01.04.2023, 18:43 ✶
Bones pokiwał głową. Nie był człowiekiem szczególnie wylewnym, ale widać po nim było, że darzy cię przynajmniej szczątkowymi pokładami zaufania. Utwierdzał cię w tym jego nos – krótkie pociągnięcia nim, przywodzące czasami na myśl to, w jaki sposób robiła to wąchająca coś Mavelle – kwitowane delikatnym uśmiechem za każdym razem kiedy wchodziłeś do środka.
- Niech więc będzie – powiedział wreszcie, po dłuższej ciszy, którą poświęcił na wpatrywanie się w zasunięte roletami okno na korytarz Ministerstwa. – Wyślę tam Heather Wood – kontynuował, a ty od razu poczułeś, że czegoś w tym zdaniu nie dopowiedział, znalazło się tam jakieś nieme „na twoją odpowiedzialność”, a może to tylko przeczucie, wrodzona intuicja dopowiedziały ci to, co kreowała dla ciebie przyszłość? – No i ludzi z tej listy, którą dla was przygotowaliśmy. Moody nie pozwoliła jednak na wysłanie tam kogokolwiek świeżo po szkoleniu. Wood dobraliśmy do innej osoby, ale młodszej. – Nie wyjaśnił jednak dlaczego podjął taką decyzję.
- Morze, Longbotttom, jest długie i bardzo głębokie. Jeżeli chcesz kiedyś usiąść tutaj – nie wskazał na zajmowane przez siebie miejsce, ale kontekst był tutaj dosyć oczywisty – musisz nauczyć się brać pod uwagę najgorszy z możliwych scenariuszy. Musisz być gotowy na wszystko, bo jeżeli znajdzie się ta jedna, jedyna rzecz, drobnostka, której nie przewidzisz, ktoś może przypłacić to życiem. – Rozłożył ręce w geście bezradności. – To nie jest coś, co ludzka dusza dźwiga z lekkością.
Reszta ich rozmowy przebiegła już wyłącznie w klimacie dopracowywania wspólnie nakreślonych na spotkaniu ustaleń. Bones nie trzymał cię tutaj jednak zbyt długo, nie zamierzając pozbawiać cię dzisiaj snu. Tylko czy ktokolwiek miał śnić dzisiaj coś innego niż koszmary?
- Niech więc będzie – powiedział wreszcie, po dłuższej ciszy, którą poświęcił na wpatrywanie się w zasunięte roletami okno na korytarz Ministerstwa. – Wyślę tam Heather Wood – kontynuował, a ty od razu poczułeś, że czegoś w tym zdaniu nie dopowiedział, znalazło się tam jakieś nieme „na twoją odpowiedzialność”, a może to tylko przeczucie, wrodzona intuicja dopowiedziały ci to, co kreowała dla ciebie przyszłość? – No i ludzi z tej listy, którą dla was przygotowaliśmy. Moody nie pozwoliła jednak na wysłanie tam kogokolwiek świeżo po szkoleniu. Wood dobraliśmy do innej osoby, ale młodszej. – Nie wyjaśnił jednak dlaczego podjął taką decyzję.
- Morze, Longbotttom, jest długie i bardzo głębokie. Jeżeli chcesz kiedyś usiąść tutaj – nie wskazał na zajmowane przez siebie miejsce, ale kontekst był tutaj dosyć oczywisty – musisz nauczyć się brać pod uwagę najgorszy z możliwych scenariuszy. Musisz być gotowy na wszystko, bo jeżeli znajdzie się ta jedna, jedyna rzecz, drobnostka, której nie przewidzisz, ktoś może przypłacić to życiem. – Rozłożył ręce w geście bezradności. – To nie jest coś, co ludzka dusza dźwiga z lekkością.
Reszta ich rozmowy przebiegła już wyłącznie w klimacie dopracowywania wspólnie nakreślonych na spotkaniu ustaleń. Bones nie trzymał cię tutaj jednak zbyt długo, nie zamierzając pozbawiać cię dzisiaj snu. Tylko czy ktokolwiek miał śnić dzisiaj coś innego niż koszmary?
Koniec sesji