• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Dolina Godryka v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6
[07.04.72, dom Longbottomów, świt] Dziwne przypadki panien z rodu Longbottom

[07.04.72, dom Longbottomów, świt] Dziwne przypadki panien z rodu Longbottom
broom broom
Throw me to the wolves and
I'll return leading the pack
wiek
sława
krew
genetyka
zawód

Mavelle Bones
#6
18.04.2023, 23:31  ✶  
- Pewnie sama wyszłabym z podobnego założenia – przyznała cicho, próbując chyba w ten sposób pocieszyć Brennę – mocno pomijając fakt, że przecież czułe powonienie zapewne sporo by podpowiedziało. Cóż, o ile dobrze rozumiała, nieszczególnie istniały podstawy do podejrzewania, iż coś faktycznie było nie tak – a gdyby zaś przyglądać się dosłownie każdemu zauważonemu cieniowi… to zapewne nie robiłoby się praktycznie nic innego. W końcu świat był ich pełen i w zasadzie zawsze gdzieś ten cień będzie. Choćby nawet własny.
  W milczeniu odsunęła się, pozwalając kuzynce na demonstrację, jednocześnie obserwując działanie okna – jakkolwiek by nie patrzeć, może i mieszkały praktycznie drzwi w drzwi, to jednak nie oznaczało to, iż Mavelle dzień w dzień siedziała w pokoju Brenny i była doskonale świadoma stanu każdej rzeczy, jaka się tu znajdowała. Tak. Okna miały swoje zabezpieczenia, oczywiście, jak również i swoje humory – nie zawsze wszystko działało idealnie i a nuż akurat jeszcze skrzat czy inszy fachowiec nie zajął się felernością.
  Stąd też, dla porządku, po prostu musiała odhaczyć punkt z listy.
  Było źle. Jeszcze gorzej, gdy uzyskała potwierdzenie, iż Longbottom nie wprowadziła tu nowych zapachów – prowadziło to bowiem do bardzo niewesołych wniosków, których nawet nie musiała wypowiadać na głos. Obie doskonale wiedziały, jakich dokładnie kształtów właśnie nabierała cała ta sytuacja i nie było to zdecydowanie coś, co przynosiło szczęście. Raczej wręcz przeciwnie.
  Zadrżała, choć trudno powiedzieć, czy w końcu poczuła cały ten wpuszczany do tej pory chłód czy też zmroziła ją myśl, iż naprawdę musiało dojść do naruszenia zabezpieczeń posiadłości. Właściwie to pal licho ją samą – tyle że to miejsce stanowiło bezpieczną przystań dla innych.
  A przynajmniej tak do tej pory myślała.
  - Nie wiem – przyznała szczerze. Mogło to być naprawdę cokolwiek, ale jeśli skreślić wszelkie potencjalne „wewnętrzne” zapachy, to co pozostawało…? - Coś czuję, ale nie jestem w stanie tego rozpoznać. To jest tak słabe, że ledwo to wyłapuję – dodała dość chmurnie. Bo przez tę subtelność woni nie była w stanie powiedzieć nic, poza tym, iż zdecydowanie nie powinno jej tu być.
  A jednak była.
  - Dziadek musi wiedzieć – przytaknęła, popierając podjętą przez Brennę decyzję. Pozostali… cóż, obwieszczanie czegoś takiego wszem i wobec z pewnością wzbudziłoby popłoch. Zaś dopóki była szansa, że uda się rozwiązać problem relatywnie szybko…? Informowanie pozostałych mogło trochę poczekać. Trochę. Bo mimo wszystko, w grę wchodziło ich bezpieczeństwo, z którejkolwiek by strony nie spojrzeć.
  - Zdecydowanie musimy się przejść i posprawdzać – ponownie zgodziła się z kuzynką, zaciskając mocniej palce na różdżce. Przy okazji będzie mogła przewąchać teren wokół domostwa i sprawdzić, czy jeszcze gdzieś uda się wyłapać niewidzialne nici woni, której istnienie dopiero co stwierdziła. Co, kto, jak, dlaczego? Tyle pytań, żadnych odpowiedzi, jak na razie. Niby sen, a chyba jednak nie do końca sen, skoro coś z niego pozostało w rzeczywistości.
  Odetchnęła głęboko, przeczesując potargane włosy palcami. Cudownie zaczynał się dzień, nie ma co. I nawet już nie potrzebowała kawy, żeby funkcjonować.
  - Weźmiemy, ucieszą się. Tylko mi chwilę – rzuciła cicho, wymijając kuzynkę, żeby wparować do swojego pokoju; aż tak szaloną nie była, żeby o tej porze roku wychodzić na zewnątrz w takim negliżu. Przeziębienia zdecydowanie nie potrzebowała. Chwila naprawdę wystarczyła, bowiem nie zawracała sobie głowy przebieraniem się – wystarczyło tylko narzucić na siebie pierwsze, co wpadło w ręce i wypaść z powrotem na korytarz.
  Cokolwiek znajdą, wiedziała jedno: postara się za wszelką cenę wytropić delikwenta.

Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Brenna Longbottom (1679), Mavelle Bones (1567)




Wiadomości w tym wątku
[07.04.72, dom Longbottomów, świt] Dziwne przypadki panien z rodu Longbottom - przez Brenna Longbottom - 16.04.2023, 18:11
RE: [07.04.72, dom Longbottomów, świt] Dziwne przypadki panien z rodu Longbottom - przez Mavelle Bones - 16.04.2023, 23:53
RE: [07.04.72, dom Longbottomów, świt] Dziwne przypadki panien z rodu Longbottom - przez Mavelle Bones - 17.04.2023, 23:36
RE: [07.04.72, dom Longbottomów, świt] Dziwne przypadki panien z rodu Longbottom - przez Brenna Longbottom - 17.04.2023, 23:54
RE: [07.04.72, dom Longbottomów, świt] Dziwne przypadki panien z rodu Longbottom - przez Mavelle Bones - 18.04.2023, 23:31
RE: [Wiosna 1972, 26 kwietnia] Włamanie, Cisza przed burzą - przez Brenna Longbottom - 17.04.2023, 00:14

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa