• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Wokół Magicznych Dzielnic Ministerstwo Magii v
1 2 3 Dalej »
[11.10.72] Kwestia czasu

[11.10.72] Kwestia czasu
hold me like a grudge
and what an ugly thing
– to have someone see you.
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
auror
Stosunkowo wysoki mężczyzna, mierzący sobie 183 centymetry wzrostu. Posiada włosy barwy ciemnego blondu i jasne, błękitne oczy. Budowa jego ciała jest atletyczna, a na twarzy często widnieje lekki, szelmowski uśmieszek. Porusza się z nonszalancją i pewną niedbałością. Jest nienaturalnie zimny w dotyku.

Atreus Bulstrode
#1
24.12.2025, 10:45  ✶  
Archiwum miało swoje wady, w postaci czasoprzestrzennych dziur przenikających z Departamentu Tajemnic i aktualnie rozszalałej jemioły, która w niekontrolowany sposób sypała śniegiem. Atreus z Brenną wyszli więc z niego, wciąż w nieco zawilgotnianych od zaspy ubraniach i ruszyli korytarzem - w ślad z resztą za Paddym. Ten o dziwo nie zaszedł daleko, bo obydwoje zobaczyli jak ten przechodzi obok Cassandry, pyta ją o to jaki mamy miesiąc, a następnie nawet się nie zatrzymując, idzie dalej i otwiera drzwi do archiwum dowodowego.

Przez korytarz przebiegł rumor, jakby coś się waliło, albo raczej waliła się cała góra rzeczy. Następnie Paddy krzyknął, bo ta góra rzeczy wysypała się przez właśnie otwarte drzwi, uwolniona i wolna, runęła na niego. Przedmioty rozlały się niczym potop, blokując dalsze przejście korytarzem, ale też ujawniając że wypełniały po brzegi dowodowy, jakby co najmniej się w nim namnożyły jak króli, od momentu kiedy zostały tam zostawione.

Samymi przedmiotami, były natomiast zegary. Wszystkie wyglądały tak samo, mając parędziesiąt centymetrów wysokości, okrągłą tarczę i poruszające się wewnątrz wahadło. Każde urządzenie, tykało więc radośnie, nie dając nikomu zapomnieć o swoim jakże fizycznym istnieniu.

- Wspaniale - zawyrokował Atreus, kiedy zatrzymali się obok kopca i siłą rzeczy, Cassandry. - Myślicie, że go przysypało? Chłop właśnie uwolnił się z archiwum, tylko po to żeby skończyć tutaj. Czas nie był dla niego łaskawy - zaśmiał się, bo trzeba było mieć cholernego pecha, żeby ostatnie, ile...? Dzień? W sumie dwa? Spędzić w niewiadomym miejscu, gdzie czas nie obowiązywał.
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#2
27.12.2025, 11:33  ✶  
Gdy Paddy wybiegł z archiwów, Brenna westchnęła tylko, trochę się obawiając, że mężczyzna pod którymś z regałów zapoznał się z butelką, skoro przejął się żartem Atreusa. Zatrzasnęła akta – odnotowując, że ich Franklin wygląda dokładnie tak jak mężczyzna patrzący tu ze zdjęcia… - i ruszyła ku wyjściu. Jej zamiary były proste, przejrzeć akta, a wcześniej upewnić się, że Paddy nie zrobi sobie krzywdy.
Tyle że na to, aby ocalić Finnigana przed nim samym, jak się okazało, działała trochę za wolno. Rozległ się trzask, a potem…
Potem wyleciały zegary.
Skąd ich było tutaj tyle? To znaczy, konfiskowali bardzo różne rzeczy, Brenna widziała już pośród dowodów nawet takie przedmioty jak pomarańcza, ponoć przeklęta, i przebranie nosorożca dla dorosłego człowieka, więc zegar sam w sobie nie był zaskakujący. Taka ich ilość jednak wzbudzała czujność, i przywoływała wspomnienie gabinetu Vakela.
Myślicie, że go przysypało?
Nigdzie go nie widziała, więc chyba musiał utknąć pod górą materiałów dowodowych…
– Nasi napadli na Prawa Czasu, kiedy nie patrzyłam? – spytała, przyklękając, by spróbować dostrzec Paddy’ego pośród tych wszystkich zegarów, zmartwiona, czy nie zrobiły mu krzywdy. Nie było ich chyba na tyle, aby zabić, ale istniała całkiem spora szansa, że się poodbijał. A co jeżeli uderzyły go w głowę? – Finnigan? Odezwij się, proszę! – zawołała, odkładając akta na podłogę, by wydobyć różdżkę, zawahała się jednak na sekundę, zanim rzuciła leviosę. – Ktoś wie, co to za zegary?
Mogły źle reagować na dotykanie. Albo na niektóre zaklęcia. Albo coś jeszcze innego i nie chciała pogorszyć sytuacji biednego Paddy’ego. Bo to zdecydowanie nie był jego najlepszy dzień.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
Czarodziej
Opowiem Ci historię
Jest daleki i zaczarowany świat
Kiedyś do niego znałam drogę
W dobrą pogodę i grad
wiek
30
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
jasnowidz
zawód
Auror
Gdy na nią spojrzysz, możesz odnieść wrażenie, że byle podmuch wiatru jest zdolny ją przewrócić. Przy wzroście 169 cm, waży 59 kg. Dość filigranowa, szczupła sylwetka dodaje jej delikatności, podkreślonej tylko przez jasną cerę oraz delikatne piegi, którymi opsypana jest cała jej twarz, ramiona i dekolt. Szare oczy spoglądają na świat bystro, ale i całkiem wesoło. Jasnorude włosy najczęściej związuje dla własnej wygody w luźny warkocz bądź kucyk. Poza pracą uwielbia nosić eleganckie sukienki oraz spódnice.

Cassandra Cavendish
#3
04.01.2026, 23:00  ✶  
Obecnie szła skądś dokądś i po prostu była w tym korytarzu, jak się okazało, w jego najbardziej pechowym momencie. Pytanie o miesiąc było całkiem zastanawiające, ale przez czas swojej pracy w Ministerstwie zdążyła już się przyzwyczaić do podobnych dziwactw. Wystarczyło przecież, że komuś nie wyszło zaklęcie, ktoś gdzieś się zawieruszył, magia uderzyła znienacka... Wszystko było możliwe, lecz nie wszystko dawało się przewidzieć. Zrobiła więc kilka kroków naprzód, wracając do własnych myśli i własnych problemów. Było tego całkiem sporo, dlatego też nie za bardzo zwracała uwagę na to, dokąd przemieszcza się pytający mężczyzna.

Gdy jednak do jej uszu doszedł rumor walących się rzeczy, nie była w stanie tego zignorować. W zasadzie, nikt w tym korytarzu nie był w stanie tego zignorować. Błyskawicznie wyciągnęła różdżkę, ale nim zdążyła zareagować, lawina rozlała się po korytarzu i biednym mężczyźnie, który nieszczęśliwie otworzył drzwi. Nagle nie było przejścia dalej, nie było mężczyzny i nie było wejścia do archiwum dowodowego. Za to była masa zegarów i nieustanne tykanie, otaczające ich niemal ze wszystkich stron. Westchneła ciężko i pokręciła głową. Najwyraźniej dzisiaj nie miał być normalny dzień.

Mimo wszystko, zachichotała cicho, gdy usłyszała komentarz o czasie. Co jak co, ale słowa były bardzo trafione i jednocześnie zabawne. Wiedziała, że nie powinna, ale nie umiała się powstrzymać.
- Ja nic nie wiem - odpowiedziała, po chwili również kucając obok Brenny. - I jestem tak samo zaskoczona. Może to jakiś głupi dowcip? - Pokręciła głową, przyglądając się dość niepozornym rzeczom. W myślach już szukała zaklęć, które mogły dać taki efekt i starała się przypomnieć sobie jakieś przeciwzaklęcia. Zauważyła jednak wahanie swojej współtowarzyszki w niedoli, która także już miała różdżkę w dłoni i dotarło do niej, że zamiast pomóc mogłaby zaszkodzić jeszcze bardziej.

- Spróbujmy go wyciągnąć, a potem może sprawdzę, czy wystarczy najprostsze finite incantatem? Nie chcę ryzykować, że zniknie wszystko przez jakąś anomalię - zaproponowała, zerkając to na jedno, to na drugie. Ktoś w końcu musiał jednak podjąć ryzyko. Skoro Atreus obecnie się nie kwapił i obserwował, a Brenna wahała się z całkowicie zrozumiałych powodów, to uznała, że jeśli ktoś ma tu stracić rękę, zniknąć bądź dać się porwać upływowi czasu, to niech to będzie ona sama.
- Weź ubezpieczaj, dobra? - Rzuciła do Atreusa, by po chwili zanurzyć ramię w masie zegarów i spróbować wyczuć oraz ewentualnie złapać Paddy'ego, by pomóc mu się wydostać.
hold me like a grudge
and what an ugly thing
– to have someone see you.
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
auror
Stosunkowo wysoki mężczyzna, mierzący sobie 183 centymetry wzrostu. Posiada włosy barwy ciemnego blondu i jasne, błękitne oczy. Budowa jego ciała jest atletyczna, a na twarzy często widnieje lekki, szelmowski uśmieszek. Porusza się z nonszalancją i pewną niedbałością. Jest nienaturalnie zimny w dotyku.

Atreus Bulstrode
#4
21.01.2026, 04:16  ✶  
- A co, Dolohov jest jakimś zegarowym świrem? - zapytał, przyglądając się drewnianej kupce, która jakimś cudem tykała i to w synchronizowany sposób, tak jakby wypadnięcie przez drzwi wcale nie zakłóciło działających w nich mechanizmów. Atreus nie zastanawiał się jednak nad tym zanadto, bo nigdy nie był przesadnym pasjonatom ani zegarów, ani śpieszenia się.
Brennie odpowiedziała cisza - jeśli Finnigan znajdował się pod tymi zegarami, to musiał chyba stracić przytomność, bo nie dobiegł ich nawet najcichszy jęk.
- Nie mam bladego pojęcia - mruknął Atreus, przyglądając się tarczy tego, który wysypał się najbliżej ich. Nie wyglądały na groźne. Ot, zegary. Każdy widział w swoim życiu przynajmniej jeden zegar, albo posiadał tego dziwnego dziadka, który się nimi fascynował. Bulstrode też pewnie sam by sięgnął w tę kupę drewna, no chociaż trącił w nią butem, ale Cassandra postanowiła wziąć sprawy we własne ręce. Dosłownie.
- Masz to jak w banku - mężczyzna pokazał jej kciuka w górę i nawet złapał za różdżkę, chociaż wewnętrznie było w nim niewiele zapału. Trochę spodziewał się, że zaraz przybiegnie tutaj jakiś rozwrzeszczany pracownik, pytający o to co oni zrobili z tymi zegarami. Chociaż może tym rozwrzeszczanym pracownikiem był Finnegan? To by dopiero było.
- Wiesz, tak sobie myślę... - nie skończył, bo kiedy Cavendish włożyła rękę między zegary, magia poszła w ruch. Przedmioty których dotknęła zatrząsły się, spęczniały i zduplikowały, rozsypując dalej i dalej, aż wreszcie wleciały pod stopy Brenny i Atreusa, ich także dotykając. Jednocześnie dało się usłyszeć charakterystyczny dźwięk zasysania, a potem kolejny i kolejny, aż wreszcie na korytarzu zostały znowu same zegary.

