Dellian odważył się dotknąć moje ramię, na co piorunująco szybko się odsunęłam. Na co on sobie pozwala!
Kot przewodnik? Jak uroczo! Ale nie byłam w nastroju na zachwycanie się tym. No i o jakiego przewodnika mu chodziło tak naprawdę? Jest turystą w Londynie i postanowił pałętać się za jakimś bezdomnym zwierzęciem? Rzuciłam podejrzliwe spojrzenie na kota, by ocenić jego stan.
— Już wszystko dawno podniosłam — odburknęłam. Oczywiście, że nie zdaje sobie sprawy ze szkód, jakie wyrządził. Może zdaje mu się, że brzydota mojego malunku wynika z upadku. A o szkodach wewnętrznych to nawet nie będę chciała rozmawiać.
Chciałam wrócić do malowania, ale on wciąż tu był.
— Będzie teraz kolega tak stał i się gapił?
Tyle razy byłam w Londynie, a nigdy nie spotkałam takiej osobistości! Wszyscy na ogół byli bardzo mili lub z daleka było widać, żeby im w drogę nie wchodzić. A ten nosił się po przyjacielsku, ale złośliwy był strasznie. Pozoranci są najgorsi!