• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 12 13 14 15 16
[1969] Marsz Praw Charłaków || Erik & Brenna

[1969] Marsz Praw Charłaków || Erik & Brenna
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#6
27.10.2022, 20:33  ✶  
Oczywiście, że Brenna była tu wcześniej. Prześledziła trasę marszu, sprawdziła wszystkie zakątki, w których można się ukryć, uciekać albo zostawić coś podejrzanego, schowała miotłę Erika a nawet zorientowała się, na które dachy w okolicy można się aportować. Młodsza z rodzeństwa była pod tym względem przedziwną mieszanką paradoksów, bo z jednej strony prezentowała pogodę ducha zwykle właściwą dzieciom albo ludziom, którzy przedawkowali jakieś podejrzane grzybki, a drugiej w niemal każdej sytuacji doszukiwała się wszystkiego, co może pójść nie tak. I próbowała od razu zabezpieczyć się na każdym froncie.
Nie nadawała się na kogoś, kto dowodzi innymi, bo wszystko to robiła po cichu i nie była postrzegana jako ktoś, kto ma zdolności przywódcę. Właściwie to ich nie posiadała. Za to do perfekcji opanowała upewnienie się, że ktoś schodzący po schodach, nie potknie się o skórkę banana.
Niestety, nie przed wszystkim dało się zabezpieczyć. Tak jak teraz, gdy przedzierała się przez tłum, popychana, potrącana, ku dzieciakowi, aż tarcza, która ją otaczała, rozprysła się, nim zdołała odeskortować małego w bezpieczne miejsce. Co gorsza nie mogła pomóc mu teraz szukać rodziców, bo nie miała na to żadnych szans, a Marsz ewidentnie przemienił się w zamieszki. Pochyliła się i wykrzyczała polecenie, by pobiegł do wskazanej przez nią księgarni, prowadzonej przez kobietę, którą znała – i mogła mieć tylko nadzieję, że ta zaopiekuje się małym.
Sama zaś obróciła się, znikając z cichym pyknięciem, by zmaterializować się na dachu jednej z pobliskich kamienic. Adrenalina wciąż płynęła w żyłach, przytłumiając inne uczucia, ale gdzieś w duchu kiełkowały złość i poczucie bezradności – spanikowani ludzie mogli stratować się nawzajem, a ona nie mogła z tym zrobić kompletnie n i c. Stąd łatwiej było jej przynajmniej skontrolować sytuację.
Przynajmniej tyle, że na tyłach tłum jakby się przerzedzał. Gdzieś z przodu prawdopodobnie wciąż trwało zamieszanie, ale kazano jej znaleźć Erika i zająć się opanowaniem sytuacji na tyłach. Dopiero potem mogli iść pomagać na przodzie.
- Sonorus – mruknęła, wskazując na swoje gardło. – JEŚLI KTOŚ POTRZEBUJE POMOCY, NIECH WYSTRZELI CZERWONE ISKRY W GÓRĘ!
Krzyk padł z góry, tocząc się po okolicy. Brenna wpatrywała się w dół, szukając wzrokiem ewentualnych problemów, może kogoś „z drugiej strony”, kto szedł dla niepoznaki w tym marszu, by wywołać kłopoty, może rannych. Dojrzała zamiast tego brata, trochę już z boku i ponownie znikła, by aportować się przy jego boku.
- W porządku?! – zawołała, już bez zaklęcia, a kilka metrów dalej w niebo poszybowały szkarłatne iskry. Syknęła pod nosem. On miał miotłę, więc mógł dotrzeć tam najpierw, ona nie zaryzykowała aportarzu w środek tłumu, więc zamiast tego znów zaczęła przedzierać się do przodu. Chociaż tyle, że teraz część ludzi uciekła, więc nie groziło to już natychmiastowym runięciem na ziemię…


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Brenna Longbottom (2071), Erik Longbottom (2435)




Wiadomości w tym wątku
[1969] Marsz Praw Charłaków || Erik & Brenna - przez Erik Longbottom - 24.10.2022, 21:57
RE: [1969] Marsz Praw Charłaków || Erik & Brenna - przez Brenna Longbottom - 24.10.2022, 22:18
RE: [1969] Marsz Praw Charłaków || Erik & Brenna - przez Erik Longbottom - 25.10.2022, 23:22
RE: [1969] Marsz Praw Charłaków || Erik & Brenna - przez Brenna Longbottom - 25.10.2022, 23:36
RE: [1969] Marsz Praw Charłaków || Erik & Brenna - przez Erik Longbottom - 27.10.2022, 19:48
RE: [1969] Marsz Praw Charłaków || Erik & Brenna - przez Brenna Longbottom - 27.10.2022, 20:33
RE: [1969] Marsz Praw Charłaków || Erik & Brenna - przez Erik Longbottom - 29.10.2022, 01:27
RE: [1969] Marsz Praw Charłaków || Erik & Brenna - przez Brenna Longbottom - 30.10.2022, 20:57
RE: [1969] Marsz Praw Charłaków || Erik & Brenna - przez Erik Longbottom - 31.10.2022, 19:49
RE: [1969] Marsz Praw Charłaków || Erik & Brenna - przez Brenna Longbottom - 31.10.2022, 23:33

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa