25.03.2023, 22:30 ✶
Spostrzeżenie przyjaciółki było bardzo trafne. Gdy wyobrażam sobie duchy, widzę przed oczami raczej osoby dorosłe lub w starszym wieku.
- Nie, nigdy... Też nie słyszałam jeszcze o takim przypadku - Niestety z naszego świata odchodziły też osoby, które nigdy nie dorosły, ale przypomniałam sobie jeszcze o pewnym przerażającym fakcie, przez który na plecach przeszedł mi momentalnie dreszcz. - Kiedyś mój rok spytał się o istotę duchów na obronie przed czarną magią. Takowym bytem zostaje osoba, która była bardzo nieszczęśliwa za życia... - Dodałam jeszcze lekko zasmucona. Czy jeśli teraz bym umarła, to dołączyłabym do tej przezroczystej dziewczyny? Uwięziona pomiędzy światami, przez kolejne wieki nawiedzałabym szkolne korytarze i toalety, roztaczając taki sam lament? Starałam się sobie wybić tę ponurą wizję, bo rozmyślanie na jej temat sprawiało, że chciałam się znowu rozpłakać.
Wytrzeszczyłam tylko oczy, słysząc, jak Danielle próbuje pocieszyć Martę. Lekko szturchnęłam ją łokciem, sygnalizując, żeby ostrożniej dobierała słowa i wzięła całą sprawę na poważnie:
- Danielle..! Chcesz, żeby schowała się znowu do rur? - Wyszeptałam jeszcze tak, żeby płaczący, przezroczysty byt tego nie usłyszał. Nie wiemy, jak zareaguje na nasze słowa, a patrząc na jej depresyjnych reakcje, będziemy musiały mocno się nagimnastykować, żeby dowiedzieć się jakichś szczegółów śmierci tej biednej dziewczyny.
- Nie Marto, bynajmniej! - Przejęłam teraz inicjatywę rozmowy. Zmartwiła mnie jeszcze bardziej jej reakcja. Czyżby tutejsi uczniowie dokuczali również jej? Może wcale nie różnimy się od siebie tak bardzo, jak wcześniej myślałam. - To okrutne... to całe naśmiewanie się i rzucanie w ciebie książkami... ale my takie nie jesteśmy! Chciałybyśmy po prostu ciebie bliżej poznać... - Starałam się wytłumaczyć martwej dziewczynie, że nie stanowimy dla niej zagrożenia, ale ta dalej nie przerywała swojego depresyjnego lamentu. - ...może nawet się zaprzyjaźnimy..? - Dodałam, nie będąc pewna, jak może się to skończyć i obawiając się reakcji Danielle. Założę się, że nie chciałaby, żeby taki jęczący duch zaczął jej się naprzykrzać. Niemniej jednak moje słowa zadziałały, bo zapłakana Marta przerwała swój płacz i zerknęła w naszą stronę:
- Naprawdę? - Wydawało mi się, że nawet w jej mimice zauważyłam nutkę szczęścia, ale dałam teraz pole do popisu puchonce.
- Nie, nigdy... Też nie słyszałam jeszcze o takim przypadku - Niestety z naszego świata odchodziły też osoby, które nigdy nie dorosły, ale przypomniałam sobie jeszcze o pewnym przerażającym fakcie, przez który na plecach przeszedł mi momentalnie dreszcz. - Kiedyś mój rok spytał się o istotę duchów na obronie przed czarną magią. Takowym bytem zostaje osoba, która była bardzo nieszczęśliwa za życia... - Dodałam jeszcze lekko zasmucona. Czy jeśli teraz bym umarła, to dołączyłabym do tej przezroczystej dziewczyny? Uwięziona pomiędzy światami, przez kolejne wieki nawiedzałabym szkolne korytarze i toalety, roztaczając taki sam lament? Starałam się sobie wybić tę ponurą wizję, bo rozmyślanie na jej temat sprawiało, że chciałam się znowu rozpłakać.
Wytrzeszczyłam tylko oczy, słysząc, jak Danielle próbuje pocieszyć Martę. Lekko szturchnęłam ją łokciem, sygnalizując, żeby ostrożniej dobierała słowa i wzięła całą sprawę na poważnie:
- Danielle..! Chcesz, żeby schowała się znowu do rur? - Wyszeptałam jeszcze tak, żeby płaczący, przezroczysty byt tego nie usłyszał. Nie wiemy, jak zareaguje na nasze słowa, a patrząc na jej depresyjnych reakcje, będziemy musiały mocno się nagimnastykować, żeby dowiedzieć się jakichś szczegółów śmierci tej biednej dziewczyny.
- Nie Marto, bynajmniej! - Przejęłam teraz inicjatywę rozmowy. Zmartwiła mnie jeszcze bardziej jej reakcja. Czyżby tutejsi uczniowie dokuczali również jej? Może wcale nie różnimy się od siebie tak bardzo, jak wcześniej myślałam. - To okrutne... to całe naśmiewanie się i rzucanie w ciebie książkami... ale my takie nie jesteśmy! Chciałybyśmy po prostu ciebie bliżej poznać... - Starałam się wytłumaczyć martwej dziewczynie, że nie stanowimy dla niej zagrożenia, ale ta dalej nie przerywała swojego depresyjnego lamentu. - ...może nawet się zaprzyjaźnimy..? - Dodałam, nie będąc pewna, jak może się to skończyć i obawiając się reakcji Danielle. Założę się, że nie chciałaby, żeby taki jęczący duch zaczął jej się naprzykrzać. Niemniej jednak moje słowa zadziałały, bo zapłakana Marta przerwała swój płacz i zerknęła w naszą stronę:
- Naprawdę? - Wydawało mi się, że nawet w jej mimice zauważyłam nutkę szczęścia, ale dałam teraz pole do popisu puchonce.