27.03.2023, 00:07 ✶
Było w historii de Berkeleya coś, co niesamowicie niepokoiło Patricka. Nie był do końca przekonany, czy chodziło o to, że w jego przesadnej egzaltacji opowieść traciła na znaczeniu, czy też egzaltacja od początku miała ukryć prawdziwą naturę ducha. A ta wyglądała tak, że Wolfgang Johannes Marselis de Berkeley, trzeci syn, piąty syn, siódmy syn, ślubny czy nieślubny był zwykłym głupcem. Durniem, który mógł opowiadać o wielkiej miłości, ale w rzeczywistości pewnie nadzieję miał jedynie na romans z piękną kobietą. I dla tego romansu skłonny był nawet nieświadomie poświęcić życie własnej siostry.
- Nawet jego babka wpadła na to, że to była wampirzyca – odpowiedział cicho Brennie.
W dodatku taka, która najwyraźniej wcale nie miała zamiaru dzielić się życiem wiecznym z mężczyzną, który był (albo uważał, że był) w niej zakochany. Patrick nie znał natury wampirów. Nie wiedział co nimi kierowało, ale miał niesłabnące wrażenie, że ta na którą trafił de Berkeley, nie tylko nie odwzajemniała jego uczuć, ale od samego początku bawiła się nim, by wreszcie rozszarpać gardło jego siostry.
- Nie wiem, jak mieli na imię jej rodzice. Mówiła mi, że jest sierotą. Ubogą krewną Riddle’ów, którą ci przyjęli pod swój dach – rzucił z niechęcią duch. – Zniknęła tej nocy, gdy moja siostra umarła. Zostałem po tej stronie, chciałem jej dać nauczkę, ale jej już nie było! Przepadła jak kamień w wodę!
- Spokojnie! – wtrącił głośniej Patrick, starając się trochę uspokoić rozemocjonowanego ducha. – Im więcej informacji nam podasz, tym łatwiej będzie w ogóle zrozumieć, co się stało z Dolores. A potem… jeśli tylko złapiemy jakiś trop, będziemy mogli ją odnaleźć – zapewnił Berkeleya.
Tu mocno na wyrost, w końcu nie miał zielonego pojęcia, czy po tak długim czasie w ogóle będzie to możliwe. Sam nie był nawet przekonany, czy Dolores rzeczywiście nosiła nazwisko Riddle, czy też było to jakieś inne nazwisko. Takie, którym się nikomu nie chwaliła. Nawet imię mogła zmyśleć.
- Naprawdę będziecie jej szukać?
- Tak. Ale pod warunkiem, że udzielisz nam prawdziwych odpowiedzi – powtórzył z uporem Steward.
- Dobrze, spróbuję powiedzieć o wszystkim, co wiem… - Twarz Wolfganga Johannesa Marselisa de Berkeley’a rozjaśniło pragnienie zemsty. Otworzył usta i zaczął mówić. I ku zdumieniu Patricka (a może również i Brenny) okazało się, że potrafił odpowiadać na pytania wyczerpująco i bardzo rzeczowo, gdy chciał.
Steward w tym czasie również sięgnął po notatnik. Zapisywał, odpowiedzi. Czasami sam o coś dopytywał. Wreszcie, gdy zebrali pełne zeznanie, powiedział:
- A teraz ty, panie de Berkeley, musisz nam coś obiecać. Nie będziesz zaczepiać ludzi na cmentarzu, dobrze? Im więcej skarg na ciebie dostaniemy, tym mniej czasu będziemy mieli na zajęcie się sprawą Dolores.
- Och, nie będzie ze mną żadnych problemów! – zapewnił szybko duch.
Krótko po zakończeniu rozmowy, Brenna i Patrick opuścili cmentarz w Little Hangleton.
- Nawet jego babka wpadła na to, że to była wampirzyca – odpowiedział cicho Brennie.
W dodatku taka, która najwyraźniej wcale nie miała zamiaru dzielić się życiem wiecznym z mężczyzną, który był (albo uważał, że był) w niej zakochany. Patrick nie znał natury wampirów. Nie wiedział co nimi kierowało, ale miał niesłabnące wrażenie, że ta na którą trafił de Berkeley, nie tylko nie odwzajemniała jego uczuć, ale od samego początku bawiła się nim, by wreszcie rozszarpać gardło jego siostry.
- Nie wiem, jak mieli na imię jej rodzice. Mówiła mi, że jest sierotą. Ubogą krewną Riddle’ów, którą ci przyjęli pod swój dach – rzucił z niechęcią duch. – Zniknęła tej nocy, gdy moja siostra umarła. Zostałem po tej stronie, chciałem jej dać nauczkę, ale jej już nie było! Przepadła jak kamień w wodę!
- Spokojnie! – wtrącił głośniej Patrick, starając się trochę uspokoić rozemocjonowanego ducha. – Im więcej informacji nam podasz, tym łatwiej będzie w ogóle zrozumieć, co się stało z Dolores. A potem… jeśli tylko złapiemy jakiś trop, będziemy mogli ją odnaleźć – zapewnił Berkeleya.
Tu mocno na wyrost, w końcu nie miał zielonego pojęcia, czy po tak długim czasie w ogóle będzie to możliwe. Sam nie był nawet przekonany, czy Dolores rzeczywiście nosiła nazwisko Riddle, czy też było to jakieś inne nazwisko. Takie, którym się nikomu nie chwaliła. Nawet imię mogła zmyśleć.
- Naprawdę będziecie jej szukać?
- Tak. Ale pod warunkiem, że udzielisz nam prawdziwych odpowiedzi – powtórzył z uporem Steward.
- Dobrze, spróbuję powiedzieć o wszystkim, co wiem… - Twarz Wolfganga Johannesa Marselisa de Berkeley’a rozjaśniło pragnienie zemsty. Otworzył usta i zaczął mówić. I ku zdumieniu Patricka (a może również i Brenny) okazało się, że potrafił odpowiadać na pytania wyczerpująco i bardzo rzeczowo, gdy chciał.
Steward w tym czasie również sięgnął po notatnik. Zapisywał, odpowiedzi. Czasami sam o coś dopytywał. Wreszcie, gdy zebrali pełne zeznanie, powiedział:
- A teraz ty, panie de Berkeley, musisz nam coś obiecać. Nie będziesz zaczepiać ludzi na cmentarzu, dobrze? Im więcej skarg na ciebie dostaniemy, tym mniej czasu będziemy mieli na zajęcie się sprawą Dolores.
- Och, nie będzie ze mną żadnych problemów! – zapewnił szybko duch.
Krótko po zakończeniu rozmowy, Brenna i Patrick opuścili cmentarz w Little Hangleton.
Koniec sesji