Byli w pokoju.
Chociaż w sumie Atreus nazwałby to raczej wystawnym salonem, chociaż niewielkich rozmiarów. Były drogie dywany, kanapy, stylowa tapeta na ścianach, a na jednej z niej nawet kominek, w którym się paliło. Były także zegary. Leniwe tykanie dobiegało ich z każdej strony, ale tym razem zegary były różne; naścienne, stojące, duże, małe, z wahadłami i nie. Każdy ustawiony na inną godzinę i tykający w zdesynchronizowany co do reszty sposób. W saloniku były też drzwi, zamknięte co prawda, ale dawały jakieś poczucie że było stąd wyjście, pomijając okno za którym panowała nieprzenikniona ciemność.
Pierwsze co usłyszały kobiety, oprócz oczywiście tych wszystkich zegarów, to klnący na cały głos Bulstrode. No bo gdzie oni kurwa właśnie trafili niby?
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#5
23.01.2026, 21:24  ✶  
– Prawa czasu. To mówi samo za siebie. Ale raz u niego byłam z konsultacją, nasz podejrzany był fanatykiem jego twórczości, i wszędzie było pełno zegarów… – wyjaśniła Atreusowi już z poziomu podłogi, usiłując wypatrzeć, gdzie mógł ewentualnie znaleźć się Brygadzista. – No oby, raz jak próbowałam finite incantem na czymś takim to…
Nie zdążyła dokończyć, co się wtedy stało.
Brenna obawiała się, że pod wpływem zaklęcia zegary zaczną się mnożyć. Kiedyś widziała coś podobnego, a widok ich tak wielu przywołał tamto wspomnienie, nie chciała zaś pogrzebać pod nimi Paddy’ego. Tym jednak czego się nie spodziewała było to, że w jednej chwili będą na ministerialnym korytarzu, w kolejnej zaś trafią do jakiegoś obcego pomieszczenia, a zegary, ledwo co leżące na podłodze, znajdą się na ścianach.
Wstała powoli, z różdżką w ręku, wodząc spojrzeniem po lokum. Dywany. Kominek. Gdyby nie to, że nie było tu żadnego złotego dzika i jednak pomieszczenie było trochę małe, pomyślałaby, że faktycznie przeniosło ich do jednego z pokoi Vakela.
– Albo któryś zegar był świstoklikiem, albo nas łyknęło gdzieś… do jakiegoś pomieszczenia wewnętrzu zegara? – powiedziała z pewnym wahaniem, zatrzymując wzrok na jednym z zegarów, jakby próbując porównać, czy to te same, które wysypały się z pomieszczenia na dowody, czy jednak inne. Świstoklik trochę nie pasował, bo przecież nie dotknęli wszyscy troje jednego zegara. Pomieszczenie we wnętrzu takiego zdawało się za to dziwne, ale żyli w końcu w świecie czarów, a skoro istniały niewielkie namioty, mogące pomieścić pięciopokojowy apartament, to dlaczego nie coś takiego? Nie tak dawno temu wywaliło ją do ewidentnie alternatywnego świata, więc ta cała sytuacja chyba nawet już jej nie dziwiła.
Ruszyła najpierw do okna, chcąc przez nie wyjrzeć i przekonać się, czy dostrzeże w ciemnościach coś, co pozwoli im zidentyfikować miejsce, w którym się znaleźli – chyba miała nadzieję, że zobaczy Londyn. A potem skierowała się sprawdzić klamkę, czy drzwi da się otworzyć.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
Czarodziej
Opowiem Ci historię
Jest daleki i zaczarowany świat
Kiedyś do niego znałam drogę
W dobrą pogodę i grad
wiek
30
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
jasnowidz
zawód
Auror
Gdy na nią spojrzysz, możesz odnieść wrażenie, że byle podmuch wiatru jest zdolny ją przewrócić. Przy wzroście 169 cm, waży 59 kg. Dość filigranowa, szczupła sylwetka dodaje jej delikatności, podkreślonej tylko przez jasną cerę oraz delikatne piegi, którymi opsypana jest cała jej twarz, ramiona i dekolt. Szare oczy spoglądają na świat bystro, ale i całkiem wesoło. Jasnorude włosy najczęściej związuje dla własnej wygody w luźny warkocz bądź kucyk. Poza pracą uwielbia nosić eleganckie sukienki oraz spódnice.

Cassandra Cavendish
#6
15.02.2026, 00:41  ✶  
No naprawdę, co mogło pójść nie tak? Wiadomo przecież, że zanurzanie ręki w nieznanych, całkowicie magicznych przedmiotach jest szczytem rozsądku i dedukcji. Zdecydowanie miała dzisiaj nienajlepszy dzień na podobne rozważania, skoro ostatecznie nie uznała tego za całkowitą głupotę i nie zmieniła metody działania. Ręka zanurzyła się w zegarach, zegary zaczęły się mnożyć jak szalone, a ona nagle poczuła, że coś ją gdzieś wciąga. Pyknęło jej w uszach, na sekundę zrobiło się ciemno i nagle znalazła się kompletnie gdzie indziej.

Pierwszym, co jej się rzuciło w oczy - a raczej w uszy - było tykanie zegarów. Całkowicie zdesynchronizowane, dobiegało zewsząd i było strasznie irytującym dźwiękiem, wypełniającym całe to pomieszczenie. Czuła się, jakby to ona była jednym wielkim tykaniem, a jej serce tylko dodawało kolejny nierytmiczny ton. Powoli się rozejrzała, odkrywając kolejne szczegóły. Pomieszczenie było całkiem ekskluzywne, na pewno drogie i całkowicie nie przypominało jej żadnego, które znała. Nie miała zielonego pojęcia, gdzie się znaleźli. I, najwyraźniej, nie tylko ona, o czym poinformowały ich głośne przekleństwa Atreusa. Skrzywiła się, ale postanowiła nic nie mówić.

- Myślicie, że jak usiądziemy i poczekamy to czas sam się naprawi? - Spytała całkowicie teoretycznie, z ciężkim westchnięciem, bo oczywistym było, że nawet przez sekundę nie wierzyła w swoje własne słowa. A skoro Brenna ruszyła sprawdzać okno oraz drzwi, to ona ruszyła wzdłuż ścian, przyglądając się zegarom i godzinom, jakie pokazywały. Może w tym kryła się jakaś logika? Punkt zaczepienia? Co niektóre starała się zatrzymać różdżką, jakby chciała sprawdzić i tę reakcję na to działanie. Przecież jakoś musiało dać się stąd wyjść skoro udało się wejść, prawda?
- Przecież nie możemy tu tkwić wiecznie, prawda? - W jej głosie było słychać lekką złość, ale głównie na siebie samą. Jakby nie patrząc, nie zamierzała udawać, że znaleźli się tu tak do końca przez przypadek. Teraz jednak musiała się skoncentrować na wszystkim, co mogłoby im pomóc się stąd wydostać.
hold me like a grudge
and what an ugly thing
– to have someone see you.
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
auror
Stosunkowo wysoki mężczyzna, mierzący sobie 183 centymetry wzrostu. Posiada włosy barwy ciemnego blondu i jasne, błękitne oczy. Budowa jego ciała jest atletyczna, a na twarzy często widnieje lekki, szelmowski uśmieszek. Porusza się z nonszalancją i pewną niedbałością. Jest nienaturalnie zimny w dotyku.

Atreus Bulstrode
#7
30.03.2026, 06:17  ✶  

Strasznie musiało być uciążliwe, takie życie w domu gdzie było pełno zegarów. Przecież one wszystkie tykały, a jak się takie tykanie nałożyło to pewnie wbijało się jakoś nieprzyjemnie do głowy. Człowiek nie miał ani chwili spokoju. Sam miał taką jakąś daleką ciotkę, która jak pojawiała się w domu rodzinnym, to zaraz żądała żeby wstrzymać działalność mierników czasu, bo ją od tego głowa bolała i nie mogła spać, a co należało nadmienić - w domu Bulstrode'ów była całkiem rozsądna liczba czasomierzy.

Nie dowiedzieli się co się stało, jak próbowała raz finite incantatem. Nie dowiedzieli się też, co sam Atreus miał do powiedzenia w całym temacie. Magia mlasnęła i zjadła ich we trójkę, przenosząc do zupełnie nowego świata.
- Do zegara?! - obruszył się Atreus, no bo co to niby znaczyło, do zegara. Już pomijał fakt, że Brenna najwyraźniej wykrakała tym całym gadaniem o zegarach Dolohova, biorąc pod uwagę ile ich tutaj dookoła było. Palców na rękach nie starczyło, żeby je wszystkie policzyć.

Za oknem panowała ciemność, nie ważne jak bardzo Brenna wytężała wzrok. Nic się nie działo, panował bezruch, a może i nawet cisza, chociaż to było ciężko ocenić przez oczywiście zamknięte w pomieszczeniu zegary. Drzwi złapane za klamkę, nie drgnęły, aczkolwiek ta przesuwała się pod wpływem nacisku, sugerując że była czymś więcej niż tylko atrapą, o ile oczywiście świat tutaj egzystował na podobnych zasadach co ten z którego ich zassało. Atreus w tym czasie spróbował otworzyć okno, ale niezbyt mu to wyszło - było zatrzaśnięte na amen.

Cassandra ruszyła wzdłuż ścian, przyglądając się zegarom. Małe, duże, okrągłe, czy kwadratowe. Niektóre w skrzyneczkach, inne z samymi tarczami i pracującymi za nimi, gołymi mechanizmami. Każdy wydawał się jak z innej parafii, przynajmniej do momentu aż nie uzmysłowiła sobie, że parę z nich zwraca jej uwagę. Głównie dlatego, że wyglądały tak samo, oddając kształty czasomierzy, które wcześniej wysypały się z pomieszczenia dowodowego. Jeden stał na półce przy drzwiach, jeden zawieszony był na ścianie, a ostatni ustawiony został na kawowym stoliczku. Wszystkie miały inne godziny, ale wciąż były jedynymi zegarami, które wyglądały tak samo.

Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#8
03.04.2026, 21:24  ✶  
Na końcu języka miała jakąś głupią odpowiedź, że no przecież nie do kasyna, czy wolałby do burdelu albo że nie, skąd, do szafki na dokumenty, ale darowała to sobie, zbyt skupiona na rozglądaniu się. Pierwsze wrażenie dziwności ustępowało i teraz wszystko zaczęło się wydawać Brennie bardziej i bardziej niepokojące, i zaczynała mieć wrażenie, że to nie tyle jakiś surrealistycznie wyglądający pokój, ile dziwaczna pułapka. Nie panikowała jednak na razie: mieli wiele sposobów do wypróbowania na wyjście stąd i jak na razie nikt ani nic nie próbowało ich zabić, można było więc uznać, że sytuacja nie jest póki co szczególnie trudna.
– Za oknem nic nie widać, a jak nas tu wciągnęło, to nie było jeszcze zmroku. Jakieś zaklęcie, albo wcale za tym oknem niczego nie ma. Drzwi zamknięte – zrelacjonowała zamiast tego. Sprawdzając to wszystko nie wyłapała jeszcze tego, co zauważyła Cassandra, nijak nie mogła więc na razie się do tego odnieść. – Klamka się rusza, da się więc to pewnie otworzyć. Powiedziałabym, że można spróbować z ich rozwalaniem, ale takie rzeczy… no mnie się kojarzą z zagadkami do rozwiązania, niektórzy magowie takie wręcz uwielbiaaaają. Atreus, nie skonfiskowano tych zegarów jakiemuś Bulstrodowi albo Dołohowowi, co? – spytała, rzucając mu spojrzenie, i trochę to była ironia, a trochę autentyczne pytanie, bo przecież wcale by się nie zdziwiła, gdyby ktoś z jego rodziny postanowił robić sobie takie żarty. Pojebane zagadki i dziwne zegary, to pierwsze pasowało do Bulstrodów, to drugie do Vakela. – W każdym razie rozwalanie zostawiłabym na później. Może gdzieś w zegarach jest jakiś klucz? Albo trzeba ustawić je na konkretną godzinę?
Albo uderzyła się po prostu bardzo mocno w głowę i to wszystko się jej zwyczajnie śniło. To byłoby chyba najlepsze rozwiązanie, i nie musiałaby się zastanawiać, czy tych zegarów nie przewieziono z mieszkania kogoś, kto zaginął w tajemniczych okolicznościach.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Atreus Bulstrode (958), Brenna Longbottom (870), Cassandra Cavendish (697)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa