Geraldine przeciwnie. Od zawsze obracała się w towarzystwie chłopców. Wyniosła to z domu rodzinnego, w końcu trójka braci spowodowała, że nie do końca była typową przedstawicielką płci pięknej, a i jej zainteresowania nieco odbiegały. Mało która panna bowiem lubiła biegać po lesie z łukiem w poszukiwaniu niebezpiecznych stworzeń. Uwielbiała udowadniać swoją wartość, mierzyć się z mężczyznami i pokazywać im, że wcale nie odbiega od nich umiejętnościami. Lubiła ścierać im z twarzy ten uśmiech, który dostrzegała, traktowali ją lekceważąco, przynajmniej na początku. Zmieniało się to, kiedy pokazywała na co ją stać. Czuła wtedy satysfakcję - ogromną.
Kultura nieco ich różniła. Geraldine była przyzwyczajona do tego, że zawsze robiła to, na co miała ochotę. Nikt nie był w stanie zmusić jej do małżeństwa, choć jej rodzice nie raz próbowali, stanowczo jednak odmawiała. Nie widziała siebie w roli żony, matki, to nie było to co chciała robić w życiu. Miała wrażenie, że ograniczyło by ją to, a najgorsze co mogło ją spotkać to własnie jakiekolwiek ograniczenia. Bardzo ceniła sobie wolność.
Yaxley lubiła ryzyko, czerpała ogromną satysfakcję z tego, kiedy udawało jej się spaść na cztery łapy, mimo, że wszyscy twierdzili, że będzie inaczej. Potrzebowała adrenaliny, nie znosiła stagnacji. Im bardziej coś było niebezpieczne, tym chętniej się w to angażowała. Wiedziała, że kiedyś może się to skończyć tragicznie, ale nie robiło to na niej wrażenia.
- Pewnie szybko znajdziesz kolejne zalety, chociaż na dłużej może Ci się tu nieco nudzić. - Przynajmniej ona miała takie wrażenie, dlatego też często zmieniała miejsce swojego pobytu.
Upiła również spory łyk alkoholu ze swojego kufla, nie lubiła spędzać nocy w domu, przychodziła wtedy bezsenność, zaczynała rozmyślać o tym wszystkim, co działo się wokół. Tak mogła przynajmniej zająć czymś swoje myśli. - Unikam słońca jak mogę, moja cudowna jasna cera bardzo mocno na nie reaguje, choć nie powiem zdarzyło mi się wyglądać, jak dzika świnia. - Nie znosiła tego różowego odcienia, w zasadzie to średnio też przepadała za słońcem, upałami, wolała zdecydowanie niższe temperatury.
Musiała jednak wrócić do gry, czuła, że jest nadal trochę do tyłu. Czas najwyższy się bardziej zainteresować kartami, zależało jej bowiem na tym, żeby wygrać. Obserwowała uważnie mężczyznę, gdy sięgał po karty. Miała jeszcze szansę nadrobić ten gówniany początek.
- Bardzo chętnie, jestem ciekawa też Twoich opowieści, jeśli mam być szczera. - Postanowiła o tym wspomniec, bo faktycznie jego osoba ją trochę zainteresowała.
Zerknęła z ciekawością na to, po jakie karty sięgnął tym razem, nie zastanawiała się długo, również rzuciła swoje na stół, może to już jest koniec?