08.05.2026, 13:57 ✶
W związku z tym, że tego typu fantastyczne wątki lepiej domykać niż się męczyć, pozwoliłam sobie rzucić na twojego pecha i napisać zakończenie, które nie rozkurwia ci czasoprzestrzeni.
Decyzja o wycofaniu się była dobra i Charles posłusznie wykonał twoje polecenie, ale zawzięci w obronie rannych czarodzieje nie pozostawili w was złudzeń - nie powinniście, pod żadnym pozorem, rzucać się na podbój takich miejsc bez przygotowania. Leviathanie - ty odczułeś to najmocniej.
Różnie do tej pory z rozszczepieniami bywało. Czasem trafiło się na brew, czasem na palca, a jeśli miałeś bardzo wyważonego pecha, trafiało na coś na tyle dotkliwego, żeby cię wkurzyć, ale jeszcze nie na tyle, abyś sczezł w wykopanym przez mugoli, przydrożnym rowie. U ciebie były to tylne zęby, po lewej stronie szczęki. Nie teleportowałeś się tam gdzie chciałeś, tylko kilkadziesiąt metrów na zachód (przynajmniej z dala od atakujących cię czarodziejów) i od razu splunąłeś krwią. W rozszczepieniu straciłeś trzonowca kawałek zęba obok. Nieprzyjemna rzecz, ale zęby przecież po odpowiednich eliksirach odrastały jak kości, a ty mogłeś schować się za ścianą i odpocząć chwilę, zanim teleportujesz się znowu.
Tym razem obyło się bez rewelacji.
Atak na Centrum Handlowe Purge & Dowse Ltd. zakończył się... porażką? Nie - bo udało wam się dokonać zniszczeń, ale z pewnością nie była to wasza najlepsza akcja.
Koniec sesji