18.04.2023, 20:22 ✶
Przewrócił oczami na komentarz Yaxley o jego mieszkaniu, ale nie dało się ukryć, że ta szczypta infantylności rozluźniła atmosferę na tyle, aby mógł bezstresowo przejść do ważenia świeżutkich, wilgotnych jeszcze pazurów smoka.
- Oh, ciastka tu mam. I też są z wkładką. Ale tak, możemy się po prostu napić. - odparł, zręcznie pierdoląc się z malutkimi ciężarkami. - Właściwie nie spodziewałem się, nie spodziewałem się, że... będziesz chciała? To jest nora, a ja jestem szczurem w niej.
W jego głosie dało się usłyszeć całkiem szczerą pogardę do samego siebie.
Ostatecznie tych ścinków wyszło ledwo pięć uncji, ale na tyle właśnie się umawiali. Zamierzał zachować je wyłącznie na własny użytek, więc powinno mu ich starczyć na minimum miesiąc. Dłużej, jeśli przyjmowałby je jedną, wyjątkowo bezpośrednią metodą...
- Waga się zgadza. No to co? Pora na testy - obwieścił z uśmiechem, wysypując z sakiewki do moździerza ledwo-ledwo parę gram surowca. Zaklęty tłuczek natychmiast przystąpił do mielenia go na gładki proszek. - W tym czasie możesz mi opowiedzieć o tym, jak ci minął dzień. - Wyglądało, jakby mówił to całkowicie poważnie; powieka mu nie drgnęła.
Zajął się sobą: wyciągnął spod lady mosiężną tackę i mugolski banknot, dwudziestkę, z której uśmiechała się mugolska królowa. Proszek z moździerza przesypał na tackę, banknot zwinął w rulonik. Długą kreskę skomponował, spojrzał na blondynkę spode łba i schylił się z tym rulonikiem przy nosie do tacki. Później zasysał, wciągał, wdychał. Właściwym terminem było "ćpał". On teraz po prostu ćpał.
- Oh, ciastka tu mam. I też są z wkładką. Ale tak, możemy się po prostu napić. - odparł, zręcznie pierdoląc się z malutkimi ciężarkami. - Właściwie nie spodziewałem się, nie spodziewałem się, że... będziesz chciała? To jest nora, a ja jestem szczurem w niej.
W jego głosie dało się usłyszeć całkiem szczerą pogardę do samego siebie.
Ostatecznie tych ścinków wyszło ledwo pięć uncji, ale na tyle właśnie się umawiali. Zamierzał zachować je wyłącznie na własny użytek, więc powinno mu ich starczyć na minimum miesiąc. Dłużej, jeśli przyjmowałby je jedną, wyjątkowo bezpośrednią metodą...
- Waga się zgadza. No to co? Pora na testy - obwieścił z uśmiechem, wysypując z sakiewki do moździerza ledwo-ledwo parę gram surowca. Zaklęty tłuczek natychmiast przystąpił do mielenia go na gładki proszek. - W tym czasie możesz mi opowiedzieć o tym, jak ci minął dzień. - Wyglądało, jakby mówił to całkowicie poważnie; powieka mu nie drgnęła.
Zajął się sobą: wyciągnął spod lady mosiężną tackę i mugolski banknot, dwudziestkę, z której uśmiechała się mugolska królowa. Proszek z moździerza przesypał na tackę, banknot zwinął w rulonik. Długą kreskę skomponował, spojrzał na blondynkę spode łba i schylił się z tym rulonikiem przy nosie do tacki. Później zasysał, wciągał, wdychał. Właściwym terminem było "ćpał". On teraz po prostu ćpał.