14.04.2023, 20:57 ✶
Nawet gdyby Brenna zrozumiała, co takiego krzyczy Zoya – że ostrzega ją przed niebezpieczeństwem, że tłumaczy, że nie można jej pomóc, że powinna się ratować – to… całkowicie by to zignorowała.
Nie było mowy, aby po prostu pozwoliła uciec przerażonej dziewczynie, która mogła stać w tym lesie od miesięcy i niemal na pewno padła ofiarą klątwy – czy rzuconej przez jakiś przedmiot, miejsce czy człowieka. Brenna była nieuleczalnym przypadkiem, chorowała na paskudną przypadłość, przekazywaną w jej rodzinie z pokolenia na pokolenie, mianowicie kompleks bohatera, i nie odpuszczała łatwo.
Tyle dobrego, że panna dalej nie zamieniała się w posąg. Może klątwołamaczka faktycznie zdołała przełamać przekleństwo?
Brenna zobaczyła, że dziewczyna coś upuściła, ale zamiast to podnieść, pobiegła dalej, przeskakując przez obaloną kłodę drewna.
- Dani, koperta! – zawołała jeszcze do kuzynki, którą słyszała gdzieś za sobą. Danielle była nieco mniej sprawna od niej i nieco pechowa, więc Brenna nawet wolała, aby młodsza Longbottomówna nie biegła na ślepo przez las, a w tej kopercie mogła być jakaś wskazówka odnośnie tego, kim była panna i co robiła w tym lesie.
Sama Brenna pokonała jeszcze pewien dystans za dziewczyną, czekając czy ta wreszcie się nie zmęczy albo o coś nie potknie. W duchu zżymała się trochę na tę bezsensowną ucieczkę, ale też to nie tak, że nie rozumiała – ktoś, kto spędził wiele czasu jako posąg i nagle wpadał między ludźmi, w których języku najwyraźniej nie mówił, miał prawo być przerażony. Jeżeli dziewczę nie wykazywało żadnych odznak zmęczenia i uparcie nie planowało się zatrzymać… Brenna w końcu wyciągnęła różdżkę, gotowa użyć magii.
Tym razem w próbie wyczarowania… żywopłotu, który przetnie drogę dziewczyny i ją trochę wyhamuje oraz roślin pod nogami – nie jakichś kolczastych, ale po prostu takich, które może w końcu ją przekonają (wspólnie z tym, że Brenna bardzo uparcie biegła z nią, ignorując rzucanie piaskiem), że warto się zatrzymać.
- Nie ma mowy, żebym cię tu zostawiła! – rzuciła, choć podejrzewała, że panna może jej nie zrozumieć. Właściwie prawie na pewno jej nie zrozumie.
Kształtowanie, żywopłot
Kształtowanie, roślinki
Kształtowanie, więcej roślinek
Nie było mowy, aby po prostu pozwoliła uciec przerażonej dziewczynie, która mogła stać w tym lesie od miesięcy i niemal na pewno padła ofiarą klątwy – czy rzuconej przez jakiś przedmiot, miejsce czy człowieka. Brenna była nieuleczalnym przypadkiem, chorowała na paskudną przypadłość, przekazywaną w jej rodzinie z pokolenia na pokolenie, mianowicie kompleks bohatera, i nie odpuszczała łatwo.
Tyle dobrego, że panna dalej nie zamieniała się w posąg. Może klątwołamaczka faktycznie zdołała przełamać przekleństwo?
Brenna zobaczyła, że dziewczyna coś upuściła, ale zamiast to podnieść, pobiegła dalej, przeskakując przez obaloną kłodę drewna.
- Dani, koperta! – zawołała jeszcze do kuzynki, którą słyszała gdzieś za sobą. Danielle była nieco mniej sprawna od niej i nieco pechowa, więc Brenna nawet wolała, aby młodsza Longbottomówna nie biegła na ślepo przez las, a w tej kopercie mogła być jakaś wskazówka odnośnie tego, kim była panna i co robiła w tym lesie.
Sama Brenna pokonała jeszcze pewien dystans za dziewczyną, czekając czy ta wreszcie się nie zmęczy albo o coś nie potknie. W duchu zżymała się trochę na tę bezsensowną ucieczkę, ale też to nie tak, że nie rozumiała – ktoś, kto spędził wiele czasu jako posąg i nagle wpadał między ludźmi, w których języku najwyraźniej nie mówił, miał prawo być przerażony. Jeżeli dziewczę nie wykazywało żadnych odznak zmęczenia i uparcie nie planowało się zatrzymać… Brenna w końcu wyciągnęła różdżkę, gotowa użyć magii.
Tym razem w próbie wyczarowania… żywopłotu, który przetnie drogę dziewczyny i ją trochę wyhamuje oraz roślin pod nogami – nie jakichś kolczastych, ale po prostu takich, które może w końcu ją przekonają (wspólnie z tym, że Brenna bardzo uparcie biegła z nią, ignorując rzucanie piaskiem), że warto się zatrzymać.
- Nie ma mowy, żebym cię tu zostawiła! – rzuciła, choć podejrzewała, że panna może jej nie zrozumieć. Właściwie prawie na pewno jej nie zrozumie.
Kształtowanie, żywopłot
Rzut PO 1d100 - 31
Slaby sukces...
Slaby sukces...
Kształtowanie, roślinki
Rzut PO 1d100 - 14
Akcja nieudana
Akcja nieudana
Kształtowanie, więcej roślinek
Rzut PO 1d100 - 45
Sukces!
Sukces!
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.