Miała na sobie ciemną suknię, której rękawy zakrywały mroczny znak otrzymany kilka dni temu, gdy ojciec zdecydował się ją oddać na służbę Czarnemu Panu. Otrzymała go za to, że była wierna, uległa i nie sprzeciwiała się żadnym słowom jej ojca oraz Lorda Voldemorta. Nie jeden raz w przyszłości okaże się być przydatna w atakach, w przesłuchiwaniu wrogów, a jej widmowidzenie świetnie zda się podczas wyciągania z obcych informacje bez potrzeby używania zbędnych słów.
Na odpowiedź brata nic już nie powiedziała. Wiedziała, że jej brat się nie mylił. Oboje znali Chestera na tyle dobrze, aby nie łudzić się, że będzie chciał ich zapytać o samopoczucie. W ostatnim czasie raczej inny temat nie zagości między Rookwoodami. Gdy ojciec zaczął się wypowiadać chłonęła każde słowo nie siląc się na analizę, gdyż przekaz był jasny. Oczekiwał raportu dotyczącego ostatnich wydarzeń. Vespera nie zamierzała kłamać ojcu – owszem potrafiła to robić świetnie, czasami nadużywała tej umiejętności, ale jakoś przed Chesterem czuła zbyt duży respekt, a może strach, aby mu kłamać. Można było zdecydowanie zauważyć, że dziewczyna myśli nad odpowiedzią, odpowiednim doborem słów, aby jej wypowiedź brzmiała idealnie jak cała jej aparycja i otoczenie, które wokół siebie tworzyła. W jej życiu nie było miejsca na brak planu, nawet tworzony przez nią chaos był uporządkowany niezależnie od tego jak absurdalnie to brzmiało. Była perfekcjonistką, która nienawidziła, gdy coś wychodziło poza jej plan, poza ramy, które sobie ustaliła. Dlatego nigdy nie pozwalała sobie na miłość, na zbędne emocje, które miały zaprzepaścić to, do czego dążyła.
— Myślę, że była to odpowiednia pora, aby Czarny Pan pokazał światu na co go stać. Słuszne posunięcie, jednak obawiam się, że może to nam zabrać anonimowość oraz momenty na zaskoczenie, że od teraz wszelkie miejsca, w których będzie można zorganizować atak będą bardziej strzeżone niż zwykle. – Zauważyła dobierając odpowiednio słowa tak, aby nie zabrzmiały jak atak, a jak delikatna obawa jej logicznego umysłu. – Mimo wszystkich tych obaw ufam, że Czarny Pan wie co robi, że cała ta sytuacje okaże się być owocna w naszych planach, a przede wszystkim zyskamy zdecydowanie więcej popleczników, gdyż więcej osób się o nas dowie. – odpowiedziała na prawie jednym tchu. Nie chciała zabrzmieć jak ktoś kto neguje decyzje ich Pana, ale miała nadzieję, że te słowa będą dla ojca przydatne i pomoże mu to w organizacji tego, co próbują osiągnąć.