• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Dolina Godryka v
1 2 3 4 5 … 7 Dalej »
[Jesień 72, 25.10 okolice domu Bletchley'ów | Jolene & Urd] Dusza człowiek

[Jesień 72, 25.10 okolice domu Bletchley'ów | Jolene & Urd] Dusza człowiek
big sis
wiek
37
sława
I
krew
czysta
genetyka
selkie
zawód
egzorcystka
170 cm, 80 kg, dobrze zbudowana, świadoma walorów własnego ciała, szeroko uśmiechnięta blondynka o niebieskich oczach przetkanych morską zielenią. Ma niski, przyjemny głos, mówi zwykle cicho, by maksymalnie skupić na sobie uwagę odbiorcy.

Urd Nordgersim
#1
12.09.2026, 18:28  ✶  
25.10

Wcześniej łapała dusze z Sebastianem, teraz przechadzała się ulicami Doliny Godryka obserwując jak ludzie przygotowują się do najbliższego sabatu. To nie był jej pierwszy raz w Anglii, ale w sumie nie miała wiele okazji poznać małomiasteczkowe życie tutaj, na zachodnim wybrzeżu. Ruch trwał, ale nie musiała być geniuszem empatii by wyczuć ogólną nerwowość wśród ludzi. Na ile zdążyła porozmawiać ze swoją kochaną siską i przyjacielem egzorcystą, to miejsce mocno obrywało już od jakiegoś czasu. Dobrze dla niej, skoro zarabiała jako egzorcystka, jeśli nie chciała jak pijawka przyczepiać się do bogatej naiwnej rodziny (jak zdarzało jej się w ostatnich latach).

Dlatego też ucho miała mocno nastawione na wszelkie przejawy nawiedzenia. Apogeum oczywiście miało nastąpić dopiero za kilka dni, ale po tym co widziała w okolicach Kniei… Zakładała, że to miasteczko również stanowiłoby dla nich całkiem niezłą pożywkę…

Odwróciła instynktownie, gdy usłyszała hałas. Jej jasne włosy splecione były w niedbały dobierany warkocz, więc odruchowo poprawiła zapodziany kosmyk robiący za nonszalancką odmianę grzywki. Jej uśmiech przez moment tylko niósł posmak drapieżności, by szybko złagodnieć. Oczywiście nie chciała swoich potencjalnych pracodawców atakować, och nie, była jak kot czujący w powietrzu szczurzy zapach.

Poprawiła pasek na naczynia z duszami, sięgnęła dłonią do sakwy ze świecami… Przeklęła cicho, gdy okazało się, że te niestety jej się skończyły. Odetchnęła niezrażona sytuacją.

– Już idę! – krzyknęła, zmierzając pospiesznie ku drzwiom wejściowym. Jej szata była bardzo krótka, postawiła na wygodę spodni i wysokich, zdecydowanie wodoszczelnych butów. Sznurowana cholewa przydała się gdy wdepnęła w godrykowskie bagienko, teraz choć wyglądała na wymęczoną przebywaniem na łonie natury, dołożyła wszelkich starań by szerzyć aurę profesjonalizmu i chęć niesienia absolutnie odpłatnej pomocy. Glejt od ministerstwa, też zdawał się całkiem… przydatny w tym momencie.

Zapukała do drzwi energicznie.

– Halo? Tu licencjonowany egzorcysta, specjalista do spraw nielicencjonowanych dusz z ramienia Departamentu Kontroli nad Magicznymi Stworzeniami – jak się nazywało biuro Sebastiana, które dało jej glejt? Nie mogła sobie w tym momencie przypomnieć. – Czy potrzebują państwo pomocy z nawiedzeniem? – Wydawało jej się, że usłyszała, ale może gospodarze pomstowali na stan domostwa po Spalonej Nocy? Zaraz miało się okazać…
twoja stara
Ahora sé que la tierra
es el cielo,
Te quiero, te quiero
wiek
50
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
aurowidz
zawód
pracownik administracyjny w szpitalu św. Munga
171 cm wzrostu, truskawkowe blond włosy, niebieskie oczy. Schludnie ubrana. Jej głos jest wysoki, ale przyjemny dla ucha.

Jolene Bletchley
#2
12.09.2026, 20:16  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 12.09.2026, 20:19 przez Jolene Bletchley.)  
Ogień, który zniszczył wnętrze domu rodziny Bletchley, jakimś cudem ominął przydomowy ogródek. Jolene przekonała się o tym, kiedy już zebrała w sobie na tyle siły, by odwiedzić miejsce pożogi. Z obawy przed duchem wciąż wolała nie wchodzić do środka, jednak na zewnątrz nie było już słychać jego krzyków. Czarownica spędzała więc wolne chwile dbając o ogród, jak to miała w zwyczaju jeszcze przed Spaloną Nocą. Zbierała późnojesienne plony, sprawdzając czy żadne warzywo nie jest pokryte sadzą ani popiołem. Tego dnia akurat zajmowała się wykopywaniem marchewki, kiedy niespodziewanie usłyszała dobiegający sprzed domu kobiecy głos.

Jo podniosła się, strzepując ziemię z kolan. Miała na sobie typowe ubranie do pracy w ogródku: rękawice, starą kurtkę Juliana oraz mugolskie spodnie. Nie był to strój do przyjmowania gości, ale nie miało to w tej chwili znaczenia.

– Dzień dobry. – przywitała się, podchodząc do stojącej przed drzwiami wejściowymi nieznajomej. Młoda kobieta nie wyglądała na typowego egzorcystę, ale Bletchley była ostatnią osobą, która oceniałaby innych wyłącznie po wyglądzie. – Tak się składa, że potrzebujemy. A pani to? – W życiu należało być ostrożnym, więc Jo spróbowała odczytać aurę czarownicy, by czegoś się o niej dowiedzieć.

// Rzut na percepcję (IV) w celu odczytania aury Urd
Rzut PO 1d100 - 4
Akcja nieudana


Niestety, najwyraźniej Bletchley była już na tyle zmęczona, że nie dała rady odczytać aury drugiej kobiety. Musiała zatem polegać wyłącznie na swojej zwykłej percepcji.
big sis
wiek
37
sława
I
krew
czysta
genetyka
selkie
zawód
egzorcystka
170 cm, 80 kg, dobrze zbudowana, świadoma walorów własnego ciała, szeroko uśmiechnięta blondynka o niebieskich oczach przetkanych morską zielenią. Ma niski, przyjemny głos, mówi zwykle cicho, by maksymalnie skupić na sobie uwagę odbiorcy.

Urd Nordgersim
#3
17.09.2026, 12:52  ✶  
– Urd Nordgersim, licencjonowany egzorcysta. Właśnie skończyłam służbę – ledwie jej przeszło to słowo przez gardło, ale to nie było pierwsze słowo które wypowiedziała w życiu, które przechodziło jej przez gardło z trudem, a charyzmy jej nie brakło, by skutecznie swój dyskomfort z tym związany zatuszować. – czyścimy obrzeża Kniei z nadmiaru dusz zapodzianych, a zdaje się… – wzrok jej uciekł ku oknom. Słyszała o licznych niedolach, gorszych nawet niż spalenie domu, które nawiedzały różne miejsca. Wystarczył lombardzik Ceolsige, dotarły do niej też słuchy o jakiś nieprzyjemnych upiornych runach. Co mogło dolegać temu miejscu? – Praca dla Ministerstwa na dziś skonczona, ale każdemu komu leży na sercu dobrostan mieszkańców, łatwo jest przyjść bez wytchnienia w sektor prywatny. – Uśmiechnęła się promiennie, bo ładnym uśmiechniętym ludziom było w życiu łatwiej. – A skoro już tu jestem, może rzucę okiem i dopomogę? – zaproponowała gładko. Nie zamierzała się nieszczęśnikom wbijać do domu na siłę przecież.
twoja stara
Ahora sé que la tierra
es el cielo,
Te quiero, te quiero
wiek
50
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
aurowidz
zawód
pracownik administracyjny w szpitalu św. Munga
171 cm wzrostu, truskawkowe blond włosy, niebieskie oczy. Schludnie ubrana. Jej głos jest wysoki, ale przyjemny dla ucha.

Jolene Bletchley
#4
17.09.2026, 19:44  ✶  
– Mhm. W takim razie ile kosztuje prywatny egzorcyzm w pani wykonaniu? – Nawet jesli miała pewne wątpliwości co do tego "licencjonowanego", nie wyraziła ich wprost. Biorąc pod uwagę sytuację, w jakiej znajdowała się rodzina, Bletchley, nie wypadało jej odmówić oferowanej pomocy. Poza tym, Jo podejrzewała, że zjawa nawiedzjąca jej dom była dość ciężkim przypadkiem, przez co znalezienie chętnego egzorcysty mogło okazać się trudne.

– No dobrze. Ale ostrzegam, że ten duch jest wyjątkowo rozjuszony i cały czas wyje. On… Nienawidzi mugolaków. Twierdzi nawet, że go zabili. – powiedziała to nie tylko w celu doinformowania egzorcystki, ale także by sprawdzić jej reakcję na status krwi.
big sis
wiek
37
sława
I
krew
czysta
genetyka
selkie
zawód
egzorcystka
170 cm, 80 kg, dobrze zbudowana, świadoma walorów własnego ciała, szeroko uśmiechnięta blondynka o niebieskich oczach przetkanych morską zielenią. Ma niski, przyjemny głos, mówi zwykle cicho, by maksymalnie skupić na sobie uwagę odbiorcy.

Urd Nordgersim
#5
18.09.2026, 21:20  ✶  
Uśmiech i tak promienny zdawał się iskrzyć jak fale morza opromienione wschodzącym słońcem.
– Och, wierzę, że się dogadamy – zapewniła akwizytorka własnych umiejętności, nie zamierzając z nieszczęśników zdzierać. Miała swój standardowy cennik usług, a zważywszy na fakt, że po sąsiedzku ta rodzinka i wiele innych osób miał fantastycznie przeklęty las to zakładała, że na brak roboty nie będzie w najbliższym czasie narzekać.

Ciekawe czasy mieli tutaj w Anglii.

Na wzmiankę o bredniach wypowiadanych przez upiora tylko się zaśmiała, machając lekceważąco ręką. – Trafił się pani gaduła nie ma co. Proszę się nie martwić. Wbrew pozorom, dusze nie są skazane na prawdomówność, a prawda jest taka, że potrafią nawijać brednie jeszcze gorsze niż za życia. Pewnie dziadyga przepierdział pół życia w wyliniały fotel, a teraz zapragnął, żeby chociaż jego śmierć była momentem wartym zapamiętania – mówiła z przekonaniem i rozbawieniem dobarwionym nutami współczucia i zrozumienia dla nerwów kobiety. Prawda była taka, że… nie ważna była prawda. Liczyło się zadowolenie klienta i spokojna głowa żywych. – Muszę obejrzeć delikwenta i rozłożyć się w pokoju w którym jest relatywnie mało rzeczy do zbicia. Niektóre gaduły bywają bardziej oporne, ale mało który daje mi się finalnie oprzeć – sięgnęła do bandoliery po kredę, bo na takiego pyskacza lepiej było wspomóc się kręgiem ochronnym, po czym spojrzała wyczekująco na (jak zakładała) właścicielkę domu.
twoja stara
Ahora sé que la tierra
es el cielo,
Te quiero, te quiero
wiek
50
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
aurowidz
zawód
pracownik administracyjny w szpitalu św. Munga
171 cm wzrostu, truskawkowe blond włosy, niebieskie oczy. Schludnie ubrana. Jej głos jest wysoki, ale przyjemny dla ucha.

Jolene Bletchley
#6
19.09.2026, 23:33  ✶  
– Ja również. Nazywam się Jolene Bletchley, a to j… Był mój dom rodzinny. – Słowa te wciąż bolały; pomimo stanu nieruchomości nie potrafiła tak po prostu przestać myśleć o tym miejscu jak o domu. – Ma pani wszystko, co potrzebne? Jakiś czas temu robiłam świece, więc można je ewentualnie wykorzystać do egzorcyzmu. – Przyniosła sesja na nawiedzoną posesję właśnie w ramach przygotowań do wypędzania ducha. Co prawda Jo nie była profesjonalnym rzemieślnikiem, ale miała nadzieję, że jej wyroby pozwolą zaoszczędzić na egzorcyzmie (sam remont domu wiązał się przecież z wieloma wydatkami). Szczęśliwie Urd nie wydawała się osobą, która żerowałaby na ludziach w potrzebie.

I udało mu się osiągnąć ten cel, bo nikt z nas już nie zapomni chwili jego śmierci, pomyślała z wyrzutem, ale nie powiedziała tego na głos. Nie była pewna ile może zdradzić egzorcystce, skoro śledztwo w sprawie morderstwa wciąż trwało. Choć z drugiej strony, duch sam nie krył się ze swoimi oskarżeniami.

– Może pani rozłożyć się w salonie, tam nie ma już raczej nic do zniszczenia. – Nie po tym, jak aurorzy zabrali trupa oraz wszystkie potencjalne dowody. Bletchley liczyła, że po zmianie lokacji ciała duch przestanie nawiedzać ich dom, ale tak się niestety nie stało. Zjawa najwyraźniej sama chciała pozostać w tym miejscu, chyba wyłącznie w celu nękania jej rodziny. – Poza tym, całe wnętrze domu pokryte jest sadzą. Skutek pożaru. – Również z tego powodu nie przejmowała się ewentualnymi stłuczeniami; dom i tak był w fatalnym stanie.

Jo wygrzebała z kieszeni kurtki klucz i podeszła do wejścia. Po otwarciu drzwi oczom kobiet ukazała się sień pokryta ciemną substancją.
big sis
wiek
37
sława
I
krew
czysta
genetyka
selkie
zawód
egzorcystka
170 cm, 80 kg, dobrze zbudowana, świadoma walorów własnego ciała, szeroko uśmiechnięta blondynka o niebieskich oczach przetkanych morską zielenią. Ma niski, przyjemny głos, mówi zwykle cicho, by maksymalnie skupić na sobie uwagę odbiorcy.

Urd Nordgersim
#7
21.09.2026, 09:07  ✶  
– SZLAMY! Jebane szlamy! To wszystko ich wina! – poza sadzą i brudem przywitał ich radosny okrzyk sublokatora mimowoli. Umęczona dusza ruszyła ku kobietom chcąc podzielić się "nowiną", która po takim czasie dawno już przebrzmiała. Niczym zdarta płyta – choć oczywiście dla egozrcystki był to pakiet nowych gorzkich żali – rozpoczął swoje gniewne zawodzenie:
Brudna krew spaliła nasze domy! BRRRRRRUDNA BRRRUDNA błotnista, wpuściliśmy ich do naszego domu, a oni ONI wbili nam nóż.. Niech będzie przeklęty Julian Bletchley i jego paskudna szlamowata ręka! MOJA KRRREW NA JEGO RĘKAAAACH! – wbił się w nie niemal swoją ektoplazmatyczną osobą, po czym drastycznie zawrócił, żeby rozbić się o ścianę i zacząć nią drapać i wić się i skowyczeć. Krrrreeeewwwww brrrudnaaaaa krrrrewwwww zawodził wściekle.

Urd przewróciła na to wszystko oczyma, choć tak na prawdę mocno trzymała różdżkę, na wypadek gdyby duszy było bliżej do poltergeista, a nienawistna energia, którą w sobie skumulował objawiła się fizycznym atakiem. Może z zewnątrz to były tylko stłumione krzyki i dopiero teraz miała okazję wsłuchać się w ich treść, ale nie robiła ona na niej większego znaczenia. Była egzorcystką od dwudziestu lat i z niejednego pieca jadła chleb. Duch, żeby pozostać na ziemskim padole zwykle miał w sobie traumę, a pomyślunku… no niezbyt wiele. To znaczy, aby oddać sprawiedliwość, dopuszczała prawdopodobieństwo, że jakiś Bletchley realnie zamordował pana, ale nie była to ani jej sprawa, ani profesja by się nad tym pochylać. Była egzorcystką, zajmowała się sprzątaniem, a nie dociekaniem prawdy.

– Nie dzięki, nie trzeba mam… – dłoń powędrowała do bocznej sakiewki i trafiła na pustkę. Soczyste norweskie przekleństwo wysmyknęło jej się z ust, a następnie na twarzy (wciąż przy akompaniamencie krzyków agonii i skargi) pojawił się jeden z najpiękniejszych uśmiechów, który nosiła ta ziemia. – Jednak się skończyły po oczyszczaniu rubieży Kniei, więc jeśli ma pani świece dedykowane problemowi, to nie odmówię – wyciągnęła rękę ku Jo w oczekiwaniu – Oczywiście odliczę to od późniejszego rachunku, proszę się nie martwić. – dodała.

