• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Wokół Magicznych Dzielnic Ministerstwo Magii v
1 2 3 Dalej »
[14.10.72] Dyniowa zagłada

[14.10.72] Dyniowa zagłada
Evil Queen
Kill them with success and bury them with a smile
wiek
sława
V
krew
zdrajca krwi
genetyka
—
zawód
Niewymowna
Ma jasne włosy, jasne oczy i 177 centymetrów wzrostu. Chętnie chodzi w butach na obcasach, mimo wysokiego wzrostu. Potrafi uśmiechać się bardzo pięknie i ciepło, ale zwykle uśmiech ten jest absolutnie fałszywy.

Charlotte Kelly
#1
09.03.2026, 12:51  ✶  
Dynia trafiła do Departamentu Tajemnic po Mabon.
Charlotte nie znała szczegółów. Nie interesowały jej dynie – przynajmniej póki nie okazywały się absolutnie morderczymi dyniami, niosącym śmierć każdemu, kto się do nich zbliży. Wtedy pewnie chciałaby je zbadać, a być może także wykorzystać w jakiś kreatywny sposób. Nie wnikała więc w to, co takiego stało się gdzieś na pewnym czarodziejskim dyniowym polu, puściła pomimo ucha opowieści o dziwnym zaginięciu całej rodziny podczas Mabon (i na miejscu znaleziono tylko te dynie!), nie zwróciła uwagi na tajemnicze zniknięcie pracownika, który miał badać tę dynię właśnie (w końcu w Departamencie Tajemnic takie rzeczy się zdarzały), i absolutnie nie była zainteresowana całą sprawą.
Dopóki akurat podczas bardzo delikatnych prac badawczych w pobliżu pewnej bardzo niebezpiecznej (i w pewnych okolicznościach bardzo przydatnej) kotary, akurat gdy Charlotte rozstawiała przed nią krąg świec, do pomieszczenia nie wbiegł jeden z pracowników Departamentu Tajemnic, z dynią w rękach.
- No doprawdy, Billy, co to za zwyczaje? – oburzyła się Charlotte, prostując się i spoglądając na mężczyznę spod zmarszczonych brwi. Cóż za pogwałcenie zasad BHP, gdy pracowałeś nad delikatnymi kwestiami życia i śmierci! – Jesteś świadom, że mogłeś…
- Dynie!
– zawołał tylko Billy.
A potem zamienił się w dynię.
Dwie dynie, jedna taka trochę powykręcana, a druga porośnięta na górze siwymi włosami, zupełnie takimi jak te Billy’ego, spoczywały na podłodze.
Charlotte zastukała palcami w blat stolika, przypatrując się dyniom. Nie dotknęła ich. Nie była ani tak głupia, ani tak nieostrożna. Zdawała się także absolutnie nieprzejęta tym, że jeden z pracowników Departamentu na jej oczach zmienił się w dynię. Może pochłonięta swoimi zadaniami zignorowałaby to całkiem, ale przecież jeśli będą tak leżały na progu, to będą przeszkadzać. Poza tym co jeśli Billy – dynia dalej wszystko widział i słyszał? Co jeżeli zamienił się w dynię, żeby niecnie szpiegować wyniki jej prac?
Charlotte westchnęła więc, podwinęła szatę, ostrożnie przestąpiła nad dyniami, by żadnej z nich nie dotknąć. Niskie obcasy jej pantofelków (absolutnie przepięknych, i nowiutkich, bo ogromna część jej wspaniałej garderoby przepadła, więc jakoś teraz bardziej doceniała każdą sztukę, zwłaszcza że nie mogła kupić ich tyle, ile by sobie życzyła) zastukały, gdy wychodziła na korytarz.
– Morphy! – zawołała pogodnie, gdy dostrzegła parę metrów dalej Morpheusa. – Zauważyłeś dzisiaj jakichś ludzi zamieniających się w dynie? – zapytała, takim tonem, jakby rozmawiali o pogodzie.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Charlotte Kelly (381)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa