03.04.2023, 03:55 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 03.04.2023, 03:56 przez William Lestrange.)
Zmarszczył brwi.
Coś tu było definitywnie nie tak.
Dom wydawał się zadbany, z tym było wszystko w porządku, ale atmosfera i brak jakichkolwiek dźwięków poza głosem kuzyna oraz tym dochodzącym z wnętrza domu wzbudzało podejrzenia Williama.
Nie był nawet pewien, czy osoba, którą przed sobą widział to faktycznie Perseus. Zachowywał się jak on, poruszał, miał te same ubrania i laskę. Tej ostatniej przyjrzał się uważniej, analizując. Trudno byłoby podrobić tak charakterystyczny element, ale z drugiej strony, ktoś mógł Blackowi po prostu przedmiot ukraść. Nie tak dawno został przecież porwany.
Brak jakichkolwiek dźwięków poza ich słowami, oddechami sprawiały, że Lestrange miał podejrzenia iż cała ta sytuacja dzieje się tylko i wyłącznie w jego głowie. Wolał jednak nie ryzykować... W przeciwieństwie do krewniaka, który poszedł na żywioł i przedstawił się pełnym imieniem, nazwiskiem, a nawet zawodem.
Spojrzał na drugiego mężczyznę z wyrzutem wyrysowanym na twarzy.
'Czyś ty postradał wszystkie zmysły?', wydawało się krzyczeć spojrzenie Williama. Mózg podpowiedział mu krótkie 'tak', gdy przywdział myśli we wspomnienia z udziałem magipsychiatry. Percy bywał lekkomyślny zbyt często, aby było to dlań zdrowe.
Widząc palec przyłożony do ust, odgonił wcześniejsze myśli i przekrzywił głowę, w jakimś stopniu próbując zrozumieć ten abstrakcyjnie głupi akt heroizmu.
Westchnął w duchu.
Odchylił się do tyłu spoglądając w pobliskie okno prowadzące do domu, chcąc sprawdzić kogo spotka jego kompan, a zaraz i on sam, bo planował podążyć za nim... Raczej.
Coś tu było definitywnie nie tak.
Dom wydawał się zadbany, z tym było wszystko w porządku, ale atmosfera i brak jakichkolwiek dźwięków poza głosem kuzyna oraz tym dochodzącym z wnętrza domu wzbudzało podejrzenia Williama.
Nie był nawet pewien, czy osoba, którą przed sobą widział to faktycznie Perseus. Zachowywał się jak on, poruszał, miał te same ubrania i laskę. Tej ostatniej przyjrzał się uważniej, analizując. Trudno byłoby podrobić tak charakterystyczny element, ale z drugiej strony, ktoś mógł Blackowi po prostu przedmiot ukraść. Nie tak dawno został przecież porwany.
Brak jakichkolwiek dźwięków poza ich słowami, oddechami sprawiały, że Lestrange miał podejrzenia iż cała ta sytuacja dzieje się tylko i wyłącznie w jego głowie. Wolał jednak nie ryzykować... W przeciwieństwie do krewniaka, który poszedł na żywioł i przedstawił się pełnym imieniem, nazwiskiem, a nawet zawodem.
Spojrzał na drugiego mężczyznę z wyrzutem wyrysowanym na twarzy.
'Czyś ty postradał wszystkie zmysły?', wydawało się krzyczeć spojrzenie Williama. Mózg podpowiedział mu krótkie 'tak', gdy przywdział myśli we wspomnienia z udziałem magipsychiatry. Percy bywał lekkomyślny zbyt często, aby było to dlań zdrowe.
Widząc palec przyłożony do ust, odgonił wcześniejsze myśli i przekrzywił głowę, w jakimś stopniu próbując zrozumieć ten abstrakcyjnie głupi akt heroizmu.
Westchnął w duchu.
Odchylił się do tyłu spoglądając w pobliskie okno prowadzące do domu, chcąc sprawdzić kogo spotka jego kompan, a zaraz i on sam, bo planował podążyć za nim... Raczej.
Sometimes, I wonder if I should be medicated;
If I would feel better just lightly sedated
If I would feel better just lightly sedated