Przez korytarz przebiegł rumor, jakby coś się waliło, albo raczej waliła się cała góra rzeczy. Następnie Paddy krzyknął, bo ta góra rzeczy wysypała się przez właśnie otwarte drzwi, uwolniona i wolna, runęła na niego. Przedmioty rozlały się niczym potop, blokując dalsze przejście korytarzem, ale też ujawniając że wypełniały po brzegi dowodowy, jakby co najmniej się w nim namnożyły jak króli, od momentu kiedy zostały tam zostawione.
Samymi przedmiotami, były natomiast zegary. Wszystkie wyglądały tak samo, mając parędziesiąt centymetrów wysokości, okrągłą tarczę i poruszające się wewnątrz wahadło. Każde urządzenie, tykało więc radośnie, nie dając nikomu zapomnieć o swoim jakże fizycznym istnieniu.
- Wspaniale - zawyrokował Atreus, kiedy zatrzymali się obok kopca i siłą rzeczy, Cassandry. - Myślicie, że go przysypało? Chłop właśnie uwolnił się z archiwum, tylko po to żeby skończyć tutaj. Czas nie był dla niego łaskawy - zaśmiał się, bo trzeba było mieć cholernego pecha, żeby ostatnie, ile...? Dzień? W sumie dwa? Spędzić w niewiadomym miejscu, gdzie czas nie obowiązywał.