04.04.2023, 00:38 ✶
Vivianne kiwnęła głową, wyraźnie zadowolona z odpowiedzi Nory. Sunęła przodem, prowadząc pannę Figg i Camerona przez las. Nie przeszkadzała im w rozmowie. Nie odwracała się ku nim. Nie podsłuchiwała tego, o czym rozmawiali. Pochłonięta nadzieją na przerwanie klątwy, zdawała się przeć do przodu, chcąc jak najszybciej zaprowadzić ich we właściwe miejsce. A to sięgało położonej między lasem a kąpieliskiem, niewielkiej chaty.
Początkowo wszystkie mijane drzewa i krzewy zlewały się Norze i Cameronowi w jedno. Ściółka leśna chrzęściła pod ich stopami, ale odgłosy, które sami wydawali były jedynymi, które słyszeli. Las ciągle tonął w ciszy. Stopniowo drzewa zaczęły się przerzedzać, aż wreszcie zaczęli dostrzegać wyraźne prześwity pomiędzy a potem i znajdujący się, mniej więcej kilkaset metrów przed nimi niewielki, kamienny domek. Dzięki światłu, które było w nim zapalone, jarzył się on wyraźnie na tle nocy.
Zjawa zatrzymała się nagle. Przystanęła między ostatnimi, leśnymi drzewami. Mimo braku wiatru, jakby zafalowała, chyba wiedziona jakimiś większymi emocjami.
- Tam musicie wejść. W środku jest mój Grimes – powiedziała cicho. Wyciągnęła rękę i jeszcze raz wskazała im na kamienną chatę, którą doskonale sami widzieli. – Ja… ja nie mogę iść dalej. Kiedy tylko się tam zbliżam, wzdłuż ogrodzenia pojawiają się ogniki, które nie pozwalają mi na przekroczenie furtki. Ale one nie powinny zadziałać na was. Wy jesteście żywi.
Wisiała w powietrzu obserwując Norę i Camerona, jak zmierzali w stronę kamiennego domku. Zniknęła dopiero, gdy znaleźli się na podwórku.
Początkowo wszystkie mijane drzewa i krzewy zlewały się Norze i Cameronowi w jedno. Ściółka leśna chrzęściła pod ich stopami, ale odgłosy, które sami wydawali były jedynymi, które słyszeli. Las ciągle tonął w ciszy. Stopniowo drzewa zaczęły się przerzedzać, aż wreszcie zaczęli dostrzegać wyraźne prześwity pomiędzy a potem i znajdujący się, mniej więcej kilkaset metrów przed nimi niewielki, kamienny domek. Dzięki światłu, które było w nim zapalone, jarzył się on wyraźnie na tle nocy.
Zjawa zatrzymała się nagle. Przystanęła między ostatnimi, leśnymi drzewami. Mimo braku wiatru, jakby zafalowała, chyba wiedziona jakimiś większymi emocjami.
- Tam musicie wejść. W środku jest mój Grimes – powiedziała cicho. Wyciągnęła rękę i jeszcze raz wskazała im na kamienną chatę, którą doskonale sami widzieli. – Ja… ja nie mogę iść dalej. Kiedy tylko się tam zbliżam, wzdłuż ogrodzenia pojawiają się ogniki, które nie pozwalają mi na przekroczenie furtki. Ale one nie powinny zadziałać na was. Wy jesteście żywi.
Wisiała w powietrzu obserwując Norę i Camerona, jak zmierzali w stronę kamiennego domku. Zniknęła dopiero, gdy znaleźli się na podwórku.