć do końca balu - bo może i Victoria dałaby jeszcze radę, ale Rosier? Nie był pewien na ile był wysportowany. - O słuchaj, weź ją tak podrzuć, tak wiesz... nad głową. Ona to lubi - rzucił z miną, jakby doznał nagle olśnienia, bo trochę tak było. Przypomniało mu się jak podczas potańcówki u Longbottomów wykonywał ten zniewalający ruch i wygrali tym cały konkurs. Co z tego, że mu nie wyszło.

- O widzisz. Brzmi spoko, więc jak coś to wiesz gdzie mnie szukać - uśmiechnął się wesoło. Co prawda nie był pewien czy te obowiązki związane z prezentowaniem się w ładnych ubrankach nie wadziłyby jakoś z przygotowaniami do Dnia Pamięci, ale nie było to w tym momencie istotne.

- Ale po co tak niemiło? Słuchaj, mówię to bo się o ciebie martwię i znam Sauriela. Chciałeś opinii to ja ci szczerze mówię co myślę - objął Chrisa ramieniem, nachylając się nieco bliżej niego. Konspiracyjnie tak. - To trzeba wszystko delikatnie, tak? Sam powiedziałeś, że byli ze sobą, byli zaręczeni, a na domiar złego po wszystkim widywano ich razem, tak? Jak myślisz, co to znaczy? Na moje to to, że to zerwanie wcale nie było takie czyste i coś tam po nim zostało. Normalni ludzie się tak nie zachowują, a oni? Co, wyobrażałeś sobie po zerwaniu z Avery, że będziesz z nią dalej gadał? Chodził pod rączkę na przyjęcia? No nie - klepnął go w klatę, bo to przecież była oczywista oczywistość, a on był mądrym chłopakiem. - Skoro przyszła tutaj z tobą, to pewnie znaczy że jest w jakiś sposób chętna, a nie w totalnej żałobie po nieudanym związku, więc musisz kuć żelazo póki gorące. Plan na jesień niestety chyba rysuje całkiem smętnie, więc musisz puść w ruch swój urok, czy co ty mam masz. Daj jej jakąś szatę, zaproś do restauracji, a już na pewno nie pytaj jak się czuje po tym że ją gęś w dupę ujebała nie tak dawno. Jak tak teraz o tym myślę, to sam nie wiem co bym jej zaproponował gdybym był nią zainteresowany... ona nic tylko łazi z tą Brenną po dziurach i daje się prawie mordować. Chyba najważniejsza rzecz dla ciebie, to że musisz być silny. Mentalnie znaczy, nie namawiam cię do nadążania za nią.


Czarodziej
wiek
25
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
projektant mody
Twarz o ostrych rysach, jasne włosy, jasne oczy, 190 cm wzrostu, sylwetka kogoś, kto wprawdzie nie jest wojownikiem, ale komu wyraźnie zależy na tym, aby dobrze się prezentować, więc czasem trochę ćwiczy. Zawsze dobrze ubrany - oczywiście wyłącznie w ubrania z Domu Mody

Christopher Rosier
#8
22.01.2026, 08:55  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 22.01.2026, 11:02 przez Christopher Rosier.)  
– Oczywiście, że będziemy – obruszył się Christopher, bo najpierw Victoria rzucała mu pewnego rodzaju wyzwanie, a teraz Atreus ośmielał się wyrażać powątpiewanie. Rosier powziął więc mocne postanowienie, że owszem, będą, nawet jeżeli kolejnego dnia będzie pragnął tylko jednego: umrzeć.

Obrzucił Atreusa podejrzliwym spojrzeniem, bo w porządku, nie miał Victorii za sztywniaczkę, za którą mogła pewnie uchodzić, jeśli znało się ją bardzo słabo, ale nie bardzo potrafił uwierzyć w to, że lubiła, żeby podrzucać ją wysoko nad głowę.

– W sukni, którą ma na sobie? Wyglądam, jakbym chciał ją zabić? – spytał, bo jednak doskonale wiedział, do czego nadaje się jaki strój, a suknia balowa z długimi połami, i do tego buty na wysokim obcasie, nie stanowiły najlepszego materiału do takich ekscesów, nawet gdyby oboje byli sportowcami.  - Przemyślę to. Dawaj tego papierosa - zażądał, częstując się, bo może i nie był uzależniony, i nie powinien palić po Spalonej Nocy, ale  w sumie to jak tu już stali... Istniała też całkiem dobra szansa na to, że Atreus faktycznie będzie miał szansę pojawić się na jakimś plakacie, bo Christopher nie miał nic przeciwko nepotyzmowi, póki ten wpisze się w projekt. A gdyby zdjęcia nie wyszły, mogli łatwo wrzucić je do kosza.

Słuchał całej tyrady Atreusa z mieszaniną niedowierzania, rezygnacji i pewnej irytacji, zrodzonej konkretnie z tych uwag, które brzmiały, jakby nie potrafił sobie zupełnie radzić z kobietami. No naprawdę, jakby w tej kwestii potrzebował jego porad. Odpalił jednak papierosa i milczał, grzecznie czekając na koniec, podejrzliwy trochę, bo część wypowiedzi brzmiała absolutnie konfundująco, a znał Bulstrode na tyle, by móc odgadnąć, że ten równie dobrze może go wkręcać, jak wyciągać sobie część prawdy, tę która najbardziej zbija z tropu.

Wyłapał jednak po pierwsze, że miał rację i Victoria faktycznie Sauriela lubiła, sytuacja była tu jakąś dziwna, i grunt grząski, i że najwyraźniej Rookwood był nie tylko zabijaką, ale kimś kogo Atreus uważał za potencjalnie niebezpiecznego.

- Jeśli kiedykolwiek zobaczysz mnie gdzieś z Avery, możesz uznać, że albo to metamorfomag, albo rzucono na mnie urok. Uważaj, jest na balu - rzucił i obejrzał się przez ramię, jakby spodziewając się, że ujrzy nadciągającą Cressidę. Z dwoma kieliszkami szampana, by móc po jednym wylać każdemu z nich na głowę.

- Dzięki za porady, miałem zamiar zabrać ją do budki z mugolskim jedzeniem albo poudawać niedostępnego, bo może sama zacznie za mną biegać, ale jak tak mówisz, to może zmienię zdanie - rzuciła ironicznie, wydmuchując kłąb dymu. - Ma dziś na sobie mój projekt. Dałem nawet suknię jej siostrze, bo o to poprosiła. I zaprojektował tę, uszył w pośpiechu, osobiście, by miała faktycznie coś rzadkiego, w dodatku bez konsultacji z samą Prim, czego zwykle nie robił, i nie wystawił rachunku. W sumie to nawet zrobił to z czystej sympatii, bo wtedy raz był tak zajęty, że w ogóle nie myślał o żadnych dziewczynach w innym kontekście niż pracownic, a i zakladał, że Victoria wciąż spotyka się z Saurielem. Uważał, że należały się mu za to dodatkowe punkty. - Myślę, że robi też inne rzeczy niż dawanie się prawie mordować, a jeżeli tym mnie chcesz zniechęcić, to sam omal nie zginąłem czystym przypadkiem. Nie zamierzam się przejmować.

Siedział po prostu w domu, ten zaczął płonąć, a gdy wyszedł i wpadł w czarną chmurę duszącego dymu, autentycznie sądził, że zginie. Życie nie przelatywało mu przed oczyma: myślał jedynie o tym, że to koniec, zanim wreszcie słaniając się przedostał się na drugą stronę. Minuta, a straciłby przytomność i rano zabraliby z ulicy jego ciało. Nie widział powodów, by zamartwiać się na zapas niebezpieczną pracą Victorii, zwłaszcza że teraz ciężko było powiedzieć, że ktokolwiek jest bezpieczny.
hold me like a grudge
and what an ugly thing
– to have someone see you.
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
auror
Stosunkowo wysoki mężczyzna, mierzący sobie 183 centymetry wzrostu. Posiada włosy barwy ciemnego blondu i jasne, błękitne oczy. Budowa jego ciała jest atletyczna, a na twarzy często widnieje lekki, szelmowski uśmieszek. Porusza się z nonszalancją i pewną niedbałością. Jest nienaturalnie zimny w dotyku.

Atreus Bulstrode
#9
10.02.2026, 06:42  ✶  

Wywrócił na niego oczami no bo już widział, jak sobie tańczą całą resztę nocy. Znał ten ton głosu i spojrzenie, które właśnie posłał mu Christopher, bo przecież sam robił czasami dokładnie to samo, jakby jego honor zależał od najgłupszych, wręcz najbardziej trywialnych rzeczy. Ale niech mu będzie, że sobie potańczą. Na zdrowie jemu i jej, nie zamierzał się z nim na temat sprzeczać, bo go to nie interesowało aż tak, a może go nawet zdziwią.

Bardzo chętnie też byłby w stanie Rosierowi zaprezentować, że miał absolutną rację i Victoria się wtedy bardzo dobrze bawiła, jak nią tak potrząsał i nią rzucał, ale nie padły żadne magiczne słowa które ustawiłyby go w blokach startowych. Ale może to i lepiej bo nie istniało dzięki temu ryzyko, że zrobi z siebie kretyna.

Wzruszył ramionami, z grzeczności oczywiście, bo nie chciał się tutaj spierać. Jakby chciał, to by mu się udało, ale może to nie o chęci chodziło tylko o zwykły fakt, że Christopher nie był w stanie. Siedział całymi dniami nad tymi swoimi sukienkami i garniturami, więc nic dziwnego że miał pewnie sflaczałe ręce które nie dałyby rady dobrze podnieść partnerki. Spokojnie, nie zamierzał mu tego wytykać, a zamiast tego podetknął tylko bliżej papierośnicę, zamykając z trzaskiem kiedy ten tylko wyciągnął z niej papierosa.

- Nie martw się, jak tylko zauważę cię z Cressidą to pobiegnę ratować. Nawet bym się nie zdziwił gdyby kiedyś kogoś próbowała podtruć amortencją - bo była zwyczajnie szaloną kobietą i można było się po niej spodziewać wszystkiego. Przynajmniej ona jedna była takim kwiatuszkiem i na przykład jej kuzynka, też Avery, już była całkiem normalna i mniej problematyczna. Na tyle by nie miał odruchu przed nią uciekać, a nawet byli w stanie kulturalnie porozmawiać.
Było też coś w tym, że słuchając Atreusa trzeba było pozostać uważnym, bo niby mówił to co myślał, ale robił to intencjonalnie w taki sposób, żeby jak najbardziej skonfundować rozmówcę. W tym momencie stał za tym przede wszystkim alkohol, bo nawet gdyby próbował liczyć ile tych drineczków sobie już wypił, to równie szybko straciłby rachubę. Chociaż resztkę tego, którego właśnie trzymał w dłoni, wylał zamaszystym ruchem w najbliższe krzaki bo mu się już znudził. To był już któryś z kolei czerwony, przypominający cierpkie wino, co znaczyło że ewidentnie nie miał dzisiaj szczęścia.

- No już się tak nie spinaj. Zapytałeś to ja ci szczerze odpowiadam. Nie posądzałbym cię o takie zagrania jak budka z mugolskim żarciem - odburknął, samemu też zaciągając się papierosem. - Szlachetne to z twojej strony, na pewno docenia - w sumie to powinna, szczególnie że Atreus słyszał, że posiadłość Lestrange'ów w Dolinie Godryka poszła tak po prostu z dymem. Trochę szkoda, ale jednocześnie nie mógł czuć chociaż odrobiny satysfakcji, że tak samo jego dom w Little Hangleton, jak i kamienica w Londynie, wciąż stały pewnie. Szkoda tylko, ze nie można było tego powiedzieć o najbliższych mu ludziach. - Nie no, pewnie tak. Na przykład chodzi na bale. Ale wiesz, wolałem cię raczej ostrzec, a nie zniechęcić. Wiem co mówię, bo mnie też czasem ktoś próbuje zamordować, co nie? - taka praca, jak to się mówiło. - Ale patrz, całe szczęście przeżyłeś, bogatszy o nowe doświadczenia. No, a teraz - dogasił papierosa. - Pora wracać. Masz w końcu do przetańczenia całą noc.


Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Atreus Bulstrode (1524), Christopher Rosier (1750), Pan Losu (32)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa