Sfery emocjonalne Vespery były delikatnie upośledzone przez to, że uczona była chować każdą emocje, że powinna nie okazywać słabości. Teraz ponadto jeszcze dochodził człowiek w jej domu, który całą swoją aparycją wywoływał tylko negatywne myśli i obrzydzenie w jej postrzeganiu go. Vespera potrafiła lawirować między takimi emocjami jak zazdrość, zawiść, nienawiść, obrzydzenie i fascynacja. W zależności kogo spotykała to zachowywała się odpowiednio do sytuacji kłamiąc i ociekając fałszywą uprzejmością, którą niewiele osób potrafiło dostrzec. Jednak spotkanie Loretty wywołało coś na kształt pozytywnych emocji jakby spotkała dawnego kochanka, z którym rozstała się na swoich zasadach – bez zbędnych ceregieli związanych z rozpaczliwym zatrzymywaniem siebie nawzajem.
— Wychodzi ci to świetnie. – wyznała pozwalając się poprowadzić po wystawach. – Dawno nie czułam takiego spokoju jak dzisiaj. – dodała, a jej ciemne, bystre oczy przeskakiwały zwinnie po obrazach wystawionych w tym miejscu.
— To fatum wiedziało czego mi potrzeba w takim razie. – dodała od siebie.
Pozwalała się prowadzić po tym miejscu i również starała się wydobyć z siebie jakąkolwiek opinie na temat dzieł Loretty. Zawsze była pochlebna, a starała skupiać się na emocjach, skoro to był główny motyw tych obrazów. Nie była najlepsza w ich wyrażaniu, ale Loretta miała talent i chyba to pomagało jej uspokoić myśli, które przestawały na moment wracać ku katowi w jej życiu. W końcu się zatrzymały po obejściu wszystkiego.
— Dalej jestem mężatką. Małżeństwo powoli kwitnie i powinno wyjść niedługo na lepsze tory. – umiejętnie skłamała na temat tego, co działo się w jej życiu.
Sprawne oko jednak dostrzegłoby, że blask w jej spojrzeniu delikatnie zgasł, ale uśmiech na ustach widniał próbując mamić umysł rozmówcy. Nie powie przecież Lorettcie, że jej małżeństwo nie jest udane, że boi się tego mężczyzny i czuje do niego wręcz obrzydzenie. O swoim poprzednim mężu też zwykle starała się mówić dobrze, aby nikt nie mieszał jej w jego śmierć, choć i takie głosy się zdarzały, a ona ich nie dementowała, ponieważ nie było żadnych dowodów na jej powiązania z tym tragicznym wydarzeniem.
Tak, chciała się komuś pozwierzać na temat swoich przeżyć z tym mężczyzną, ale było za wcześnie. Z Lorettą dawno nie miały kontaktu i chyba tylko dobra butelka wina rozwiązałaby jej język. Vespera zawsze unikała bliskich przyjaźni mimo umiejętnego otaczania się ludźmi, którzy uważali ją za przyjaciółkę, ale zdarzały się osoby, które w swoim życiu ceniła nader wszystko – taką osobą była właśnie Loretta.