• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Wokół Magicznych Dzielnic Ministerstwo Magii v
« Wstecz 1 2 3
[21 kwietnia 1972] Lycoris i Cynthia / Prosektorium

[21 kwietnia 1972] Lycoris i Cynthia / Prosektorium
Call me the Villain
You should see me in a crown
Your silence is my favorite sound
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Wiecznie znudzona i zblazowana mimika okrywa płaszczem wyraziste kości policzkowe, pełne usta i oczy tak głęboko piwne, jakby sama piana morska wyrzucona na brzeg w nich mieszkała. Koścista aparycja jest podkreślona wielokroć przez wysoki wzrost, sięgający wybitnym stu siedemdziesięciu sześciu centymetrom. Zdecydowanie bardziej kanciasta, aniżeli kobieca - porusza się, jak i nosi, po męsku. Nosi za sobą ciężką woń piżmowych perfum, głos ma zupełnie niemelodyjny, niski i ochrypły.

Lycoris Black
#5
08.04.2023, 15:52  ✶  

Posiadając za wzorzec swoją matkę, nie mogła wyjść na tym lukratywnie – gdyby zechciała postępować jak ona, ta przeklęta despotka o nicianych mitenkach zdobiących dłonie – z pewnością zatraciłaby swój charakter i temperament. Dowiedziała się wszak niedawno, iż ta sprytnym ruchem podmieniła eliksiry antykoncepcyjne żonie… byłej żonie Perseusa. Do takich czynów zdolna była tylko Daphne, a jej apodyktyczny styl bycia królowej salonowej przyprawiał Lycoris o mdłości. Prawdopodobnie dlatego nie posiadała cienia skrupułów, aby przynosić jej pełnemu dezaprobaty spojrzeniu wstyd pośród wysoko urodzonych. Przylgnęła do niej naszywka kobiety, będącej samej w sobie jednym wielkim faux pas salonowym. Czerpała z tego jakąś sadystyczną przyjemność – w oceniającym wzroku, gdy myliła imiona (a przecież mylić ich nie mogła, czerpiąc garściami z choroby Milforda) oraz wojowała rozbrajającą wręcz szczerością.

W Cynthii z kolei, widziała o parę lat młodszą siebie samą – o zastygłej mimice, ruchach powolnych, acz skalanych upiorną gracją, gdy tylko chwytała za skalpel ; możliwe, iż dlatego blondwłosa zaskarbiła sobie okruchy jej sympatii – była w gruncie rzeczy nią samą. Wnikliwe spojrzenie uciekające spod welonu rzęs; drgające kąciki ust, jednak nigdy nieskłaniające się ku uśmiechowi; obraźliwie wręcz pewna siebie postawa. Badała ją, lustrowała i każdy jej ruch uświadamiał jej, iż Flint jest niewybrednie dobrym materiałem na koronera. Liche pochwały, które otrzymywała nader rzadko, w żaden sposób nie mówiły o braku sympatii Lycoris; wolała widzieć jej prawdziwe zadowolenie z siebie, gdy obrzucała ją nutą komplementu niewymiernie. Nie chciała, aby jej słowa spowszedniały.

Nachyliła się wraz z nią nad nieboszczykiem, dłoń odzianą w lateksową rękawiczkę przykładając do zasinień obecnych na szyi. Chwyciwszy go za głowę, z ogromnym zafrapowaniem przekrzywiła ją na obie strony, unosząc wzrok na stażystkę.

– Prawdziwa sztuka, nie sądzisz? Wbijać spojrzenie w gasnące oczy swojej ofiary – rzekła, brzmiąc odrobinę zbyt upiornie, niż miała w zamiarze.

Obracała przed chwilę skalpel w dłoniach, a na jej obliczu zagościł wyraz zaabsorbowanego skupienia. Zmarszczyła brwi, analizując sytuację, spod na wpół przymkniętych powiek oceniając stan wszystkich ciał. Odsunęła się pod ścianę, spoglądając na wszystkie wysunięte szuflady; myśli roztańczyły się na scenie umysłu prędko, gdy analizowała całokształt sytuacji.

– A co jeśli to był przypadek? Co jeśli trzy ostatnie ofiary były przypadkiem? Załóżmy hipotetyczną sytuację, że faktycznie tych pięciu organów potrzebował, a więc udusił ich posiadaczy, wyciął serca i oddał utopcom. Pozostałe trzy, jak możesz zobaczyć, nie posiadają śladów po duszeniu, zupełnie jakby rozczłonkowane zostały przez topielice bez żadnego angażu człowieka. Z jakiejś przyczyny jednak musiały się tam znaleźć – zamilkła, przygryzając wargę niepewnie. – Możliwe, iż sprowadziło je tam zaklęcie, które niejako pozostało po pozostałych ofiarach.

Pochyliła się nad trupem, którego rozcinała Cynthia, ponownie marszcząc brwi w okazie zdziwienia.

– Faktycznie, nie opada. Musiał to zrobić ktoś o wyjątkowo dużych umiejętnościach w tej dziedzinie. Może pracownik Munga? Może jakiś czarnoksiężnik? – zabrzmiała retoryką, a gdy klatka piersiowa została rozwarta, klasnęła w dłonie. – Nie ma serca. Dokładnie tak, jak myślałyśmy.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Cynthia Flint (1942), Lycoris Black (1645)




Wiadomości w tym wątku
[21 kwietnia 1972] Lycoris i Cynthia / Prosektorium - przez Lycoris Black - 03.04.2023, 22:51
RE: [21 kwietnia 1972] Lycoris i Cynthia / Prosektorium - przez Cynthia Flint - 04.04.2023, 19:04
RE: [21 kwietnia 1972] Lycoris i Cynthia / Prosektorium - przez Lycoris Black - 05.04.2023, 11:35
RE: [21 kwietnia 1972] Lycoris i Cynthia / Prosektorium - przez Cynthia Flint - 06.04.2023, 20:52
RE: [21 kwietnia 1972] Lycoris i Cynthia / Prosektorium - przez Lycoris Black - 08.04.2023, 15:52
RE: [21 kwietnia 1972] Lycoris i Cynthia / Prosektorium - przez Cynthia Flint - 12.04.2023, 22:25
RE: [21 kwietnia 1972] Lycoris i Cynthia / Prosektorium - przez Lycoris Black - 20.06.2023, 17:21
RE: [21 kwietnia 1972] Lycoris i Cynthia / Prosektorium - przez Cynthia Flint - 09.07.2023, 22:18

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa