15.04.2023, 17:01 ✶
Sekundę, najwyżej może dwie, po tym jak Victoria przestała się wreszcie szamotać by rzucić się w ogień, Steward puścił ją. Ale nie odezwał się słowem, podobnie jak ona skupiając się na tym, co działo się dosłownie na ich oczach. A działy się rzeczy wielkie – przynajmniej gabarytowo. I może nawet Patrick pomyślałby, że wyrastający z ziemi niespodziewanie żywiołak to jakieś kolejne dzieło zniszczenia przygotowanie przez szaleńca próbującego zdobyć moc ogniska Beltane, ale to, że ten zaatakował akurat śmierciożerców uzmysłowiło mu, że było wprost odwrotnie. To siły natury postanowiły bronić się same. I były w tej swojej obronie o wiele potężniejsze niż cały zastęp aurorów i brygadzistów. Przynajmniej na ten moment.
Steward nie był do końca przekonany, czy żywiołak rzeczywiście skupi swoją uwagę tylko na tych, którzy próbowali okraść naturę z jej mocy, ale jego pojawienie się dało mu przynajmniej chwilową nadzieję. Nadzieję na to, że zyskali trochę czasu i będą mogli (wierzył, że będą mogli usunąć kolejne snopy światła, by zapobiec – choć może lepiej byłoby powiedzieć – zmniejszyć, absorpcję energi ognisk, które miał wchłaniać kamień z kosmosu.
Póki co jednak, zgadzał się z poczynaniami Victorii. Uciekający czy nie, śmierciożercy pozostawali śmierciożercami. Może nie miał zamiaru skuwać ich kajdankami, ale pozbawienie różdżek uważał za całkiem racjonalne posunięcie. Uniósł swoją, by posłać za uciekającymi kolejne zaklęcia.
Użycie translokacji by rozbroić uciekających śmierciożerców (a może już i leżących) i odebrać im różdżki. Dwie próby.
Steward nie był do końca przekonany, czy żywiołak rzeczywiście skupi swoją uwagę tylko na tych, którzy próbowali okraść naturę z jej mocy, ale jego pojawienie się dało mu przynajmniej chwilową nadzieję. Nadzieję na to, że zyskali trochę czasu i będą mogli (wierzył, że będą mogli usunąć kolejne snopy światła, by zapobiec – choć może lepiej byłoby powiedzieć – zmniejszyć, absorpcję energi ognisk, które miał wchłaniać kamień z kosmosu.
Póki co jednak, zgadzał się z poczynaniami Victorii. Uciekający czy nie, śmierciożercy pozostawali śmierciożercami. Może nie miał zamiaru skuwać ich kajdankami, ale pozbawienie różdżek uważał za całkiem racjonalne posunięcie. Uniósł swoją, by posłać za uciekającymi kolejne zaklęcia.
Użycie translokacji by rozbroić uciekających śmierciożerców (a może już i leżących) i odebrać im różdżki. Dwie próby.
Rzut N 1d100 - 19
Akcja nieudana
Akcja nieudana
Rzut N 1d100 - 57
Sukces!
Sukces!