06.04.2023, 09:51 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 06.04.2023, 10:18 przez Jamil Anwar.)
- Bo nawet jeśli nieudolnie, to jednak postawiłaś mnie na ziemię? – odparła Salome głosem Jamila, unosząc przy tym brew w zdziwieniu. Dziwna ta grupa, jeśli nawet nie dziękują sobie za jakiekolwiek wsparcie. Nie żeby sama kiedykolwiek okazywała komuś wdzięczność, ale z góry założyła, że w tym wypadku wypadało. A może jednak nie? Gdzie się podziały dobre maniery Anglików? Gdzie ich gust i wyczucie smaku? Ci tutaj wyglądali, jakby ubierali się w śmietniku. W dodatku w podobny sposób pachnieli. Woń podgniłych pomidorów jako najnowsze perfumy z zagranicznej linii Potterów? Nie spodziewała się.
– Cóż tak cuchnie? – spytała ze zmarszczonym nosem, gdy stała już na chodniku zbyt blisko całej tej dziwacznej trójki. I chociaż to po tej Nell spodziewała się trajkotania, odezwała się ta najniższa z nich, której imienia niestety nie zarejestrowała. Nie wyglądała na kogoś, kto mógłby aż tyle mówić, ale może pozory myliły. Salome nic już nie wiedziała, ale słysząc jej głos, zaczynała się denerwować. W dodatku tak bardzo machała rękami, że to aż wydało się podejrzane. Jeśli nie miała włoskich korzeni, tym bardziej niepokojące.
Słuchała tych historii, coraz bardziej się krzywiąc i przez to zbyt mocno zwracając uwagę wyłącznie na ciemnowłosą kobietę. Zacisnęła mocniej palce na różdżce, wciąż trzymanej w spuszczonej wzdłuż ciała dłoni i niby od niechcenia, nie wiedząc, co zrobić z rękoma, zakręciła nią, wypowiadając w myślach zaklęcie rozbrajające. Gesty kobiety były zbyt ostentacyjne, by mogła jej ufać. Nic się jednak nie stało, z patyka nie wydobyła się nawet najmniejsza iskra.
- Stop – warknęła, nie panując już nad sobą. – Uważaj, bo jeszcze wydłubiesz komuś z nas oko – dodała, przestępując krok w tył, tak jakby starała się uniknąć kolejnego zamachnięcia rękami. – Powinnaś nieco odpocząć, zdecydowanie wziąć prysznic. Mówiłaś coś o poduszkach, prawda?
Delacour miała już serdecznie dosyć. Przestała zważać na pozory, bo była cierpliwa zbyt długo. Kiedy już dostała to, czego chciała, musiała się ulotnić. Machnęła różdżką, kierując ją w stronę niższej kobiety, ale – nie wiedzieć czemu – nie trafiła w nią. Zaklęcie odbiło się, uderzając blondynkę, która runęła na ziemię spetryfikowana.
- Ups, to nie tak miało wyglądać – powiedziała, uśmiechając się niewinnie ustami Jamila, ale nie opuściła już różdżki, trzymając ją w pogotowiu, na wypadek gdyby pozostała dwójka zamierzała odeprzeć ten nieudolny atak.
Przyjmuję do każdego rzutu -20 za opętanie przez ducha:
rzut na rozbrojenie Lety
rzut na petryfikację
66 przy Trollu daje Sukces
– Cóż tak cuchnie? – spytała ze zmarszczonym nosem, gdy stała już na chodniku zbyt blisko całej tej dziwacznej trójki. I chociaż to po tej Nell spodziewała się trajkotania, odezwała się ta najniższa z nich, której imienia niestety nie zarejestrowała. Nie wyglądała na kogoś, kto mógłby aż tyle mówić, ale może pozory myliły. Salome nic już nie wiedziała, ale słysząc jej głos, zaczynała się denerwować. W dodatku tak bardzo machała rękami, że to aż wydało się podejrzane. Jeśli nie miała włoskich korzeni, tym bardziej niepokojące.
Słuchała tych historii, coraz bardziej się krzywiąc i przez to zbyt mocno zwracając uwagę wyłącznie na ciemnowłosą kobietę. Zacisnęła mocniej palce na różdżce, wciąż trzymanej w spuszczonej wzdłuż ciała dłoni i niby od niechcenia, nie wiedząc, co zrobić z rękoma, zakręciła nią, wypowiadając w myślach zaklęcie rozbrajające. Gesty kobiety były zbyt ostentacyjne, by mogła jej ufać. Nic się jednak nie stało, z patyka nie wydobyła się nawet najmniejsza iskra.
- Stop – warknęła, nie panując już nad sobą. – Uważaj, bo jeszcze wydłubiesz komuś z nas oko – dodała, przestępując krok w tył, tak jakby starała się uniknąć kolejnego zamachnięcia rękami. – Powinnaś nieco odpocząć, zdecydowanie wziąć prysznic. Mówiłaś coś o poduszkach, prawda?
Delacour miała już serdecznie dosyć. Przestała zważać na pozory, bo była cierpliwa zbyt długo. Kiedy już dostała to, czego chciała, musiała się ulotnić. Machnęła różdżką, kierując ją w stronę niższej kobiety, ale – nie wiedzieć czemu – nie trafiła w nią. Zaklęcie odbiło się, uderzając blondynkę, która runęła na ziemię spetryfikowana.
- Ups, to nie tak miało wyglądać – powiedziała, uśmiechając się niewinnie ustami Jamila, ale nie opuściła już różdżki, trzymając ją w pogotowiu, na wypadek gdyby pozostała dwójka zamierzała odeprzeć ten nieudolny atak.
Przyjmuję do każdego rzutu -20 za opętanie przez ducha:
rzut na rozbrojenie Lety
Rzut N 1d100 - 9
Akcja nieudana
Akcja nieudana
rzut na petryfikację
Rzut T 1d100 - 86
Sukces!
Sukces!
66 przy Trollu daje Sukces