Brenna & Atreus
![[Obrazek: d294c29c5bfc12f70b2c13a3bc608b8f.jpg]](https://i.pinimg.com/736x/d2/94/c2/d294c29c5bfc12f70b2c13a3bc608b8f.jpg)
Brenna miała rację. Cholera, jak to okropnie brzmiało w jego głowie. Już nawet nie chodziło o nią samą, tylko o zwykły fakt że ktokolwiek musiał okazać się odrobinę lepszy w ocenie sytuacji. Ale może nie powinno go to aż tak dziwić, szczególnie że od zawsze jasno i wyraźnie deklarował, że wcale nie było z nim aż tak źle. Znalezienie się na górze klifu, uświadomiło mu dobitnie że faktycznie ta jedna wyczarowana szmata mogła nie wystarczyć w opanowaniu aktualnego swojego stanu zdrowia. Noga pulsowała bólem i nawet jeśli nie krwawiła jakoś obficie, to opatrunek przesiąkał powoli i nieuchronnie. Wizyta u uzdrowiciela była więc jak najbardziej konieczna, nawet jeśli nie chciałby się do tego za żadne skarby przyznać. Trzeba było to chyba zszyć, albo skleić transmutacją czy innym eliksirem, a na to nie miał odpowiednich umiejętności.
Pozostawało wezwać Błędnego Rycerza. Różdżka została wystawiona i zanim się obejrzeli, na drodze zapiszczały opony piętrowego autobusu. Zawsze Atreusa zastanawiało, czy był taki jeden na cały Anglię czy może była to jakaś złożona sieć transportowa, prowadzona przez wieloraczki. Niby Owen Vesper był jeden i niepowtarzalny, ale aż ciężko było uwierzyć w prosty fakt, że ta fura była w stanie tak szybko znaleźć się dosłownie wszędzie. Nawet na takim wypizdowie jak to na którym aktualnie się znajdowali.
Wsiedli, wskazując jako miejsce docelowe Munga - może i Atreus już nie zamierzał się wykłócać co do tego czy powinien się tam znaleźć, bo by zwyczajnie przegrał, ale już narzekania czy przeklinania nie miał zamiaru sobie odpuścić. Mruczał więc coś pod nosem obelżywego, pakując się na swoje siedzenie, bo wnętrze nie zdążyło jeszcze zmienić się na wypełnione łóżkami.
- Ciekawe czy gdyby znowu zrobili ten cały plebiscyt w gazecie, to wciąż byłby numerem jeden - mruknął do Brenny, mając na myśli oczywiście szanownego pana Owena.