• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
1 2 3 4 5 … 17 Dalej »
[kwiecień 1971] Daj to chiński sprzedawca jaj

[kwiecień 1971] Daj to chiński sprzedawca jaj
Queen of May
But green is the color of earth,
of living things, of life.

And of rot.
wiek
20
sława
III
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
zielarka, twórca eliksirów
Jasnoniebieskie oczy, brązowe włosy i jasna, posiadająca nieliczne piegi cera. 168 wzrostu, o szczupłej sylwetce. Wokół niej unosi się intensywny aromat ziół i zapachowych świec. Dłonie w niektórych miejscach ma permanentnie odbarwione od eliksiralnych składników i roślin którymi się zajmuje. Dora w kwartale jesiennym choruje na Zieloną Zarazę co oznacza, ŻE JEST ZIELONA!!

Dora Crawford
#1
23.04.2026, 03:22  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 23.04.2026, 03:23 przez Dora Crawford.)  

A na czole poproszę "jebać wizengamot"

Chinatown

Brenna & Dora


[Obrazek: b04b65d74fc2f08eba6f1338bb9928c8.jpg]  [Obrazek: f14422f8205b5be0740773f42dbdc3b3.jpg]  [Obrazek: c9ac2142eb9260707ca7e6e2d1e892c0.jpg]

- Ładnie tu tak... czerwono - powiedziała Dora, odwracając głowę na moment w kierunku Brenny, ale było to bardzo szybkie bo spojrzenie zaraz na nowo uciekło w bok, do jakiejś wystawki wystawionej przed sklepem pod czerwonym daszkiem. Co dokładnie znajdowało się w drewnianych pojemniczkach, tego nie wiedziała, bo w im węższą uliczkę skręcały, tym zdawała się maleć liczba oznaczeń w języku angielskim. Crawley to jednak absolutnie nie zrażało i dzielnie parła dalej przed siebie, z równym co wcześniej zainteresowaniem oglądając wszystko co znajdowało się dookoła. Architekturę, ozdoby, posążki, zioła, lampiony... i faktycznie w tym wszystkim bardzo dużo było czerwieni, co już zdążyła powiedzieć Longbottom że to bardzo dobry kolor według chińskiej kultury. Chyba miał przynosić pomyślność.

Były tutaj dlatego, bo Dora umyśliła sobie że bardzo chciałaby jeden składnik. Dowiedziała się o nim od przyjaciółki koleżanki, która to słyszała od swojej siostry, która to z kolei słyszała to od babci swojej kuzynki. Normalka. Składnik był podobno bardzo klasycznym elementem chińskiej kultury, dostępny tylko w chinatown i nie ważne ile razy ktoś rozsądniejszy próbował dziewczynie powiedzieć, że najprawdopodobniej to wcale nie było nic takiego i niezwykłego, to wiedziała swoje i mówiła z mądrą miną, że musi to sama sprawdzić. Składnik był jakimś tam korzeniem i podobno jak się go żuło dostatecznie długo, to większość chorób odstępowała jak ręką odjął. Lek uniwersalny, kto by pomyślał, ale może dałoby się go opatentować. Szukały więc niewielkiego sklepiku, apteki czy innego zielarskiego, którego nazwę miała napisaną na niewielkiej karteluszce - oczywiście była ona po chińsku. Nazwa korzenia tez się na tym świstku papieru znajdowała, bo wymówić jej poprawnie nie była w stanie.



The woods are lovely, dark and deep, 
But I have promises to keep, 
And miles to go before I sleep.
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#2
28.04.2026, 11:30  ✶  
Brenna nawet nie wypytywała, po co dokładnie Dora chce iść do Chinatown: dziewczyna chciała tam iść i nie chciała być sama, Brenna więc zerknęła tylko w swój grafik i zaproponowała możliwe terminy. Świat wiosną 1971 już może się powoli sypał, ale jeszcze nie rozpadał, a ona jednak nie spodziewała się śmierciożerców przepychających się pośród tłumów ludzi w Chinatown. Na pewno nie oczekiwałaby, że jej dziadek wybierze się tutaj z wizytą. Mimo to trzymała dłoń na ramieniu Dory, jakoś tak odruchowo, chyba bardziej niż z obawy, że coś się stanie, to aby nie zgubić jej w tłumie. Chinatown było fascynujące, ale też głośne, tłoczne i niewykluczone, że niebezpieczne, tymi całkowicie niemagicznymi zagrożeniami w rodzaju kieszonkowców.
– Złoto i czerwień – stwierdziła z rozbawionym uśmiechem, rzecz jasna pijąc do kolorów Gryffindoru. I jednego, i drugiego (z przewagą tego drugiego) było tutaj bardzo dużo. – Ten składnik będzie w sklepie… takim naszym czy takim ich? – spytała, mając oczywiście na myśli czy szukają sklepu czarodziejskiego, czy mugolskiego, ale chociaż wątpiła, by ktoś zwrócił uwagę na gadanie o czarach, starała się jednak w tłumie nie podchodzić do ustawy tajności aż tak beztrosko.
Co nie powstrzymało jej przed zadaniem kolejnego pytania, pochylając się ku Dorze nieco, nim je wypowiedziała.
– Hej, chińskie smoki naprawdę tak wyglądają? – zapytała, zapatrzona w malunki przedstawiające chińskie smoki właśnie, nad jednym z lokali. Była zaintrygowana, czy w Azji takie stworzenia naprawdę występowały, czy były tylko elementem folkloru. – Musimy koniecznie kupić coś do jedzenia, skoro już tutaj jesteśmy. Ładnie pachnie – dorzuciła, gdy przechodziły obok jakiejś budki z jedzeniem i napłynęły ku nim zapachy. Nie przypominała sobie, żeby kiedykolwiek jadła „kurczaka po chińsku”, promowanego na plakacie umieszczonym na budce, ale uznała, że to był doskonały moment, żeby spróbować.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
Queen of May
But green is the color of earth,
of living things, of life.

And of rot.
wiek
20
sława
III
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
zielarka, twórca eliksirów
Jasnoniebieskie oczy, brązowe włosy i jasna, posiadająca nieliczne piegi cera. 168 wzrostu, o szczupłej sylwetce. Wokół niej unosi się intensywny aromat ziół i zapachowych świec. Dłonie w niektórych miejscach ma permanentnie odbarwione od eliksiralnych składników i roślin którymi się zajmuje. Dora w kwartale jesiennym choruje na Zieloną Zarazę co oznacza, ŻE JEST ZIELONA!!

Dora Crawford
#3
12.05.2026, 03:35  ✶  

- Oh... OH, faktycznie - rzuciła wreszcie, łącząc kropki i uświadamiając sobie, że faktycznie, wszystko dookoła zdawało się mienić w kolorach Godryka Gryfindora. Zawsze miło było dostrzec taki akcent, szczególnie kiedy jeszcze nie tak dawno biegało się po szkolnych korytarzach i to dokładnie w takich barwach. - Nie no, w takim naszym - zapewniła tez zaraz, absolutnie pewna swojej racji, no bo w sumie nikt jej nie wspominał na temat tego, że było sklep mugolski, a i były to opowieści ze szpitalnych korytarzy. Znaczyło to ni mniej ni więcej tyle, że cokolwiek kryło się w chińskim sklepiku, musiało działać na czarodziei. To z kolei prowadziło do kolejnego punktu tego całego ciągu myślowego, że skoro tak, to sklepik musiał być magiczny no bo... no bo tak.

- Mam wrażenie, że wszystkie smoki mają skrzydła - powiedziała powoli, przyglądając się bezskrzydłej bestii. Jakby się nad tym zastanowić, to nie było w tym aż tak dużych różnic, bo chyba ogniomioty faktycznie miały podłużne kształty, ale no, potrzebowały skrzydeł żeby latać. Popularny w chińskiej kulturze symbol, bardziej opierał się więc na folklorze. Ale tak samo jeden, jak i drugi, podobał się Dorze tak samo. Zaraz jednak przestała myśleć o tych smokach, bo Brenna wspomniała o jedzeniu i dziewczynie aż zaświeciły się oczy. - Oh, tak. Koniecznie! Gdzieś czytałam, że jedzenie jest niepowtarzalnym sposobem na zaznajomienie się z kulturą i jest jej nieoderwalnym aspektem. Więcej, podobnie w takich miejscach jak to - ściszyła trochę głos, nie wiedzieć czemu. - To już w ogóle niepowtarzalne doświadczenie, bo to taki kocioł kulturowy. W sensie ta chińska kultura sobie musi radzić z tym co dostępne jest na wyspach - a przynajmniej tak słyszała, ale jak można było się już spodziewać, to słyszała na prawdę dużo rzeczy.



The woods are lovely, dark and deep, 
But I have promises to keep, 
And miles to go before I sleep.
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#4
16.05.2026, 07:11  ✶  
Brenna kiwnęła głową, i chyba trochę jej ulżyło, że jednak „taki ich”. Miała pewne obawy, że mugole sprzedający cudowne składniki byli jednak albo oszustami, może oferujących nawet coś szkodliwego albo w najlepszym wypadku sprzedawali po prostu zwykłe ziółka, które trochę pomogą na żołądek albo coś takiego. I nie chodziło tu nawet o patrzenie na nich z góry, bo potrafili wynaleźć całkiem niezłe rzeczy, biorąc pod uwagę, że nie mieli dostępu do magii, ale ot… nie mogli przecież korzystać ze składników faktycznie magicznych. Wprawdzie Brenna nie sądziła, by Dora mogła podać komuś coś szkodliwego, ale nie chciała, aby dziewczyna poczuła się rozczarowana.
– Nie mam pojęcia, kto tak twierdzi, ale uważam, że ta osoba wiedziała, co mówi – orzekła Brenna, która jeść bardzo lubiła i bardzo chętnie próbowała nowych smaków, a za granicą oczywiście, że zabawnie było zwiedzać, ale ostatecznie z Włoch chyba najlepiej zapamiętała pizzę, kawę oraz włoskie desery. – Chcesz usiąść gdzieś tutaj? – spytała, niepewna chyba, co Dora miała na myśli: czy że sam zakup jedzenia tutaj i zabrania go „na wynos” będzie niepowtarzalnym doświadczeniem, czy zatrzymanie się w którejś z knajpek, wśród tych wszystkich kolorów, nawoływań w obco brzmiącym języku oraz symboli chińskiej kultury. Nie żeby Brenna zamierzała protestować, gdyby Crawleyówna uznała, że faktycznie chce tu przysiąść i zjeść na miejscu (mogły zawsze spróbować różnych rzeczy i kupić więcej, by zabrać ze sobą: Brenna uznała nagle, że to dopiero absolutnie genialny plan.)
– Hm… to miało być gdzieś przy siedemnastce? – spytała niepewnie, zatrzymując się pod jednym budynkiem. Może przejście do magicznego sklepu mieściło się w jednym z tych dwóch „na wierzchu”? Jeden to był chyba sklep z porcelaną, a z kolei drugi tuż obok wyglądał jak studio tatuażu, ale Brenna nie była pewna, do którego z nich powinny skierować swoje kroki.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
Queen of May
But green is the color of earth,
of living things, of life.

And of rot.
wiek
20
sława
III
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
zielarka, twórca eliksirów
Jasnoniebieskie oczy, brązowe włosy i jasna, posiadająca nieliczne piegi cera. 168 wzrostu, o szczupłej sylwetce. Wokół niej unosi się intensywny aromat ziół i zapachowych świec. Dłonie w niektórych miejscach ma permanentnie odbarwione od eliksiralnych składników i roślin którymi się zajmuje. Dora w kwartale jesiennym choruje na Zieloną Zarazę co oznacza, ŻE JEST ZIELONA!!

Dora Crawford
#5
25.05.2026, 07:10  ✶  

- Nie musimy - zapewniła szybciutko, rozumiejąc chyba wszelkie targające właśnie Brenną wątpliwości, bo obco brzmiący język ją samą nieco wybijał z rytmu. Była ciekawa tych gardłowych głosek, w jakiś sposób tworzonych zupełnie inaczej niż język angielski, ale z drugiej strony czuła się odrobinkę przez niego przytłoczona, bo dobiegał do nich ze wszystkich stron. Przynajmniej do pewnego momentu. Bo nagle z tego obcego gwaru wyłoniły się znajomo brzmiące słowa. Wciąż zabarwione były charakterystycznym akcentem, ale oprócz tego - no angielszczyzna.

- Panie, miłe panie, zapraszam. Może tatuaż? Za darmo prawie, a do tego zniżka na pierożki! - zagaił do nich mężczyzna siedzący niemalże w drzwiach jakiegoś lokalu. Ustawił sobie obok framugi taboret, opierając się o nią plecami i ćmiąc fajkę. teraz uśmiechał się do nich przymilnie, twarz spracowaną, ale mówiącą że prawdopodobnie znajdował się w okolicach 40-stki. - Akurat siedemnaście tutaj - wskazał palcem ku górze, na rząd znaków w nieznanym kobietom alfabecie.

Dora w pierwszej chwili nie była pewna, do kogo mówił, bo była przekonana że może obok znajdował się kto inny, o wiele bardziej zasługujący na uwagę szanownego pana. Spojrzała jednak w końcu na znaki, a potem to na jeden to drugi budynek, próbując zdecydować które wejście było właściwe.

- Nie, nie… my do… apteki? - zapytała, ale nie była w sumie pewna czy to na sto procent była apteka, a co ważniejsze, że fasady budynków nie wskazywały na to co mogło kryć się w środku.



The woods are lovely, dark and deep, 
But I have promises to keep, 
And miles to go before I sleep.
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#6
26.05.2026, 09:28  ✶  
– Jeśli masz ochotę, to nie problem, trzeba tylko znaleźć miejsce – zapewniła Brenna, aż za dobrze świadoma, że Dora, nawet gdyby zjedzenie czegoś w jakiejś restauracji Chinatown było jej największym marzeniem pod słońcem, zapewniałaby, że nie, wcale nie trzeba, nic nie szkodzi, jeżeli uznałaby, że ktoś inny będzie musiał się w celu realizacji tego marzenia poświęcać.
Kiedy ktoś zaczął je nazywać miłymi paniami i obiecywać pierożki, Brenna dość odruchowo przysunęła się do Dory, znów opierając dłoń na jej ramieniu. Mogła wydawać się wcieleniem naiwności, ale choć w pewnych sytuacjach faktycznie łatwo było ją w coś wrobić, za długo robiła jako detektyw, żeby nie wiedzieć, że w takich sytuacjach to należało uważać.
Poza tym tatuaż?! Dora?! Te paskudne, mugolskie bohomazy? I jeszcze fartuch tego mężczyzny był jakby przybrudzony. Brenna wcale nie ufała jego igłom, czystości przyrządów i czego tam używano, żeby robić takie tatuaże… miała pozwolić nakłuwać Dorę? No nie doczekanie.
(Oczywiście, jakiś rok później, praktycznie wepchnęła na fotel w okolicy Vincenta, i dała go nakłuwać, nie przejmując się, czy wyjdzie dobrze, będzie bolało i czy tatuażysta umył igły, ale Prewett był Prewettem, a Dora była Dorą.)
– Na pewno nie szukamy salonu tatuażu – stwierdziła, odruchowo spoglądając na znaki, które równie dobrze mogły oznaczać siedemnaście, jak być klątwą, mającą dotknąć każdego, kto ten znak odczyta i potem kolejne trzy pokolenia.
– Ja ma wolny termina! – kusił tatuażysta w łamanym angielskim. – Dla piękna dziewczyna piękny kwiatek albo symbol, co szczęścia naniesie…
– Jest na to za młoda – ucięła Brenna, chociaż to nie tak, że Dora była nieletnia… chociaż Brenna miała pewien problem z wbiciem sobie do głowy, że dziewczę faktycznie jest już dorosłe. Mężczyzna spojrzał na nie jakby z mniejszą radością i przychylnością, wobec tak stanowczego oporu.
– Tu nie ma żadna apteka – burknął, wyraźnie niezadowolony, a Bren zerknęła na Dorę, jakby czekając, czy ta ma jakieś dodatkowe wskazówki, w jaki sposób wypatrywać sklepu, oferującego upragniony korzeń.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
Queen of May
But green is the color of earth,
of living things, of life.

And of rot.
wiek
20
sława
III
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
zielarka, twórca eliksirów
Jasnoniebieskie oczy, brązowe włosy i jasna, posiadająca nieliczne piegi cera. 168 wzrostu, o szczupłej sylwetce. Wokół niej unosi się intensywny aromat ziół i zapachowych świec. Dłonie w niektórych miejscach ma permanentnie odbarwione od eliksiralnych składników i roślin którymi się zajmuje. Dora w kwartale jesiennym choruje na Zieloną Zarazę co oznacza, ŻE JEST ZIELONA!!

Dora Crawford
#7
29.05.2026, 04:21  ✶  

Może i poświęcała się w drobnych sprawach dla dobra innych (w dużych pewnie też) i nie chciała przesadnie zawracać sobą głowy, ale akurat w tym wypadku mówiła całkiem szczerze. Mogły tak samo rozsiąść się pośród czerwono złotych ozdób i zjeść coś pysznego, tak samo jak i kupić jedzenie w którymś z licznych sklepików i zabrać je do domu. - Nie no, jak wygodniej - rzuciła po chwili zastanowienia, nie będąc trochę pewną, jak powinna przekonać Brennę, że jej NAPRAWDĘ wszystko jedno.

Pierożki, które proponował im nieznajomy, brzmiały całkiem dobrze. Pewnie też gdyby nie to, że były w środku chinatown i w biały dzień, to zastanowiłaby się trzy razy nad tym, czy to nie była jakaś ta sławetna podpucha gdzie ktoś je zaraz zapakuje do vana. Pojazdu jednak nigdzie nie było widać, a pan chińczyk najwyraźniej łasił się na jakiś biznes życia. Szkoda, że nie trafił w odpowiednią klientelę. Bo pierożki to tak, oczywiście. Ale tatuaże? Nawet nie chodziło o to że mogła być za młoda, albo do niej w ogóle nie pasowały, ale bałaby się okropnie, że nie znając języka skończyłaby z jakimś kurczakiem w pięciu smakach albo znakiem na psa, wytatuowanym na sobie do końca życia.

- Tak, tak. Nie szukamy, niestety - westchnęła, trochę zagubiona, biorąc z ręki Brenny, którą ta ułożyła jej na ramieniu, bardzo dużo pewności siebie. Nie na tyle dużo jednak, by głos nie zawahał się wyraźnie. No bo Dora nie chciała być niegrzeczna! - Może innym razem, wie pan… - już się rozpędzała, żeby mu powiedzieć czego szukają, ale tak na około gdyby miał być mugolem, ale pan się wyraźnie obruszył całym ich podejściem i niechęcią. Jego burknięcie spotkało się z cichym westchnięciem, niby to smutnym, ale mimo wszystko było w nim nieco ulgi bo wyglądało na to że pan nie chciał ich dalej zaczepiać. Crawleyówna zrobiła więc taktyczny krok w bok, a nawet dwa, ciągnąć Brennę za rękaw. - To może wejdziemy tu obok, sprawdzimy czy apteka, a potem weźmiemy jedzenie? - zasugerowała szeptem.



The woods are lovely, dark and deep, 
But I have promises to keep, 
And miles to go before I sleep.
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#8
29.05.2026, 07:33  ✶  
O aspekcie językowym i o tym, że Dora mogłaby skończyć z czymś dziwnym czy że mogłyby zostać załadowane do jakiegoś vana Brenna nawet nie pomyślała. Wprawdzie nie pozwoliłaby, aby jakaś igła choćby zbliżyła się do jej twarzy, a próba załadowania ich do jakiegoś vana mogłaby skończyć się na tym, że Brenna grzecznie by na to pozwoliła, kazałaby Dorze się teleportować, a potem porywacze zamiast dwóch dziewczyn zastaliby wilka, ale jakieś brzydkie słowa na dłoni faktycznie mogłyby Crawleyównie grozić…
– To świetny pomysł – zgodziła się z Dorą i po prostu odeszły, obejrzeć tę domniemaną siedemnastkę dokładnie, zostawiając za sobą bardzo niezadowolonego tatuażystę (który natychmiast chwycił kolejną ofiarę i zaczął zapewniać ją, że cudownym sposobem akurat ma wolne miejsce na tatuaż). Bo może było tu jednak jakieś przejście do bardziej magicznego zakładu albo sprzedawcę je z tą całą siedemnastką zwyczajnie wmawiał. – Jakby od razu zaczął o pierożkach, to może je nawet bym od niego kupiła, ale jakoś tak sobie myślę, że ktoś kto jednocześnie nakłuwa skórę i wypełnia ją tuszem, i robi pierożki, nie może być równie dobry w obu tych rzeczach…
I czy w takim miejscu w ogóle można utrzymać czystość, jeżeli nie możesz używać starych, dobrych zaklęć oczyszczających?
– To wygląda jak eee… apteka. Albo herbaciarnia. Albo punkt sprzedaży bardzo nielegalnych substancji, ale chyba możemy sprawdzić, a potem poszukać kurczaka i pierożków – oceniła Brenna przystając przez drzwiami, które wiodły do lokalu w tym samym budynku czyli domniemanej siedemnastce. Zajrzała przez okno do środka, przypatrując się półkom i sprzedawcy. Nie przypominało to apteki Lupinów ani w ogóle żadnej, w jakiej Brenna kiedykolwiek bywała, ale brała poprawkę na to, że byli to mugole oraz, cóż, Chińczycy. Nawiedziła ją myśl, że z jednej strony bardzo chętnie odwiedziłaby kiedyś Chiny, z drugiej, że to pewnie musi być naprawdę przerażające miejsce.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
Queen of May
But green is the color of earth,
of living things, of life.

And of rot.
wiek
20
sława
III
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
zielarka, twórca eliksirów
Jasnoniebieskie oczy, brązowe włosy i jasna, posiadająca nieliczne piegi cera. 168 wzrostu, o szczupłej sylwetce. Wokół niej unosi się intensywny aromat ziół i zapachowych świec. Dłonie w niektórych miejscach ma permanentnie odbarwione od eliksiralnych składników i roślin którymi się zajmuje. Dora w kwartale jesiennym choruje na Zieloną Zarazę co oznacza, ŻE JEST ZIELONA!!

Dora Crawford
#9
29.05.2026, 08:02  ✶  

Nie była pewna czego się spodziewała, ale kiedy Brenna przyznała jej rację to nabrała dużo powietrza w płuca i z wyraźną ulgą je wypuściła, jakby nagle wielki ciężar spadł jej z ramion. Scenariusz nie mógł potoczyć się inaczej, a całe też szczęście, mężczyzna który wcześniej je zaczepiał wydawać się znaleźć nową ofiarę. Zagadał do niej, zachwalając na nowo tak samo pierożki jak i tatuaż z którym szły w pakiecie. Koleś który z nim rozmawiał, definitywnie turysta biorąc pod uwagę jego ubranie i aparat trzymany w ręce, wydawał się całkiem zainteresowany składaną mu propozycją, chociaż wyraźnie momentami gubił się i miał trudności ze zrozumieniem do było do niego mówione. Może pod koniec dnia wszyscy będą szczęśliwi; pan chińczyk bo złapał klienta, turysta bo dostał tatuaż i pierożki, a one bo apteka okaże się apteką. Za to ostatnie Dora najmocniej trzymała kciuki.

Zbliżyły się do budynku, który miał być siedemnastką. Co prawda nie posiadał na sobie wyraźnego numeru, ale dało się to na oko obliczyć dzięki znajdującym się dookoła budynkom. Niektóre  z nich miały przybite numerki, chociaż każdy bez wyjątku wyglądał na niezwykle zmęczony życiem.

— Może te pierożki to nie on robi? Ja to sobie w sumie pomyślałam, ze no to bardziej taki lokal łączony, czy coś takiego, chociaż nawet jeśli to i tak brzmi to… niehigienicznie, ze tak to ujmę — na pewno jedzenie w miejscu, gdzie dziurawiło się człowieka, musiało ciągnąć za sobą jakieś mało przyjemne konsekwencje. Jakieś zapalenia i inne infekcje. A może kto wie, może gdyby weszły do środka to obie by się w jakiś pozytywny sposób zaskoczyły.

— No dobra, to co, wchodzimy? — mało w tym pytaniu było pytania, bo Dora ruszyła przed siebie, gotowa zmierzyć się ze wszystkim, co mogła znaleźć je w środku. Całość nie wyglądała jakoś przesadnie nietypowo. Były półki, komody z szufladkami, a dodatkowo unosił się w środku bardzo silny zapach ziół, który pewnie niejednego kręcił w nosie. Dorze się nawet podobał. Dziewczyna podeszła do lady, gdzie stał wiekowy mężczyzna z długą, białą brodą i zagadała do niego, dość szybko pokazując mu kartkę i to co miała na niej zapisane, a dokładniej nazwę tego czego szukała. Mężczyzna pokiwał głową z zastanowieniem i odwrócił się, by wysunąć jedną z niewielkich szufladek i w niej pogrzebać. Zapakował to co z niej wyjął w papier, przyjął zapłatę (podaną przez Dorę trochę niepewnie, bo wciąż nie była przekonana czy to na pewno magiczne miejsce), ale wszystko się zgadzało więc wystarczyło się pożegnać i wyjść na dwór. Tam dziewczyna odpakowała zawiniątko i przyjrzała się zwartości, przez moment obracając w palcach coś co przypominało kamień. A potem się zaśmiała. — To zwykły bezoar — podsumowała wesoło. — Ale dobrze, i tak mi był potrzebny.



The woods are lovely, dark and deep, 
But I have promises to keep, 
And miles to go before I sleep.
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#10
29.05.2026, 08:20  ✶  
Brenna przystanęła dwa kroki za Dorą, nie pchając się dalej: nie rozpoznałaby chińskiego, magicznego korzenia, nawet gdyby taki dał jej w twarz, pozwoliła więc, by to dziewczyna prowadziła rozmowę. Sama z pewnym zainteresowaniem wdychała mieszankę zapachów i wodziła spojrzeniem po towarach wystawionych na półkach oraz piętrzących się na specjalnym stoliczku na środku sklepu. Większość rzecz jasna miała azjatyckie napisy, Brenna nie miała więc zielonego pojęcia, z czym ma do czynienia, ale przy kilku wystawiono karteczki z angielskimi napisami. Ostatecznie więc z ciekawości wzięła dwa opakowania herbaty w ładnych, kolorowych opakowaniach i podsunęła je sprzedawcy, bo niby dlaczego nie: jeżeli coś z nią będzie nie tak, Nora albo Dora na pewno to zauważą. A była ciekawa czy chińska herbata faktycznie może być lepsza niż ta, jaką pijali na co dzień. Coś tam się jej w głowie trzepało o jakichś ceremoniach herbacianych, więc chyba lubili herbatę? A może tu chodziło o Japonię?
– Och, bezoar? – mruknęła, kiedy wyszły i wepchnęła opakowania herbaty do torby. – Może to i lepiej, bo co jak co, ale hodowanie kozy, by wyciągnąć jej coś z żołądka, nie było na liście moich najbliższych planów. To na co masz ochotę? Makaron z wołowiną? Znaczy się, mam nadzieję, że z wołowiną, a nie jakimś szczurem. Kurczaka z ryżem w sosie? Chyba rozpoznamy kurczaka… Albo pierożki. Albo wiesz co? Po co się ograniczać. Weźmy wszystkiego po trochu, i podzielimy się z Erikiem, a jak będzie dobre, to zaniosę trochę Alkowi i Millie…
Bo najwyraźniej niedobrym mogła karmić brata, ale już nie Moodych, im zamierzała dać mugolskie jedzenie dopiero po przetestowaniu, czy na pewno jest smaczne i bezpieczne. Tak oto zaczęły rundkę po pobliskich knajpkach i straganikach, kupując wszystko, co akurat któraś z nich uznała za potencjalnie interesujące, a potem obładowane bardzo dużą ilością papierowych toreb i rozsiewające wokół zapach kurczaka oraz sosu słodko – kwaśnego znikły w jednej z pobliskich uliczek.
Koniec sesji


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Brenna Longbottom (1516), Dora Crawford (1583)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa