24.03.2023, 02:32 ✶
Dora zmrużyła oczy, podejrzliwie, dopatrując się gdzieś w tych słowach podstępu. Nawet przy swojej ufnej naturze, która mogła wybaczyć i przeoczyć wiele, coś takiego jak jedzenie śniadania, albo raczej jego nie jedzenie, nie uchodziło na sucho. Zbyt często w tym domu zostawały niedojedzone kanapki, na wpół wypite kubki kawy, czy zwyczajnie ani nie ruszone śniadania, które zostawały w tyle, kiedy oni w pośpiechu wychodzili do pracy. W końcu jednak odpuściła, a jej spojrzenie rozjaśniło się nieco, kiedy stwierdziła że prawda, czy może półprawda (?), Brenny są satysfakcjonuje. Ważne, że nie było to wierutne kłamstwo.
- Myślałam, że śniadania kradną co najwyżej łobuzy w ciemnych korytarzach w Hogwarcie - zażartowała, przenosząc spojrzenie na blat stołu i przyglądając się jakiejś zaschniętej plamie, którą próbowała zdrapać paznokciem.
- Ah, nic takiego. Bardziej sprzątałam, jeśli mam być szczera. Wzięło mnie na wiosenne porządki, jeśli tak to można ująć - uśmiechnęła się do niej lekko. Prawdę powiedziawszy jednak, nie potrzebowała by w kalendarzu pojawiła się wiosna, żeby próbować utrzymać wszystko we w miarę rozsądnym porządku. No, przynajmniej kuchnię, w której spędzała nieco więcej czasu niż reszta. I wciąż nie tak dużo jak by chciała, biorąc pod uwagę staż w św. Mungu.
- Święci? - powtórzyła za nią, odrywając spojrzenie od stołu i obejrzała się na Longbottom, obdarzając ją pytającym spojrzeniem. Święcić, to można było jajka na wielkanos, chociaż wątpiła że to o ten konkretny rodzaj święcenia czegokolwiek. Uśmiechnęła się najpierw do swojego głupiego skojarzenia w sobie, a potem na odpowiedź Brenny, która w sumie była dość trafna. Ciężko bowiem było, mieszkając z nimi w jednym domu i nie chowając się po kątach, zwyczajnie nie zauważyć bałaganu, który ostatnio zdawał się zaglądać do ich rutyny. Pokiwała więc głową delikatnie, w ten sam sposób udzielając jej odpowiedzi i z uwagą słuchając tego, co miała jej dalej do powiedzenia.
- Masz na myśli... zaopatrywanie po cichu na przykład Brygady Uderzeniowej? - zapytała, lekko unosząc ku górze brwi. Próbowała się nieco przy tym nagimnastykować. Mentalnie w sensie. Usilnie powiedzieć coś, co miałoby sens i co pasowałoby do tego, co właśnie powiedziała Brenna. - Znaczy... też nie mam nic przeciwko, ale o jak dużej grupie mówimy?
- Myślałam, że śniadania kradną co najwyżej łobuzy w ciemnych korytarzach w Hogwarcie - zażartowała, przenosząc spojrzenie na blat stołu i przyglądając się jakiejś zaschniętej plamie, którą próbowała zdrapać paznokciem.
- Ah, nic takiego. Bardziej sprzątałam, jeśli mam być szczera. Wzięło mnie na wiosenne porządki, jeśli tak to można ująć - uśmiechnęła się do niej lekko. Prawdę powiedziawszy jednak, nie potrzebowała by w kalendarzu pojawiła się wiosna, żeby próbować utrzymać wszystko we w miarę rozsądnym porządku. No, przynajmniej kuchnię, w której spędzała nieco więcej czasu niż reszta. I wciąż nie tak dużo jak by chciała, biorąc pod uwagę staż w św. Mungu.
- Święci? - powtórzyła za nią, odrywając spojrzenie od stołu i obejrzała się na Longbottom, obdarzając ją pytającym spojrzeniem. Święcić, to można było jajka na wielkanos, chociaż wątpiła że to o ten konkretny rodzaj święcenia czegokolwiek. Uśmiechnęła się najpierw do swojego głupiego skojarzenia w sobie, a potem na odpowiedź Brenny, która w sumie była dość trafna. Ciężko bowiem było, mieszkając z nimi w jednym domu i nie chowając się po kątach, zwyczajnie nie zauważyć bałaganu, który ostatnio zdawał się zaglądać do ich rutyny. Pokiwała więc głową delikatnie, w ten sam sposób udzielając jej odpowiedzi i z uwagą słuchając tego, co miała jej dalej do powiedzenia.
- Masz na myśli... zaopatrywanie po cichu na przykład Brygady Uderzeniowej? - zapytała, lekko unosząc ku górze brwi. Próbowała się nieco przy tym nagimnastykować. Mentalnie w sensie. Usilnie powiedzieć coś, co miałoby sens i co pasowałoby do tego, co właśnie powiedziała Brenna. - Znaczy... też nie mam nic przeciwko, ale o jak dużej grupie mówimy?
The woods are lovely, dark and deep,
But I have promises to keep,
And miles to go before I sleep.
But I have promises to keep,
And miles to go before I sleep.