15.04.2023, 13:38 ✶
Gdyby zapytać samą Brennę, czy się zmieniła od czasów szkoły, przed samą sobą musiałaby przyznać, że tak. I że jest bardzo zadowolona z tego, że naprawdę mało kto to widzi. Bo właśnie innym pewnie powiedziałaby… że nie.
Tak było lepiej. Z wielu względów. Zresztą, pewne rzeczy faktycznie pozostały bez zmian.
- Głowa jeszcze jest na miejscu, więc nie jest źle – odparła, wskazując na swoją czuprynę. – Najważniejsze, to teraz jak najszybciej dorwać tego drania. Zanim na wasze stoły trafią kolejne osoby.
I że anomalie na Mglistych Mokradłach ustąpiły. Nikt więcej nie skończy, jak ludzie, których tam znaleźli. Brennie robiło się mdło na samą myśl, że bardzo mało brakowało, aby ich los podzielili Patrick i Mavelle. Oboje przypadkiem teleportowali się na Mokradła. Mogli skończyć w tym cholernym stawie, wciągnięci tam przez utopce.
Ruszyła za Cynthią, odruchowo kiwając głową na jej wypowiedź. Sama zdążyła odnotować, że zwłoki były spuchnięte i zgnite. Ten widok wciąż miała przed oczami i prawie zdawało się jej, że ciągle wyczuwa smród, jaki uderzył w nozdrza. Co gorsza wiedziała, że przyjdzie jej poinformować rodziny o tym, co spotkało ich krewnych… i przekonać, by nie oglądali ich ciał.
- Przybiegłam sprawdzić, czy raport jest gotowy, prosto z archiwów. Jeżeli już go posłałyście do mnie, to pewnie minęłam się z kimś, kto go niósł do Biura Brygady – powiedziała Brenna. Lycoris i Cynthia same musiały zaciekawić się tą sprawą, jeżeli tak szybko uporały się nie tylko z sekcjami, ale też z raportem: Longbottom sądziła, że usłyszy co najwyżej kilka wstępnych rzeczy.
Wyciągnęła spod pachy dość gruby segregator, w którym papiery były uszeregowane w kilka dodatkowych, kolorowych teczek, tak aby Brenna mogła szybko znaleźć to, czego szukała. W tym przypadku były to przede wszystkim dane osób zaginionych.
– Jeśli całość jest gotowa, zabiorę go i zapoznam się ze wszystkim w domu. Najbardziej interesują mnie dwie… nie, trzy rzeczy. Po pierwsze, czy na zwłokach jest coś bardzo nietypowego, po drugie, czy macie jakieś wskazówki odnośnie winnego i po trzecie wreszcie: tożsamość ofiar. Jeżeli podasz mi przedział czasowy, w jakim zginęły, to będę wiedziała, na których aktach zaginionych się skupić.
A potem na podstawie wieku, płci, rasy, wzrostu, dało się zawężyć pole poszukiwań. Tam, gdzie z kolei te metody zawiodą, planowała spróbować widmowidzenia. Brenna nie chciała jednak polegać tylko na tej dość niepewnej metodzie, gdy chodziło o ustalenie tożsamości tych ludzi. Ich rodziny zasługiwały na dowiedzenie się, co spotkało krewnych. Nie mogło być żadnych wątpliwości ani pomyłek.
Tak było lepiej. Z wielu względów. Zresztą, pewne rzeczy faktycznie pozostały bez zmian.
- Głowa jeszcze jest na miejscu, więc nie jest źle – odparła, wskazując na swoją czuprynę. – Najważniejsze, to teraz jak najszybciej dorwać tego drania. Zanim na wasze stoły trafią kolejne osoby.
I że anomalie na Mglistych Mokradłach ustąpiły. Nikt więcej nie skończy, jak ludzie, których tam znaleźli. Brennie robiło się mdło na samą myśl, że bardzo mało brakowało, aby ich los podzielili Patrick i Mavelle. Oboje przypadkiem teleportowali się na Mokradła. Mogli skończyć w tym cholernym stawie, wciągnięci tam przez utopce.
Ruszyła za Cynthią, odruchowo kiwając głową na jej wypowiedź. Sama zdążyła odnotować, że zwłoki były spuchnięte i zgnite. Ten widok wciąż miała przed oczami i prawie zdawało się jej, że ciągle wyczuwa smród, jaki uderzył w nozdrza. Co gorsza wiedziała, że przyjdzie jej poinformować rodziny o tym, co spotkało ich krewnych… i przekonać, by nie oglądali ich ciał.
- Przybiegłam sprawdzić, czy raport jest gotowy, prosto z archiwów. Jeżeli już go posłałyście do mnie, to pewnie minęłam się z kimś, kto go niósł do Biura Brygady – powiedziała Brenna. Lycoris i Cynthia same musiały zaciekawić się tą sprawą, jeżeli tak szybko uporały się nie tylko z sekcjami, ale też z raportem: Longbottom sądziła, że usłyszy co najwyżej kilka wstępnych rzeczy.
Wyciągnęła spod pachy dość gruby segregator, w którym papiery były uszeregowane w kilka dodatkowych, kolorowych teczek, tak aby Brenna mogła szybko znaleźć to, czego szukała. W tym przypadku były to przede wszystkim dane osób zaginionych.
– Jeśli całość jest gotowa, zabiorę go i zapoznam się ze wszystkim w domu. Najbardziej interesują mnie dwie… nie, trzy rzeczy. Po pierwsze, czy na zwłokach jest coś bardzo nietypowego, po drugie, czy macie jakieś wskazówki odnośnie winnego i po trzecie wreszcie: tożsamość ofiar. Jeżeli podasz mi przedział czasowy, w jakim zginęły, to będę wiedziała, na których aktach zaginionych się skupić.
A potem na podstawie wieku, płci, rasy, wzrostu, dało się zawężyć pole poszukiwań. Tam, gdzie z kolei te metody zawiodą, planowała spróbować widmowidzenia. Brenna nie chciała jednak polegać tylko na tej dość niepewnej metodzie, gdy chodziło o ustalenie tożsamości tych ludzi. Ich rodziny zasługiwały na dowiedzenie się, co spotkało krewnych. Nie mogło być żadnych wątpliwości ani pomyłek.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.