01.04.2023, 09:00 ✶
- Naprawdę? Słyszałam pewne plotki, że w niektórych przypadkach jest wręcz przeciwnie… jasnowidze mają wizje, jakich doświadczali rzadko albo wcale – odparła Florence gładko, spoglądając na Vakela z uprzejmym zainteresowaniem.
Nie uczyła się jasnowidzenia z książek Dołohowa. Po prawdzie żadnej z nich nawet nie czytała. Dla Florence Trzecie Oko było po prostu czymś, co płynęło we krwi jej rodziny – było czymś stałym. Miała je ona, obaj bracia, miał je ojciec, dziadek i cała, długa linia rodziny. I może dlatego nie była naprawdę dobrym jasnowidzem, bo nauczyła się nad tym panować, ale… nic więcej. Nie poznała sztuki wróżbiarstwa. Nie pytała kart po poradę, gdy podejmowała decyzję i nie szukała odpowiedzi w szklanej kuli. Nie chwaliła się nawet komukolwiek, że posiada tę umiejętność, choć używała jej niekiedy, gdy uważała, że będzie to przydatne. Prawdziwa sztuka wróżbiarstwa była jej obca: po części stąd znalazła się w gabinecie Dołohowa. To, co dla niej było zaledwie częścią życia, on uczynił osią i sposobem na swoje.
I chyba wizyta tutaj nie była takim błędem, jak sądziła na początku, i nie musiała żałować sporej części pensji z tego miesiąca, która zostanie u asystentki. Florence w pewnym sensie właśnie dowiedziała się tego, co chciała. Naprawdę szykowało się coś złego. Skoro nawet on przyznawał, że coś zbliża się do Londynu – i zdaje się mącić we wszystkich wizjach, o jakich słyszał Vakel. Zapewne także w jego własnych.
Florence nie przywykła do analizowania własnych uczuć, na moment zmarszczyła więc lekko brwi, słysząc polecenie. Ponieważ jednak była sobą – wypełniła je, bo sama tu przyszła, a to on był specjalistą w swojej dziedzinie, więc nie zamierzała poddawać w wątpliwość jego poleceń. Byłaby na pewno zirytowana, gdyby ktoś przyszedł po zdjęcie klątwy i nie zechciał wypełniać jej instrukcji. Co czuła, wchodząc do gabinetu? Niepewność. Niepokój. Co ją tutaj przywiało? Chęć przekonania się, czy naprawdę nadciąga zła przygoda, dla niej lub dla jej braci… i co może z tym zrobić. Skupiła się na dźwięku tasowanych kart.
Florence sięgnęła ku kartom. Bardzo rzadko wahała się nad czymś w swoim życiu, więc i nie wahała się tym razem – po kolei, pewnymi ruchami, wyciągnęła trzy kolejne karty.
Nie uczyła się jasnowidzenia z książek Dołohowa. Po prawdzie żadnej z nich nawet nie czytała. Dla Florence Trzecie Oko było po prostu czymś, co płynęło we krwi jej rodziny – było czymś stałym. Miała je ona, obaj bracia, miał je ojciec, dziadek i cała, długa linia rodziny. I może dlatego nie była naprawdę dobrym jasnowidzem, bo nauczyła się nad tym panować, ale… nic więcej. Nie poznała sztuki wróżbiarstwa. Nie pytała kart po poradę, gdy podejmowała decyzję i nie szukała odpowiedzi w szklanej kuli. Nie chwaliła się nawet komukolwiek, że posiada tę umiejętność, choć używała jej niekiedy, gdy uważała, że będzie to przydatne. Prawdziwa sztuka wróżbiarstwa była jej obca: po części stąd znalazła się w gabinecie Dołohowa. To, co dla niej było zaledwie częścią życia, on uczynił osią i sposobem na swoje.
I chyba wizyta tutaj nie była takim błędem, jak sądziła na początku, i nie musiała żałować sporej części pensji z tego miesiąca, która zostanie u asystentki. Florence w pewnym sensie właśnie dowiedziała się tego, co chciała. Naprawdę szykowało się coś złego. Skoro nawet on przyznawał, że coś zbliża się do Londynu – i zdaje się mącić we wszystkich wizjach, o jakich słyszał Vakel. Zapewne także w jego własnych.
Florence nie przywykła do analizowania własnych uczuć, na moment zmarszczyła więc lekko brwi, słysząc polecenie. Ponieważ jednak była sobą – wypełniła je, bo sama tu przyszła, a to on był specjalistą w swojej dziedzinie, więc nie zamierzała poddawać w wątpliwość jego poleceń. Byłaby na pewno zirytowana, gdyby ktoś przyszedł po zdjęcie klątwy i nie zechciał wypełniać jej instrukcji. Co czuła, wchodząc do gabinetu? Niepewność. Niepokój. Co ją tutaj przywiało? Chęć przekonania się, czy naprawdę nadciąga zła przygoda, dla niej lub dla jej braci… i co może z tym zrobić. Skupiła się na dźwięku tasowanych kart.
Florence sięgnęła ku kartom. Bardzo rzadko wahała się nad czymś w swoim życiu, więc i nie wahała się tym razem – po kolei, pewnymi ruchami, wyciągnęła trzy kolejne karty.
Rzut Tarot 1d78 - 60
Piątka Denarów
Piątka Denarów
Rzut Tarot 1d78 - 53
Ósemka Mieczy
Ósemka Mieczy
Rzut Tarot 1d78 - 19
Gwiazda
Gwiazda