16.04.2023, 14:08 ✶
Brenna przyjęła egzemplarz podpisany przez Jamila, po czym przesunęła ku niemu kopię. A kiedy spytał o to, w co wkopał się Sebastian, również się do niego uśmiechnęła… chociaż to przecież wcale nie było zabawne.
- Złe pytanie. Właściwe brzmi „w co ty wkopałaś Sebastiana” – sprostowała. Dmuchnęła na atrament, by ten szybciej wysechł, zanim zwinie pergamin, by umieścić go z powrotem w torbie.
Doskonale wiedziała, ile chce powiedzieć Jamilowi – ułożyła to sobie w głowie już wcześniej. Musiał, podobnie jak Macmillan, dostać wszelkie niezbędne szczegóły, by być w stanie pomóc odesłać duchy na drugą stronę. Ale wszystkie dodatkowe, głęboko wchodzące w sprawę… te były absolutnie zbędne dla niego, a Brenna mimo wszelkich klauzul nie chciała zbyt mocno ryzykować.
- Pracujemy nad sprawą pewnego czarnoksiężnika. Duchy jego ofiar zostały siłą zatrzymane po tej stronie. Uwięził je w czarnomagicznym przedmiocie – zrelacjonowała, a potem wyjęła z torby zdjęcie, aby pokazać je Jamilowi.
Ruchoma fotografia przedstawiała kryształową, przezroczystą czaszkę. Zdjęcie, jak to te magiczne, było ruchome. Dzięki temu Jamil mógł zobaczyć, że coś porusza się w środku… i że to coś co jakiś czas przybiera kształty różnych twarzy.
- Nie są to więc duchy, które zdecydowały się zostać tutaj same albo zatrzymały je ważne sprawy. Ani przypadek opętania. Je dosłownie zamknięto przemocą, nie mogą odejść i… prawdopodobnie… mogą wciąż cierpieć, przeżywając chwilę śmierci – podjęła. Bardzo spokojnym głosem, jak na to, o jakich sprawach rozprawiała. Relacjonowała wszystko niemalże beznamiętnie. – Przypuszczalnie jest ich w środku osiem, maksymalnie dziesięć. Na samego czarnoksiężnika poluję… ale potrzebuję spirytystów, aby uwolnić tych ludzi.
Poczekała aż Jamil przyjrzy się zdjęciu, po czym je zabrała i wsunęła z powrotem do torebki. Nie zamierzała zostawić na zewnątrz takich materiałów. Jej ostrożność w takich sprawach zahaczała niemalże o paranoję.
- Sebastian twierdzi, że być może mógłby dokonać tego w Samhain, ale do tego czasu zostały miesiące, a chociaż robimy wszystko, aby przechowywać czaszkę w bezpieczny sposób, nie mamy pewności, czy sytuacja nie wymknie się spod kontroli. Zdecydował, że chciałby spróbować odesłać ich teraz. Ale do tego potrzebuje kogoś, kto pomoże mu otworzyć ścieżkę do limbo. Jeżeli po prostu wygna duchy z czaszki, mogą nie trafić na drugą stronę. I tu wkraczasz ty. Ktoś, kto ma związki z limbo i może wskazać drogę.
Splotła ręce na kolanach i znów się uśmiechnęła, nieco blado. Podczas samych wyjaśnień, wyraz twarzy miała poważny.
- Oczywiście, wszystko odbędzie się w ministerstwie, w zabezpieczonym pomieszczeniu. W mojej asyście i być może jeszcze jednego aurora, więc nie wpycham cię pod pociąg specjalnie. Jeżeli cokolwiek pójdzie nie tak, sama wpadnę pod niego pierwsza.
Skoro była odpowiedzialna na sprawę, musiała przy tym asystować. Pilnować, aby ich egzorcysty i zatrudnionego wywoływacza coś nie opętało. I próbować rozpraszać magię, jeśli ta postanowiłaby im buchnąć w twarze.
