27.10.2022, 20:09 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 21.01.2023, 15:25 przez Morgana le Fay.)
[Opis]- Fakt, zapomniałam o wyrzutach sumienia... Masz rację, wiedziałam, że się zgodzisz, ale ta cała sytuacja, po prostu wprowadza zwątpienie nawet w tak oczywiste rzeczy. Muszę się zebrać w sobie, podnieść głowę i wziąć to wszystko po prostu na siebie.- zaśmiała się słysząc kolejne słowa mężczyzny. - Jak pełnie? bo zapomniałam spytać, odkąd dowiedziałam się o tym wszystkim zaczęłam śledzić fazy księżyca, tak to jakoś zawsze było mi to obojętne. Gdy widzę, że jest pełnia, to moje myśli od razu wędrują w twoją stronę.- bardzo współczuła mu tej przypadłości, jednak wiedziała, że kto, jak kto, ale właśnie Erik jest w stanie udźwignąć ten problem. Szczególnie z finansami jakimi dysponowali. Mogli zapewnić mu bezpieczne przemiany. Nie każdy mógł sobie pozwolić na taki luksus.
- Ech, te pobudki rano, na pewno będą ciężkie...- Nora może nie była nie wiadomo jakim śpiochem, aczkolwiek od czasu do czasu, jak każdy potrzebowała się zregenerować. Miała świadomość, że w najbliższym czasie zapewne nie będzie takiej możliwości. Jakoś sobie z tym poradzi, przecież dzieci z czasem dorastają i nie potrzebują takiej uwagi, tak się jej przynajmniej wydawało. - Mi, zwracać uwagę?- spojrzała na Erika zastanawiając się nad tym. W sumie to o tym nie pomyślała. Czy to dziecko będzie ją w ogóle szanowało? Zapewne będzie miało pewne problemy, wiadomo jakie są dzieciaki, będą je wyzywały od bękarta, czy wtedy nie przeleje swoich żali na nią? Na pewno będzie musiała nad tym pracować, tłumaczyć mu lub jej dużo, żeby miało świadomość, jak wygląda sytuacja.
- Za budzik podziękuję, przestanę się z Wami spotykać, jeśli to tak działa!.- zaśmiała się w głos. Humor zdecydowanie jej się poprawił, dobrze było mieć takiego przyjaciela, jak Erik.
- Erik, Ty jesteś idealny, we wszystkim co robisz jesteś idealny, myślę, że z byciem ojcem chrzestnym będzie tak samo. Znając Ciebie będziesz najlepszy, a znam Cię bardzo dobrze.- zazdrościła mu tego czasami, że to wszystko mu tak łatwo przychodziło, a może to jej się tylko wydawało? Może tak naprawdę wiele go to kosztowało? Nigdy jakoś specjalnie nie wypytywała.
- Hipogryfa... miniaturkę - zapomnij.- wiedziała, że byłby skłonny zrobić coś takiego, musiała szybko mu powybijać te genialne pomysły z głowy. Odprowadziła mężczyznę wzrokiem, kiedy schodził na dół. Powoli schodziły z niej te wszystkie emocje, które ją niepokoiły.
- Zdecydowanie subtelniejszego.- powiedziała jeszcze, kiedy wrócił do tematu, po tym jak przyszedł na górę z napojami. Czekała ich pewnie jeszcze długa droga do osiągnięcia kompromisu związanego z prezentami dla tego dziecka.
- Ech, te pobudki rano, na pewno będą ciężkie...- Nora może nie była nie wiadomo jakim śpiochem, aczkolwiek od czasu do czasu, jak każdy potrzebowała się zregenerować. Miała świadomość, że w najbliższym czasie zapewne nie będzie takiej możliwości. Jakoś sobie z tym poradzi, przecież dzieci z czasem dorastają i nie potrzebują takiej uwagi, tak się jej przynajmniej wydawało. - Mi, zwracać uwagę?- spojrzała na Erika zastanawiając się nad tym. W sumie to o tym nie pomyślała. Czy to dziecko będzie ją w ogóle szanowało? Zapewne będzie miało pewne problemy, wiadomo jakie są dzieciaki, będą je wyzywały od bękarta, czy wtedy nie przeleje swoich żali na nią? Na pewno będzie musiała nad tym pracować, tłumaczyć mu lub jej dużo, żeby miało świadomość, jak wygląda sytuacja.
- Za budzik podziękuję, przestanę się z Wami spotykać, jeśli to tak działa!.- zaśmiała się w głos. Humor zdecydowanie jej się poprawił, dobrze było mieć takiego przyjaciela, jak Erik.
- Erik, Ty jesteś idealny, we wszystkim co robisz jesteś idealny, myślę, że z byciem ojcem chrzestnym będzie tak samo. Znając Ciebie będziesz najlepszy, a znam Cię bardzo dobrze.- zazdrościła mu tego czasami, że to wszystko mu tak łatwo przychodziło, a może to jej się tylko wydawało? Może tak naprawdę wiele go to kosztowało? Nigdy jakoś specjalnie nie wypytywała.
- Hipogryfa... miniaturkę - zapomnij.- wiedziała, że byłby skłonny zrobić coś takiego, musiała szybko mu powybijać te genialne pomysły z głowy. Odprowadziła mężczyznę wzrokiem, kiedy schodził na dół. Powoli schodziły z niej te wszystkie emocje, które ją niepokoiły.
- Zdecydowanie subtelniejszego.- powiedziała jeszcze, kiedy wrócił do tematu, po tym jak przyszedł na górę z napojami. Czekała ich pewnie jeszcze długa droga do osiągnięcia kompromisu związanego z prezentami dla tego dziecka.
Koniec sesji