Rzuty śmierciożercy z rysą na masce
Nekromancja
Rzut PO 1d100 - 1
Krytyczna porazka
Krytyczna porazka
Kształtowanie
Rzut N 1d100 - 33
Akcja nieudana
Akcja nieudana
Rzuty zamaskowanego śmierciożercy
Rozpraszanie
Rzut Z 1d100 - 20
Akcja nieudana
Akcja nieudana
Rozpraszanie
Rzut Z 1d100 - 38
Slaby sukces...
Slaby sukces...
Rozproszenie dziwacznych wizji, które opętały twój umysł okazało się nie być takie proste, ale trzymana mocno przez Patricka byłaś bezpieczna. Chciałaś wejść do ognia, ochronić tę kobietę, bo czułaś w głębi swojej duszy, że grozi jej coś strasznego. Coraz mocniej rozumiałaś, że to jej wezwanie – ona cię wołała, ona wzywała do siebie kogoś, kto mógłby ją ochronić. A te trzy postacie w czarnych pelerynach, które zbliżały się do niej nie wróżyły nic dobrego. Próbowałaś więc wyrwać się z uścisku Patricka, ale nie udało ci się to – Auror trzymał cię mocno, uniemożliwiając przejście przez czarny jak smoła ogień. Rzucano na ciebie zaklęcie za zaklęciem, za każdym razem bezskutecznie. Musiałaś oglądać jego twarz – przerażające oblicze samego Lorda Voldemorta, który unosił różdżkę i celował w tę piękną kobietę. Tę, którą tak bardzo chciałaś uratować przed niechybną śmiercią i–
Nagle ten obraz się rozmył. Byłaś znów tutaj, wśród tego pyłu i kurzu, wolna od tych wizji, wolna od potrzeby wbiegnięcia w rytualne ogniska, ale zdążyłaś zrozumieć – ten ogień był przejściem. To drzwi do czegoś… do czegoś kompletnie nie z tego świata, nawet dla kogoś, kto urodził się czarodziejem.
Victoria ledwo zdążyła wyrwać się z tych wizji, kiedy usłyszeliście głośne, soczyste i naprawdę przerażone „oż kurwa!”. Wulgarny okrzyk wymsknął się spomiędzy warg jednego ze Śmierciożerców, którzy znajdowali się za ścianą ognia. Mogliście spodziewać się nagłego ataku, nie zdziwi mnie, jeżeli uniesiecie różdżki w gotowości, ale czy spodziewaliście się tego, że to właśnie jeden ze Śmierciożerców spróbuje usunąć czarnomagiczną barierę, aby w dwójkę wyskoczyć zza niej (przy okazji – usunęli ją w wyjątkowo niedbały sposób, bo płomienie po chwili wróciły na swoje miejsce) dobrych kilkanaście metrów od was i zacząć uciekać? Słyszeliście dźwięki, które dobiegały od ognisk – głośne, ale podejrzanie przyjemne – jakby grupa kamieni spadała, obijając się o półki skalne. I wtedy poczuliście orzeźwiający powiew wiatru – udany czar Atreusa rozgonił pył na tyle, abyście mogli dostrzec przed sobą, jak wypalona ziemia wokół ognisk… wstaje. Sporych rozmiarów żywiołak odgonił Śmierciożerców od rytualnych ognisk, przewalając na ziemię jeden z majowych pali. Upadł nieopodal was, łamiąc się przy tym mniej-więcej w połowie. Śmierciożercy wydawali się być zdezorientowani, chociaż nie mogliście dostrzec ich twarzy. Oboje uciekali, jeden z nich miał ewidentnie odrętwiałą rękę i trzymał różdżkę w tej, która prawdopodobnie nie była jego wiodącą.
Zarysowany Śmierciożerca – odrętwienie ręki
15.04