Maj zwiastował rychłe zakończenie roku szkolnego. Tym razem miała to być już ostatnia taka uroczystość. Nora Figg kończyła swoją edukację. Jeszcze nieco ponad miesiąc i nie będzie już uczennicą, przyjdzie czas na to, aby rozpocząć dorosłe życie. Planów miała wiele - zamierzała wybrać się do Francji, gdzie miała doskonalić swój kunszt kulinarny. Nie mogła się doczekać tego wyjazdu, czuła, że wreszcie będzie mogła zrealizować swoje marzenia, poznać tajniki tej niesamowitej sztuki.
Dzisiaj przyszło jej pojawić się w Hogsmeade. Jako prefekt za każdym razem wyruszała na wizyty, musiała mieć oko na pierwszorocznych, ale i nie tylko. Tym starszym również przychodziły do głowy różne pomysły gdy pojawiali się w magicznej wiosce. Od momentu, kiedy została prefektem trochę mniej lubiła wypady do tego miejsca, miała wrażenie, że nie może się wyluzować jak wcześniej. Musiała mieć oczy dookoła głowy i pilnować wszystkich (może i nawet nie musiała, ale przyjmowała taką narrację).
Pogoda była dzisiaj piękna, zachęcała do snucia się alejkami. Nora postanowiła przejść się, zobaczyć, czym zajmują się dzieciaki, a przy okazji zaczerpnąć nieco świeżego powietrza.
Jej uwagę przykuło czterech chłopców, którzy zaczęli się kłócić. Obserwowała ich dłuższą chwilę, wyglądali jej na drugorocznych, lub trzeciorocznych, gdy zobaczyła twarz blondyna - upewniła się, że byli to trzecioroczni, George Jones często sprawiał problemy, miała wrażenie, że właściwie za każdym razem, gdy się gdzieś pojawia, coś musi się wydarzyć. Musiała ich rozdzielić, w końcu nie powinna pozwalać na to, aby dawali sobie po mordach - mimo, że znajdowali się poza murami szkoły.
Nie ma się, co oszukiwać - Figg nie budziła respektu. Ci młodzi uczniowie, byli od niej wyżsi od głowy i było ich czterech, nie przeszkadzało jej to jednak wcale w tym, żeby się odezwać. Odchrząknęła głośno, aby ją zauważyli. Została jednak zignorowana, nie ma się co dziwić - byli zajęci dawaniem sobie po pysku. - Hej! - Postanowiła się odezwać. - Rozejść się, bo w przyszłym roku będziecie mogli zapomnieć o wizytach w Hogsmeade. - Nie zamierzała owijać w bawełnę, wolała ich trochę wystraszyć, to chyba zazwyczaj działało. Oparła sobie ręce na biodrach, aby wyglądać poważniej - chociaż z boku mogło się to wydawać zabawne. Norka bowiem wyglądała, jakby była młodsza od nich. Na całe szczęście, chłopcy jej posłuchali, może nie wyglądali na zadowolonych, jednak bez zbędnych słów rozeszli się na różne strony.
- Ileż można. - Mruknęła do siebie pod nosem niespecjalnie zadowolona, dobrze, że ten dzień niedługo miał się skończyć. Jeszcze chwila, moment, a ponownie znajdą się w szkole.