18.04.2023, 19:03 ✶
- Czekaj – wymamrotała Brenna, trochę blada na myśl o nauczaniu domowym na ostatnim roku w Hogwarcie. Miałaby nie spędzić tego roku z kolegami i koleżankami?! Zrezygnować z wypraw do Zakazanego Lasu?! I z wyprawy korytarzem za posągiem na siódmym piętrze, który koniecznie chciała zbadać?! Nie, niedoczekanie!!! Skupiła się bardzo, ponownie celując różdżką w wazę. Umiała przerobić szczura na puchar, potrafiła na stałe zmodyfikować czyjąś twarz, do cholery, może przerobić trochę odłamków wazy w wazę! Wyszeptała inkantację, jedną, drugą… i wazon wyglądał tak, jak dotąd.
Tylko Brenna nie była pewna, na jak długo tak zostanie.
Uniosła go i obejrzała, bardzo starannie, ze wszystkich stron. Wyglądał dobrze, ciężko było zauważyć, że coś z nim nie tak… ale jeżeli repro miałoby przestać w pewnym momencie trzymać…
- Wiesz co? Proponuję, żebyś uprzątnął ten salon, a ja w tym czasie to chyba zrobię jej zdjęcie i od razu popędzę do antykwariatu na Pokątną – zdecydowała Brenna. Na całe szczęście, pieniędzy, które dostała na urodziny, nie zdążyła jeszcze w większości wydać: kupiła tylko parę książek i prezent dla jednej z koleżanki… - Módl się, żeby mieli coś podobnego. Albo ładniejszego. To jeżeli moje zaklęcie przestanie trzymać, jak już dostanie od nas świetny prezent, nie będzie tak bardzo wściekła o tę… - wyraziła nadzieję, chociaż wyraz twarzy dziewczyny był pełen beznadziei.
Tak, oboje byli dorośli. Tak, Brenna nie bała się ojca, dziadka, babki Potter ani żadnego z wujków Longbottomów i licznych ciotek Potter, nieustannie narzekających, że mogłaby bardziej o siebie zadbać.
Za to w głębi serca chyba bała się trochę matki.
I tak oto wspaniały pojedynek skończył się pospiesznym sprzątaniem, biegami po Pokątnej i Horyzontalnej oraz bardzo dużym wydatkiem. A Brenna solennie postanowiła, że następnym razem będą z Erikiem pojedynkowali się w sadzie.
Tylko Brenna nie była pewna, na jak długo tak zostanie.
Uniosła go i obejrzała, bardzo starannie, ze wszystkich stron. Wyglądał dobrze, ciężko było zauważyć, że coś z nim nie tak… ale jeżeli repro miałoby przestać w pewnym momencie trzymać…
- Wiesz co? Proponuję, żebyś uprzątnął ten salon, a ja w tym czasie to chyba zrobię jej zdjęcie i od razu popędzę do antykwariatu na Pokątną – zdecydowała Brenna. Na całe szczęście, pieniędzy, które dostała na urodziny, nie zdążyła jeszcze w większości wydać: kupiła tylko parę książek i prezent dla jednej z koleżanki… - Módl się, żeby mieli coś podobnego. Albo ładniejszego. To jeżeli moje zaklęcie przestanie trzymać, jak już dostanie od nas świetny prezent, nie będzie tak bardzo wściekła o tę… - wyraziła nadzieję, chociaż wyraz twarzy dziewczyny był pełen beznadziei.
Tak, oboje byli dorośli. Tak, Brenna nie bała się ojca, dziadka, babki Potter ani żadnego z wujków Longbottomów i licznych ciotek Potter, nieustannie narzekających, że mogłaby bardziej o siebie zadbać.
Za to w głębi serca chyba bała się trochę matki.
I tak oto wspaniały pojedynek skończył się pospiesznym sprzątaniem, biegami po Pokątnej i Horyzontalnej oraz bardzo dużym wydatkiem. A Brenna solennie postanowiła, że następnym razem będą z Erikiem pojedynkowali się w sadzie.
Koniec sesji
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.