Niezwykła uroda I – coby pani Jo skupiła się na uroczej buzi, a nie na tym, że egzorcysta bez świeczek przychodzi
twoja stara
Ahora sé que la tierra
es el cielo,
Te quiero, te quiero
wiek
50
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
aurowidz
zawód
pracownik administracyjny w szpitalu św. Munga
171 cm wzrostu, truskawkowe blond włosy, niebieskie oczy. Schludnie ubrana. Jej głos jest wysoki, ale przyjemny dla ucha.

Jolene Bletchley
#8
21.09.2026, 13:23  ✶  
Jolene wolała trzymać się za plecami Urd. Gdyby Bletchley była sama, zapewne wcale nie odważyłaby się wejść do środka. Widok domu w ruinie dodatkowo nawiedzanego przez nienawistnego ducha był zbyt bolesny. Kiedy tylko zjawa zaczęła zawodzić, Jo zakryła uszy dłońmi. Nie mogła znieść słuchania tych oskarżeń, nawet jeśli wiedział, że są fałszywe. Gdyby to żywy człowiek wyzywał jej rodzinę od szlam, odwzajemniłaby się mu pięknym za nadobne. Niestety, jegomość był martwy, więc jedynie egzorcyzm mógł go przegonić.

Urd na szczęście nie przejęła się treścią wykrzykiwanych obelg ani wyczynami ducha, który niemalże w nią wleciał. Najwyraźniej była prawdziwą profesjonalistką.

Ponieważ stała blisko drugiej kobiety, była w stanie usłyszeć co mówi egzorcystka. W pierwszej sekundzie spanikowała na informację o braku świeczek, lecz uśmiech Urd podziałał na nią uspokajająco. Aura niezwykłej urody sprawiła nawet, że Jo nie zastanowiła się nad tym, czemu egzorcystka nie miała podstawowego sprzętu. Wzięła głęboki wdech i wybiegła z domu.

Świeczki leżały w schowku w ogrodzie, więc nie musiała długo szukać (Bletchley dziękowała w myślach samej sobie, za przygotowanie na taką ewentualność). Szybko znalazła się więc z powrotem u boku Urd, wręczając jej własnoręcznej roboty świece.
– Trzymaj. Mam nadzieję, że zadziałają.
big sis
wiek
37
sława
I
krew
czysta
genetyka
selkie
zawód
egzorcystka
170 cm, 80 kg, dobrze zbudowana, świadoma walorów własnego ciała, szeroko uśmiechnięta blondynka o niebieskich oczach przetkanych morską zielenią. Ma niski, przyjemny głos, mówi zwykle cicho, by maksymalnie skupić na sobie uwagę odbiorcy.

Urd Nordgersim
#9
24.09.2026, 17:09  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 24.09.2026, 17:37 przez Urd Nordgersim.)  
Urd nie czekała dużo dłużej. Chwyciła świeczkę, odruchowo przejechała po niej kciukiem i pokiwała głową kilkukrotnie z uznaniem. To była dobra świeczka, kto wie, może obie mają dzisiaj farta? Na komplementy - jak uznała - przyjdzie jeszcze czas. Był ważniejszy, naglący temat. Hałas stawał się coraz większy, duch widocznie zachęcony nową publicznością, darł się z nową werwą skubaniec.

Egorcystka usypała ochronny krąg, wyrysowała rutyną znaki, które wspierały jej i tak silną aurę.

– Och… cóż za biedna… biedna istota… któż Cię tak skrzywdził biedaku? Co się tu właściwie stało? – zaniosła się nieoczekiwanym lamentem, by przykuć jego uwagę. Świeczka już odpalona znajdowała się w dłoniach, a dedykowany pojemnik dla nadpobudliwych duchów w kręgu.

Czekał na swoją rolę w całym przedstawieniu.

Urd nie była absolutnie zainteresowana tym co duch miał do powiedzenia, ale potrafiła bardzo skutecznie udawać że słucha. Jej piękne oczy, rozszerzały się w zdziwieniu, w zachwycie, w smutku, w niepożałowanej stracie, którą tenże duch doświadczył. Jej melodyjny głos, zaczął go koić, przekonywać, że zbrodniarz zostanie ukarany, że tego dopilnuje, jeśli tylko duch odpocznie chwile po tym pełnym znojów nawiedzaniu w uszykowanym dlań łóżku. Kołysce. Łupince. Brzmiała jak matka pochylająca się nad dzieckiem, zaskakując łagodnością w stroju, który wskazywałby raczej na awanturnicze życie, a nie… takie. Urd jednak pozwalała krwi selkie płynąć w jej żyłach, pozwalała duszy kołysać się i kołysać, aż w końcu…

Charyzma ◉◉◉◉○ + Egzorcyzmy III + Niezwykła uroda jako brokatowa posypka dla rzutu. Korzystam z udanej mechanicznie świeczki egzorcyzmowej, zgodnie z instrukcją Karty

Rzut PO 1d100 - 20
Akcja nieudana


Duch niemalże NIEMALŻE był ukołysany. Skryty w swoim nowym światku, który za kilka dni przecież stałby się biletem w jednąstronę do zaświatu. Urd z wprawą przysunęła się do pojemnika i już JUŻ miała go zamknąć, gdy nagle gwałtowny wiatr wdarł się gwałtem do domu, uderzył okiennicami o ściany, a podmuch zgasił świecę. Magiczne światło zgasło a wraz z nim nadzieja, że tym razem się uda.

Mimo strasznego hałasu, zapadła głęboka cisza. Pojemnik nie był zamknięty ale dusza... och ta, na pewno jeszcze powróci.

– Kurwa. – Tyle z jej komentarza. Odetchnęła mocno, odchyliła łopatki, przekrzywiła głowę, a potem spojrzała przepraszająco na Jolene. – Było blisko, ale niestety pudełko mam puste. On wróci. Za godzinę. Dwie. Mogę spróbować dopiero jutro, ale... Ta świeczka muszę przyznać. Jest świetna! Znaczy była. Zanim to tam.. – kiwnęła głową zrezygnowana w stronę okiennicy. – Wie Pani co... słyszałam, że takie wykonywane w okresie bliskim Sabatu i poświęcone przez kapłanów, są wytrzymalsze, nie dają się wiatrom ani klątwom ani... aurze. To miejsce potrzebuje oczyszczenia tej aury, mogę przynieść jeszcze kadzidło jutro, ale... ale jakby miała Pani taką świeczkę, to gwarant. Oczywiście mogę zajrzeć też jutro, kiedy będę w okolicy, to nie będzie problem. – Nie wyszło jakoś dobrze, ale z drugiej strony, duch prawie PRAWIE został zamknięty. Oczywiście dopuszczała, że kobieta może zrezygnować z jej usług, sama pewnie na jej miejscu nie dałaby się namówić na drugą próbę. Nie jej jednak decydować, dlatego już nic więcej nie powiedziała, tylko czekała na to co powie właścicielka tego miejsca.
twoja stara
Ahora sé que la tierra
es el cielo,
Te quiero, te quiero
wiek
50
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
aurowidz
zawód
pracownik administracyjny w szpitalu św. Munga
171 cm wzrostu, truskawkowe blond włosy, niebieskie oczy. Schludnie ubrana. Jej głos jest wysoki, ale przyjemny dla ucha.

Jolene Bletchley
#10
27.09.2026, 14:10  ✶  
Urd była naprawdę bardzo przekonująca jako osoba udająca zainteresowanie losem duchem. Od razu zorientowała się w sytuacji i wiedziała jak uderzyć w czułe punkty zjawy. Jo była pod wrażeniem umiejętności egzorcystki, ale w głębi duszy zaczęła się zastanawiać, co by się wydarzyło, gdyby Urd użyła swoich umiejętności perswazji na niej.

Pomimo wysiłku egzorcystki, tego dnia nie było jednak jej dane pozbyć się ducha. Widząc, że rytuał się nie udał, Bletchley westchnęła ciężko.
– Wiem, chyba powinnam spróbować zrobić właśnie taką świeczkę. – Jo zdawała sobie sprawę, że egzorcyzmy nie zawsze wychodziły, ale nie udało jej się ukryć zawodu. – Tak… Jeśli jest pani chętna, to możemy kontynuować współpracę. Ewidentnie wie pani jak przemawiać do duchów. – Spróbowała uśmiechnąć się lekko do Urd. Zdecydowała się dać czarownicy drugą szansę nie tylko ze względu na jej charyzmę, ale również dlatego, że zapewne nie każdy egzorcysta byłby skłonny parę razy użerać się z tak denerwującym duchem. – Zatem do zobaczenia jutro.
Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Jolene Bletchley (944), Urd Nordgersim (1557)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa