27.10.2022, 21:12 ✶
Brenna powoli podciągnęła się do klęku. Szatę miała teraz uwalaną trawą, kolano rozcięte, a włosy sterczały jej na wszystkie strony, rozczochrane jeszcze mocniej niż wcześniej, ale wydawała się nawet tego nie dostrzegać. Całą jej uwagę pochłaniało muchomoropodobne stworzenie, na którego nóżce zaciskała palce. I które kręciło kapeluszem na wszystkie strony, próbując się wyrwać.
- Ale to nie jest... ten, no... inteligentne jak człowiek? - upewniła się, trochę niepewnie, nim wyciągnęła różdżkę. Stuknęła w kapelusz grzyba, mrucząc "Impedimento", a grzyb znieruchomiał w jej dłoni. Jak gdyby nigdy nie biegał, próbując gdzieś umknąć. Mimo to na razie nie wciskała go do torby, po pierwsze próbując ustalić, w jaki sposób on się w ogóle poruszał, po drugie... Jeśli coś biegało, to chyba wolała usłyszeć potwierdzenie, że nie, nie ładuje właśnie do torby miniaturowego człowieka.
Brenna była za młoda (i za mało mugolska) aby usłyszeć o smerfach, bo gdyby było inaczej, na pewno natychmiast nawiedziłoby ją skojarzenie.
- To składnik eliksirów? - zdziwiła się, wstając. Ostrożnie, bo mogła sobie pomagać tylko jedną ręką, drugą wciąż zaciskając na ogonie. Dotarło do niej, że chyba lekko go uszkodziła, więc czym prędzej rozluźniła uścisk.
Muchomor.
Zbliżyła go nieco do twarzy i powąchała. Zaintrygowana przebiegła palcami po kapeluszu. Wzrok, dotyk, węch, jej ciekawość sprawiała, że badała dziwne stworzenie i ledwo powstrzymała się przed tym, żeby je ugryźć. Co na pewno nie byłoby mądre.
- Myślisz, że powinniśmy je brać na lekcję? - spytała jeszcze, a potem drgnęła, obracając się w stronę, z której przyszli.
"Brenna, Theseus" - ich imiona, wykrzykiwane przez gajowego, chyba trochę spanikowanego, niosły się echem po lesie.
- Ups - oświadczyła, po czym zachichotała, jakby to był przedni żart. Może jednak wynikało to z nerwów, bo co jak co, ale mały ochrzan raczej ich za to nie minie.
- Ale to nie jest... ten, no... inteligentne jak człowiek? - upewniła się, trochę niepewnie, nim wyciągnęła różdżkę. Stuknęła w kapelusz grzyba, mrucząc "Impedimento", a grzyb znieruchomiał w jej dłoni. Jak gdyby nigdy nie biegał, próbując gdzieś umknąć. Mimo to na razie nie wciskała go do torby, po pierwsze próbując ustalić, w jaki sposób on się w ogóle poruszał, po drugie... Jeśli coś biegało, to chyba wolała usłyszeć potwierdzenie, że nie, nie ładuje właśnie do torby miniaturowego człowieka.
Brenna była za młoda (i za mało mugolska) aby usłyszeć o smerfach, bo gdyby było inaczej, na pewno natychmiast nawiedziłoby ją skojarzenie.
- To składnik eliksirów? - zdziwiła się, wstając. Ostrożnie, bo mogła sobie pomagać tylko jedną ręką, drugą wciąż zaciskając na ogonie. Dotarło do niej, że chyba lekko go uszkodziła, więc czym prędzej rozluźniła uścisk.
Muchomor.
Zbliżyła go nieco do twarzy i powąchała. Zaintrygowana przebiegła palcami po kapeluszu. Wzrok, dotyk, węch, jej ciekawość sprawiała, że badała dziwne stworzenie i ledwo powstrzymała się przed tym, żeby je ugryźć. Co na pewno nie byłoby mądre.
- Myślisz, że powinniśmy je brać na lekcję? - spytała jeszcze, a potem drgnęła, obracając się w stronę, z której przyszli.
"Brenna, Theseus" - ich imiona, wykrzykiwane przez gajowego, chyba trochę spanikowanego, niosły się echem po lesie.
- Ups - oświadczyła, po czym zachichotała, jakby to był przedni żart. Może jednak wynikało to z nerwów, bo co jak co, ale mały ochrzan raczej ich za to nie minie.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.