• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
« Wstecz 1 … 7 8 9 10 11 Dalej »
[18.04.1972, Horyzontalna] Co będzie następne?

[18.04.1972, Horyzontalna] Co będzie następne?
Obserwator
Nie możesz winić lustra za to, że odbicie ci się nie podoba.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Patrick ma ciemne włosy i ciemne oczy. Najczęściej na jego twarzy gości trzydniowy zarost. Jest wysoki, ale nie przesadnie (ok. 185 cm), raczej wysportowany. To ten typ, który rzadko można zobaczyć w garniturze, bo woli ubrania wygodne, które nie krępują jego ruchów. A poza tym garnitury wyróżniają się w tłumie a on lubi się z nim stapiać. Dużo się rusza. Chociaż w towarzystwie potrafi sporo mówić i często żartować, zdaje się, że równie dobrze odnajduje się w swoim własnym towarzystwie. Często można go zobaczyć szkicującego coś namiętnie. Wieczorami można go czasem spotkać w barach. Zawsze wtedy siedzi gdzieś w rogu.

Patrick Steward
#2
10.04.2023, 00:38  ✶  
Kiedy Patrick otrzymał wezwanie na cmentarz w Little Hangleton nie spodziewał się, że cała sprawa z duchem potoczy się w sposób, w który się właściwie potoczyła. Poszedł tam z Brenną, trochę wiedziony przez ciekawość, a trochę z przymusu – w końcu przez kilka dni biuro otrzymało dość zgłoszeń, by przynajmniej sprawdzić co się działo na cmentarzu.
A potem stanął naprzeciwko de Berkeleya i z jego przydługiej historii wyniósł tyle, że chociaż duch za życia był dość głupi a po śmierci pozostał melodramatyczny to rzeczywiście przydarzyła mu się historia, której nikt przy zdrowych zmysłach nie chciałby przeżyć samemu. W dużym skrócie, wyglądała tak, że trzeci, ale ślubny, syn zakochał się bez wzajemności w wampirzycy a wampirzycy zależało jedynie na wychłeptaniu krwi jego siostry.
Steward nie był przekonany, czy właściwie powinni zająć się jego sprawą – od tamtych wydarzeń minęło sporo lat a duch… a duch chyba mocno koloryzował tamte wydarzenia, by nie wyjść na tak dużego durnia, jakim okazał się za życia. Prywatnie auror podejrzewał nawet, że cała miłość do Dolores w rzeczywistości była nieudaną próbą zaciągnięcia jej do łóżka. To dopiero śmierć siostry a później również i jego samego sprawiły, że próbował historię z wampirzycą przekręcić w taki sposób, by wyjść zakochanego głupca a nie na głupca, który chciał tylko przespać się z ładną kobietą.
Inaczej, Patrick chętnie pomógłby duchowi w złapaniu morderczyni jego siostry, ale trochę nie wierzył, by po takim czasie było to w ogóle możliwe. Plus, już samo połączenie imienia Dolores i nazwiska Riddle wydawało mu się mało rzeczywiste. Wampirzyca nie musiała wcale podawać swoich prawdziwych personaliów a de Berkeley, za życia, pewnie wcale ich nie potrzebował.
Ale Brenna okazała się jak zwykle niezrównana. Najpierw potwierdziła jego przypuszczenia, że nie było nikogo o personaliach podanych przez ducha a potem znalazła czarodzieja, który był uczestnikiem tamtego balu. I teraz, siedząc obok brygadzistki, w restauracji, powoli zaczynał się fascynować całą sprawą. Nigdy wcześniej nie zajmował się czymś, co wydarzyło się tak dawno temu. A teraz Kornelius Carlington mógł – przynajmniej w teorii – sporo opowiedzieć o tamtej historii.
Tylko miejsce, które wybrał, trochę Stewarda zaniepokoiło. I nie, nie dlatego, że było drogie i luksusowe. Chodziło o to, że śmierdziało snobizmem a to jakoś odruchowo łączyło się w umyśle aurora z kimś, kto posiadał niezwykle wysokie aspiracje i był snobem. Nie wiedział, czy zniesie żywą wersję de Berkeleya przy swoim stoliku.
Parsknął, gdy Brenna wspomniała o tym, że kolejne zlecenie mógłby jej zlecić jakiś obraz.
- Uważaj, akurat całkiem niedawno znalazłem pewien gadający obraz w chacie po środku Mglistych Mokradeł. Namalowany na nim czarodziej zachowuje się trochę podejrzanie, całkiem możliwe, że ma  jakąś sprawę, którą moglibyśmy dla niego załatwić – odruchowo, nawet nie zdając sobie z tego sprawy, przyjął formę „moglibyśmy”, zamiast „mogłabyś”.
A potem westchnął pod nosem dostrzegając Korneliusa Carlingtona. Obrzucił go zainteresowanym spojrzeniem, zastanawiając się, ile ten osiemdziesięciotrzyletni mężczyzna będzie pamiętał z tamtych wydarzeń. Podniósł się za Brenną ze swojego miejsca i skinął mu na powitanie głową.
Zmarszczył brwi, słysząc ton, którym staruszek odezwał się do Longbottom. On jest spłukany i przyszedł tu się najeść za nasze, pomyślał rozbawiony.
- Ależ oczywiście – odpowiedział mu uprzejmie. – Proszę się nie krępować – zachęcił. Jednocześnie miał trochę nadzieję, że Carlington nie wybierze jakichś jaj aligatora lub czegoś równie absurdalnie drogiego, czego istnienia nawet nie podejrzewał. To, że złożył zamówienie dość szybko, chyba świadczyło o tym, że zdarzało mu się jednak tu jadać. – Brenno a ty co weźmiesz? – zapytał ją. - Może zamówimy razem zestaw dla dwojga? Fondue bourguignonne? Albo fondue au fromage? Albo połączenie jednego i drugiego? – zaproponował.
O ile nie zaoponowała, zamówił którąś z wybranych przez nią wersji. Dobrał też wodę z cytryną, cukrem i lodem, szumnie nazwaną Citron Pressé.
- Cieszymy się, że zechciał pan z nami porozmawiać, panie Carlington – zaczął znowu Steward, chwilę po tym jak od ich stolika oddalił się kelner. – Jak się pan może domyślać, niewiele jest jeszcze osób, które pamiętają wydarzenia z tamtego balu u Berkeleyów.
- Dlaczego? – zapytał staruszek.
Patrick zamrugał, przez moment wyraźnie zbity z pantałyku. Jak powiedzieć starszemu człowiekowi, że większość z obecnych tam już nie żyła? Średnio się dało w taki sposób, by nie urazić rozmówcy.
- Bo jestem stary – odpowiedział sobie sam, tym sposobem ratując Stewarda z opresji. Popatrzył bystrze na aurora i na siedzącą obok niego Brennę Longbottom. – Trudno nie pamiętać tamtego balu. Młody de Berkeley… Jak mu było? Wolfgang? Tak, na pewno Wolfgang. Bardzo pretensjonalnie. Berkeleyowie zawsze byli pretensjonalni. Młody de Berekeley wyprawił bal maskowy. Nocny. Już samo to brzmiało źle. Rodzina mojej ówczesnej narzeczonej zabroniła jej na niego przyjść, ale ja byłem ciekawy.
- I pan poszedł.
- I poszedłem – przyznał. Umilkł na chwilę, bo mniej więcej w tym momencie pojawiła się dwójka kelnerów. Jeden z nich niósł zamówienie Carlingtona, drugi to, które złożyli Patrick i Brenna. – Wy pewnie nie chcecie słuchać o tym, że orkiestra była naprawdę dobrej jakości a jedzenie przednie, choć poskąpiono na jakościowym szampanie? Na pewno nie chcecie. Chcecie usłyszeć o śmierci Rosaline. Siostry de Berkeleya, prawda?
Patrick kiwnął głową.
- Nie wiem jak to się stało. Jeszcze przed północą widziałem ją tańczącą w sali bankietowej, ale też nie zwracałem na dziewczynę wielkiej uwagi. Była sporo młodsza od Wolfganga. Młodsza nawet ode mnie. Ładna, ale nieprzesadnie. Bogata, ale matka trzymała ją krótko i z daleka od mężczyzn – urwał, by wziąć do ręki łyżkę i zamieszać nią w zupie cebulowej. Spróbował, siorbiąc przy tym głośno. – Dobra – pochwalił. – A potem usłyszałem tylko wrzask i przyjęcie dobiegło końca. Znaleźli ją bodaj w ogrodzie. Z rozciętym gardłem. Brat leżał obok nieprzytomny. Najpierw wszyscy pomyśleli, że to albo on ją napadł, albo oberwał od tego, kto tak załatwił mu siostrę – opisał. Wpakował do ust kilka kolejnych łyżek zupy a potem sięgnął po stojącą na drugim półmisku krwistą wątróbkę i wgryzł się w nią z lubością. – Bardzo dobre – pochwalił znowu.
Patrick w tym czasie roztapiał ser i podgrzewał kawałki chleba.
- A potem? Co potem pomyśleli wszyscy? – zapytał uprzejmym tonem.
- Kiedy de Berkeley skończył z kołkiem w piersi, pomyśleli, że za napaścią stał wampir – rzucił Carlington, znowu wgryzając się w wyjątkowo krwistą wątróbkę. – I, że od początku był z nim w zmowie. To chyba było oczywiste. Nawet jego matka tak myślała.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Brenna Longbottom (2170), Patrick Steward (2010)




Wiadomości w tym wątku
[18.04.1972, Horyzontalna] Co będzie następne? - przez Brenna Longbottom - 09.04.2023, 11:46
RE: [kwiecień 1972, Horyzontalna] Co będzie następne? - przez Patrick Steward - 10.04.2023, 00:38
RE: [kwiecień 1972, Horyzontalna] Co będzie następne? - przez Brenna Longbottom - 10.04.2023, 01:13
RE: [kwiecień 1972, Horyzontalna] Co będzie następne? - przez Patrick Steward - 10.04.2023, 12:16
RE: [kwiecień 1972, Horyzontalna] Co będzie następne? - przez Brenna Longbottom - 10.04.2023, 13:20
RE: [kwiecień 1972, Horyzontalna] Co będzie następne? - przez Patrick Steward - 10.04.2023, 16:39
RE: [kwiecień 1972, Horyzontalna] Co będzie następne? - przez Brenna Longbottom - 10.04.2023, 16:50

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa