05.04.2023, 15:29 ✶
Jamil lubił zupełnie inny rodzaj ryzyka. Wykładanie kart na stół, stawianie wszystkie łącznie ze swoim życiem (co ostatecznie nie wyszło mu wcale na dobre, ale przynajmniej dzięki temu trafił do Londynu). Adrenalina buzowała w jego żyłach za każdym razem, gdy padało pytanie: A założymy się?, a im trudniejsze wyzwanie, tym lepiej dla niego. Tak samo fascynowało go szlajanie się po tajemniczych uliczkach, wkradanie do antycznych grobowców i rozmawianie z niebezpiecznymi duchami. Polowanie na zwierzęta? Z tym się raczej nie spotkał. To raczej na niego polowali wszyscy czarnoksiężnicy, gdy po raz kolejny nie był w stanie spłacić zaciągniętych długów. Wizja ugrupowania Nundu należącego do Qadira wciąż sprawiała, że czuł opory względem wydawania pieniędzy. Co innego przysługi. Pytanie tylko, czy zawsze będzie potrafił je spełnić?
- Szczerze mówiąc, już się trochę nudzę, czekając na kolejne zlecenie, ale odpoczynek też dobrze mi zrobi – przyznał znad własnego kufla. Poza tym nowe miejsce pozwalało mu na zobaczenie terenów, których jeszcze nie znał. Choć Anglia sama w sobie była o wiele mniejszym krajem, niż Egipt, to jednak całe Wyspy Brytyjskie miały sporo do zaoferowania komuś, kto słyszał o nich wyłącznie z opowieści matki. A i jej pamięć czasami zawodziła po tylu latach nieobecności. Ekipa archeologiczna zazwyczaj odnosiła się do tego miejsca bardziej wrogo. Niby traktowali je jak dom, za którym tęsknili, ale większość informacji, które zyskiwał, były w głównej mierze krytyką systemu.
- Ja unikam deszczu, jak mogę, bo moje włosy tak się kręcą, że wyglądam jak mokra świnia – pociągnął żart, śmiejąc się, by w jakiś sposób znaleźć z nią nić porozumienia. Przywykł do słońca i po kilku dniach ciągłej ulewy zaczynał naprawdę tęsknić za palącymi promieniami i gorącym piaskiem pod stopami. Wilgotne powietrze też nienajlepiej na niego działało, ale może kiedyś się przyzwyczai?
Karty zawirowały na stole, ukazując ostateczny wynik, a potem te Jamila powróciły do talii, podczas gdy należące do Geraldine wybuchły, zostawiając po sobie czarną smugę na drewnianym stole i stojącym nieopodal kuflu piwa należącym do kobiety. Gdyby tylko się pochyliła, pewnie oberwałaby również w nos.
- Czekaj, czy ja wygrałem? – zapytał z wyraźnym niedowierzaniem, a cała udawana pewność siebie z niego zeszła, gdy uniósł brwi w zdziwieniu. Tego zdecydowanie się nie spodziewał, zwłaszcza gdy wynik Yaxleyówny coraz bardziej rósł, zbliżając się niebezpiecznie do jego własnego i granicy trzystu punktów. – Zatem będę ci mógł opowiedzieć co nieco podczas polowania – odparł z szerokim uśmiechem i klasnął w dłonie z zadowolenia. Naprawdę nie spodziewał się zwycięstwa i wciąż nie mógł uwierzyć we własne, choć przypadkowe, szczęście. Najwyraźniej to początek rozgrywki sprawił, że wyszedł na prowadzenie. Cathal zdecydowanie mu nie uwierzy, kiedy usłyszy, że chociaż raz zwyciężył.
Odkryj wiadomość pozafabularną
- Szczerze mówiąc, już się trochę nudzę, czekając na kolejne zlecenie, ale odpoczynek też dobrze mi zrobi – przyznał znad własnego kufla. Poza tym nowe miejsce pozwalało mu na zobaczenie terenów, których jeszcze nie znał. Choć Anglia sama w sobie była o wiele mniejszym krajem, niż Egipt, to jednak całe Wyspy Brytyjskie miały sporo do zaoferowania komuś, kto słyszał o nich wyłącznie z opowieści matki. A i jej pamięć czasami zawodziła po tylu latach nieobecności. Ekipa archeologiczna zazwyczaj odnosiła się do tego miejsca bardziej wrogo. Niby traktowali je jak dom, za którym tęsknili, ale większość informacji, które zyskiwał, były w głównej mierze krytyką systemu.
- Ja unikam deszczu, jak mogę, bo moje włosy tak się kręcą, że wyglądam jak mokra świnia – pociągnął żart, śmiejąc się, by w jakiś sposób znaleźć z nią nić porozumienia. Przywykł do słońca i po kilku dniach ciągłej ulewy zaczynał naprawdę tęsknić za palącymi promieniami i gorącym piaskiem pod stopami. Wilgotne powietrze też nienajlepiej na niego działało, ale może kiedyś się przyzwyczai?
Karty zawirowały na stole, ukazując ostateczny wynik, a potem te Jamila powróciły do talii, podczas gdy należące do Geraldine wybuchły, zostawiając po sobie czarną smugę na drewnianym stole i stojącym nieopodal kuflu piwa należącym do kobiety. Gdyby tylko się pochyliła, pewnie oberwałaby również w nos.
- Czekaj, czy ja wygrałem? – zapytał z wyraźnym niedowierzaniem, a cała udawana pewność siebie z niego zeszła, gdy uniósł brwi w zdziwieniu. Tego zdecydowanie się nie spodziewał, zwłaszcza gdy wynik Yaxleyówny coraz bardziej rósł, zbliżając się niebezpiecznie do jego własnego i granicy trzystu punktów. – Zatem będę ci mógł opowiedzieć co nieco podczas polowania – odparł z szerokim uśmiechem i klasnął w dłonie z zadowolenia. Naprawdę nie spodziewał się zwycięstwa i wciąż nie mógł uwierzyć we własne, choć przypadkowe, szczęście. Najwyraźniej to początek rozgrywki sprawił, że wyszedł na prowadzenie. Cathal zdecydowanie mu nie uwierzy, kiedy usłyszy, że chociaż raz zwyciężył.
Jamil 328 : 294 Geraldine