18.04.2023, 01:20 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 18.04.2023, 01:23 przez Norvel Twonk.)
Grimes obserwował Perseusa i Williama, gdy ci rozmawiali. Nie wtrącał się, zdając sobie sprawę, że przynajmniej część konwersacji wcale nie dotyczyła jego. Patrzył na nich nieufnie a w jego spojrzeniu strach mieszał się z nadzieją. Nie, nie taką, która wiązała się z uwolnieniem i możliwością rozpoczęcia „życia” na nowo. On nie chciał żyć. Ani teraz, ani na nowo. Całą swoją sylwetką, całą postawą, którą przybrał, każdym spojrzeniem i gestem, chciał im dać do zrozumienia, że na tym świecie nic go już nie trzymało. Nic, poza żoną, którą kiedyś chciał porzucić dla innej, ale która nie chciała porzucić go. Oparł się plecami o ścianę.
Pokręcił głową.
- Nie, n-nie chcę zostać uwolniony – sprostował cicho słowa Blacka. Posłał mu pełne uniżonego strachu spojrzenie. I w tym jego lęku raczej nie chodziło o potencjalną amputancję, gdyby magipsychiatra zdecydował się na ucięcie mu nogi, ale o strach przed niechcianą wolnością. – Moje i-i-istnienie nie ma s-s-sensu. M-m-madeleine p-próbowała m-mnie k-k-karmić s-s-surowym mięsem. – Ale on nie chciał go jeść.
Być może za jego mizerny wygląd częściowo odpowiadało to, że nie pożywiał się. Ostatecznie, mimo całej grozy, którą musiał budzić (nawet nie o sam wygląd chodziło, ale o ten łańcuch u jego nogi i o to, w jaki sposób się wypowiadał i jak zachowywał).
- W-wszystko c-co k-kochałem, co m-miałem p-przepadło. T-tamtej n-nocy z-zabiła n-nie t-tylko mnie – wykrztusił z siebie po kolejnych paru sekundach. Chyba próbował przekonać ich by mu pomogli. – J-ja nawet n-nie b-będę się b-bronił. T-to a-akt m-m-miłosierdzia – zakończył proszącym tonem.
Czekał aż podejmą jakąś decyzję.
Pokręcił głową.
- Nie, n-nie chcę zostać uwolniony – sprostował cicho słowa Blacka. Posłał mu pełne uniżonego strachu spojrzenie. I w tym jego lęku raczej nie chodziło o potencjalną amputancję, gdyby magipsychiatra zdecydował się na ucięcie mu nogi, ale o strach przed niechcianą wolnością. – Moje i-i-istnienie nie ma s-s-sensu. M-m-madeleine p-próbowała m-mnie k-k-karmić s-s-surowym mięsem. – Ale on nie chciał go jeść.
Być może za jego mizerny wygląd częściowo odpowiadało to, że nie pożywiał się. Ostatecznie, mimo całej grozy, którą musiał budzić (nawet nie o sam wygląd chodziło, ale o ten łańcuch u jego nogi i o to, w jaki sposób się wypowiadał i jak zachowywał).
- W-wszystko c-co k-kochałem, co m-miałem p-przepadło. T-tamtej n-nocy z-zabiła n-nie t-tylko mnie – wykrztusił z siebie po kolejnych paru sekundach. Chyba próbował przekonać ich by mu pomogli. – J-ja nawet n-nie b-będę się b-bronił. T-to a-akt m-m-miłosierdzia – zakończył proszącym tonem.
Czekał aż podejmą jakąś decyzję.
Podejmijcie decyzję. Oczywiście możecie, ale nie musicie spełniać prośby Grimesa.