• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Dolina Godryka v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6
[07.04.72, dom Longbottomów, świt] Dziwne przypadki panien z rodu Longbottom

[07.04.72, dom Longbottomów, świt] Dziwne przypadki panien z rodu Longbottom
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#5
17.04.2023, 23:54  ✶  
- Sądziłam, że to przewidzenie, więc się nie przyjrzałam – mruknęła Brenna w odpowiedzi. – Głupie z mojej strony.
Przecież to mógł być cień kogoś, kogo spowijało zaklęcie kameleona. Teraz przychodziło jej do głowy przynajmniej kilka innych wyjaśnień, dla których cień mógł nie być tylko cieniem. I dla których od tej pory miała przyglądać się im dużo uważniej niż wcześniej.
Pokój był z pewnością pusty. Longbottom sprawdziła to dokładnie. Użyła czarów, ale też – choć brzmiało to głupio – nim poszła do kuzynki, zajrzała do szafy i pod łóżko.
Brenna nie była pewna, co przeraża ją bardziej. Myśl o tym, że ktoś spoza rodziny mógł być w jej sypialni, kiedy spała? O tym, że coś lub ktoś nawiedził jej sny? A może ze zaklęcia chroniące dom zostały naruszone - i wszyscy znaleźli się w śmiertelnym niebezpieczeństwie?
Zaciskała palce na różdżce, bardzo mocno, aż pobielały jej knykcie. W końcu ruszyła do okna i je zamknęła, by do pomieszczenia nie wpadał chłodny wiatr. Zamknęła je, potem jeszcze raz otworzyła i znów zamknęła i lekko szarpnęła, demonstrując procedurę Mavelle.
- Żeby pozostało uchylone, musze się postarać. Nie ma szans, żeby otworzyło się tak po prostu – wymamrotała. Okna w ich posiadłości były równie dobrze zabezpieczone, jak cała reszta.
Brenna zwróciła spojrzenie na kuzynkę, gdy ta spytała o świece i rytuały. Znała ją na tyle dobrze, by wyłapać cień, który przeszedł przez twarz Bones. I już wiedziała: coś było nie tak. To nie paranoja, a przynajmniej nie tylko ona.
- Nie. Jeśli mam widmowidzieć, zwykle zamykam się na poddaszu. Żadnego nowego szamponu, żadnych nowych perfum ponad to, czego zwykle używam – powiedziała, rozglądając się po pokoju z nową czujnością. – Czujesz jakieś człowieka… czy tylko coś? – zapytała cicho, spoglądając znowu ku oknu.
Pierwszy raz w życiu nie czuła się bezpiecznie w tym domu. Ta myśl ją przerażała. Zjadała od środka. Za drzwiami posiadłości czekały straszne rzeczy: śmierciożercy, Voldemort, czarnoksiężnicy, ale też „zwykli” przestępcy. Ale tutaj była u siebie. W gronie rodziny, przyjaciół, chroniona przez najpotężniejsze istniejące zaklęcia.
I nagle ta złudna bańka spokoju pękła.
- Sądzisz, że powinnam powiedzieć dziadkowi? - spytała. Wahała się, czy wspomnieć o tym innym domownikom. Z jednej strony nie chciała wzbudzać paniki. Z drugiej, jeżeli faktycznie coś było na rzeczy, wszyscy powinni się mieć na baczności. Po chwili odrzuciła do tyłu rozczochrane włosy, a na jej twarzy pojawił się wyraz zdecydowania. – Powiem mu – postanowiła, nie czekając nawet na odpowiedź. Były rzeczy, którymi mogła zająć się sama, ale o czymś takim powinien wiedzieć. – Nie chcę straszyć reszty, ale myślę, że będzie dobrze, jeżeli przejdziemy się i sprawdzimy zaklęcia ochronne czy nic nie naruszono… a przez najbliższe parę dni będę rzucała dodatkowe czary każdego wieczora – zdecydowała. Choćby miała nie iść spać, nie mogła pozwolić, by coś naruszyło spokój reszty domowników nocą.
Brenna podeszła do szafki, wygrzebała z niej szatę i narzuciła ją na swój nocny strój, z komody wydobyła skarpetki, a potem ruszyła do drzwi, po drodze głaskając Gałgana.
- Weźmy pieski na spacer do sadu
– zaproponowała. Łatek pewnie był w salonie – nie spał dziś u niej, całe szczęście – a Ponuraka wywoła z pokoju brata. – Przy okazji rzucę parę zaklęć sprawdzających, ty powęszysz i upewnimy się, czy osłony nie wymagają jakiegoś wzmocnienia.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Brenna Longbottom (1679), Mavelle Bones (1567)




Wiadomości w tym wątku
[07.04.72, dom Longbottomów, świt] Dziwne przypadki panien z rodu Longbottom - przez Brenna Longbottom - 16.04.2023, 18:11
RE: [07.04.72, dom Longbottomów, świt] Dziwne przypadki panien z rodu Longbottom - przez Mavelle Bones - 16.04.2023, 23:53
RE: [07.04.72, dom Longbottomów, świt] Dziwne przypadki panien z rodu Longbottom - przez Mavelle Bones - 17.04.2023, 23:36
RE: [07.04.72, dom Longbottomów, świt] Dziwne przypadki panien z rodu Longbottom - przez Brenna Longbottom - 17.04.2023, 23:54
RE: [07.04.72, dom Longbottomów, świt] Dziwne przypadki panien z rodu Longbottom - przez Mavelle Bones - 18.04.2023, 23:31
RE: [Wiosna 1972, 26 kwietnia] Włamanie, Cisza przed burzą - przez Brenna Longbottom - 17.04.2023, 00:14

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa