• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii v
1 2 3 4 5 6 Dalej »
[21.09.72, Staw] Księżyc, gwiazdy i rośliny

[21.09.72, Staw] Księżyc, gwiazdy i rośliny
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#1
17.02.2026, 12:40  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 22.02.2026, 15:13 przez Brenna Longbottom.)  
Po porannej wizycie u Philippy Barclay Brenna nie czuła się ani trochę lepiej.
Wciąż była wytrącona z równowagi i roztrzęsiona bardziej niż chciałaby przyznać. Przede wszystkim tym, że zalała kanapę ogniem, ale fakt, że ktoś grzebał jej w głowie, też nie pomagał. Kilka wspomnień zostało wymazanych z jej pamięci, i teraz odczytując raz za razem własne zapiski, które sporządziła wcześniej, by się ich nauczyć, zanim zostaną zniszczone – tak aby wiedzieć, co dokładnie działo się w Spaloną Noc, choć nie będzie tego pamiętać – czuła się z tym cholernie dziwnie. Źle. Jakby coś jej zabrano. Nawet jeśli sama o to prosiła, i jeśli wiedziała, że jest to konieczne. Nie mogła bać się widoku świec, do diabła. Ani podpalać mebli.
I miała jakąś godzinę na wzięcie się w garść, zanim będzie musiała stawić się w pracy. Nie powinna tam iść, ale nie mogła nie pojawić się bez uprzedzenia. „Voldemort namieszał mi w głowie” było może odpowiednim powodem do zwolnienia, ale Brenna prędzej zjadłaby jeden ze swoich kapeluszy albo nawet ten Woody’ego niż taki komukolwiek przedstawiła.
Zamknęła wreszcie notatnik i wstała ze stopni, prowadzących do frontowego wejścia do Księżycowego Stawu, by ruszyć ku… cóż, labiryntowi. Temu co z niego zostało. Obraz zniszczenia, który ostał się po letnim pożarze, drażnił ją teraz bardziej niż kiedykolwiek. Miała zamiar ocenić, ile zostało ze szklarni i dało się jeszcze uratować, ale teraz zastanawiała się, czy nie mogło to poczekać do wieczora. Albo do jutra.
Może powinna iść nad staw.
Albo zniszczyć magią resztki tego cholernego żywopłotu, niegdyś tak pięknego, po którym teraz pozostały suche badyle, zniszczona fontanna i nadpalone posągi. Może to będzie pierwszy krok do tego, aby na zgliszczach powstało coś nowego.
Kiedyś Księżycowy Staw odzyska dawną świetność: Brenna po prostu musiała trzymać się myśli, że z tych wszystkich popiołów da się powstać.

!Trauma Ognia


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
Czarodziejska legenda
Przeciwności losu powodują, że jedni się załamują, a inni łamią rekordy.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Los musi się dopełnić, nie można go zmienić ani uniknąć, choćby prowadził w przepaść. Los objawia nam swoje życzenia, ale na swój sposób. Los to spełnione urojenie. Los staje się sprawą ludzką i określaną przez ludzi.

Pan Losu
#2
17.02.2026, 12:40  ✶  
Pożerający cię strach osiągnął szczyt. Doświadczasz omamów, które doprowadzają cię do obłędu. W tej sesji rzucasz zaklęcie kształtujące ogień, wymierzone w najbliższą osobę lub przedmiot. Wszystko wokół płonie, bo... powinno spłonąć!

OGIEŃ WAS OCZYŚCI.
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#3
17.02.2026, 12:46  ✶  
To minie niedługo, obiecała Philippa i kiedy Brenna po wyjściu z gabinetu spojrzała na świecę, tym razem, faktycznie nie spanikowała. I to jakoś napełniło ją nadzieją, że może faktycznie będzie lepiej.
Najwyraźniej jednak niedługo nie oznaczało teraz.
Może coś wciąż tkwiło w jej głowie. Może chodziło o to, jak bardzo drażnił ją widok zniszczeń przy Stawie, nie mających niczego wspólnego ze Spaloną Nocą. Może to te myśli o tym, by to wszystko rozwalić... nie zdążyła w każdym razie dotrzeć do szklarni, nie była nawet pewna, w którym momencie wyciągnęła różdżkę i posłała zaklęcie w jeden z tych posągów, już wcześniej nadpalony.
A potem przez ułamek sekundy stała, przypatrując się, jak ogień dogasa, na całe szczęście nie mając gdzie się rozprzestrzenić.
Tym razem przynajmniej nie wpadła w skrajną panikę. Może wizyta u hipnotyzera faktycznie miała sprawić, że się to poprawi, ale…
– Potrzebuję wziąć ze trzy dni wolnego – szepnęła do siebie Brenna, opadając na najbliższą, też nadpaloną ławkę. Kurwa mać, a co jeśli to się przydarzy dziś w Ministerstwie? Będzie musiała po przyjściu zatrzasnąć różdżkę w szufladzie biurka, żeby na pewno nie zrobić komuś krzywdy, kiedy będzie załatwiała wszystkie wymagające uwagi sprawy.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
constant extreme
when sister and brother stand shoulder to shoulder,
who stands a chance against us?
wiek
29
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
snowidz
zawód
Brygadzistka na chorobowym
Drobna (157cm, niedowaga), blada i czarnowłosa, o oczach złotych jak miód.

Millie Moody
#4
10.03.2026, 23:15  ✶  
Jak na osobę, która miała nieco więcej niż trzy dni wolnego, to miała zajebiście zajebany kalendarz i w sumie czasem tęskniła za powrotem do pracy, żeby mieć ten kalendarz zajebany trochę mniej. Jeszcze Mabon u Bertiego, kilka spotkań, próba połączenia kropek i nerwy, wykurwiste nerwy po wczorajszym spotkaniu zakonowym. Miała bardzo rozległe w głowie przeczucie, że Alastor robi z siebie bohatera i jest z nim gorzej niż by się mogło zdawać, miała bardzo też rozległe w głowie przeczucie, że jej sprawczość i ogarnianie zaraz pizgnie. Niby zostawiła notkę Jonathanowi, kto być może byłby spoko, jakby się go wciągnęło do sieci, ale też zadręczała się nocą wątpliwościami, czy zrobiła dobrze i w ogóle czy robiła dobrze tak pchając się przed szereg z rzeczami na których się nie znała. Była bardzo dobra w teleportowanie ludzi, może nie jak Carrowowie, ale…

- O ja pierdole… - syknęła, bo wryło ją w próg Księżycowego, jak zobaczyła co też się dzieje z jej przyjaciółką i patrząc potem przez moment trwający trzy sekundy więcej, na zniszczenia poczynione przez nią w obejściu. Całe szczęście, że Brenna dostała ognistej czkawki poza domostwem, a nie w środku! - Nadal Cię trzyma Brenka? - podeszła do niej ściągając brwi w zmartwieniu, kładąc rękę na ramieniu Longbottomówny. - Zwolnienie na głowę nie jest takie złe, patrz na mnie, mam swoje drugi miesiąc i świetnie sobie radzę! - próbowała jakoś nadać głosowi lekkiego tonu, ale nie było to proste. - Ręce pełne roboty o! Potrzebujemy dyspozytora jakiegoś, bo przecież nie będziemy biegać z każdą pierdołą do Ciebie czy Johny’ego. W ogóle jak się czujesz po awansie? Dumblek namaścił Ci czoło olejem i wcisnął czekoladową żabę w twarz? - zapytała nadając ich krokom kierunek być może dalej od przywęglonej rzeźby.
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#5
11.03.2026, 12:42  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 11.03.2026, 12:42 przez Brenna Longbottom.)  
Brenna zesztywniała trochę, gdy Millie nadeszła od Stawu – nie zwróciła uwagi, że ktoś zbliżył się z labiryntu i jeszcze, do licha, miał okazję widzieć, jak absolutnie jej odbiło. Wepchnęła różdżkę do kieszeni, głębiej niż zazwyczaj, choć przez moment miała ochotę tę po prostu wyrzucić.
Trzy razy w jeden dzień.
Przejdzie, obiecała sobie, bo była u specjalistki, ba, była u doskonałej specjalistki, tylko Philippa uprzedzała, że jeszcze chwilę może źle się czuć, i cóż… można było uznać, że było już lepiej, bo nie wpadła w panikę na widok tego ognia, prawda? Już działało?
Powinna się cieszyć, że nie podpaliła dzisiaj w pracy pudła z dowodami, które przenosiła do Bulstroda. Albo jego samego. To dopiero by było gorące powitanie.
– Ta rzeźba bardzo mnie wkurzała. Trzeba je stąd wreszcie powynosić i usunąć te pospalane fragmenty żywopłotu – oświadczyła, bardzo się starając, żeby głos jej nie drżał. Czy zresztą nie miała racji? Pożar sprawił, że ta część ogrodu wyglądała okropnie i o ile taką fontannę może dało się uratować, to parę rzeźb nadawało się już tylko do wywalenia. Zwróciła spojrzenie na Millie i zmusiła się do uśmiechu. – Potrzebujemy raczej komunikacji. Ja i Heath nauczyłyśmy się fal, mam też komplet lusterek i drugie dostała Dora, wczoraj okazało się, że Erik dostał takie z Lammas… Mam zamiar spróbować zdobyć jeszcze jakiś komplet, byłoby pewnie dobrze, żebym miała kontakt z Jonathanem.
Komunikacja bywała kluczowa, o czym na pewno mogli zaświadczyć choćby dowódcy z takiej II wojny światowej. Może i tutaj działali na zupełnie inną skalę, ale niewiele się zmieniało. A śmierciożercy (choć Bren akurat nie wiedziała tego dokładnie, bo na szczęście albo nieszczęście nie miała okazji studiować mrocznych znaków) byli tu krok przed nimi, mogąc się wzywać bez trudu w określone miejsca.
– Myślałam też o… o obrazie? Namalowaniu kogoś, kto by nam sprzyjał. Dwa bliźniacze portrety, jeden mógłby być w Stawie, drugi w innym miejscu, aby mieć stałą łączność między dwoma punktami. Chciałabyś spróbować taki namalować?
Nie zgubiła uśmiechu. Jak się z tym czuła? To było jedno z tych pytań, na które odpowiedź brzmiała: to trochę skomplikowane…
– Na razie po prostu postaram się skupić na pomocy ludziom po Spalonej i na tym, żebyśmy mogli sprawniej się organizować, gdyby Voldemort znowu postanowił nam spuścić na głowy deszcze ognia. I nie. Żadnej czekoladowej żaby, niestety.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
constant extreme
when sister and brother stand shoulder to shoulder,
who stands a chance against us?
wiek
29
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
snowidz
zawód
Brygadzistka na chorobowym
Drobna (157cm, niedowaga), blada i czarnowłosa, o oczach złotych jak miód.

Millie Moody
#6
11.03.2026, 21:00  ✶  
- Myślę ze jedno przydałoby się tez Basiliusowi, gdyby potrzebny byłby medyk na wczoraj. - zauważyła całkiem przytomnie Miles, słuchając z uwaga słów Brenny. Choć nie. Nie była to do końca tego typu uwaga, która byłaby preferowana w oddziale brygady uderzeniowej. Jej umysł raczej był rozchlapany wszędzie i nigdzie, oscylując między jednym marzeniem a drugim, myślą, uczynkiem i zaniedbaniem, rzeczami, których nie dopilnowali przed tym jak z nieba spadł popiół.

- Oczywiście że Ci namaluje! Wszystko co chcesz. - rozpromieniła się nieoczekiwanie, bo oczywiście próbowała się sprawdzić w bojówkowej części zakonu w sposób… no cóż… bojowy, ale każde zadanie, które wymagało od niej wzięcia pędzla zdawało się wspaniałe w samym swoim istnieniu. - Uczę się zaklinać obrazy wiesz? Jestem o krok od przełomu, teraz trochę mniej, ale no, pracuję nad tym. - Podpalona rzeźba? Traumy? Ofiary? Chorzy? Miles wibrowała energią działania, która możliwa była do uzyskania z niej chyba tylko podczas kryzysu. - Kogoś konkretnego chcesz? Ja już Dubla miałam podpytać o to jak zakląć sufit, wiesz, żeby gwiazdy migały jak ktoś jest w niebezpieczeństwie, z Thomasem rozmawiałam jak to podłączyć do człowieka tam jest taki szalony plan skaryfikacji czy coś. - przyznała - Ale portrety jak najbardziej, namaluje Ci co tylko będziesz chciała Brenka - zapewniała żarliwie.
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#7
12.03.2026, 11:29  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 12.03.2026, 11:29 przez Brenna Longbottom.)  
Uśmiechnęła się tylko blado, bo po prawdzie przydałoby się każdemu z nich, najlepiej takie umożliwiające kontakt ze wszystkimi. Co z tego, że Basilius miałby lusterko, jeśli ranna osoba nie miałaby mu jak przekazać, że jest ranna? A jeżeli mogłaby to zrobić Brenna, mogłaby taką ranną osobę zabrać do medyka, czy Prewetta, czy Lupina, czy kogoś innego.
– Mam zamiar porozmawiać też z Thomasem i Pandorą, nad projektem czegoś większego, ale to już bardziej skomplikowane, zwłaszcza że chciałabym jeszcze z nimi rozwinąć kwestię zabezpieczenia tego miejsca, więc… doraźnie chciałabym ogarnąć sprawę tych lusterek i obrazu. No i mamy z Heather uczyć Erika posługiwania się falami.
Walka… Potrzebowali osób zdolnych do starć bojowych, którzy w takie noce jak ta wrześniowa, niosąca ze sobą ogień i dym, podniosą różdżki i ruszą pomagać ludziom. Ale prawda była taka, że niemal każdy z nich potrafił walczyć przynajmniej jako tako i przechodził szkolenie bojowe. I że przewagą śmierciożerców nie było to, jak ogromne mają umiejętności walki – ich przewagą było to, że uderzali znienacka, tam, gdzie mieli przewagę, a potem znikali. Umiejętności niebojowe były więc równie ważne jeśli nawet nie ważniejsze. Te, które pozwolą się na takie chwile przygotować. Te, które pozwolą wytropić tych, którzy mogą zakładać maski.
Mogłoby się wydawać, że malarstwo było im bezużyteczne. Ale nie było, jeśli zostanie dobrze wykorzystane.
– To świetnie. Masz kogoś, kto z tym pomoże? – spytała. – Znalazłam jednego gościa, który umagicznia obrazy, może jeśli je skończysz, uda się go namówić, żeby tym razem to załatwił, zanim ty będziesz czuła się w tym pewnie. I nie, nie myślałam na razie o nikim konkretnym, chciałam najpierw spytać o to ciebie i jeżeli masz pomysł, to się nie krępuj. To też wiesz, nie jest jakoś super pilne. Potrzebujesz jakichś konkretnych farb albo pędzli?
Chociaż liczyła, że owszem, Miles znajdzie czas: od Beltane minęło już dość czasu, aby doszła do siebie, a na razie wciąż nie wróciła do policji, i zajmowała się głównie malowaniem właśnie, przygotowując sufit, oraz pomaganiem w ogarnianiu rzeczy po Spalonej, więc… Brenna miała nadzieję, że to zlecenie faktycznie jej przypasuje.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
constant extreme
when sister and brother stand shoulder to shoulder,
who stands a chance against us?
wiek
29
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
snowidz
zawód
Brygadzistka na chorobowym
Drobna (157cm, niedowaga), blada i czarnowłosa, o oczach złotych jak miód.

Millie Moody
#8
18.03.2026, 20:34  ✶  
– Myslę, że to świetny pomysł, wiesz, że ja mogę teleportować czy przewieźć na miotle kogo tylko będziesz chciała. W ogóle, przydadzą nam się większe miotły do przewożenia ludzi - całe szczęście że podczas spalonej od Tessy zabrałam kilka bo już np nasz słodki Eryczek ledwie się mieścił, jak kogoś jeszcze wzięliśmy ze sobą. Może Heather wydębi coś od swojej rodziny? – zaproponowała.

Burza trwała.

Burza mózgów.

Lubiła to.

– Tak myślę nad tym sufitem i myślę i kurwa wiesz najbardziej mnie martwi taki aspekt, że nawet jak komuś coś się zadzieje, to sufit nie pokaże Ci gdzie. ALE jakby tak na przykład mieć zaklęty sekstans. Wiesz... to śmieszne narzędzie nie od ruchania tylko od patrzenia na gwiazdy i wytyczanie szlaku, więc no pomyśl jakby mieć taki sekstans albo kompas połączony z sufitem. Wtedy przytykasz kompas i on Ci ustawia igę na osobę która jest przypisana do gwiazdozbioru i wiesz gdzie zapierdalać w jakim kierunku, żeby ją znaleźć jak ona ma problem... – zmarszczyła nos. – To chyba jest za bardzo przekombinowane? Ughr... tak bym chciała wiesz... tak bym chciała, żeby to miało sens, żeby się na coś przydało choć kurwa módlmy się żeby nie przydało się nigdy[b]– Cóż, działanie nieboskłonu zakładało, że komuś coś się dzieje. A bardzo by nie chciała żeby komukolwiek się coś działo niedobrego.

[b]– I w ogóle myślałam jeszcze o Stawie, wiesz że może w piwnicach byśmy ogarnęli lazaret dla poturbowanych? Nie wiem, jakiś taki bez okien żeby nie wiedizeli że to tutaj? W czasie Spalonej zabrakło mi takiego super bezpiecznego miejsca, żeby przerzucać ludzi. Może poza Londynem nawet. Teraz Livce w ogóle mój stary udostępnił jedno z mieszkań rodziny Moody, ale to nadal Londyn. A tutaj? Byliby bezpieczni.
– dopytywała, przy okazji - nieco nieświadomie - raportując sytuację.

– Zajebiście, może mógłby mnie nauczyć też tego zaklinania? Wiesz, że ćwicze wytrwale, nawet mi się udaje czasami zakląć obraz że czujesz spokój w głowie. Jest całkiem śmiesznie, bo to niebieski kwadrat, no ale wolę ćwiczyć nawet na takiej abstrakcji, niż pejzażu. Ale no... te twarze oczywiście, że Ci ogarnę. Wszystko mam jeszcze od urodzin co potrzeba, bo mnie ukochaliście płótnami i farbami i rozpuszczalnikami i pędzlami... – zaczęła wymieniać entuzjastycznie.

Dzisiaj ewidentnie był jeden z jej lepszych dni.

– A w ogóle, to martwie się o Olivię. Mówiłam Ci? Jak się z nią widziałam. Była... była mocno wstrząśnięta Spaloną. Próbowałam ją podnieść na duchu, ale coś w jej spojrzeniu nie daje mi spokoju. Taki mrok. Mrok który usprawiedliwia... sama wiesz co. – przyznała o wiele poważniej.
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#9
19.03.2026, 18:47  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 20.03.2026, 15:26 przez Brenna Longbottom.)  
– Kiedyś z nią o tym rozmawiałam, ale podejrzewam, że po Spalonej Nocy mają masę zamówień, a nie chciałabym zwracać uwagi naszym. A jeśli chodzi o taki lokalizator… szukałam kiedyś informacji, zamawiałam jeszcze przed Spaloną u znajomego wisiorki, które mogłyby zmieniać na sobie cyfry… ale nie znalazłam niczego o czymś, co pozwalałoby lokalizować ludzi. Dlatego chcę ogarniać jak najwięcej kontaktu, żebyśmy mogli dawać sobie znać, gdy ktoś potrzebuje pomocy. Ale może warto do tego wrócić? Jakaś forma namiaru?
Z trudem powstrzymała westchnienie, bo nakładanie na ludzi namiaru wydawało się jej już daleko idącą ingerencją, no i problem polegał na tym, że z tego, co wiedziała, dało się to załatwić tylko przez Ministerstwo Magii. Ale przecież to nie tak, że znała każdy amulet z każdej strony świata, każde zaklęcie, jakie kiedykolwiek rzucił czarodziej i nie dałaby radę przejrzeć sama za każdą sprawą tysięcy ksiąg: jeśli Millie chciała działać właśnie w tym kierunku, dlaczego nie spróbować?
Przecież między innymi dlatego siedziały na ławce, wśród zgliszczy spalonego przez niedawny pożar labiryntu Juliusów. Dlatego opuszczony Księżycowy Staw znów wypełnił się głosami i ruchem. Bo próbowali na przekór wszystkiemu.
– Jeśli raz ściągnęlibyśmy ludzi do Stawu, nie mógłby być już naszą kryjówką, Miles. Mam kamienicę w Londynie, którą chcę przygotować pod coś takiego… – Dumbledore kazał jej latem zacząć to przygotowywać, więc wzięła się do pracy, Księżycowy Staw i Zakątek były tego pokłosiem, ogarniała z Olivią miejsce do życia i pracy dla niej, ale Spalona Noc opóźniła plany odnośnie kontynuowania tego przygotowania całej sieci. – W piwnicach też będą pracownice, alchemiczna i dla mechanizmów, myślę, że eksperymenty i ranni to złe połączenie. Ale można spróbować zorganizować coś pod Londynem, żeby transport był łatwy albo… myślałam o tym, żeby kupić też ten dom, który został po naszej wiedźmie.
Z tego co się orientowała dom należał teraz do jakiegoś bardzo dalekiego krewnego, który absolutnie nie chciał zamieszkać w miejscu należącym do podejrzanej czarownicy, a kto kupi dom, przy którym znaleziono trupa? Był na tyle daleko, że gdyby go użyli, nikt nawet nie wiedziałby o Stawie, jeśli nie wyprawiłby się na spacer konkretnie w tę stronę (a nawet jeśli, zobaczyłby ot bardzo zniszczone mury), a na tyle blisko, że łatwo mogliby przerzucić pewne rzeczy.
– Chciałabyś się tym zająć?
Z jednej strony nie chciała zrzucić na Millie zbyt wiele. Z drugiej sądziła, że jeśli ta bez pracy w Brygadzie nie będzie miała zajęcia, energia zacznie roznosić jej ciało i będzie miała zbyt wiele czasu na myślenie. Millie działała często bez namysłu, bezpieczniej było pokazywać jej kierunek i wyznaczać ramy, ale jednocześnie była w to działanie zaangażowana i bez niego… Jakoś ciężko było ją sobie wyobrazić bezczynną.
– Mówiąc szczerze nie mam pojęcia, zobaczymy, jakie uda się zrobić na nim wrażenie i jeśli nie wywali mnie z tym obrazem za próg się o tym pogada? – To nie był jej znajomy, a jeszcze trzeba było go przekonać, by zaangażował się w projekt trochę bardziej niż robił to zwykle. Czy uda się z nim dogadać na tyle, aby zgodził się przyjąć parę monet w zamian za Miles? – Wiem, że Isaac znał się na tym trochę, ale no… niestety chyba ostatnio wyjechał.
Zdołała powstrzymać odruch przygryzienia wargi, gdy Moody wspomniała o Olivii. Brenna rozmawiała z nią niedługo po Spalonej i ciężko było nie dostrzec w niej gniewu. Desperacji. Może nawet nienawiści. Brenna widziała to i miała nadzieję, że zdoła ukierunkować to wszystko w sensowną stronę. Ku działaniu na korzyść Zakonu. Brak możliwości działania i poczucie beznadziei mogły doprowadzić do złego miejsca. Ale nie znały się z Quirke aż tak mocno, aby mogła być pewna: wielu rzeczy co najwyżej się domyślała, i chyba wśród domysłów nie było tego, że słodka Olivia tak szybko zwróci się ku czarnej magii.
Millie i Olivia znały się lepiej.
Zabicie śmierciożercy? Oczywiście, że Brenna mogłaby to zrozumieć. Byli na wojnie. Ale czy mogli sobie pozwolić na to, by po prostu ot tak dążyć do mordowania…?
– Sądzisz, że może zdecydować się na bardzo drastyczne posunięcia nawet jeśli będzie działać z nami? – spytała, unosząc spojrzenie ku niebu, już pojaśniałemu. Ranek minął na dobre.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
constant extreme
when sister and brother stand shoulder to shoulder,
who stands a chance against us?
wiek
29
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
snowidz
zawód
Brygadzistka na chorobowym
Drobna (157cm, niedowaga), blada i czarnowłosa, o oczach złotych jak miód.

Millie Moody
#10
01.04.2026, 20:22  ✶  
Z Miles był jeden zasadniczy problem - miała pizdyliard pomysłów na sekundę, ale żeby je doprowadzić do końca?

Sama wizja jej siedzącej pośród ksiąg… docelowo najprawdopodobniej posłużyłaby jej za poduszkę, a największą atrakcją stawowej biblioteki były raczej alastorowe bogini, aniżeli zgromadzona tam wiedza. Moody musiała być ruchu. Papier czy pergamin - to wysysało z niej energię. O ileż łatwiej było rzucić pomysłem, a potem patrzeć czy iskra chwyci.

Potrząsnęła głową, pospiesznie, skojarzenia z ogniem po spalonej były podwójnie niebezpieczne. Krótki rzut oka na Brenne, jakby musiała się upewnić czy samo jej myślenie o iskrach nie przerzuciło się na piromańskie zapędy przyjaciółki.

Pierdolony Voldemort.

- Masz totalnie racje. Baza dla nas, lazaret gdzie indziej. - zdusiła piędziesiąte przeprosiny na temat tego, że ściągnęła tu Liszka. Detektyw już się ich nasłuchała za dużo.

- Tak chciałabym i zajmę się tym. W ogóle byłoby zajebiście, jakby udało się tego typa przekonać, żeby mnie nauczył jak to się robi. Ja już całkiem sprawnie zaczęłam zaklinać proste emocje w swoje szkice, ćwiczę wiesz, jak nie śpię. Czy coś. - trochę się speszyła, bo jakoś to jej się wydawało niepraktyczne. Zaraz potem pokiwała smętnie głową. Tak Isaac zniknął im ostatnio z radaru. Co prawda ich ponowne spotkanie po latach było nieco burzliwe, ale teraz… och jak teraz potrzebowali każdej duszy.

- Nie wiem - odpowiedziała szczerze. - Widziałam jednak u niej… to spojrzenie. Ten ton, co czasem można usłyszeć w autorskim biurze u ludzi, którzy doświadczyli tą szuflę za dużo. Tylko że no oni, my w brygadzie ogólnie mamy szkolenie, mamy siebie na wzajem, swoich partnerów, którzy patrzą nam na ręce, żeby pokusa nie była zbyt wielka. A ona? - wzruszyła ramionami próbując nie wyobrażać sobie dyszącej, obryzganej krwią Olivii nad zmasakrowanym magią ciałem. Niestety wyobraźnię miała zajebistą. - Ostatecznie wiemy gdzie są nasze granice na ile nas wypróbowano. - pomyślała o Thomasem, pomyślała o parującym z jego skóry odorze czarnej magii. O jego przerażonych oczach, o lęku, który nosił w sobie podczas tej przeklętej wyprawy. Granica była tak banalna do przekroczenia.- Wkurw jest dobry, bo daje energię. Gorzej jeśli jej dusza popęka. Tego się nie da zabejcować. A mam takie wrażenie, że… no… nie wiem Brenka, Ty się bardziej znasz na tym, na ludziach. To może być tylko przeczucie. Nic więcej. - podrapała się po głowie, chcąc strzepnąć z niej tę wbijającą się do mózgu myśl, przewijającą się przez tyle zebrań. Przecież walczyli, żeby taka Linka mogła mieć normalne życie, zajść w ciążę, mieć ten dom i ogródek i tak aż do spokojnej śmierci, a nie spalonej fiolce. Jej bliscy przeżyli a już i tak było bardzo źle. Co by się stało gdyby umarli?
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Brenna Longbottom (3547), Millie Moody (2365), Pan Losu (34)


Strony (2): 1 2 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa