To było jednak tylko w jej głowie. Już od jakiegoś czasu nie wzdrygała się tak znacząco na widok ognia, czy chociażby myśląc o nim. Obawiała się, bo spokój wydawał się tylko przykrywką, ciągnącą za sobą nitki niepokoju, o które łatwo było się potknąć.
Sprzątanie zaczęła od mieszkania Brenny, tak dla zasady. Omiotła podłogę, wyczyściła blaty, a potem zaczęła przygotowywać się by przejść do kolejnych drzwi prowadzących z korytarza. Ustawiła wiadro pod kranem, chcąc do niego nalać wody - powoli i nieśpiesznie, bo w międzyczasie zbierała inne rzeczy. Gąbki, ścierki, miotłę - ustawiała wszystko w jednym miejscu, ale w końcu usiadła sobie na chwilę. Uwagę skierowała na niewielki pakunek, który parę dni temu dostała brata, ale nie zdążyła go otworzyć bo była zajęta innymi rzeczami. Teraz więc zaczęła rozwijać szary papier, by zobaczyć co było w środku.
!Jajo z kalendarza
But I have promises to keep,
And miles to go before I sleep.