• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 12 13 14 15 16 Dalej »
5.09.1969 | magiczny Londyn, bar || Erik & Elliott | Nobby Leach Powinien gryźć piach

5.09.1969 | magiczny Londyn, bar || Erik & Elliott | Nobby Leach Powinien gryźć piach
viscount of empathy
show me the most damaged
parts of your soul,
and I will show you
how it still shines like gold
wiek
30
sława
VI
krew
czysta
genetyka
wilkołak
zawód
detektyw w BUM
wiecznie zamyślony wyraz twarzy; złote obwódki wokół źrenic; zielone oczy; ciemnobrązowe włosy; gęste brwi; parodniowy zarost; słuszny wzrost 192 cm; wyraźnie zarysowana muskulatura; blizna na lewym boku po oparzeniu; dźwięczny głos; dobra dykcja; praworęczny

Erik Longbottom
#2
27.10.2022, 22:59  ✶  

Prowadzenie samotnego tournée po londyńskich barach nie było czymś, czym Erik zajmował się w każdy piątek. Owszem zdarzało mu się odwiedzać różne puby po pracy i zazwyczaj był wtedy otoczony grupką przyjaciół lub przynajmniej znajomych z departamentu. Równie liczne, jak wizyty w tego typu przybytkach były również odwiedziny, w które chętnie się udawał lub sam zapraszał bliskich do rodowej posiadłości w Dolinie Godryka. Zaleta pomieszkiwania u rodziny. Przynajmniej nie musiał martwić się o to, że metraż wpłynie negatywnie na ilość zaproszonych ludzi. W większości przypadków.

Tego wieczora potrzebował jednak czegoś innego. Siedział przy tym stoliku już co najmniej godzinę, a może nawet i dwie, a dalej nie potrafił sprecyzować, co tak naprawdę tchnęło go do tego, aby odwiedzić akurat to konkretne miejsce. Chęć przełamania rutyny? Znalezienia nowego towarzystwa, przy którym mógłby mówić wszystko, co mu ślina na język przyniesie, bo i tak ich ścieżki nie skrzyżowałyby się ponownie zbyt szybko? Prawdopodobne. Taka była specyfika lwiej części relacji zawiązywanych w takich miejscach. Szybkie, intensywne, ale także nierzadko szybko zapominane.

Czemu więc siedział sam w kącie, zamiast przesiąść się, chociażby do baru lub zagadać do losowej osoby? Zmarszczył brwi na tę myśl. Wyciszenie?, pomyślał, pozwalając, aby koncepcja ta pozostała na dłużej w jego głowie. Cóż, nie dało się ukryć, że większość ludzi wybrałaby sobie na to spokojniejsze miejsce. Z drugiej strony, wiele jednostek potrafiło się zrelaksować, dopiero gdy w tle coś się działo. Erik spojrzał smętnie na kufel z piwem kremowym i uniósł naczynie do ust, chłodząc sobie nieco gardło chłodnym napitkiem.

Rozmyślając nad sensem swojej egzystencji i nie zwracając większej uwagi na otoczenie, jego wzrok przetoczył się przed stolik, który zdążył już poznać niemalże tak dobrze, jak swoje służbowe biurko. Zatrzymał się na podkładce pod kufel, za którą z braku laku służyło wydanie Proroka Codziennego, które zgarnął z baru na początku wizyty. Znowu próbowali grać przedwczesną dymisją Leacha. Paskudna sprawa, pomyślał, spoglądając kątem oka na artykuł.

Była to chyba jedna z największych nagonek medialnych, jakie widział w ostatnich latach. Komuś się zdecydowanie nie podobało pochodzenie ostatniego Ministra Magii, a już na pewno możliwe zmiany, które mógłby wprowadzić. Stłumił w sobie pełne zawodu westchnięcie. Na Merlina, echo tej afery do tej pory niosło się korytarzami jego obecnego miejsca pracy. Że też musiało go prześladować jeszcze tutaj, w przypadkowym barze, który wybrał w gruncie rzeczy z kaprysu.

Zabębnił palcami o rączkę kufla. Nie sięgał po papierosy zbyt często, jednak w tym momencie miał akurat sporą ochotę zapalić. Nawet jeśli było to szkodliwe. Biorąc pod uwagę wykonywany zawód, wątpił, aby jego żywot dokonał się przez jedną chwilę słabości. Sięgnął do płaszcza zawieszonego na oparciu i zaczął przeszukiwać kolejne kieszenie. Nawet nie zwrócił większej uwagi, że ktoś do niego podszedł.

— Owszem, jestem tu sam — odparł, nie podnosząc wzroku i dalej grzebiąc po kieszeniach. — Niesamowite, wiem. To chyba po prostu jeden z tych wieczorów, gdy człowiek sam nie wie, co chce ze sobą zrobić. Może nie trafiłem do tej pory na kogoś chętnego do spędzenia wieczoru przy kremowym, czymś mocniejszym albo... Albo...

Zirytowany tym, że nie mógł znaleźć paczki papierosów, podniósł wzrok i aż zamrugał, gdy zdał sobie sprawę, z kim ma właściwie do czynienia. Automatycznie odrzucił płaszcz na bok i w pierwszym odruchu częściowo podniósł się z krzesła, aby zaraz znowu usiąść. Bądź co bądź nie spodziewał się, że ze wszystkich ludzi zgromadzonych w lokalu zagada do niego akurat dawny kolega ze szkoły, a nie przypadkowa, kompletnie nieznana mu osoba. Zamilkł, pozwalając Elliottowi dokończyć.

— Cóż... Zazwyczaj proponuję udostępnienia miejsca przy stoliku w zamian za drobną opłatą na drinka, ale w tym przypadku chyba zrobię wyjątek. — Odruchowo rzucił słabym żartem, starając się dostosować do nowej sytuacji. Brenna była zdecydowanie lepsza od niego w przewidywaniu nawet najmniej prawdopodobnych scenariuszy, nawet jeśli cechował ją katastrofizm. — Zapraszam.

Wykrzywił usta w zdawkowym uśmiechu. Popchnął końcówką buta nóżkę krzesła, o które opierał się Elliott, aby wysunąć je lekko, gdyż do tej pory było dosunięte niemalże do samego blatu. Taksował wzrokiem mężczyznę, zastanawiając się, co też skłoniło go do tego, aby odezwać się akurat do niego. Bądź co bądź ich stosunki nie były w ostatnim czasie przesadnie bliskie. Nie, żeby narzekał, bo w gruncie rzeczy wolał spędzić resztę wieczoru z kimś znajomym, niż pogrążony w kompletnej samotności, ale... To wciąż była niemała zagadka.

— Ciężki dzień? Negocjacje w departamencie skarbu przeniosły się do dywagacji o finansach przy ognistej? — spytał niezobowiązująco. W charakterystycznym dla siebie geście przechylił lekko czubek głowy w bok, przyglądając się z uwagą Malfoyowi. Odsunął na bok gazetę oraz kufel z piwem, chcąc poświęcić pełną uwagę swojemu rozmówcy.



the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.
❞
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Elliott Malfoy (6221), Erik Longbottom (6346)




Wiadomości w tym wątku
5.09.1969 | magiczny Londyn, bar || Erik & Elliott | Nobby Leach Powinien gryźć piach - przez Elliott Malfoy - 26.10.2022, 03:27
RE: 5.09.1969 | magiczny Londyn, bar || Erik & Elliott | Nobby Leach Powinien gryźć piach - przez Erik Longbottom - 27.10.2022, 22:59
RE: 5.09.1969 | magiczny Londyn, bar || Erik & Elliott | Nobby Leach Powinien gryźć piach - przez Elliott Malfoy - 28.10.2022, 05:06
RE: 5.09.1969 | magiczny Londyn, bar || Erik & Elliott | Nobby Leach Powinien gryźć piach - przez Erik Longbottom - 29.10.2022, 01:28
RE: 5.09.1969 | magiczny Londyn, bar || Erik & Elliott | Nobby Leach Powinien gryźć piach - przez Elliott Malfoy - 02.11.2022, 06:58
RE: 5.09.1969 | magiczny Londyn, bar || Erik & Elliott | Nobby Leach Powinien gryźć piach - przez Erik Longbottom - 02.11.2022, 23:57
RE: 5.09.1969 | magiczny Londyn, bar || Erik & Elliott | Nobby Leach Powinien gryźć piach - przez Elliott Malfoy - 05.11.2022, 23:52
RE: 5.09.1969 | magiczny Londyn, bar || Erik & Elliott | Nobby Leach Powinien gryźć piach - przez Erik Longbottom - 07.11.2022, 18:05
RE: 5.09.1969 | magiczny Londyn, bar || Erik & Elliott | Nobby Leach Powinien gryźć piach - przez Elliott Malfoy - 13.11.2022, 07:32
RE: 5.09.1969 | magiczny Londyn, bar || Erik & Elliott | Nobby Leach Powinien gryźć piach - przez Erik Longbottom - 13.11.2022, 23:03

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa