03.04.2023, 22:44 ✶
Trzeba było naciskać na odwołanie sabatu. Choć tak właściwie, była całkiem pewna, że Ministra na to by nie poszła i podniósłby się tylko rejwach. Sytuacji nie polepszali pojawiający się mugole, ale i też nie poświęcała im uwagi. Mieli pecha, trudno, musieli już sobie poradzić i uciec sami.
Nie dało się ocalić wszystkich, zwłaszcza że ratowanie mogło okazać się bezsensowne, jeśli Voldemortowi uda się dokończyć plan.
- Jaki kurwa dym? – wyrwało się jej. Wszędzie było od cholery pyłu, co sprawiło, że sięgnęła ręką za plecy, aby pochwycić poły peleryny i zasłonić nią nos oraz usta. Jednocześnie starała się skontaktować z innymi aurorami i brygadzistami, o których wiedziała, że znają Fale, usiłując się zorientować kto, gdzie, z kim. I przede wszystkim z Atreusem Bulstrode, będącym dziś partnerem Brenny.
Na domiar złego wyglądało na to, że Victoria z niewiadomych powodów pchała się prosto w czarny ogień. No i Bones nadal nigdzie nie widziała chędożonego fioletowego dymu – wytwór wyobraźni Lestrange? Czy może w grę wchodziło co innego?
Atreus. Tu Mav. Jestem z Patrickiem i Victorią. Rozpraszajcie światła, pilnujcie rozpraszającego. Potem gaście ogień i niszczcie ogniska. SZYBKO. Podaj dalej. – starała się jak najbardziej streszczać w swoim komunikacie – rozsyłanym do kojarzonych przez nią osób - unosząc ponowne różdżkę. Czary Patricka ewidentnie nie zadziałały, a przecież nie mogli… Szybki ruch nadgarstkiem – cokolwiek ciążyło na Lestrange, sprawiając iż pchała się w płomienie, usiłowała to zdjąć z jej umysłu. Jeśli ewidentnie nie wyszło – ponowiła próbę, gdyby jednak się okazało, że już ta pierwsza zakończyła się powodzeniem – skierowała różdżkę w stronę czarnego ognia, próbując rozproszyć jego magię.
Nie dało się ocalić wszystkich, zwłaszcza że ratowanie mogło okazać się bezsensowne, jeśli Voldemortowi uda się dokończyć plan.
- Jaki kurwa dym? – wyrwało się jej. Wszędzie było od cholery pyłu, co sprawiło, że sięgnęła ręką za plecy, aby pochwycić poły peleryny i zasłonić nią nos oraz usta. Jednocześnie starała się skontaktować z innymi aurorami i brygadzistami, o których wiedziała, że znają Fale, usiłując się zorientować kto, gdzie, z kim. I przede wszystkim z Atreusem Bulstrode, będącym dziś partnerem Brenny.
Na domiar złego wyglądało na to, że Victoria z niewiadomych powodów pchała się prosto w czarny ogień. No i Bones nadal nigdzie nie widziała chędożonego fioletowego dymu – wytwór wyobraźni Lestrange? Czy może w grę wchodziło co innego?
Atreus. Tu Mav. Jestem z Patrickiem i Victorią. Rozpraszajcie światła, pilnujcie rozpraszającego. Potem gaście ogień i niszczcie ogniska. SZYBKO. Podaj dalej. – starała się jak najbardziej streszczać w swoim komunikacie – rozsyłanym do kojarzonych przez nią osób - unosząc ponowne różdżkę. Czary Patricka ewidentnie nie zadziałały, a przecież nie mogli… Szybki ruch nadgarstkiem – cokolwiek ciążyło na Lestrange, sprawiając iż pchała się w płomienie, usiłowała to zdjąć z jej umysłu. Jeśli ewidentnie nie wyszło – ponowiła próbę, gdyby jednak się okazało, że już ta pierwsza zakończyła się powodzeniem – skierowała różdżkę w stronę czarnego ognia, próbując rozproszyć jego magię.
Rzut Z 1d100 - 19
Akcja nieudana
Akcja nieudana
Rzut Z 1d100 - 46
Sukces!
Sukces!