27.03.2023, 17:45 ✶
Jamil w młodszych latach niespecjalnie zadawał się z dziewczynami, choć sam miał siostry. Córek po prostu na ulice nie wypuszczało się tak chętnie, jak synów, którzy i tak zazwyczaj wpadali w kłopoty. Kobiety w jego rodzinie zawsze jednak były silne, zaradne i potrafiły utrzeć nosa facetom. Nic dziwnego, że jedna z jego sióstr zdecydowała się na rozwód, uznając, że woli sama poświęcić się pracy i rodzinie, zamiast męczyć z jakimś darmozjadem dla samego faktu małżeństwa. W ich kulturze nie było to coś codziennego, ale póki Aida pozostawała w domu rodzinnym z własnymi rodzicami, nikt nie mógł mieć do niej pretensji. Jamil zresztą też, póki był w Kairze, pomagał przy tych dzieciakach i kupował im wyprawkę szkolną, zanim przewalił resztę pieniędzy w karty.
Nie był pewien, kiedy narodziła się w nim ta chęć rywalizacji, pewnie już na egipskich bazarach, gdzie przesiadywał z rówieśnikami jako dzieciak i grał w kapsle albo w swoje pierwsze karty. Później przeniósł to do szkoły i zostało z nim aż do dorosłego życia. Zawsze lubił się zakładać, zdarzyło mu się nawet wciągnąć w kłopoty Elliotta Malfoya, gdy obaj mieli po jakieś dziesięć lat. I jakimś magicznym zrządzeniem losu z tych kłopotów łatwą ręką wychodził. Z Nundu miało już nie być tak łatwo, ale Cathal jednak chyba poczuł odrobinę współczucia i ocalił Jamila przed rychłą śmiercią.
- Póki co jestem tu za krótko, by znaleźć więcej zalet – przyznał, uśmiechając się do niej przyjaźnie. Najważniejszą pozostawało jednak to, że Qadir i jego banda nie wydostaną się z Egiptu tak łatwo, by dorwać go gdzieś w pokrytym mgłą i deszczem Londynie. – Jasne, noc jeszcze młoda – dodał wesoło, znów wznosząc kufel do ust. Zagadywanie jej miało swoje plusy, bo nie skupiała się aż tak łatwo na kartach. Przynajmniej takie sprawiała wrażenie, choć w samej punktacji zaczęła go doganiać i nieco go to jednak zmartwiło.
- Jeśli wróciłaś z opalenizną, a nie oparzeniem, to za krótko tam byłaś – uznał całkiem szczerze. – Nasza uzdrowicielka, Nell, ma teraz całkiem białe włosy od tego słońca. A raz tak długo siedziała poza namiotem, że myśleliśmy, że odpadnie jej nos, bo skóra schodziła jej… Dobra, nieważne, zamorduje mnie, jeśli się dowie, że komukolwiek o tym opowiadam. Ona ma swoje sposoby, zawsze się dowie – mówił dalej, przerywając nagle, gdy zbyt mocno poniosła go opowieść. O wiele ciekawsze zresztą były te historie z czarnoksiężnikami w tle albo o utykaniu w grobowcach, o czym zresztą Bagshot rozgadała się raz dziennikarzynie z Proroka.
- Znam jeszcze mnóstwo innych gier, więc jakbyś miała kiedyś ochotę znów ze mną zagrać, możemy pomyśleć o czymś innym – zaproponował, nie odrywając jednak wzroku od kart w swojej dłoni. Zmarszczył nieco czoło, zastanawiając się nad wyborem, choć był to gest wymuszony, bo doskonale wiedział, które wyrzuci na stół. Przeciągnął to jeszcze przez chwilę, niby zakłopotany i rzucił dwie spośród kart przed siebie, czekając na ruch Geraldine. Możliwe, że ostatni, ale tego przewidzieć nie mógł.
Odkryj wiadomość pozafabularną
Nie był pewien, kiedy narodziła się w nim ta chęć rywalizacji, pewnie już na egipskich bazarach, gdzie przesiadywał z rówieśnikami jako dzieciak i grał w kapsle albo w swoje pierwsze karty. Później przeniósł to do szkoły i zostało z nim aż do dorosłego życia. Zawsze lubił się zakładać, zdarzyło mu się nawet wciągnąć w kłopoty Elliotta Malfoya, gdy obaj mieli po jakieś dziesięć lat. I jakimś magicznym zrządzeniem losu z tych kłopotów łatwą ręką wychodził. Z Nundu miało już nie być tak łatwo, ale Cathal jednak chyba poczuł odrobinę współczucia i ocalił Jamila przed rychłą śmiercią.
- Póki co jestem tu za krótko, by znaleźć więcej zalet – przyznał, uśmiechając się do niej przyjaźnie. Najważniejszą pozostawało jednak to, że Qadir i jego banda nie wydostaną się z Egiptu tak łatwo, by dorwać go gdzieś w pokrytym mgłą i deszczem Londynie. – Jasne, noc jeszcze młoda – dodał wesoło, znów wznosząc kufel do ust. Zagadywanie jej miało swoje plusy, bo nie skupiała się aż tak łatwo na kartach. Przynajmniej takie sprawiała wrażenie, choć w samej punktacji zaczęła go doganiać i nieco go to jednak zmartwiło.
- Jeśli wróciłaś z opalenizną, a nie oparzeniem, to za krótko tam byłaś – uznał całkiem szczerze. – Nasza uzdrowicielka, Nell, ma teraz całkiem białe włosy od tego słońca. A raz tak długo siedziała poza namiotem, że myśleliśmy, że odpadnie jej nos, bo skóra schodziła jej… Dobra, nieważne, zamorduje mnie, jeśli się dowie, że komukolwiek o tym opowiadam. Ona ma swoje sposoby, zawsze się dowie – mówił dalej, przerywając nagle, gdy zbyt mocno poniosła go opowieść. O wiele ciekawsze zresztą były te historie z czarnoksiężnikami w tle albo o utykaniu w grobowcach, o czym zresztą Bagshot rozgadała się raz dziennikarzynie z Proroka.
- Znam jeszcze mnóstwo innych gier, więc jakbyś miała kiedyś ochotę znów ze mną zagrać, możemy pomyśleć o czymś innym – zaproponował, nie odrywając jednak wzroku od kart w swojej dłoni. Zmarszczył nieco czoło, zastanawiając się nad wyborem, choć był to gest wymuszony, bo doskonale wiedział, które wyrzuci na stół. Przeciągnął to jeszcze przez chwilę, niby zakłopotany i rzucił dwie spośród kart przed siebie, czekając na ruch Geraldine. Możliwe, że ostatni, ale tego przewidzieć nie mógł.
Rzut 1d100 - 63
Jamil 265 : 250 Geraldine