11.08.2026, 18:40 ✶
– Jak? – spojrzała się na niego, zaskoczona jego oburzeniem. Jednocześnie próbowała rozpoznać w swoim ciele, jakiekolwiek oznako tego, że działo się z nią coś z czego nie byłaby szczególnie zachwycona. Żadna kończyna jednak nie zaczęła jej drętwieć, wzrok nie rozmazywał się, a siły witalne wciąż pozostawały na swoim miejscu. – Współpracowałeś ze mną i na własną rękę widziałeś, jak niektórzy winni potrafią być upierdliwi. Pomyślałam więc, że może… Kupiłeś mi w takim razie czekoladki, które otrują ich na tyle, by byli nieco mniej… Problematyczni. To… Byłoby całkiem miłe.
Ale skoro nie była to jednak trucizna, to co? Nie musiała zbyt długo czekać, aby się dowiedzieć.
– Oh to… – wymamrotała, nagle przyglądając się z ciekawością swoim własnym dłoniom. – Bardzo… Miłe z twojej strony, chociaż chyba… Wolałabym jednak truciznę. – Nie wiedziała, czy była to kwestia czekoladek, czy własnych podsycanych paranoją domysłów, ale nagle stała się strasznie świadoma faktu, że jeśli Gabriel zada jej jakiekolwiek pytanie, to odpowiedź będzie… Dość niezręczna. A potem i tak zrobiło jej się dość niezręcznie, bo Gabriel również zjadł czekoladkę. A co jeśli tak samo jak w jej śnie (ich śnie?) on się jej oświadczy? A co jeśli ona powiedziałaby tak? Powiedziałaby? Hah… Obecnie bardzo łatwo mogła się o tym przekonać.
Przelknęła ślinę i spojrzała Gabrielowi prosto w oczy. Dwanaście godzin. Da radę.
– Laudanium. Czekoladki z laudanium byłyby całkiem sympatyczne. Nie wiem, czy zakwalifikowałbyś to całkowicie jako truciznę, ale w odpowiedniej dawce… Myślę, że byłby to całkiem miły sposób odurzania naszych… detektywistycznych problemów.
Ale skoro nie była to jednak trucizna, to co? Nie musiała zbyt długo czekać, aby się dowiedzieć.
– Oh to… – wymamrotała, nagle przyglądając się z ciekawością swoim własnym dłoniom. – Bardzo… Miłe z twojej strony, chociaż chyba… Wolałabym jednak truciznę. – Nie wiedziała, czy była to kwestia czekoladek, czy własnych podsycanych paranoją domysłów, ale nagle stała się strasznie świadoma faktu, że jeśli Gabriel zada jej jakiekolwiek pytanie, to odpowiedź będzie… Dość niezręczna. A potem i tak zrobiło jej się dość niezręcznie, bo Gabriel również zjadł czekoladkę. A co jeśli tak samo jak w jej śnie (ich śnie?) on się jej oświadczy? A co jeśli ona powiedziałaby tak? Powiedziałaby? Hah… Obecnie bardzo łatwo mogła się o tym przekonać.
Przelknęła ślinę i spojrzała Gabrielowi prosto w oczy. Dwanaście godzin. Da radę.
– Laudanium. Czekoladki z laudanium byłyby całkiem sympatyczne. Nie wiem, czy zakwalifikowałbyś to całkowicie jako truciznę, ale w odpowiedniej dawce… Myślę, że byłby to całkiem miły sposób odurzania naszych… detektywistycznych problemów.