- Niesprawiedliwe? Dobre sobie, nic nie dzieje się przyczyny, uprzedzenie spowodowane jest latami doświadczeń. - Nie zamierzała nawet udawać, że jest inaczej. Jako młoda dziewczyna nabawiła się tej niechęci. Niby nie można było wrzucać wszystkich do jednego worka, ale chociaż próbowała, to nie szło inaczej. Węże kojarzyły jej się z tymi obślizgłymi Ślizgonami, których nie znosiła. Mimo, że była dorosłą kobietą - nadal żywiła do nich urazę. Same stworzenia przez to też wydawały się jej okropne, miała z nimi w końcu jedno skojarzenie. Może, nie było to do końca zasadne, jednak siedziało to zbyt głęboko, aby chciała żeby się zmieniło.
- Magiczny wąż brzmi tylko gorzej. Kto w ogóle chce hodować takie obrzydlistwa? - Rozumiała hodowle kugucharów, psidwaków, można było te zwierzeta pogłaskać, przytulić, ale węże? Na co komu te obślizgłe stworzenia. Zimny dreszcz przeszedł jej po plecach. Nie chciałaby trafić do miejsca, w którym były hodowane, właściwie to ile tam ich mogło być? Nawet ona jako łowca potworów czuła dziwny dyskomfort na samą myśl o tym.
Podeszła jeszcze bliżej niego, tak, że znajdowała sie tuż przed samym mężczyzną. - To nie to. - Odparła słysząc jego komentarz o tym, że tak działa na kobiety. - Jeszcze się dowiem, ale wiem, że coś mi w Tobie nie pasuje, miej to na uwadze. - Chciała go przestraszyć? Pewnie nie. Gerry chciała, żeby zdawał sobie sprawę, że będzie teraz szukała informacji. Nie pozostawi tej sprawy bez odpowiedzi, wydawało jej się, że ostrzeżenie Cathala było w dobrej wierze. Lubiła konkurencje, sama świadomość, że będzie o tym wiedział, że szuka informacji na temat tej zagadki dodawała jej adrenaliny, bo wyglądał, jakby nie do końca zdawał sobie sprawę o co jej chodzi, albo chciał dać po sobie poznać, że Gerry ma rację i coś jest nie tak.
- Poza hodowlą węży masz też hodowlę szczurów? Brzmi fanastycznie, nie powiem. Imponujące. - Odparła z udawanym podziwem. - Następnym razem bardziej pilnuj swojego pupila, szkoda by było, żeby ktoś go zabił.