- Jeżeli uważasz, że to cię przerasta, to dobry moment na wycofanie. Konsekwencji w tej chwili nie ma. Jeśli nie… widzimy się w Ministerstwie, gdzie omówicie z Sebastianem, jak się do tego zabrać.
- Złe pytanie. Właściwe brzmi „w co ty wkopałaś Sebastiana” – sprostowała. Dmuchnęła na atrament, by ten szybciej wysechł, zanim zwinie pergamin, by umieścić go z powrotem w torbie.
Doskonale wiedziała, ile chce powiedzieć Jamilowi – ułożyła to sobie w głowie już wcześniej. Musiał, podobnie jak Macmillan, dostać wszelkie niezbędne szczegóły, by być w stanie pomóc odesłać duchy na drugą stronę. Ale wszystkie dodatkowe, głęboko wchodzące w sprawę… te były absolutnie zbędne dla niego, a Brenna mimo wszelkich klauzul nie chciała zbyt mocno ryzykować.
- Pracujemy nad sprawą pewnego czarnoksiężnika. Duchy jego ofiar zostały siłą zatrzymane po tej stronie. Uwięził je w czarnomagicznym przedmiocie – zrelacjonowała, a potem wyjęła z torby zdjęcie, aby pokazać je Jamilowi.
Ruchoma fotografia przedstawiała kryształową, przezroczystą czaszkę. Zdjęcie, jak to te magiczne, było ruchome. Dzięki temu Jamil mógł zobaczyć, że coś porusza się w środku… i że to coś co jakiś czas przybiera kształty różnych twarzy.
- Nie są to więc duchy, które zdecydowały się zostać tutaj same albo zatrzymały je ważne sprawy. Ani przypadek opętania. Je dosłownie zamknięto przemocą, nie mogą odejść i… prawdopodobnie… mogą wciąż cierpieć, przeżywając chwilę śmierci – podjęła. Bardzo spokojnym głosem, jak na to, o jakich sprawach rozprawiała. Relacjonowała wszystko niemalże beznamiętnie. – Przypuszczalnie jest ich w środku osiem, maksymalnie dziesięć. Na samego czarnoksiężnika poluję… ale potrzebuję spirytystów, aby uwolnić tych ludzi.
Poczekała aż Jamil przyjrzy się zdjęciu, po czym je zabrała i wsunęła z powrotem do torebki. Nie zamierzała zostawić na zewnątrz takich materiałów. Jej ostrożność w takich sprawach zahaczała niemalże o paranoję.
- Sebastian twierdzi, że być może mógłby dokonać tego w Samhain, ale do tego czasu zostały miesiące, a chociaż robimy wszystko, aby przechowywać czaszkę w bezpieczny sposób, nie mamy pewności, czy sytuacja nie wymknie się spod kontroli. Zdecydował, że chciałby spróbować odesłać ich teraz. Ale do tego potrzebuje kogoś, kto pomoże mu otworzyć ścieżkę do limbo. Jeżeli po prostu wygna duchy z czaszki, mogą nie trafić na drugą stronę. I tu wkraczasz ty. Ktoś, kto ma związki z limbo i może wskazać drogę.
Splotła ręce na kolanach i znów się uśmiechnęła, nieco blado. Podczas samych wyjaśnień, wyraz twarzy miała poważny.
- Oczywiście, wszystko odbędzie się w ministerstwie, w zabezpieczonym pomieszczeniu. W mojej asyście i być może jeszcze jednego aurora, więc nie wpycham cię pod pociąg specjalnie. Jeżeli cokolwiek pójdzie nie tak, sama wpadnę pod niego pierwsza.
Skoro była odpowiedzialna na sprawę, musiała przy tym asystować. Pilnować, aby ich egzorcysty i zatrudnionego wywoływacza coś nie opętało. I próbować rozpraszać magię, jeśli ta postanowiłaby im buchnąć w twarze.
- Jeżeli uważasz, że to cię przerasta, to dobry moment na wycofanie. Konsekwencji w tej chwili nie ma. Jeśli nie… widzimy się w Ministerstwie, gdzie omówicie z Sebastianem, jak się do tego zabrać.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.