Nawet na moment nie opuściła wzroku, przyglądała się uważnie zwinnym dłoniom mężczyzny, które zajmowały się ważeniem składników dostarczonych przez nią. Miała nadzieję, iż nie uzna tego za nachalne, chociaż patrząc na jego doświadczenie spodziewała się, że raczej jest mu to obojętne.
- Powiedz jeszcze, że sam je upiekłeś, a nie będę w stanie odmówić skosztowania. - Uśmiech wpełznął na jej twarz, mógł zostać pomylony z grymasem przez tych, którzy niezbyt ją znali. Podeszła bliżej do blatu, oparła na nim swoje łokcie, brodę podtrzymała na dłoniach. Nadal uważnie mu się przyglądała. Nawet uspokajające to było - obserwowanie rzemieślnika podczas pracy, nawet takiej drobnej. - Gdybyś wiedział, że będę chciała, to byś nie zapytał? - Rzekła przekornie, choć usłyszała tę pogardę, trudno by było jej nie wyczuć. Nie oceniała jednak tego, gdzie przyszło mu żyć. Widziała już dużo bardziej obskurne miejsca w swoim życiu, a i świadoma była, że nie każdy jak ona urodził się w odpowiedniej rodzinie, gdzie pieniądze nie stanowiły najmniejszego problemu, a zachcianki były spełniane jedna po drugiej. - Jak widać, nie miałam żadnej ciekawszej propozycji na spędzenie tego wieczoru, a że ostatnio nie sypiam najlepiej, to myślę, że towarzystwo jest nawet wskazane. - Bezsenność się nasiliła. Po kilku niedawnych, dosyć burzliwych spotkaniach z Theonem nie mogła zmrużyć oczu. Nawiedzały ją myśli, bała się, że przyjdzie im stanąć w pojedynku, że kiedyś będzie musiała go zabić, zdecydowanie tego nie chciała - był jej bliźniakiem, ale jeśli zostanie zmuszona, to kto wie, jak to się skończy.
- Testuj, obiecuję, że będziesz zadowolony. - Nie brała pod uwagę innej możliwości. Produkt był świeży, najlepszej jakości. - Jak mi minął dzień? - To pytanie nieco wybiło ją z rytmu. Nie sądziła, że interesowałaby go opowieść o tym, jak polowała na kikimorę. - Właściwie to, jak zawsze. Byłam w lesie. Siedziałam tam cały dzień, złapałam potwora i przyszłam tutaj. - Nie uważała, żeby to była specjalnie porywająca opowieść. Każdy dzień wyglądał tak samo. Wstawała przed wschodem słońca, wyruszała na wyprawę, wykonywała zlecenia i nocą wracała do pustego mieszkania. Nie czuła, żeby było to coś szczególnego.
Nie odwróciła wzroku, gdy wciągał kreskę rozsypaną na stole. Zdarzyło jej się już widzieć podobne sytuacje, poznała w swym krótkim życiu różnych ludzi, którzy raczyli się rozmaitymi substancjami. Sama próbowała wielu, żeby zobaczyć, jak to jest. Nie odrzucało jej to wcale.
- Będę miała do Ciebie sprawę.- Zaczęła jeszcze temat, który ostatnio trochę ją męczył. Musiała załatwić sobie eliksir na sen, bo niedługo jakiś stwór zeżre ją w całości, jeśli będzie zmęczona i nieuważna.