• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
1 2 3 4 5 … 17 Dalej »
[grudzień 1971] Wojna nigdy się nie zmienia

[grudzień 1971] Wojna nigdy się nie zmienia
hold me like a grudge
and what an ugly thing
– to have someone see you.
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
auror
Stosunkowo wysoki mężczyzna, mierzący sobie 183 centymetry wzrostu. Posiada włosy barwy ciemnego blondu i jasne, błękitne oczy. Budowa jego ciała jest atletyczna, a na twarzy często widnieje lekki, szelmowski uśmieszek. Porusza się z nonszalancją i pewną niedbałością. Jest nienaturalnie zimny w dotyku.

Atreus Bulstrode
#1
11.05.2026, 04:18  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 08.09.2026, 22:55 przez Bran Krwiopijca.)  
adnotacja moderatora
Rozliczono — Atreus Bulstrode — osiągnięcie Badacz Tajemnic II

Lukas & Atreus

Pierwsze ataki śmierciożerców


[Obrazek: 399ba29f7047849ca7b1a68c99a8c7d4.jpg]  [Obrazek: 5b0e6890e033fbaf318876549972b80e.jpg]  [Obrazek: dadcaafe1a5de938225dda40dc043562.jpg]

Jego ojciec posiadał pewną ciekawą przypadłość, to jest usilnie próbował znajdować podobieństwa między tym co działo się teraz, a czasami gdzie Grindelwald poruszał się na wolności. W końcu on też ściągał do siebie różnych szaleńców, gromadząc ich dookoła siebie niczym armię, która miała zrealizować jego pokręcone plany. Voldemort natomiast, wydawał się niczym specjalnym nie różnić od swojego poprzednika. No, może tym że napisał taki ładny manifest, który każdy mógł sobie przeczytać i usłyszeć. Miło z jego strony znaczy.

Nie zmieniało to faktu, ze wraz z tym wielkim obwieszczeniem, coś się zmieniło. Ludzie poczuli się nieco bardziej bezkarni i chętni do złego. Do gnębienia, poniżania i krzywdzenia tych, którzy nie odpowiadali wizji świata jaką oferował Czarny Pan. Było to, cóż, zwyczajnie przykre, ale jednocześnie wyraźnie drażniło, szczególnie kiedy czyjaś praca polegała dokładnie na tym, by utrzymywać porządek. Ba, nawet nie to, bo przecież każdy bumowiec mógł tak powiedzieć kiedy spisywał źle zaparkowane miotły. On miał gorzej, bo przecież z zawodu musiał biegać za samymi czarnoksiężnikami.

Atreus przysłonił papierosa dłońmi, chroniąc od chłodnego wiatru i odpalił go za pomocą różdżki. Dookoła było biało, bo Londyn zasypał śnieg, akurat na okazję Yule i wielkiego, świątecznego drzewka które stanęło jak zwykle na placu przy Pokątnej. Święta jednak przeminęły i teraz wielkimi krokami zbliżał się nowy rok - święto, które akurat on bardzo lubił, no bo przecież zamiast nudnego siedzenia przy stole z rodziną, można było śmignąć do prewettowskich kasyn i bawić się do białego rana.

- Na długo planujesz zostać w kraju? - zapytał, wreszcie spoglądając na stojącego obok Notta, którego od skończenia szkoły widywał… bardzo sporadycznie, a przynajmniej na tyle by nawet nie pamiętać kiedy ostatni raz przyszło im się widzieć. - W tych całych twoich Niemczech pewnie nikt by ci nie przefasonował tej twojej buźki, a tutaj? Kto wie, kto wie. Robi się podobno coraz niebezpieczniej na tych ulicach.

#BigDickEnergy

When does a man die?

wiek
25
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Szukający Puddlemere United
Wysoki (ok. 190 cm), umięśniony mężczyzna. Kolor włosów ciemny blond, lekko roztrzepane. Jasnoniebieskie oczy. Lekko uchylone usta odsłaniają równe, białe zęby. Ubrany w koszulę, dobrze skrojoną marynarkę i dopasowane spodnie - paleta: czerń, granat, biel oraz odcienie szarości.

Lukas Nott
#2
11.05.2026, 16:51  ✶  
Lukas nienawidził zimna z tą samą szczerością, z jaką większość ludzi nienawidziła bólu zęba, podatków czy kaca. Śnieg może i wyglądał przyzwoicie z okna. Najlepiej z daleka, najlepiej kiedy człowiek siedział w cieple, miał przed sobą dobrą herbatę i nie musiał udawać, że wilgoć wgryzająca się pod kołnierz jest „urokiem zimy”. Na zewnątrz był tylko problemem. Obklejał buty, siadał na ramionach, topniał we włosach i przypominał, dlaczego na wakacje latamy do ciepłych krajów. Stał więc z rękami wbitymi głęboko w kieszenie płaszcza, z kołnierzem podciągniętym niemal pod brodę i miną człowieka, którego ktoś osobiście obraził temperaturą powietrza. Papieros Atreusa zapłonął obok, a Lukas zerknął na niego kątem oka, jakby przez chwilę rozważał, czy nie wyrwać mu go tylko po to, żeby mieć w dłoni coś ciepłego.
— Mam przepustkę tylko na okres świąteczny — odparł w końcu, głosem lekko przytłumionym przez szalik.
Przesunął spojrzeniem po placu przy Pokątnej. Świąteczne drzewko wciąż stało tam z przesadną dumą, jakby ktoś zapomniał mu powiedzieć, że największa część świątecznego uniesienia zdążyła już opaść wraz z konfetti, resztkami alkoholu i rodzinnymi uprzejmościami. Światło odbijało się od śniegu, za ostro i zbyt czysto jak na Londyn, który ostatnimi czasy coraz częściej wyglądał, jakby pod cienką warstwą normalności coś cierpliwie gniło.
— Moja buzia to skarb narodowy, nikt jej nie tknie — odpowiedział, a kącik ust drgnął mu lekko.
Nie brzmiało to jednak tak lekko, jak mogłoby kiedyś. Może to przez zimno, a może przez to, że Atreus miał rację. Na ulicach Londynu robiło się niebezpieczniej i nawet do NRD docierały plotki. Lukas wypuścił powietrze nosem, obserwując, jak para natychmiast ginie w mrozie.
— Elegancko się opierdalasz w tej pracy, skoro nawet w sercu Anglii robi się ostatnio nieciekawie — podgryzł przyjaciela tak, jak miał w zwyczaju. — A było dalej grać i zostawić bijatyki prawdziwym fachowcom. Razem byśmy sięgnęli po tytuł.
Wzruszył ramionami, po czym spojrzał na niego spokojniej.
— Puddlemere się odzywa.
Nie dodał od razu nic więcej. Pozwolił tej informacji zawisnąć między nimi na chwilę, razem z dymem papierosa i chłodem, który wciskał się pod ubranie. Puddlemere United nie było byle czym. Nie było też jeszcze pewne. Ale samo to, że temat istniał, że ktoś w Anglii realnie chciał go ściągnąć z powrotem, miało w sobie coś niebezpiecznie kuszącego.
— Jeśli wszystko pójdzie po ich myśli, a po mojej jeszcze bardziej, to będziesz miał okazję oglądać tę twarz częściej. Całą, mam nadzieję. Bez przefasonowania.
Zerknął na Atreusa i tym razem uśmiechnął się szerzej, z tym dawnym błyskiem, który dobrze znał każdy, kto choć raz próbował go przegonić na boisku.
— Chociaż nie ukrywam, jeśli ktoś spróbuje, dobrze wiedzieć, że znam aurora. Nawet takiego z niskimi kompetencjami. — charakterystycznie zachichotał, jak to już miał w zwyczaju.
hold me like a grudge
and what an ugly thing
– to have someone see you.
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
auror
Stosunkowo wysoki mężczyzna, mierzący sobie 183 centymetry wzrostu. Posiada włosy barwy ciemnego blondu i jasne, błękitne oczy. Budowa jego ciała jest atletyczna, a na twarzy często widnieje lekki, szelmowski uśmieszek. Porusza się z nonszalancją i pewną niedbałością. Jest nienaturalnie zimny w dotyku.

Atreus Bulstrode
#3
16.05.2026, 22:53  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 18.05.2026, 22:42 przez Atreus Bulstrode.)  

- Odważne słowa. Widać, że dawno nikt nie postanowił jej naprostować tłuczkiem - uśmiechnął się do niego półgębkiem. Nie wdawał się już w kwestie tego, czyjego narodu faktycznie był to skarb, bo pewnie bardzo wiele osób, szczególnie tych śledzących ligę Quidditcha, stwierdziłoby że Nott zdradził swoją ojczystą ziemię. To z kolei tylko zaogniłoby chęć w jakimś przypadkowym pijaczku, by mu wyjaśnić gdzie powinna leżeć jego lojalność.

- To nie ja się opierdalam, tylko Biuro Brygady Uderzeniowej - obruszył się wyraźnie, bo to absolutnie nie mogło być tak, że awansował sobie tylko po to, by dalej zrzucano na niego dziejące się na ulicach problemy (naprawdę nie miało tu znaczenia że był aurorem i to aurorzy powinni łapać czarnoksiężników, gdzieś w jego logice znalazłoby się obejście dla tego faktu). - Jakbym dalej grał, to nie wiem czy by cię wzięli do mojej drużyny. W końcu w tej grze chodzi o wygrywanie, a ty musiałeś spędzić... ile... parę lat za granicą, żeby cię angielska liga na nowo chciała - Atreus uśmiechnął się, w jakiś dziwny sposób robiąc to jednocześnie grzecznie i złośliwie. Po prawdzie jednak miło było słyszeć, że kolega miał wrócić na stare śmieci, o ile oczywiście wszystko pójdzie jak trzeba.

- Nie no, fajnie - poklepał go po ramieniu. - Ale wiesz co ci powiem? Jeśli ktoś ci faktycznie będzie próbował przefasonować tę twarzyczkę, to jako auror z bardzo niskimi kompetencjami, absolutnie nic z tym nie zrobię. Będziesz musiał radzić sobie sam, bo to nie na mój próg płacowy - cwaniacki uśmiech, tak typowy dla niego, zagościł na jego twarzy. Zaciągnął się jeszcze raz i rozejrzał po pozornym spokoju, który panował dookoła nich, jakby śnieżna pierzyna otępiała wszystko i wszystkich dookoła. - Idziemy? Ostatnio znalazłem niezłą knajpę niedaleko stąd. Pięknym chłopcom stawiają za połowę, akurat coś dla ciebie. - kiwnął głową, wskazując kierunek w którym powinni się udać i ruszył się z miejsca. Droga szybko skręciła w jedną z bocznych uliczek, gdzie można było znaleźć trochę spokoju od świątecznego nastroju przy placyku, z czego wydaje się że korzystali nie tylko oni.

Ktoś kogoś w ślepej uliczce przepychał. Nic dziwnego, tak prawdę powiedziawszy, a Atreus, jak to on, miał nawet ochotę zamknąć na chwilę oczy i iść dalej, nie zwracając na to większej uwagi. Zajmowanie się takimi incydentami leżało raczej w gestii bumowców, a on przecież już nim nie był, prawda? Grupka jednak wcale nie próbowała się kryć ze swoimi sprawami, rzucając słowa dość głośno i bez zastanowienia. W końcu popchnęli swoją ofiarę tak, że poleciała do tyłu, z wyjścia do uliczki i wpadła prosto na Lukasa i Atreusa.

- Sory panowie - wyrzucił z siebie jeden z czarodziejów. Była ich trójka. Równie rosłych co głupich, co można było ocenić na pierwszy rzut oka. - Zasrana szlama próbuje nam uciec, Ha Ha Ha.

#BigDickEnergy

When does a man die?

wiek
25
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Szukający Puddlemere United
Wysoki (ok. 190 cm), umięśniony mężczyzna. Kolor włosów ciemny blond, lekko roztrzepane. Jasnoniebieskie oczy. Lekko uchylone usta odsłaniają równe, białe zęby. Ubrany w koszulę, dobrze skrojoną marynarkę i dopasowane spodnie - paleta: czerń, granat, biel oraz odcienie szarości.

Lukas Nott
#4
18.05.2026, 22:27  ✶  
Lukas poczuł uderzenie obcego ciała, zanim zdążył w pełni odwrócić głowę. Chłopak wpadł na niego z impetem, jednak, patrząc na budowę Notta, był za lekki, by stanowić jakiekolwiek zagrożenie. Odruch zadziałał szybciej niż myśl. Dłonie Lukasa zacisnęły się na jego ramionach, przytrzymując go przed upadkiem na oblodzony bruk.
— Ej, spokojnie! — rzucił krótko.
Spojrzał mu w oczy, pełne strachu i paniki. Dopiero potem uniósł wzrok na resztę. Trójka czarodziejów wypełniała wejście do zaułka jak źle postawiona ściana. Szerokie barki, puste spojrzenia, miny ludzi, którzy zbyt długo mylili przewagę liczebną z charakterem. Lukas przesunął po nich wzrokiem powoli, niemal leniwie, jakby oceniał nie zagrożenie, tylko wyjątkowo nieudaną wystawę sklepową. Potem usłyszał biadolenie jednego z nich
Uśmiech, którym zazwyczaj zdobił twarz zniknął gwałtownie. Lukas puścił chłopaka jedną ręką, drugą wciąż trzymając go za ramię, i siłnie przesunął go wprost na Atreusa. Dopiero wtedy zrobił krok naprzód. Śnieg skrzypnął pod podeszwą jego buta. Cała ta przeklęta londyńska zima, wilgoć, mróz, czerwone od zimna palce, nagle odsunęła się na bok, bo przed nim stało trzech cymbałów, którzy uznali, że dzisiejszy wieczór to dobry moment, by umrzeć społecznie, moralnie, a być może również odrobinę fizycznie.
— Sory? — powtórzył miękko.
Jego spojrzenie zatrzymało się na tym, który mówił.
— Fascynujące. Naprawdę. Przez chwilę prawie uwierzyłem, że masz coś mądrego do powiedzenia. A potem, cóż… postanowiłeś kontynuować.
Wyprostował się by wyglądać, choć odrobinę groźniej. W końcu stał naprzeciwko trzech półgłówków, tu liczyła się tylko siła i odwaga.
— A potem to już wszystko zjebałeś koncertowo.
Kilka razy zacisnął palce w pięści i zaraz je rozluźnił. Nie spieszył się. Nie wyglądał na kogoś, kto stracił panowanie nad sobą. Wyglądał na kogoś, kto właśnie bardzo świadomie zdecydował, że uprzejmość przestała być obowiązkowa.
— Wiecie, co jest najzabawniejsze? — spytał, robiąc kolejny krok w ich stronę. — Że zawsze wyglądacie tak samo. Naprawdę. Jakby ktoś was produkował hurtowo w jakiejś zgrzybiałej piwnicy. Ten sam pusty wzrok, ten sam smród taniej odwagi, ta sama potrzeba, żeby znaleźć kogoś słabszego, by przez pięć minut poczuć się większym niż własne kompleksy.
Coś w klatce piersiowej Lukasa zrobiło się twarde i brzydkie, więc wziął głębszy oddech. Kiedy znów spojrzał na napastników, w jego oczach nie było już ani grama żartu.
— Macie trzy wyjścia — powiedział spokojnie. — Pierwsze: odwracacie się i odchodzicie, a ja i mój kolega udajemy, że nie widzieliśmy, jak bardzo matka natura was skrzywdziła. Drugie: próbujecie być odważni, co będzie krótkie, żenujące i bolesne. Trzecie…
Urwał, jakby naprawdę się nad tym zastanawiał.
— Nie, właściwie trzeciego nie ma. Przeceniłem wasze możliwości.

//Wykorzystuję przewagę Odwaga I. Wchodzi też zawada Porywczość I. Na koniec rzut na Charyzmę - Zastraszanie bandy łysego -10 bo przewaga liczebna
Rzut Z 1d100-10 - 72 -10 = 62
Sukces!
hold me like a grudge
and what an ugly thing
– to have someone see you.
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
auror
Stosunkowo wysoki mężczyzna, mierzący sobie 183 centymetry wzrostu. Posiada włosy barwy ciemnego blondu i jasne, błękitne oczy. Budowa jego ciała jest atletyczna, a na twarzy często widnieje lekki, szelmowski uśmieszek. Porusza się z nonszalancją i pewną niedbałością. Jest nienaturalnie zimny w dotyku.

Atreus Bulstrode
#5
20.05.2026, 00:12  ✶  

Atreus nie spodziewał się, że z jego kolegi nagle stanie się aż tak rozgadany element. Znaczy nie to, żeby to było coś niezwykłego, ale właśnie stali u wyjścia alejki, gdzie niewątpliwie ktoś komuś próbował obić mordę i jeśli rozegrają to kiepsko, to będą następni w kolejce. Stał więc i patrzył, z pewnym zainteresowaniem śledząc kolejne kroki Lucasa. Kiedy Nott odepchnął od siebie mugolaka w stronę kolegi, ten nie stanowił przesadnie dobrego podparcia; chłopaczek dosłownie zsunął się po nim na ziemię, bo jedną ręką Bulstrode wciąż palił papierosa, a drugą nawet nie spróbował go złapać. Dzieciak był chyba w zbyt dużym szoku, by zwrócić na to uwagę, a może i zwyczajnie pełen był ulgi że nagle znalazł się ktoś kto nie chciał go pobić, a dodatkowo nawet stanął w jego obronie.

- Zmykaj stąd może - zasugerował wreszcie blondyn, opuszczając spojrzenie z trzech byczków, jakże elokwentnych, na mugolaka. Ten przez chwilę patrzył się na niego, jakby nie rozumiejąc, ale wreszcie pokiwał gwałtownie głową i pozbierał się pokracznie z ziemi, czym prędzej dając dyla. Zostali więc piątkę; on, Lukas i trzech nieznajomych oprawców, na których chyba cała ta przemowa nawet zrobiła jakieś wrażenie. Spojrzeli po sobie jakimś niezbyt mądrym wzrokiem, ale chyba własne towarzystwo dodawało im nieco więcej animuszu, niż prezentowaliby występując samotnie.

- Co, co jest kurwa? Nie widzisz, że tu się ludzie dobrze bawią, a ty masz jakiś problem, blondasku?

- Co, za dużo liter? Mam wam to przeliterować? - jeśli Nott liczył na pokojowe rozwiązanie zaistniałej sytuacji, to musiał się mocno przeliczyć, bo Atreus stał na posterunku, nie mogąc przepuścić takiej wspaniałej okazji. Pewnie gdyby nie potrzeba zdobycia dyplomu za nieprzeciętne oratorstwo, o który najwyraźniej walczył Lukas, to już dawno by się z tymi karkami szarpał. - Spierdalaj, łysa pało, albo skończysz tak że cię rodzona matka nie pozna.

Trzy pary świńskich oczu przeniosły się w kierunku aurora, który podszedł nieco bliżej i uśmiechnął się do nich w grzeczny sposób. Zbyt obślizgły i przerysowany, by pozostawiać jakiekolwiek wątpliwości co do jego szczerości. Trójka facetów spojrzała po sobie, jakby chcieli się jeszcze upewnić, czy to faktycznie do nich było skierowane, ale Bulstrode już nie czekał. Zamachnął się, chcąc wyprowadzić pierwszy cios w w buźkę pana, który stał najbliżej.


// af ◉◉◉◉○ na bicie pięścią po twarzy w pana nr 1
Rzut PO 1d100 - 70
Sukces!
#BigDickEnergy

When does a man die?

wiek
25
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Szukający Puddlemere United
Wysoki (ok. 190 cm), umięśniony mężczyzna. Kolor włosów ciemny blond, lekko roztrzepane. Jasnoniebieskie oczy. Lekko uchylone usta odsłaniają równe, białe zęby. Ubrany w koszulę, dobrze skrojoną marynarkę i dopasowane spodnie - paleta: czerń, granat, biel oraz odcienie szarości.

Lukas Nott
#6
20.05.2026, 10:27  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 20.05.2026, 10:37 przez Lukas Nott.)  
Lukas zdążył już niemal uwierzyć, że może jednak wygra tę sytuację samym tonem głosu i odpowiednio pogardliwym spojrzeniem. A potem Atreus postanowił przypomnieć wszystkim, że dyplomacja była tylko przystankiem technicznym przed przemocą. Nott nawet nie drgnął, kiedy Bulstrode ruszył naprzód. Tylko jego brew uniosła się odrobinę, jakby właśnie obejrzał wyjątkowo przewidywalne, ale mimo wszystko satysfakcjonujące zakończenie kiepskiej sztuki teatralnej.
— Oczywiście — mruknął pod nosem. — Czemu miałbym zakładać, że auror wytrzyma całe trzy sekundy bez próby wybicia komuś zębów.
Mimo słów nie cofnął się. Przeciwnie, przesunął ciężar ciała na przednią nogę i ustawił się pół kroku bliżej Atreusa, nie po to, by go powstrzymać, ale by odciąć pozostałej dwójce najprostszy dostęp do jego boku. Skoro już Bulstrode wybrał rozwiązanie siłowe, Lukas zamierzał dopilnować, żeby przynajmniej było skuteczne. Łysy zorientował się za późno. Może dlatego, że przez pół sekundy wciąż próbował zrozumieć, czy naprawdę ktoś właśnie postanowił go uderzyć bez dalszych negocjacji.

// Obrona łysego
Rzut 1d100 - 23


Spróbował się uchylić. Problem polegał na tym, że jego ciało zareagowało z opóźnieniem godnym bardzo starej windy. Ręka ruszyła w górę, bark drgnął, głowa chciała odskoczyć w bok, ale wszystko to wydarzyło się o ułamek sekundy za późno. Pięść Atreusa weszła czysto, bez żadnej elegancji, za to z cudowną skutecznością. Uderzenie trafiło łysego prosto w bok twarzy. Rozległ się głuchy, bardzo satysfakcjonujący dźwięk, podsumowując mlaśnięcie urażonej godności. Głowa mężczyzny odskoczyła na bok, a razem z nią poleciała odrobina śliny, która błysnęła krótko w zimnym powietrzu. Łysy zatoczył się o pół kroku, potem o drugi, kompletnie gubiąc ten swój wcześniejszy wyraz twarzy człowieka pewnego przewagi liczebnej. Przez moment wyglądał, jakby ktoś właśnie wyrwał mu z głowy wszystkie myśli. Nie było ich wiele, więc poszło sprawnie. Lukas obserwował to z bliska, z twarzą absolutnie nieruchomą, choć w jego oczach przemknęło coś niebezpiecznie podobnego do rozbawienia. Nie pozwolił sobie jednak na dłuższą satysfakcję. Od razu przeniósł spojrzenie na pozostałych dwóch troglodytów. Jeden z nich najwyraźniej uznał, że najlepszą odpowiedzią na nokautowanie kolegi będzie szarża z całą subtelnością rozjuszonego trolla. Nott nawet nie zdążył westchnąć. Cofnął się pół kroku, bardziej z wyczucia niż ze strachu, a potem skręcił biodra i zamachnął się nogą, celując prosto w klatkę piersiową nadbiegającego osiłka.

// Aktywność fizyczna - Partyzant w kolegę łysego
Rzut PO 1d100 - 63
Sukces!
hold me like a grudge
and what an ugly thing
– to have someone see you.
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
auror
Stosunkowo wysoki mężczyzna, mierzący sobie 183 centymetry wzrostu. Posiada włosy barwy ciemnego blondu i jasne, błękitne oczy. Budowa jego ciała jest atletyczna, a na twarzy często widnieje lekki, szelmowski uśmieszek. Porusza się z nonszalancją i pewną niedbałością. Jest nienaturalnie zimny w dotyku.

Atreus Bulstrode
#7
21.05.2026, 23:17  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 21.05.2026, 23:34 przez Atreus Bulstrode.)  
rzuty

To nie bycie aurorem było problemem, a raczej sam charakter Atreusa. Chociaż, biorąc pod uwagę jak czasem zachowywała się Harper, to pewnie można było uznać że miewała w tym aspekcie kiepski wpływ na swoich podwładnych. Z resztą, Nott zachowywał się tak, jakby sam czasem nie postanowił zasadzić komuś z pięści. Rozmawiał z nimi, ale według jego kolegi, rozmawiać mógł równie dobrze ze ścianą, bo zero myśli wyższych znajdowało się za tymi świńskimi oczkami.

Prowodyr całego zamieszania próbował się uchylić, ale zwyczajnie nie zdążył, w pięknym stylu wyrywając w mordę. Zatoczył się, wyraźnie nieco oszołomiony, ale na szczęście dla niego nie był sam, bo koledzy zareagowali i ruszyli mu na pomoc. Jeden z nich skierował swoją uwagę na Notta i prawdę powiedziawszy, chyba nie miał za wiele szans z tą swoją szarżą, która szybko powstrzymał kopniak. Uderzenie wyrwało mu powietrze z płuc, które uleciało wraz z cichym jęknięciem, a potem facet zatoczył się do tyłu, próbując złapać dech. Drugi natomiast, z koleżków łysego, postanowił sobie za cel obrać aurora, doskakując do niego. Atreus nawet się nie bronił, a przynajmniej nie próbował ciosu uniknąć, zamiast tego uznając chyba że najlepszą obroną był atak i przydzwonił mu pięścią. Facet zobaczył gwiazdy, jeszcze zanim ciało uświadomiło się że nie ma siły przeciwstawiać się grawitacji i runęło na ziemię, wyłączając go z obiegu.


// obrona af ◉◉◉◉○ na uderzenie jednego pana
Rzut PO 1d100 - 94
Sukces!


W tym czasie łysy trochę się otrząsnął i postanowił, że jego krzywdom powinno stanąć się zadość. Nie zraził go nawet fakt, że właśnie jego towarzysz osunął się bezwładnie na ziemię, a drugi walczył ze złapaniem kolejnego oddechu. Próbował się zamachnąć, ale może wciąż brakowało mu sił, a może Bulstrode popsuł mu plany skracając dystans kiedy chciał samemu uderzyć. W każdym razie skończyli złapawszy się i siłując ze sobą.


// obrona af ◉◉◉◉○ na uderzenie drugiego pana
Rzut PO 1d100 - 22
Akcja nieudana
#BigDickEnergy

When does a man die?

wiek
25
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Szukający Puddlemere United
Wysoki (ok. 190 cm), umięśniony mężczyzna. Kolor włosów ciemny blond, lekko roztrzepane. Jasnoniebieskie oczy. Lekko uchylone usta odsłaniają równe, białe zęby. Ubrany w koszulę, dobrze skrojoną marynarkę i dopasowane spodnie - paleta: czerń, granat, biel oraz odcienie szarości.

Lukas Nott
#8
22.05.2026, 20:28  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 22.05.2026, 20:58 przez Lukas Nott.)  
Łysy wszedł w zwarcie z Atreusem z siłą kogoś, kto może i nie miał w głowie zbyt wielu myśli, ale za to każdą z nich potrafił zastąpić napuchniętą muskulaturą. Po pierwszym ciosie wciąż był lekko otumaniony, twarz miał przekrzywioną od gniewu, a szczękę zaciśniętą tak mocno, jakby samym uporem próbował utrzymać się w pionie. To jednak wystarczyło, żeby ruszył naprzód jak rozjuszone bydlę. Wbił się w Atreusa całym sobą, barkiem i przedramionami, łapiąc go blisko, brudno, bez finezji. Zamiast techniki była masa. Zamiast pomysłu, napór. Śnieg strzyknął pod ich butami, kiedy obaj przesunęli się o krok, potem o następny. Bulstrode próbował utrzymać pozycję, ale podeszwy zaczęły mu uciekać po oblodzonym bruku, a ciężar łysego spychał go coraz bliżej ściany zaułka. Atreus nie poleciał od razu. Zapierał się, skracał dystans, próbował zablokować tamtemu biodra, ale przegrywał tę konkretną siłową przepychankę. Lukas zobaczył to kątem oka. Nie stał tam po to, żeby podziwiać, jak jego przyjaciel sam rozwiązuje problem, który przed chwilą obaj zgodnie postanowili uczynić wspólnym. Skoro łysy wcisnął się w zwarcie, skupił cały ciężar na przepchnięciu Bulstrode’a i przestał pilnować boków, sam wystawił Lukasowi dokładnie to, czego potrzebował. Nott skręcił ciało i wszedł z flanki szybko, bez ostrzeżenia. Nie celował wysoko, bo wysoko człowiek mógł jeszcze przyjąć cios barkiem, łokciem albo samym spięciem mięśni. Nie próbował efektownego kopnięcia, żadnej boiskowej popisówki, żadnego ruchu, który dobrze wyglądałby z daleka. Wybrał coś prostszego, paskudniejszego i dużo skuteczniejszego. celując w kolano. Łysy miał w tej chwili ciężar przeniesiony do przodu. Jedna noga pracowała jako napęd, druga jako punkt oparcia, a całe jego ciało było ustawione pod napór na Atreusa. To znaczyło, że nie mógł łatwo odskoczyć. Nie mógł swobodnie cofnąć nogi. Nie mógł nawet dobrze skręcić bioder, bo sam zamknął się w klinczu.

// Aktywność fizyczna - Lowkick pod kolano Łysego by wybić go z rytmu
Rzut PO 1d100 - 1
Krytyczna porażka


Kopnięcie powinno zadziałać, przynajmniej w teorii. Wszystko było ustawione dobrze: kąt, moment, ciężar łysego przeniesiony do przodu, bok odsłonięty jak zaproszenie. Lukas wszedł nisko, skręcił biodra, puścił nogę po krótkiej linii, ale bruk pod podeszwą zdradził go w najgorszym możliwym ułamku sekundy. Śnieg nie tyle zachrzęścił, co rozmazał się pod butem cienką, śliską warstwą. Stopie zabrakło oparcia. Kopnięcie poszło, ale nie tam, gdzie miało. Zamiast wejść twardo pod kolano i zabrać łysemu podporę, ześlizgnęło się po boku nogi, bardziej szarpiąc materiał spodni niż realnie łamiąc rytm. Łysy nawet tego porządnie nie poczuł. Może drgnął, może napiął udo, ale nie stracił balansu. Dalej napierał na Atreusa, coraz mocniej wciskając go w dół i w bok. Lukas zrozumiał, że coś poszło źle, dokładnie w tej samej chwili, w której jego własny ciężar uciekł za bardzo do przodu. To wystarczyło. Za plecami usłyszał ciężki, chrapliwy oddech. Ten drugi, którego przed chwilą kopnął w klatkę piersiową, nie leżał już zgięty w pół. Podniósł się. Krzywo, z bólem, z twarzą czerwoną od wściekłości i braku powietrza, ale jednak. W jednej ręce ściskał butelkę, najpewniej porwaną z bruku albo spod ściany zaułka. Szkło błysnęło krótko w zimnym świetle. Lukas zdążył tylko odwrócić głowę, gdy butelka weszła czysto. Trzask rozszedł się po zaułku ostrzej niż wcześniejsze uderzenia pięścią. Szkło pękło na jego głowie, rozpryskując się na boki w drobnych, zimnych odłamkach. Głowa Lukasa szarpnęła się w bok, świat przekręcił się gwałtownie, a kolana straciły na moment kontakt z jakimkolwiek rozsądnym rozkazem. Upadł na ziemię jak rzucony worek kartofli. Ciepło rozlało mu się po skórze głowy i spłynęło wzdłuż skroni, za ucho, pod kołnierz. Zamrugał ciężko, próbując przepchnąć przez zawroty głowy jeden prosty fakt, ale myśl rozsypała mu się po drodze. Przytomność zaczęła mu odpływać krótkimi, rwanymi falami. Napastnik stał nad nim. Trzymał w dłoni resztkę rozbitej butelki, samą szyjkę z poszarpaną koroną szkła. Nie wyglądał, jakby miał powiedzieć coś błyskotliwego. Nie wyglądał nawet, jakby chciał cokolwiek mówić. Po prostu stał nad Nottem z krwią w oczach i tym paskudnym zadowoleniem człowieka, który właśnie uznał, że los oddał mu sekundę przewagi.
W tym samym czasie łysy dopiął swoje. Atreus przegrał przepychankę nie jednym wielkim ruchem, tylko serią drobnych ustępstw, które nagle złożyły się w katastrofę. Najpierw stopa pojechała mu po śliskim bruku. Potem bark stracił oparcie. Wreszcie łysy naparł jeszcze niżej, całym ciężarem wchodząc pod jego środek ciężkości, i przełamał go brutalnie w dół. Bulstrode runął na bruk. Nie płasko, nie bezwładnie, ale wystarczająco źle, żeby łysy mógł pójść za nim bez utraty impetu. Ciężar napastnika spadł na niego natychmiast. Kolano wcisnęło się obok biodra, druga noga szukała miejsca po drugiej stronie, łapy wczepiły się w ubranie Atreusa. Łysy wdrapywał się na niego brutalnie, próbując usiąść mu na brzuchu i unieruchomić ręce samym naciskiem.

// Lukas traci przytomność
Rzut TakNie 1d2 - 2
Nie
hold me like a grudge
and what an ugly thing
– to have someone see you.
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
auror
Stosunkowo wysoki mężczyzna, mierzący sobie 183 centymetry wzrostu. Posiada włosy barwy ciemnego blondu i jasne, błękitne oczy. Budowa jego ciała jest atletyczna, a na twarzy często widnieje lekki, szelmowski uśmieszek. Porusza się z nonszalancją i pewną niedbałością. Jest nienaturalnie zimny w dotyku.

Atreus Bulstrode
#9
23.05.2026, 04:01  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 23.05.2026, 04:45 przez Atreus Bulstrode.)  

Atreus próbował się siłować, ale z każdym kolejnym momentem docierało do niego, że był to najgłupszy mozliwy pomysł, na jaki wpadł w tej alejce. Chłop był wielki jak dąb i równie silny, najwyraźniej nadrabiając w ten sposób wszelkie inne braki jakimi obarczyła go matka natura. Czuł, jak przesuwa się kawałek po kawałku, pchany niemożliwą do zatrzymania siłą, ślizgając się na tym cholernym śniegu i lodzie. Lukas natomiast, cóż, próbował mu pomóc, ale najwyraźniej sam przeliczył się co do tego, ile szczęścia mógł mieć podczas tego starcia. Jego kopniak minął cel, uderzając zaledwie biedną nogawkę spodni. Na domiar złego, oblodzona kostka brukowa i z niego się zaśmiała, sprawiając że ten stracił równowagę. Chyba też wszystkie możliwe gwiazdy znalazły się pod jakimś niefortunnym kątem, bo jakby tego było mało, zaraz nadszedł kolejny cios, tym razem wymierzony ręką typa, którego wcześniej potraktował kopniakiem w pierś. Butelka uderzyła o głowę, dźwięcząc o nią żałośnie i rozpadając się pod wpływem uderzenia.

Bulstrode zobaczył to ledwo kątem oka, ale miał wrażenie jakby sam poczuł to uderzenie. Nie miał jednak szansy zastanawiać się nad tym przesadnie długo, bo kiedy spróbował tylko w odwecie naprzeć na łysego dziada, ten odpowiedział tą samą brutalną siłą co wcześniej, wpychając go w ścianę i obijając o cegły.


// cios af ◉◉◉◉○ w łysego
Rzut 1d100 - 20


// łysy
Rzut 1d100 - 59
#BigDickEnergy

When does a man die?

wiek
25
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Szukający Puddlemere United
Wysoki (ok. 190 cm), umięśniony mężczyzna. Kolor włosów ciemny blond, lekko roztrzepane. Jasnoniebieskie oczy. Lekko uchylone usta odsłaniają równe, białe zęby. Ubrany w koszulę, dobrze skrojoną marynarkę i dopasowane spodnie - paleta: czerń, granat, biel oraz odcienie szarości.

Lukas Nott
#10
26.05.2026, 21:43  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 26.05.2026, 21:51 przez Lukas Nott.)  
Lukas nie odpłynął, choć przez kilka sekund bardzo chciał. To byłoby wygodniejsze. Ciało podsuwało mu tę opcję z niemal obraźliwą uprzejmością: zamknąć oczy, przestać walczyć z mdłościami, pozwolić zimnemu brukowi przejąć cały ciężar. Świat falował mu przed oczami. Światło z końca uliczki rozciągało się w brudne smugi, a każdy dźwięk docierał jak przez wodę, przytłumiony i spóźniony. Zamrugał raz, potem drugi, próbując zebrać obraz w coś, co miało krawędzie. Po prawej widział nogi napastnika stojącego nad nim. Szeroko rozstawione, ciężkie, gotowe do następnego ruchu. W dłoni tamtego majaczyła resztka butelki, ciemna szyjka zakończona poszarpanym szkłem. Wystarczyło, żeby facet schylił się odrobinę niżej albo zamachnął jeszcze raz, a cała ta walka mogła skończyć się dużo paskudniej. Lukas zaciskał zęby tak mocno, że ból w czaszce stawał się jeszcze ostrzejszy. Krew spływała mu za ucho, gorąca i lepka, absurdalnie wyraźna na tle zimna. Nie próbował od razu wstawać. To byłoby głupie. Nogi wciąż nie należały do niego w całości, równowaga pływała gdzieś obok, a facet z rozbitą butelką tylko czekał, aż Nott podaruje mu kolejną okazję. Więc został nisko. Przenosił ciężar na bok, powoli i ostrożnie, bardziej pełznąc niż podnosząc się z ziemi. Jedną ręką podpierał się o bruk, drugą trzymał blisko twarzy, łokciem osłaniając skroń przed następnym ciosem. Nie patrzył już napastnikowi w oczy. Patrzył na jego nogi. Na ustawienie stóp. Na to, gdzie trzymał ciężar. Skoro sam przed chwilą przegrał z oblodzonym brukiem, mógł przynajmniej spróbować sprawić, żeby ktoś inny zrobił to samo. Przesuwał nogę po ziemi nisko, bez szerokiego zamachu, bez efektowności, szukając kąta pod kostką stojącego nad nim mężczyzny. Nie musiał go znokautować. Nie musiał nawet porządnie trafić. Musiał tylko zabrać mu podporę. Przewrócić go albo choćby zmusić do cofnięcia się o krok. Tyle wystarczyłoby, żeby kupić sobie oddech. Lukas wciągał powietrze przez zaciśnięte zęby. Metaliczny smak krwi osiadał mu na języku, mdłości podchodziły do gardła, ale nie puszczał myśli, która zdołała przebić się przez ból. Zahaczyć nogą o kostkę. Szarpnąć. Pchnąć barkiem w przeciwną stronę. Wykorzystać własny ciężar jak dźwignię.

// Aktywność fizyczna - próba podcięcia napastnika z rozbitą butelką z pozycji leżącej
Rzut PO 1d100 - 29
Akcja nieudana


Lukas przesunął nogę po bruku, szukając kostki napastnika, próbując złapać ten jeden właściwy kąt, który zabrałby tamtemu podporę. Już miał szarpnąć biodrem, już miał pchnąć barkiem w przeciwną stronę i wykorzystać własny ciężar jak dźwignię, kiedy świat nagle wykonał obrót bez pytania go o zgodę. Zakręciło mu się w głowie. Nie lekko. Nie ostrzegawczo. Cały zaułek przechylił się brutalnie. Przez ułamek sekundy Lukas nie wiedział, gdzie jest góra, gdzie ściana, a gdzie ten skurwysyn z rozbitą butelką. Noga, którą próbował zahaczać kostkę napastnika, straciła napięcie i przejechała bez sensu po śniegu.
Lukas zacisnął palce na bruku, próbując utrzymać się przy świadomości samą złością. Wtedy cień nad nim poruszył się gwałtownie. Podniósł wzrok, ale obraz wciąż nie chciał złożyć się w całość. Najpierw zobaczył tylko ciemną plamę. Potem fragment nogawki. Potem podeszwę buta, która odrywała się od ziemi i rosła w jego polu widzenia z paskudną, nieuchronną powolnością. Leciała prosto w jego stronę.

// Aktywność fizyczna napastnika - kopniecie Lukasa w brzuch
Rzut N 1d100 - 44
Słaby sukces...
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Atreus Bulstrode (2428), Lukas Nott (3085)


Strony (2): 1 2 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa